Jak usunąć prezydenta USA ze stanowiska?

Termin „impeachment”, który teraz jest w obiegu nie tylko w Stanach Zjednoczonych, nie ma odpowiednika w jednym słowie w języku polskim. Oznacza bowiem w USA postawienie w stan oskarżenia osoby zajmującej obieralne stanowisko. Dlatego w niniejszym artykule będę posługiwał się powszechnie używanym terminem impeachment.

Genezą impeachmentu jest Wielka Brytania. Wprawdzie król w Wielkiej Brytanii był ponad prawem, ale oskarżeniu podlegali np. członkowie Izby Gmin. Jeżeli Izba Gmin postawiła kogoś w stan oskarżenia, to proces odbywał się wówczas w Izbie Lordów. Amerykanie przejęli doświadczenia brytyjskie i na swojej konwencji konstytucyjnej z 1787 r. przyjęli w Konstytucji amerykańskiej Artykuł II Sekcja 4 następujący zapis:
„Prezydent, Wiceprezydent i wszyscy funkcjonariusze państwowi Stanów Zjednoczonych mogą być usunięci z urzędu w wypadku skazania w trybie impeachmentu za zdradę, przekupstwo lub inne ciężkie przestępstwa i przewinienia”.
Na amerykańskiej konwencji konstytucyjnej były różnice zdań odnośnie zakresu impeachmentu. George Mason m.in. opowiadał się za tym, aby objąć tym oskarżeniem również polityków, którzy wykażą się niekompetencją. James Madison, jeden ze współtwórców Konstytucji amerykańskiej argumentował, że impeachment powinien dotyczyć kryminalnego zachowania się polityków. Ostatecznie przyjęto cytowany wyżej zapis Konstytucji – określający zakres impeachmentu.
Od wejścia w życie Konstytucji Stanów Zjednoczonych w 1789 r. Izba Reprezentantów inicjowała procedurę impeachmentu 62 razy. Uchwaliła akt oskarżenia wobec 19 funkcjonariuszy federalnych. Było wśród nich 15 sędziów federalnych sądów różnych szczebli, dwóch prezydentów kraju (Andrew Johnson i Bill Clinton), jeden minister i jeden senator federalny. Procedurę impeachmentu zainicjowano w 1974 r. również wobec prezydenta Richarda Nixona, ale ustąpił on ze stanowiska zanim Izba Reprezentantów zagłosowała nad formułowanym przez Komisję aktem oskarżenia.
Jeżeli chodzi o impeachment wobec prezydenta Stanów Zjednoczonych, to akt oskarżenia przygotowują różne komisje Izby Reprezentantów. Następnie ich raporty analizuje Komisja Sprawiedliwości Izby (House Judiciary Committee) i przygotowuje raport końcowy, który jest przedmiotem głosowania całej Izby Reprezentantów. Do zatwierdzenia oskarżenia potrzebna jest zwykła większość głosów. Izba Reprezentantów wyznacza również oskarżycieli. Natomiast prezydent powołuje swoich obrońców.
Akt oskarżenia uchwalony przez Izbę Reprezentantów przekazywany jest do Senatu, gdzie odbywa się proces sądowy pod przewodnictwem prezesa Sądu Najwyższego USA. Jest oskarżyciel, są obrońcy prezydenta a 100 senatorów działa jak ława przysięgłych. Do uznania prezydenta winnym a tym samym do usunięcia ze stanowiska wymagana jest większość dwóch trzecich. Jeżeli prezydent uznany zostanie winnym, natychmiast traci swoje stanowisko i prezydentem kraju zostaje wiceprezydent USA. W odróżnieniu od sądowych procesów kryminalnych proces impeachmentu jest nieograniczony w czasie.
Dotychczas w historii prezydentury amerykańskiej odbyły się dwa procesy przeciw prezydentom. Pierwszy, miał miejsce w 1868 r. i dotyczył prezydenta Andrew Johnsona. Republikanie nie mogli zboleć, że następcą zamordowanego republikanina Abrahama Lincolna został demokrata, do tego ze stanu sympatyzującego z pokonanym w wojnie domowej południem. W wyniku burzliwej debaty w ostatecznym głosowaniu w Senacie do uznania prezydenta Johnsona winnym, zabrakło jednego głosu. Jeden głos uratował prezydenta.
Drugi proces o usunięcie prezydenta USA z urzędu odbył się w 1999 r. i dotyczył Billa Clintona. Clintonowi zarzucano krzywoprzysięstwo i utrudnianie pracy wymiarowi sprawiedliwości.
12 lutego, w samo południe rozpoczęło się ostateczne głosowanie po raz drugi w historii Stanów Zjednoczonych: czy prezydent jest winny oskarżeniu sformułowanym przez Komisję Sądowniczą Izby Reprezentantów i uchwalonemu przez Izbę Reprezentantów. Artykuł pierwszy oskarżał prezydenta Clintona o krzywoprzysięstwo. Zagłosowało 45 senatorów, wszyscy republikanie. Przeciw opowiedziało się 55 senatorów, w tym 45 demokratów i 10 senatorów republikańskich, głównie ze stanów północnych i wschodnich.
Artykuł drugi impeachmentu zarzucał Clintonowi utrudnianie działania systemu sprawiedliwości. W tym przypadku senatorowie byli równo podzieleni: 50 głosów za i 50 przeciw. Do 45 demokratów dołączyło 5 umiarkowanych senatorów ze stanów północno-wschodnich. Do uznania prezydenta Clintona winnym, zabrakło większości 2/3 głosów.
Dwie godziny po głosowaniu Bill Clinton pojawił się w Ogrodzie Różanym Białego Domu i złożył krótkie oświadczenie, w którym kolejny raz przeprosił wszystkich za skandal. „Teraz, kiedy Senat wypełnił swoje konstytucyjne obowiązki i zakończył ten proces, chcę powiedzieć narodowi amerykańskiemu, jak bardzo mi przykro za to co powiedziałem i zainicjowałem, i co wielce zaciążyło na kraju i na narodzie amerykańskim”. Prezydent zaapelował do rodaków, aby „budowali wspólną przyszłość”. Podziękował również Amerykanom za poparcie, jakiego udzielili mu w trudnych chwilach procesu.

Impeachment wobec Trumpa

Demokraci, którzy mają obecnie większość w Izbie Reprezentantów od pewnego czasu domagają się wznowienia impeachmentu, jako sposobu usunięcia ze stanowiska republikańskiego prezydenta Donalda Trumpa. Przewodnicząca Izby Reprezentantów demokratka Nancy Pelosi początkowo studziła zamiary swoich kolegów partyjnych, ale kiedy okazało się, że zdecydowana większość demokratów opowiada się za usunięciem prezydenta Trumpa z Białego Domu, wyraziła gotowość rozpatrzenia możliwości wszczęcia procedury.
Podstawą do wszczęcia oskarżenia przeciw Trumpowi były jego zabiegi na Ukrainie i w Chinach o akt oskarżenia wobec byłego wiceprezydenta USA, a obecnie kandydata na prezydenta, demokraty Joe Bidena. Takie zabiegi u obcego państwa o oskarżenia wobec obywateli amerykańskich przez prezydenta kraju uznane jest za niezgodne z prawem. Nic dziwnego, że sam Biden wezwał do impeachmentu wobec Trumpa.
Trump w rozmowie telefonicznej z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim powiedział mu wprost: „Chcę by pan zrobił mi przysługę”…
Demokraci wysuwają wobec prezydenta Trumpa również inne zarzuty, które mogą stanowić podstawę do oskarżenia go i usunięcia ze stanowiska. Oskarżają go m.in. o niejasne kontakty z Rosją, o okłamywanie amerykańskiej opinii publicznej, o obstrukcję systemu sprawiedliwości, o fałszywe zarzuty w okresie kampanii wyborczej, zarzuca się również prezydentowi obstrukcję wobec Kongresu.
Biały Dom zdecydowanie odmawia współpracy z Izbą Reprezentantów i oświadczył, że nie dostarczy żądanych przez Izbę Reprezentantów dokumentów ponieważ działania Izby Reprezentantów wobec prezydenta są nielegalne. Prawnicy prezydenta uważają, że zamiar demokratów zastosowania impeachmentu wobec Trumpa jest nielegalny i jest przykładem partyjniactwa. Pracownicy Białego Domu otrzymali od prezydenta zakaz współpracy z Kongresem w sprawie impeachmentu. Republikanie uważają, że celem demokratów jest podważanie wyników wyborów prezydenckich w 1996 r. i utrudnienie Trumpowi zwycięstwa w wyborach 2020 r.
Sondaże wykazują, że większość Amerykanów (53 proc.) popiera dążenie demokratów w Izbie Reprezentantów do wszczęcia procedury impeachmentu wobec prezydenta Trumpa. Trump natomiast kłamliwie twierdzi, że tylko 25 proc. Amerykanów opowiada się za postawieniem go w stan oskarżenia. Według sondażu NBC/WSJ 38 proc. ankietowanych Amerykanów uważa, że Trump zachowuje się uczciwie w sprawie śledztwa wobec niego prowadzonego przez Kongres. Przeciwnego zdania jest 58 proc. Amerykanów.
Popularność Trumpa jako prezydenta jest nadal niska w porównaniu z jego poprzednikami w ostatnich stu latach. Ale próba usunięcia go z Białego Domu w drodze impeachmentu nie powiedzie się moim zdaniem i nie tylko dlatego, że republikanie mają większość głosów w Senacie. Ostre ataki polityczne na prezydenta, zdaniem wielu Amerykanów osłabiają również prestiż Stanów Zjednoczonych w świecie. Dlatego demokraci powinni dołożyć wszelkich starań, aby pokonać Trumpa w najbliższych wyborach prezydenckich w listopadzie 2020 r. a nie nękać go groźbą impeachmentu.

Będzie impeachment?

Donald Trump może zostać usunięty z urzędu. To efekt wzburzenia, jakie powstało wśród amerykańskich senatorów i kongresmenów po kontrowersyjnym zachowaniu głowy państwa podczas szczytu w Helsinkach.

 

Czytający z kartki, zestresowany i wyraźnie zaniepokojony – tak wyglądał prezydent USA, gdy tłumaczył co tak naprawdę miał na myśli mówiąc w fińskiej stolicy, że bardziej ufa Władimirowi Putinowi niż amerykańskiemu wywiadowi i swoim własnym urzędnikom. Trump krytykował śledztwo prowadzone przez prokuratora specjalnego Roberta Muellera, podczas którego doszło do oskarżenia 12 rosyjskich oficerów wywiadu o popełnienie przestępstw związanych z wyborami prezydenckimi w USA w 2016 roku. Trump uważa teraz, że nie powiedział „nie widzę czemu Rosja miałaby mieszać się w wybory”. Twierdzi, że mówił „nie widzę, czemu Rosja nie miałaby mieszać się w wybory”. Takie tłumaczenia nie przekonały jednak amerykańskiego establishmentu politycznego i wpływowych osób, z którymi Trump zdążył już wejść na wojenną ścieżkę podczzas swojej prezydentury. W ostrych słowach wypowiedział się były szef CIA John O. Brennan, który napisał na Twitterze „Jego zachowanie na konferencji prasowej w Helsinkach ocenił jako spełniające wymogi konieczne do wszczęcia procedury impeachmentu. „To było bliskie zdrady.

Komentarze Trumpa były nie tylko kretyńskie, on w całości siedzi w kieszeni Putina” – oceniał Brennan. „Republikańscy patrioci: Gdzie jesteście?” – pytał.

Na reakcje nie trzeba było długo czekać. Zdaniem Michaela Steele’a, byłeego przewodniczący Partii Republikańskiej, Trump na konferencji z Władimirem Putinem przypominał „agenta stojącego koło oficera prowadzącego”. Przeciw Trumpowi zwrócili się najbardziej wpływowi politycy republikańscy. Wśród nich znalazła się osoba numer trzy w amerykańskiej hierarchii państwowej, czyli przewodniczący Izby Reprezentantów. Republikanin Paul Ryan oświadczył we wtorek, że będzie „więcej niż szczęśliwy”, jeśli nadarzy się okazja wprowadzenia dodatkowych sankcji wobec Rosji. A także osoba numer cztery, a więc przewodniczący większości republikańskiej w Senacie, Bill Frist. To bardzo ważne informacje, gdyż do skutecznie przeprowadzenia procedury impeachmentu potrzebne będzie poparcie 2/3 składów obu izb. Swoje dorzucili również: były kandydat do Białego Domu, republikański senator John McCain określił jego zachowanie jako „jedno z najbardziej haniebnych w historii zachowań amerykańskiego prezydenta” oraz przewodniczący senackiej komisji spraw zagranicznych Bob Corker, kóry powiedział, że prezydent „sprawił, że wyglądamy jak popychadło”.

Komentatorzy są zgodni – wszczęcie procedury impeachmentu może nastąpić w ciągu najbliższych kilkudziesięciu godzin. Dla wielu potwierdzeniem takiego wariantu jest zachowanie wiceprezydenta. Mike Pence od początku wybuchu afery nie zabrał publicznie głosu.