Wielkie gwiazdy tracą w Paryżu motywację

W 1/4 finału French Open z zawodniczek z czołowej dziesiątki rankingu WTA na placu boju pozostały już tylko Iga Świątek, ale ona też odpadła po porażce z Greczynką Marią Sakkari. Grą w ćwierćfinale nie był natomiast zainteresowany Roger Federer. Szwajcarski tenisista po wygraniu trzech pierwszych spotkań po prostu wycofał się z turnieju.

Sofia Kenin (WTA 5) w ubiegłym roku wygrała Australian Open i doszła do finału French Open, w którym musiała uznać wyższość Igi Świątek. W obecnej edycji zmagań na ziemnych kortach kompleksu im. Rolanda Garrosa w Paryżu amerykańska tenisistka nie powtórzy tego wyniku, bo w IV rundzie przegrała 1:6, 3:6 z Marią Sakkari (WTA 18). Dla Greczynki jest to w ogóle pierwszy w karierze awans do ćwierćfinału wielkoszlemowego turnieju w 21 starcie w tych prestiżowych zawodach. W drodze do 1/4 finału grecka tenisistka przegrała tylko jednego seta, w meczu III rundy z Belgijką Elise Mertens. O półfinał Sakkari walczyła z obrończynią tytułu Igą Świątek, która jeszcze w tegorocznym turnieju nie straciła seta. I niespodziewanie pokonała Polkę 6:4, 6:4.
Klęska zawodniczek z czołówki
Dla kibiców tenisa to może być szok, że w rozstrzygających pojedynkach na paryskiej mączce nie zobaczą w akcji Ashleigh Barty, Naomi Osaki, Aryny Sabalenki, Sofii Kenin, Bianki Andreescu, Jeleny Świtoliny, Sereny Williams, Garbine Muguruzy, Petry Kvitovej czy Karoliny Pliskovej, a w ich miejsce przyszło im podziwiać popisy Marii Sakkari, Pauli Badosa, Coco Gauff, Jeleny Rybakiny, Barbory Krejcikovej i Tamary Zidansek. Taka inwazja ćwierćfinałowych debiutantek w Wielkim Szlemie to rzadkość. A w finale zagrają dwie z nich – Paluczenkowa i Krejcikova.
Iga Świątek (WTA 9) walkę o obronę tytułu rozpoczęła w dniu swoich 20. urodzin. Przed pojedynkiem z Kostiuk odprawiła trzy rywalki bez straty seta. W III rundzie pokonała 7:6(4), 6:0 Estonkę Anett Kontaveit, a w IV rundzie odesłała do domu 18-letnią Martą Kostiuk (WTA 81) wygrywając z nią po kapitalnym widowisku 6:3, 6:4. Ukrainka podobnie jak Świątek, odnosiła sukcesy jako juniorka. W 2017 roku wygrała Australian Open w singlu oraz US Open w deblu. Cztery lata temu obie spotkały się w finale turnieju AGL Loy Yang Traralgon Junior International. Wygrała wtedy Świątek 6:3, 6:3, ale w profesjonalnym tenisie zmierzyły się po raz pierwszy. I zapewne nie po raz ostatni, bo obie należą do najlepiej zapowiadających się tenisistek młodego pokolenia. Podobnie jak 17-letnia Amerykanka Cori Gauff (WTA 25), która w 1/8 finału bez większego trudu wyeliminowała pogromczynię Magdy Linette, 26-letnią Tunezyjkę Ons Jabeur 6:3, 6:1.
W gronie ćwierćfinalistek z zawodniczek Top 20 światowej listy, poza rzecz jasna Igą Świątek, ostała się w stawce jeszcze tylko 25-letnia Sakkari (WTA 18). Ich mecz był więc hitem zmagań o awans do półfinału. W pozostałych parach 1/4 finału zagrały: 23-letnia Słowenka Tamara Zidansek (WTA 85) z 23-letnią Hiszpanką Paulą Badosą (WTA 35), 21-letnbia reprezentantka Kazachstanu Jelena Rybakina (WTA 22) z 29-letnią Rosjanką Anastazją Pawluczenkową (WTA 32), a Gauff z 25-letnią Czeszką Barborą Krejcikovą (WTA 33).
Smutne pożegnanie weteranek
W IV rundzie z paryskim turniejem pożegnały się dwie tenisistki, które w poprzedniej dekadzie nadawały ton rywalizacji w kobiecym tenisie. Blisko 40-letnia Serena Williams, która wciąż marzy o wyrównaniu rekordu 24 wielkoszlemowych triumfów Australijki Margaret Court (Amerykanka zatrzymała się na 23 zwycięstwach). Niestety, trzykrotna mistrzyni French Open (2002, 2013, 2015) do tegorocznej edycji przystąpiła kiepsko przygotowana. W trzech pierwszych rundach wyraźnie się męczyła. Z Rumunkami Iriną Camelią Begu wygrała 7:6(2), 6:2, a z Mihaelą Buzarnescu 6:3, 5:7, 6:1, zaś z niżej notowaną rodaczką Danielle Collins zwyciężyła 6:4, 6:4. I to wszystko, na co było ją stać. W pojedynku o ćwierćfinał przegrała z Rybakiną 3:6, 5:7 po ledwie 79 minutach walki. Gdy Williams pierwszy raz grała na kortach Rolanda Garrosa, Rybakiny nie było jeszcze na świecie. Ale w chwili największego zwycięstwa w karierze zachowała się tak, jak należy przy pożegnaniach wielkich mistrzyń – poczekała z manifestowaniem radości aż pokonana rywalka zejdzie z kortu.
Tak więc licznik wielkoszlemowych triumfów Sereny Williams od ponad czterech lat wciąż tkwi na liczbie 23. Chyba nawet ona sama nie liczyła, że na ziemnych kortach w Paryżu zdobędzie upragniony 24. tytuł, bo nawet w latach świetności była to jej najmniej lubiana nawierzchnia. Czwarta runda to osiągnięcie chyba na jej obecną miarę.
Rybakina o półfinał zagra z Anastazją Pawluczenkową, która nadspodziewanie łatwo wyeliminowała inną w wielkich gwiazd kobiecego tenisa ostatnich lat, Białorusinkę Wiktorię Azarenkę (5:7, 6:3, 6:2), byłą liderkę światowego rankingu i dwukrotna triumfatorka wielkoszlemowego Australian Open, na pożegnanie zrobiła organizatorom French Open małą awanturkę, oskarżając ich o to, że nie przestrzegają równości płci przy ustalaniu terminarza gier. Chodziło jej o to, że w tym roku organizatorzy French Open zdecydowały się na wprowadzenie sesji nocnych rozgrywanych przy sztucznym oświetleniu od godziny 21:00 na głównym korcie kompleksu Rolanda Garrosa. W pierwszym takim spotkaniu wystąpiły Serena Williams i Irina-Camelia Begu, ale sześć kolejnych pojedynków to już były mecze mężczyzn. Dopiero poniedziałkowy pojedynek Igi Świątek z Martą Kostiuk wyznaczono w sesji nocnej.
Rejterada Rogera Federera
Narzekania białoruskiej tenisistki, która ostatni raz awansowała do ćwierćfinału French Open osiem lat temu, przeszły bez echa, bo większe emocje w mediach i wśród kibiców wywołał Roger Federer, wycofując się nieoczekiwanie z turnieju. W sobotę już blisko 40-letni Szwajcar pokonał po trzech i pół godzinach walki Niemca Dominika Koepfera 7:6, 6:7, 7:6, 7:5, ale po meczu narzekał na kłopoty z kolanem. W poniedziałek ogłosił, że rezygnuje z udziału w imprezie. „Po dyskusjach z moich sztabem zdecydowałem o wycofaniu się z Rolanda Garrosa. Jestem po dwóch operacjach kolana i ponad rocznej rehabilitacji. Muszę słuchać swojego ciała” – oświadczył „Il Maestro”, którego czekał tego dnia pojedynek z Włochem Matteo Berrettinim.
Rejterada Federera wywołała burzę w tenisowym środowisku. Patrick McEnroe, były tenisista, mistrz wielkoszlemowy, kapitan reprezentacji USA w Pucharze Davisa, obecnie ekspert stacji ESPN, powiedział: „Rozumiem jego decyzję, ale ona mi się nie podoba. Wycofanie się z turnieju w środku rywalizacji nie wygląda ładnie. Wiele osób mówi, że Federer może robić, co chce, bo na to zasłużył. Ja ten pogląd nawet podzielam, ale nadal mi się jego zachowanie nie podoba” – ocenił McEnroe.

French Open 2021: Wszyscy stawiają na Igę Świątek

Z czwórki reprezentantów Polski rywalizujących w grze pojedynczej tegorocznej edycji wielkoszlemowego French Open pierwszy tydzień zmagań przetrwała jedynie broniąca tytułu Iga Świątek, która w trzeciej rundzie wyeliminowała Estonkę Anett Kontaveit. Z turnieju odpadli Magda Linette, Kamil Majchrzak i Hubert Hurkacz.

Przed turniejem na ziemnych kortach tenisowego kompleksu im. Rolanda Garrosa Iga Świątek (WTA 9) przez większość ekspertów była uważana za jedną z faworytek do zwycięstwa. Dziennik „L’Equipe” w rankingu kandydatek do triumfu w turnieju przyznał Polce w pięciostopniowej skali cztery gwiazdki, tyle samo ile przyznał liderce światowej listy tenisistek Ashleigh Barty. Z udziału w turnieju z powodu kontuzji zrezygnowała Rumunka Simona Halep (WTA 3), a druga w rankingu WTA Japonka Naomi Osaka niespodziewanie wycofała się z rywalizacji po pierwszym wygranym meczu. Z pozostałych zawodniczek z Top 10 światowej listy w pierwszym tygodniu zmagań odpadły: Ashleigh Barty, wyeliminowana przez Polkę Magdę Linette w 2. rundzie (1:6, 2:2, krecz); Białorusinka Aryna Sabalenka (WTA 4), pokonana w 3. rundzie przez Rosjankę Anastazja Pawliuczenkową (WTA 31) 4:6, 6:2, 0:6, Ukrainka Jelena Świtolina (WTA 6), którą za burtę turnieju wyrzuciła Czeszka Barbora Krejcikova (WTA 33), wygrywając łatwo 6:3, 6:2; Kanadyjka Bianca Andreescu (WTA 7), ograna już w 1. rundzie przez Słowenkę Tamarę Zidansek 7:6, 6:7, 7:9 oraz Czeszka Karolina Pliskova (WTA 10), którą wyeliminowała w 2. rundzie Amerykanka Sloane Stephens 5:7, 1:6. A zatem po pierwszym tygodniu zmagań z zawodniczek Top 10 światowej listy na placu boju pozostały, oprócz Świątek, dwie Amerykanki – Sofia Kenin (WTA 5) i Serena Williams (WTA 8).
Po porażce Barty i wycofaniu się Osaki w tegorocznym French Open po pierwszym tygodniu zmagań nie ma już w stawce dwóch czołowych zawodniczek rankingu WTA. Podobna sytuacja w tej fazie wielkoszlemowego turnieju wydarzyła się w ostatnich latach tylko dwukrotnie – w 2014 roku na kortach Rolanda Garrosa gdy w pierwszych dwóch rundach odpadły Serena Williams i Chinka Na Li oraz w 2018 roku w US Open, gdy wyeliminowane zostały Karolina Woźniacka i Simona Halep. Z imprezy odpadły też Gabrine Muguruza (zwyciężczyni z 2016 roku), Petra Kvitova (dwukrotna triumfatorka Wimbledonu), Jelena Ostapenko (triumfatorka French Open z 2017 roku). „Na tym zrujnowanym polu można znaleźć kilka skarbów, w tym jeden najcenniejszy, który nazywa się Iga Świątek. Polka to nie jest kometa. Ze swoim bardzo mocnym uderzeniem z forhendu, siłą mentalną, umiejętnością poruszania się na tej nawierzchni ma wystarczająco dużo atutów by obronić tytuł. Wielką niewiadomą jest jednak to jak zapanuje nad emocjami, bo utrzymuje ten sam poziom gry co w październiku ubiegłego roku” – zauważa w komentarzu „L’Equipe”.
Trudna rola faworytki
Na razie 20-letnia polska tenisistka trzyma nerwy na wodzy i w pojedynkach z trzema dotychczasowymi przeciwniczkami nie straciła nawet seta. W pierwszej rundzie pokonała Słowenkę Kaję Juvan (6:0, 7:5), w drugiej odprawiła Szwedkę Rebeccę Peterson (6:1, 6:1), a w trzeciej zrewanżowała się Anett Kontaveit za dwie wcześniejsze turniejowe porażki, zwyciężając ją 7:6(4), 6:0. Estonka była blisko odpadnięcia już w I rundzie, gdy broniła piłkę meczową w 12. gemie drugiego seta, by ostatecznie wygrać 6:7(4), 7:6(5), 6:0 z Viktoriją Golubić. Druga rywalka nie sprawiła jej najmniejszych problemów. Kontaveit rozbiła 6:2, 6:0 Kristinę Mladenović, ćwierćfinalistkę imprezy z 2017 roku i po raz szósty doszła do 4. rundy w wielkoszlemowym turnieju. W Paryżu dokonała tego po raz drugi (wcześniej zaszła tak daleko w 2018 roku). Jej najlepszym tegorocznym rezultatem jest finał turnieju w Melbourne Grampians Tropy. Kontaveit ma na koncie jeden turniejowy tytuł, wywalczony w 2017 roku na trawiastych kortach w Den Bosch. Debiut w Top 100 rankingu WTA zaliczyła we wrześniu 2015, a w październiku 2019 awansowała do Top 20 światowej listy. Estońska tenisistka przed tegorocznym French Open stoczyła z Świątek dwa pojedynki i oba wygrała – w 2019 roku w Cincinnati i w ubiegłorocznym Australian Open. Na paryskim korcie tylko w pierwszym secie miała jeszcze coś do powiedzenia, ale w drugim już nie istniała. Dla Świątek był to 10. z rzędu mecz bez straty seta w French Open.
W czwartej rundzie 20-letnia warszawianka zmierzy się z 18-letnią Ukrainką Martą Kostjuk. Ta utalentowana zawodniczka zadziwiła tenisowy światek już trzy lata temu, gdy jako 15-latka przeszła przez kwalifikacje Australian Open, a później dotarła aż do trzeciej rundy w głównej drabince tego turnieju. Była wtedy sklasyfikowana rankingu WTA na 521. miejscu. Rok temu Kostiuk wyrównała to osiągnięcie w US Open, a w tegorocznym French Open poprawiła je awansując do czwartej rundy turnieju. Ukrainka sprawiła sensację eliminując utytułowaną Hiszpankę Garbine Muguruzę (6:1, 6:4), następnie Chinkę Saisai Zheng (6:3, 6:4) i Rosjankę Warwarę Graczewą (6:1, 6:2). Kibice tenisa z niecierpliwością czekali więc na poniedziałkowy pojedynek Świątek i Kostiuk na ziemnych kortach Rolanda Garrosa.
W innych pojedynkach 3. rundy turnieju pań padły następujące rezultaty: Anastazja Pawluczenkowa (Rosja) – Aryna Sabalenka (Białoruś) 6:4, 2:6, 6:0; Serena Williams (USA) – Danielle Collins (USA) 6:4, 6:4; Wiktoria Azarenka (Białoruś) – Madison Keys (USA) 6:2, 6:2; Marketa Vondrousova (Czechy) – Polona Hercog (Słowenia) 6:3, 6:3; Jelena Rybakina (Kazachstan) – Jelena Wiesnina (Rosja) 6:1, 6:4; Paula Badosa (Hiszpania) – Ana Bogdan (Rumunia) 2:6, 7:6(4), 6:4; Tamara Zidansek (Słowenia) – Katerina Siniakova (Czechy) 0:6, 7:6(5), 6:2; Sorana Cirstea (Rumunia) – Daria Kasatkina (Rosja) 6:3, 6:2; Sofia Kenin – Jessica Pegula 4:6, 6:1, 6:4; Maria Sakkari (Grecja) – Elise Mertnes (Belgia) 7:5, 6:7(2), 6:2; Barbora Krejcikova – Jelina Switolina (Ukraina) 6:3, 6:2; Sloane Stephens (USA) – Karolina Muchova (Czechy) 6:3, 7:5; Cori Gauff (USA) – Jennifer Brady (6:1, krecz); Magda Linette – Ons Jabeur (Tunezja) 6:3, 0:6, 1:6). Zestaw par 4. rundy: Ons Jabeur – Cori Gauff, Sloane Stephens – Barbora Krejcikova, Sofia Kenin – Maria Sakkari, Iga Świątek – Maria Kostiuk, Serena Williams – Jelena Rybakina, Wiktoria Azarenka – Anastazja Pawluczenkowa.
Zastanawiająca porażka Linette
Do tegorocznego French Open Linette przystępowała jako 45. rakieta na świecie. 29-letnia tenisistka z Poznania nigdy wcześniej nie awansowała do czwartej rundy turnieju wielkoszlemowego. W zeszłym roku we French Open odpadła już w pierwszej rundzie – wtedy wyeliminowała ją Kanadyjka Leylah Annie Fernandez. W tym roku jednak poznanianka spisywała się w Paryżu wyśmienicie. W pierwszej rundzie pokonała 6:3, 6:3 grającą z „dziką kartą” Francuzkę Chloe Paquet, a w drugiej sensacyjnie wyeliminowała pierwszą rakietę na świecie Ashleigh Barty. Wygrała wprawdzie po kreczu Australijki, ale trzeba pamiętać, że prowadziła i była wyraźnie lepsza. Tak więc w 3. rundzie wielkoszlemowego turnieju mieliśmy dwie Polki, co jest nader rzadką sytuacją, zwłaszcza że obie świetnie radziły sobie także w deblu. Niestety, Tunezyjka Ons Jabeur (WTA 26)i, mistrzyni juniorskiego French Open sprzed dekady, okazała się dla Linette przeszkodą nie do przejścia. Po wygraniu pierwszego seta 6:3 w drugim Polka przegrała do zera, po czym wyraźnie zdruzgotana tym niepowodzeniem już nie zdołała odwrócić losów pojedynku i trzecią partię przegrała 1:6, trwoniąc okazję na osiągnięcie życiowego sukcesu.

French Open 2021: Zwycięstwo Świątek w dniu 20. urodzin

Swój pierwszy pojedynek w tegorocznym French Open Iga Świątek stoczyła w dniu swoich 20. urodzin. Dodatkowym obciążeniem dla jej psychiki, już i tak mocno przytłoczonej faktem, że w paryskim turnieju broni mistrzowskiego tytułu, była osoba rywalki, Kaji Juvan, dobra przyjaciółki z juniorskich czasów. Ale sentymentów nie miała i wygrała 6:0, 7:5.

Wygrywając w ubiegłym roku French Open Iga Świątek zapisała się w historii tenisa jako pierwsza reprezentantka Polski w gronie triumfatorów turnieju Wielkiego Szlema w grze pojedynczej. W obecnej edycji czeka ją niezwykle trudne zadanie obrony zdobytego tytułu. W tzw. erze otwartej tylko pięciu zawodniczkom udała się ta sztuka. Były to: Margaret Court, Chris Evert, Steffi Graf, Monica Seles i Justine Henin, ale ostatnie w tym towarzystwie belgijska tenisistka dokonała tej sztuki w 2007 roku. A licząc wszystkie turnieje wielkoszlemowe jakom ostatnia obroniła tytuł Amerykanka Serena Williams na trawiastych kortach Wimbledonu w 2016 roku.
Świątek przez większość tenisowych ekspertów była jednak w paryskim turnieju umieszczana w gronie najpoważniejszych faworytek. Niewątpliwie notowania Polki poszybowały w górę po jej niedawnym triumfie w Rzymie, w zawodach rangi WTA 1000, w których finale rozgromiła znakomitą czeską tenisistkę Karolinę Pliskovą rzadkim na tym poziomie rywalizacji wynikiem 6:0, 6:0. Po rzymskiej wiktorii nasza tenisistka zrobiła sobie dwutygodniową przerwę na solidny trening przed startem w French Open.
Pierwszy pojedynek w paryskim turnieju wyznaczono jej na poniedziałek 31 maja, akurat w dniu jej 20. urodzin, a złośliwy los na przeciwniczkę wyznaczył jej również 20-letnią Słowenkę Kaję Juvan. W 2017 obie triumfowały w grze podwójnej w juniorskim Wimbledonie, wciąż darzą się wielką sympatią, przynajmniej tak deklarują we wszystkich publicznych wypowiedziach. Ale na korcie sentymenty idą na bok. W tym roku trafiły na siebie w poprzedzającym Australian Open turnieju Gippsland Trophy i stoczyły trzysetową walkę, wygraną przez Polkę 2:6, 6:2, 6:1. W rozegranym na paryskiej mączce pojedynku Świątek w pierwszym secie zagrała koncertowo i rozbiła sklasyfikowaną obecnie na 101. miejscu rankingu WTA koleżankę 6:0. W drugiej partii już nie była taka bezwzględna i dzięki temu gra się wyrównała, ale nie dała Juvan wygrać seta i zwyciężyła 7:5, kończąc mecz po 97 minutach walki. „Nigdy nie jest grać łatwo przeciwko przyjaciółce. Miałam o tyle łatwiej, że z Kają już grałam. W czasach juniorskich grałam także przeciwko innym moim przyjaciółkom. Trzeba po prostu na dwie godziny wyłączyć przyjaźń i skupić się na meczu. Wydaje mi się, że zrobiłam to całkiem dobrze. Fajnie jest mieć taką umiejętność” – tłumaczyła Polka. Po zakończeniu obie tenisistki mocno uściskały się przy siatce. „To korty ziemne, jej ulubiona nawierzchnia, a jeszcze rozegrała w tym roku na niej więcej meczów ode mnie. Dlatego nie przystępowałam do tego meczu z wielkimi oczekiwaniami. To jest tenis i każdy walczy o swoje, nie ma miejsca na emocje na korcie” – przyznała jej rację Juvan, która przy okazji ujawniła, że niedawno zmagała się ze skutkami
zakażenia Covid-19.
Organizatorzy nie zapomnieli o 20. urodzinach polskiej tenisistki i tuż po meczu z Juvan urządzili jej małą uroczystość. Świątek dostała bukiet kwiatów i gratulacje, między innymi od znakomitej francuskiej tenisistki Marion Bartoli, mistrzyni Wimbledonu z 2013 roku, która na dodatek odśpiewała jej jeszcze „Sto lat”.
Kolejna rywalką Świątek w paryskim turnieju będzie Szwedka Rebecca Peterson (WTA 60), która w pierwszej rundzie pokonała Amerykankę Shelby Rogers 6:7(3), 7:6(8), 6:2. Nasza tenisistka jest dobrej myśli, ale niczego nie deklaruje. „Czuję, że moja gra się poprawia. Moi trenerzy tak planowali wszystko, aby szczyt formy przyszedł teraz. Mam nadzieję, że tak będzie i że zdołam to wykorzystać. Ale chociaż jestem pewna siebie i czuję się naprawdę dobrze, to pamiętam, że każdy mecz w turnieju jest osobnym rozdziałem, a na korcie zawsze mogą się zdarzyć nieprzewidziane sytuacje” – podkreśliła dziewiąta obecnie na światowej liście Polka.
Niewątpliwie jedną z takich „nieprzewidzianych sytuacji” jest sensacyjna decyzja wiceliderki rankingu WTA Japonki Naomi Osaki, która najpierw ogłosiła, że podczas French Open nie będzie uczestniczyć w obowiązkowych konferencjach prasowych. I rzeczywiście, po zwycięskim meczu w I rundzie z Rumunką Patricią Marią Tig czterokrotna mistrzyni turniejów Wielkiego Szlema nie stawiła się na spotkanie z przedstawicielami mediów, za co organizatorzy French Open ukarali ją rgrzywną w wysokości 15 tys. dolarów. I zapowiedzieli, że jeśli Japonka odmówi udziału w następnej konferencji, może zostać za to zdyskwalifikowana.
Osaka ułatwiła jednak życie francuskim działaczom tenisowym i w poinformowała, że od US Open 2018 zmaga się z depresją. „Myślę, że najlepszą rzeczą dla turnieju, innych graczy i mojego dobrego samopoczucia będzie to, że wycofam się, aby każdy mógł skupić się na grze w tenisa. Nigdy nie chciałam rozpraszać niczyjej uwagi swoją osobą, ale choć moje wyczucie czasu nie było może idealne, a moje przesłanie mogło być jaśniejsze, to swoja decyzję uważam za słuszną. A krytykom oświadczam, że nie należy trywializować zdrowia psychicznego” – napisała japońska tenisistka. Organizatorzy French Open nie przejęli się zbytnio rezygnacją wiceliderki rankingu i na odchodnym życzyli jej powrotu na korty im. Rolanda Garrosa w przyszłym roku. Po rezygnacji Osaki z udziału w turnieju stało się jasne, że po French Open Australijka Ashleigh Barty zachowa pierwsze miejsce w rankingu WTA niezależnie od wyniku uzyskanego w Paryżu.
Osaka nie jest jedyną tenisistką o znanym nazwisku, która już nie uczestniczy w rywalizacji na paryskiej mączce. Rozstawiona z numerem szóstym Kanadyjka Bianca Andreescu pożegnała się z turniejem po porażce ze Słowenką Tamarą Zidansek. Odpadły też m.in. rozstawiona z numerem 16 Holenderka Kiki Bertens, półfinalistka French Open sprzed pięciu lat, mistrzyni paryskiego turnieju sprzed pięciu lat Hiszpanki Garbine Muguruzy, któą pokonała 18-letnia Ukrainka Marta Kostiuk (WTA 81). Z French Open odpadła też w I rundzie Łotyszka Jelena Ostapenko, mistrzyni French Open z 2017 roku oraz Polk w niemieckich barwach Angelique Kerber.
Z dwójki naszych tenisistów do drugiej rundy awansował Kamil Majchrzak, który wprawdzie nie bez problemów, ale jednak pokonał w swoim pierwszym meczu debiutującego w Wielkim Szlemie Francuza Arthura Cazaux 6:4, 2:6, 6:4, 6:4. Spotkanie trwała trzy i pół godziny. W kolejnej rundzie piotrkowianin zagra z Norwegiem Casperem Ruudem. Nie powiodło się natomiast naszemu najlepszemu graczowi Hubertowi Hurkaczowi, którego ograł w I rundzie 25-letni kwalifikant, Holender Botik van de Zandschulp (ATP 154) 7:6(5), 7:6(4), 2:6, 2:6, 4:6.
We wtorek swój pierwszy pojedynek w turnieju stoczyła też Magda Linette, pokonując Francuzkę Chloe Paquet 6:3, 6:3. Poznaniankę w następnej rundzie czeka wielkie wyzwanie, bo przyjdzie jej się zmierzyć z liderką rankingu WTA Australijką Ashleigh Barty.

French Open 2021: Świątek w obronie tytułu

W niedzielę rozpoczęły się zmagania w 120. edycji wielkoszlemowego turnieju French Open rozgrywanego na kortach ziemnych tenisowego kompleksu im. Rolanda Garrosa w Paryżu. Tytułów w singlu bronią
Polka Iga Świątek i Hiszpan Rafael Nadal.

Skutki pandemii koronawirusa dotknęły też turniej French Open, bo w tym roku organizatorzy z powodu problemów finansowych musieli zmniejszyć pulę nagród o trzy miliony euro. W poprzedniej edycji Iga Świątek zarobiła za triumf w paryskiej imprezie 1,6 mln euro, w tym roku jeśli obroni tytuł dostanie „tylko” 1,4 mln euro. Pokonani w finale gry pojedynczej zarobią po 750 tys. euro, półfinaliści po 375 tys. euro, a ćwierćfinaliści po 255 tys. euro. Im niżej, tym premie są mniejsze – za dojście do 1/8 finału 170 tys. euro, do 3. rundy 113 tys. euro, do 2. rundy 84. tys. euro, a za występ w 1. rundzie 60 tys. euro. Taką kwotę już zarobiła czwórka naszych reprezentantów w tegorocznej edycji French Open, czyli wspomniana już Iga Świątek, a także Magda Linette, Hubert Hurkacz i Kamil Majchrzak.
W kwalifikacjach do głównej drabinki paryskiego turnieju wzięła udział cztery nasze tenisistki, z których najdalej zaszła Magdalena Fręch, która odpadła w finale kwalifikacji. Trzy pozostałe Polki, Katarzyna Kawa, Maja Chwalińska i Urszula Radwańska, odpadły już w pierwszej rundzie. Ich los podzielił też w rywalizacji panów Kacper Żuk. Tak więc biało-czerwone barwy na kortach Rolanda Garrosa w tym roku reprezentuje nasz żelazny kwartet singlistów – Iga Świątek (w I rundzie zagra z Kają Juvan) i Magda Linette (jej pierwszą rywalką będzie Chloe Pacuet) oraz Hubert Hurkacz (jego rywalem w niedzielę był Botic van de Zandschulp) i Kamil Majchrzak (w I rundzie zmierzy się z Arthurem Cazaux).
Największe zainteresowanie z nich, co oczywiste, wzbudza broniąca mistrzowskiego tytułu Świątek. W pierwszej rundzie warszawianka trafiła w losowaniu na Słowenkę Kaję Juvan, swoją dobrą koleżankę i deblową partnerkę z juniorskich czasów, z którą w 2017 roku wygrała juniorski Wimbledon. W tym roku trafiły na siebie w lutym podczas turnieju w Melbourne. Wtedy lepsza okazała się Iga Świątek, która wygrała ze Słowenką w trzech setach. W przypadku zwycięstwa i awansu do II rundy w Paryżu Polka zmierzy się z lepszą zawodniczką z pary Rebecca Peterson (Szwecja) – Shelby Rogers (USA).
Wielu tenisowych ekspertów umieściło Świątek w gronie faworytek paryskiej imprezy. Taka opinię wyraziła m.in. legendarna amerykańska tenisistka czeskiego pochodzenia Martina Navratilova. „Iga Świątek pojawiła się w światowej czołówce nagle. Pamiętam, że gdy zobaczyłam ją po raz pierwszy na korcie kilka lat temu, zapytałam jak wymawia się jej nazwisko. Od razu wiedziałam, że będę w przyszłości musiała je wymawiać wielokrotnie. Moja intuicja mnie jak widać nie zawiodła” – powiedziała na łamach portalu wtatennis.com zdobywczyni 59 tytułów w turniejach Wielkiego Szlema.
Świątek bardziej jednak przeżywała spotkanie z Rafaelem Nadalem. Hiszpański tenisista, 13-krotny triumfator paryskiego turnieju, to jej wielki tenisowy idol. Polka przyznała, że jej marzeniem jest kiedyś potrenować z nim na korcie. Jako juniorka szkoliła się przez jakiś czas w akademii tenisowej Rafaela Nadala i do dzisiaj w publicznych wypowiedziach zapewnia: „Jestem jego wielką fanką i jeśli będę miała okazję zapytać go o kilka rzeczy, a także nauczyć się czegoś od niego, to będę bardzo szczęśliwa. Niestety, oboje jesteśmy zajęci” – stwierdziła w jednym z wywiadów.
Organizatorzy French Open zadbali jednak, żeby obrońcy tytułów spotkali się na chwilę i razem wyszli na kort. Rafael Nadal w mediach społecznościowych zamieścił fotkę z tego wydarzenia z podpisem: „Wspaniale było dzisiaj z tobą poodbijać. Powodzenia w turnieju”. Świątek zrewanżowała się żartobliwym wpisem pod wspólnym zdjęciem z hiszpańskim tenisistą: „To było super inspirujące. Jeśli kiedykolwiek będziesz potrzebować partnera do odbijania piłki, to jestem tutaj”.
Miejmy nadzieję, że kolejną okazję do wspólnego pozowania oboje będą mieli 13 czerwca, gdy przyjdzie przed obiektywami prezentować zdobyte trofea – w przypadku Nadala byłby to 14., a dla Świątek drugi triumf na paryskich kortach.

Tenis: Najpierw French Open, a zaraz potem Wimbledon

Kibice dopiero szykują się na emocje w wielkoszlemowym French Open w Paryżu (początek 30 maja), a organizatorzy następnego turnieju Wielkiego Szlema w Wimbledonie (28 czerwca – 11 lipca) już ogłosili listę startową.

Poprzednia edycja turnieju na wimbledońskiej trawie została odwołana z powodu pandemii koronawirusa, ale także obecny sezon imprez na kortach o tej nawierzchni, którego zwieńczeniem jest właśnie Wimbledon, będzie się różnił od tych sprzed pandemii, ponieważ będzie krótszy – zamiast jak zwykle trzy tygodnie potrwa jedynie dwa. W Wimbledonie w turnieju pań pewne miejsce mają tylko dwie nasze tenisistki – Iga Świątek i Magda Linette. Pierwsza z wymienionych będzie w londyńskiej imprezie rozstawiona, nawet jeśli nie obroni tytułu w French Open. Listę zgłoszeń do singla kobiet otwiera Australijka Ashleigh Barty. Druga w zestawieniu jest Japonka Naomi Osaka, a trzecia broniąca tytułu Rumunka Simona Halep. Z tzw. zamrożonego rankingu zdecydowały się skorzystać Rosjanka Jelena Wiesnina, Hiszpanka Carla Suarez Navarro, Niemka Andrea Petković, Australijka Samantha Stosur i Amerykanka Coco Vandeweghe. Listę oczekujących na miejsce w głównej drabince turnieju głównego otwiera 101. obecnie w rankingu WTA Rumunka Ana Bogdan.
W turnieju panów z polskich tenisistów pewne miejsce w głównej drabince ma tylko Hubert Hurkacz. Wrocławianin, sklasyfikowany aktualnie w rankingu ATP na 18 pozycji, może być też spokojny o rozstawienie, ponieważ w najbliższym czasie nie broni większej liczby punktów i przez to nie grozi mu wypadnięcie z Top 30 światowej listy. Przez eliminacje będzie natomiast musiał się przedzierać Kamil Majchrzak, bo nie będzie mógł w Wimbledonie skorzystać z tzw. zamrożonego rankingu, dzięki któremu dostał się do głównej drabinki French Open. W głównej drabince Wimbledonu 2021 pewne miejsce na bazie rankingu ma po 104 tenisistki i tenisistów. Po 16 singlistek i singlistów dostanie się do turnieju poprzez trzystopniowe eliminacje, a po 8 otrzyma dzikie karty.
Listę zgłoszeń do rywalizacji mężczyzn otwiera broniący tytułu Serb Novak Djoković, drugi jest Rosjanin Danił Miedwiediew, a trzeci Hiszpan Rafael Nadal. Do startu w Wimbledonie zgłosił się też Szwajcar Roger Federer. Z zamrożonego rankingu chcą skorzystać Niemiec Philipp Kohlschreiber i Tajwańczyk Yen-Hsun Lu. Jako ostatni na listę startową dostał się 102. w rankingu ATP Urugwajczyk Pablo Cuevas. Zmagania w tegorocznym Wimbledonie odbędą się przy zachowaniu rygorów sanitarnych tzw. turniejowej bańki.
Wcześniej czeka nas jednak rywalizacja w rozpoczynającym się 30 maja wielkoszlemowym French Open w Paryżu. Pewni występu na kortach Rolanda Garrosa są już broniąca tytułu Iga Świątek oraz Magda Linette, Hubert Hurkacz i Kamil Majchrzak.
Natomiast w trzystopniowych eliminacjach udział wezmą Katarzyna Kawa, Magdalena Fręch, Maja Chwalińska, Urszula Radwańska i Kacper Żuk.