Nie dla represji za poglądy, nie dla art. 256 kk!

12 czerwca,
o godzinie 18:00,
przed Sejmem RP w Warszawie
(róg ul. Wiejskiej i Matejki)

odbędzie się protest

przeciwko prawu
zrównującemu komunizm
z faszyzmem i przewidującemu
do 3 lat ograniczenia wolności
za propagowanie
idei lewicowych.

Akcję organizuje kampania
Historia Czerwona

broniąca pamięci o historii polskiego ruchu robotniczego.

Protest przeciwko represjom za poglądy

Nie dla art. 256 kk!

12 czerwca, o godzinie 18:00, przed Sejmem RP w Warszawie (róg ul. Wiejskiej i Matejki) odbędzie się protest przeciwko prawu zrównującemu komunizm z faszyzmem i przewidującemu do 3 lat ograniczenia wolności za propagowanie idei lewicowych. Akcję organizuje kampania Historia Czerwona broniąca pamięci o historii polskiego ruchu robotniczego.
12 czerwca rozpocznie się posiedzenie Sejmu RP, na którym ma odbyć się głosowanie nowelizacji kodeksu karnego. Wśród licznych poprawek znalazł się art. 256, który w nowej wersji ma brzmieć:
„§ 1. Kto publicznie propaguje nazistowski, komunistyczny, faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość,
a)podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.”,
b) po § 1 dodaje się § 1a w brzmieniu:
„§ 1a. Tej samej karze podlega, kto publicznie propaguje ideologię nazistowską, komunistyczną, faszystowską lub ideologię nawołującą do użycia przemocy w celu wpływania na życie polityczne lub społeczne.”,
c) § 2 otrzymuje brzmienie:
„§ 2. Tej samej karze podlega, kto w celu rozpowszechniania produkuje, utrwala lub sprowadza, nabywa, zbywa, oferuje, przechowuje, posiada, prezentuje, przewozi lub przesyła druk, nagranie lub inny przedmiot, zawierające treść określoną w § 1 lub 1a albo będące nośnikiem symboliki nazistowskiej, komunistycznej, faszystowskiej lub innej totalitarnej, użytej w sposób służący propagowaniu treści, określonej w § 1 lub 1a.”;
Oznacza to zagrożenie dla demokracji i kryminalizowanie propagowania idei, z których każdą władza będzie mogła uznać za „komunizm’’.
Prokuratura będzie mogła ścigać nawet za posiadanie dzieł Marksa czy koszulkę z Che Guevarą.
Nowe prawo stanowi również zagrożenie dla wszelkich lewicowych ruchów protestu, czy organizacji społecznych.

Do więzienia za dzieła Marksa na półce?

Pod osłoną innych afer w Polsce tylnymi drzwiami przepychane są właśnie zmiany w prawie, które umożliwiają pełną kryminalizację komunizmu. Komunizmu, a nawet „jego ideologii”, co prawicowej władzy i podporządkowanemu jej sądownictwu otwiera furtkę do kryminalizowania i ścigania praktycznie całej lewicy. Nie tylko jej sympatyków jej radykalnego nurtu, ale wszystkich tych, którzy posiadają egzemplarz „Kapitału” Karola Marksa lub założą na siebie koszulkę z Che Guevarą, Różą Luksemburg czy czerwoną gwiazdą.

Poprawione zapisy, które właśnie wchodzą do polskiego prawa w ramach aktualizacji kodeksu karnego, do listy systemów i praktyk totalitarnych dodają komunizm. Najgroźniejszy wydaje się być przy tym zupełnie nowy i wybitnie enigmatyczny zapis, który karać ma za samo „propagowanie ideologii komunistycznej”. W polskich warunkach – gdzie cenzuruje i prześladuje się za Matkę Boską z tęczą w tle – może to oznaczać nawet cenzurowanie dzieł sztuki autorstwa Fridy Kahlo, Pabla Picassa, czy innych znanych komunistek i komunistów.

W prześladowaniach komunizmu nie chodzi bowiem o żadną teoretyczną czy historyczną precyzję.

Sąd to nie miejsce do naukowej dyskusji. W rzeczywistości mamy do czynienia z praktykami o charakterze cenzorskim i totalnym. Poprawiony kodeks karny bez żadnego zawahania zrównuje ze sobą bowiem każdy rodzaj komunizmu i jego teorii.
Idee i działania Lwa Trockiego, Róży Luksemburg, Józefa Stalina czy nawet Karola Marksa, który pechowo dla siebie nie dożył żadnych prób realizacji swoich koncepcji wrzucone są do jednego worka. Do tego zapisy ułożone są w taki sposób, by prokuratorom i sędziom pozostawić pełną dowolność w interpretacji tego, co jest, a co nie jest komunizmem, jego ideologią, czy totalitaryzmem.
Przypomnijmy, że słowo „totalitaryzm” w polskim prawodawstwie nie ma nawet swej konkretnej definicji. Jego siła jest całkowicie względna i symboliczna. Określenie to, wywodzące się z filozofii, ale i głęboko zakorzenione w naukach społecznych, definiuje się zazwyczaj twierdząc, że totalitarnymi są te systemy, które dążą do całościowej i pełnej kontroli nad jednostką. Oczywiście panująca ideologia kapitalistyczna za złe totalitaryzmy uważa zazwyczaj wyłącznie faszyzm i komunizm. Sieciowo sterowany i rządzący przy pomocy algorytmów kapitalizm, gdzie pieniądz rządzi każdą kampanią wyborczą, a przy projektowaniu reklam wykorzystuje się zasady podświadomie piorącego mózgi neuromarketingu jest zaś „demokracją”… Bo tak.

Komunizm jako bezklasowe społeczeństwo, gdzie realizowany jest ideał „każdemu według potrzeb” nigdy nie istniał.

Jak widać nie musiał – wrogiem dla państwa jest bowiem sam ruch, a nie rzeczywisty byt, którego polska prawica nie jest przy tym nawet w stanie odpowiednio zdefiniować. Wprowadzane w ustawie poprawki są więc i o tyle tragikomiczne, że z perspektywy precyzji naukowej i poznawczej odnoszą się do bytu, którego nigdy nie było. Jako marksista mógłbym nawet uznać, że socjalizm jako system i idea pozostaje całkowicie dozwolony, ponieważ nie znajduje się na liście systemów, ideologii i praktyk totalitarnych… Tyle, że to, co będzie komunizmem i jego ideologią w świetle prawa będzie odtąd zależało wyłącznie od podporządkowanych ministrowi Ziobro prokuratorów. A dla większości polskiej prawicy wszystko, co związane z Polską Ludową to komunizm, a postkomunizmem jest nawet Koalicja Europejska.
Współczesna Polska stopniowo coraz bardziej przypomina faszystowskie Włochy za czasów Mussoliniego, kiedy to siłowe i policyjne prześladowania komunistów były na porządku dziennym. Jednym z wielu uwięzionych za poglądy był działacz i słynny teoretyk komunizmu Antonio Gramsci, cytowany obecnie w całej światowej socjologii czy naukach politycznych. Cenzorzy pilnujący zamkniętego w więzieniu Gramsciego i poszukujący słowa „komunizm” w jego zapiskach zostali jednak łatwo wykiwani, kiedy autor ten w swych dziełach słowo to zamienił na termin „filozofia praktyki”.
Także w przypadku Polski nowe zapisy zawierają na szczęście furtkę, która podkreśla, że nie mają zastosowania do nauki, czy sztuki. Jak mogliśmy jednak zaobserwować w zeszłym roku, kiedy to policja pojawiła się na konferencji naukowej poświęconej marksizmowi, dla prokuratury granice te mogą być bardzo niewyraźne. Policja wysyłana jest u nas bowiem zgodnie z chwilowym politycznym zapotrzebowaniem, a na samej górze dowodzą nią często ludzie wierzący w spisek światowej „żydokomuny”.

Strony takie jak Redwatch mogą być odtąd traktowane jako pożyteczna pomoc dla polskiej prokuratury.

Nowe zapisy tworzą tak gigantyczną przestrzeń pod wszelkiego rodzaju nadużycia, że proces karny z perspektywą skazania nawet na trzy lata więzienia z powodzeniem może mieć osoba, która na swoim ubraniu będzie miała wizerunek Ernesto „Che” Guevary, Róży Luksemburg, Karola Marksa, sierp i młot, czy samą nawet czerwoną gwiazdę. Ale i na tym nie koniec. Prawicowa paranoja sięga już w naszym kraju tego stopnia, że za „promowanie ideologii komunistycznej” i „rozpowszechnianie, powielanie, przesyłanie” źródeł z nią związanych można równie dobrze uznać obecność na pierwszomajowym pochodzie, udział w wydarzeniu upamiętniającym polskich socjalistów, przesłanie koledze fragmentu dzieł Marksa, posiadanie w domowej biblioteczce książek Zygmunta Baumana, Oskara Lange, Jacka Tittenbruna, Louisa Althussera, czy dowolnego z tysięcy autorek_ów identyfikujących się z komunistyczną teorią, myślą lub ideą. Bez etatu naukowego – a może także badań prowadzących do właściwych wniosków – lub zarabiania jako artysta nie będzie żadnej taryfy ulgowej.
Przepisy te są tak pojemne i tak otwarte na dowolność interpretacyjną ze strony władzy sądowniczej, że hak na każdą lewaczkę i lewaka po prostu zawsze może się znaleźć.
Ustawa ta wydaje się być też oczywistą zemstą za porażkę dekomunizacyjną, którą PiS poniósł w przypadku nazw ulic, a także w przypadku procesu wytoczonego przeciwko Komunistycznej Partii Polski, gdzie właśnie brak pojęcia „komunizm” we fragmentach o systemach totalitarnych był podstawową linią obrony podczas całego procesu.
Sprawa jest więc o tyle pilna i istotna, że kryminalizuje nie tylko lewicową historię, teorię oraz myśl. Stanowi też bardzo głęboką ingerencję w wolność słowa oraz swobodę wyrażania opinii. Bycie, czy identyfikowanie się jako komunistka_ta może być odtąd przepustką do więzienia.

Nowy kodeks karny odcina też Polskę od politycznej swobody, która w całej Unii Europejskiej stanowi oczywistą oczywistość.

Komuniści stale zasiadają bowiem w Europarlamencie, a partie komunistyczne obecne są w każdym kraju Unii Europejskiej i w ogóle praktycznie wszędzie na świecie. Istnieją też różnorodne partie lewicy odwołujące się do teorii komunistycznej, u których nawiązania do różnych wersji marksizmu są na porządku dziennym (np. niemiecka Die Linke czy szwedzka Partia Lewicy). Są one same w sobie zresztą tak różne, że nie da się ich wrzucić do jednego worka, jak czyni to nowa polska wersja kodeksu karnego.
Kneblowanie wolności słowa i prawne zastraszanie oraz zwalczanie radykalnej lewicy zagraża też lewicy nieradykalnej i umiarkowanej: pogłębia bowiem opresyjność systemu, uniemożliwia jej sięgnięcie do np. tradycji marksistowskiej i umieszcza socjaldemokrację na granicy prawa. Od teraz działacze SLD, Razem lub RSS, czy PPS będą musieli się mieć na baczności, czy ich praktyki nie stanowią nawiązania do „ideologii komunistycznej” lub nie są jej „propagowaniem”. Prokuratura będzie też mogła ścigać, szukać haków i wytaczać procesy wobec wszystkich działaczy, którzy zechcą np. poczytać dzieła Karola Marksa, Lwa Trockiego, czy nawet powspominać Edwarda Gierka. Organizacja debaty celem omówienia teorii imperializmu Róży Luksemburg, czy posiadanie w biblioteczce książek Gramsciego mogą być podstawą do ścigania każdego członka partii, a nawet umożliwić delegalizację organizacji i stowarzyszeń.

Nie jest to precedens. Podobne zmiany próbowano już wprowadzić na Węgrzech

W tamtym przypadku decyzja Trybunału w Strasburgu uchyliła możliwość kryminalizacji komunizmu i jego symboliki, uznając m.in. czerwoną gwiazdę i swobodę w jej wykorzystywaniu za element politycznej wolności i pluralizmu. Trybunał podkreślił też wówczas, że istnieje „społeczne zapotrzebowanie” dla takiej symboliki i emocje nie mogą decydować o wolności słowa.
W naszym przypadku cel rządu Prawa i Sprawiedliwości jest zasadniczo bardzo prosty: kryminalizacja komunizmu, marksizmu i okolic oraz zastraszanie środowisk politycznych, a także naukowych, które choćby podejmują marksistowską problematykę w ramach swoich badań. To stopniowe spychanie całej lewicy poza obszar legalnej działalności politycznej.
Obrona nacjonalizmu i konserwatywnego kapitalizmu wymaga ciągłego poszukiwania wroga, a ponieważ bezpośrednia walka z liberalizmem nie jest możliwa (z uwagi na jego siłę) to kozłem ofiarnym zostają komunizm i marksizm. To te idee w ostatnio wyemitowanym przez stację Tadeusza Rydzyka dokumencie „Zmierzch. Ofensywa ideologii gender” oskarża się o wszelkie możliwe „plagi” tego świata, z homoseksualizmem na czele. Poprawiony kodeks karny wychodzi naprzeciw właśnie tego rodzaju oczekiwaniom i takiej ideologii. Prawicowe kneblowanie wolności politycznej i wolności słowa nie ma swoich granic.
Ściganie za komunizm i (potencjalnie) socjalizm to możliwie pierwszy krok do odbudowy Berezy Kartuskiej. Ten moment to ostatnia chwila by skutecznie przeciwstawić się prawicowej cenzurze.

Zakazany komunizm

Tymczasem przez polski sejm przeszła właśnie nowelizacja art. 256 kk. dzięki której komunizm oficjalnie stanie się na równi nielegalny z faszyzmem.

Do tego prezentowanie, przesyłanie, czy nawet posiadanie np. dzieł Marksa, flagi z Che Guevarą, czy książki Róży Luksemburg będzie karane na równi z rozpowszechnianiem Mein Kampf.
Polska będzie teraz ciemnogrodzkim wyjątkiem na skalę świata, gdzie za Kapitał Marksa albo książki Althussera możesz iść do więzienia jeśli ziobrowym prokuratorom tylko się zechce. Cenzura zrównująca wolnościowy projekt komunistyczny i refleksję nad nim z hitleryzmem to efekt ipnowskiej, prawicowej manii. Na skalę Europy, gdzie w parlamencie zasiadają komuniści, i całego świata jest to po prostu obciach i kompromitujący wstyd.
Cel PiSu jest zasadniczo bardzo prosty: kryminalizacja komunizmu, marksizmu i okolic oraz zastraszanie środowisk politycznych, a także naukowych, które choćby podejmują marksistowską problematykę w ramach swoich badań (patrz też: wysyłanie policji na konferencję). Obrona nacjonalizmu i brunatnego kapitalizmu tego po prostu wymaga. Jest to też oczywiście zemsta za nieudaną pisowską dekomunizację.
Wzywam jednocześnie wszystkich do udostępniania tej informacji i przygotowania się do stawienia tej zmianie jak najskuteczniejszego oporu.
Zaskarżenie do Strasburga to minimum na które trzeba się zdobyć. Działacze partii i inni też niech uaktywnią się w tej sprawie. Wszystko co na lewo od Wiosny jest w tym momencie w stanie obiektywnego zagrożenia. Jeśli myślicie, że to was nie dotyczy to wiedzcie, że za koszulkę z Che, Allende, Różą Luksemburg, Leninem, Marksem, czerwoną gwiazdę albo czerwoną flagę gdziekolwiek w domu będziecie się odtąd tłumaczyli policji albo prokuraturze, która w każdej chwili będzie miała podstawy by wparować do domu każdego lewicowca. Wystarczy, że wyślecie komuś fragment pracy Marksa meilem.
Mokre sny ludzi z redwatcha właśnie się spełniają.

Laudacja na cześć Józefa Tejchmy

Przypadł mi zaszczyt ogłoszenia nazwiska pierwszego laureata Nagrody im. Stanisława Dubois, ustanowionej przed rokiem przez Stowarzyszenie POKOLENIA.

Dorobek życia patrona tej nagrody – społecznika i działacza Polskiej Partii Socjalistycznej i Czerwonego Harcerstwa, który w swoich czasach był wszędzie tam, gdzie działy się rzeczy istotne i ważne dla niepodległości Polski i dla przyszłości lewicy, zobowiązuje nas do poszukiwania wzorców, zbliżonych, lub tożsamych z wartościami, którymi kierował się Stanisław Dubois.
Przypomnijmy więc, że patron naszej nagrody był dwukrotnie powstańcem śląskim, żołnierzem wojny polsko-bolszewickiej, a za czyny bojowe został odznaczony w 1921 r. Krzyżem Walecznych oraz Krzyżem na Śląskiej Wstędze Waleczności i Zasługi I klasy. Po odzyskaniu niepodległości podejmował liczne inicjatywy, wspomagające młodzież robotniczą, która była dla niego szczególnie ważna: redagował Głos Młodzieży Robotniczej, „Robotnika”, działał w Towarzystwie Uniwersytetu Robotniczego, był jednym z organizatorów dorocznego Dnia Młodzieży Robotniczej.
Oskarżony w „procesie brzeskim i skazany na trzy lata więzienia , nigdy nie ugiął się przed siłą władzy – trwał na lewicowych pozycjach ideowych w każdych okolicznościach i w każdym czasie, aż do pozbawienia go życia przez hitlerowców strzałami pod Ścianą Śmierci w Auschwitz, w sierpniu 1942 r.
Szanowni Zebrani na naszej uroczystości,
już za pierwszym razem Kapitule Nagrody im. St. Dubois nie trudno było wskazać kandydata, choć – przyznam – równie niełatwo było nam ogarnąć całości Jego dorobku życiowego, rozległości zaangażowania społecznego i politycznego, wrażliwości społecznej i rozsądku politycznego, którym wyróżnił się w sposób szczególny.
Nasz kandydat urodził się 14 lipca 1927 r. w Markowej koło Łańcuta – wsi, z której wyniósł szacunek dla tradycji, honoru, pracowitości ludu wiejskiego i radzenia sobie z przeciwnościami losu. Kiedy na ziemiach polskich skończyły się w 1945 r. działania wojenne, jako 18-latek wstąpił na drogę organizacyjną – najpierw do Związku Młodzieży Wiejskiej RP „Wici”, a następnie do Związku Młodzieży Polskiej. Od 1952 r. datuje się Jego przynależność do Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, w której pełnił szereg czołowych stanowisk na najwyższych szczeblach struktury partyjnej. Nie zaprzestał działalności w ruchu młodzieżowym, został pierwszym przewodniczącym odrodzonego Związku Młodzieży Wiejskiej po październiku 56.
Od 1958r przez sześć kadencji był posłem na Sejm z list Frontu Jedności Narodu.
W latach 70. rozpoczął nowy etap kariery politycznej – przeszedł do pracy w administracji rządowej, pełnił stanowisko wicepremiera, ministra oświaty i wychowania oraz dwukrotnie ministra kultury. I na tym ostatnim został doceniony w sposób szczególny: w zapiskach znalazłam wypowiedź aktora – Daniela Olbrychskiego, który stwierdził, że nasz laureat jako minister rozumiał kulturę i jej sposób ekspresji . Ta opinia utrzymuje się nadal, ponieważ kilka dni temu usłyszałam wypowiedź Krystyny Jandy, która orzekła, że najlepszym ministrem kultury w historii powojennej był – i tu po swojemu dodała: „wstyd powiedzieć” – po czym wymieniła nazwisko naszego Laureata. My, bez wstydu, uważamy tak samo, zwłaszcza, że jeden z naszych kolegów w ubiegłym roku postarał się o to , aby powstała imponująca KRONIKA, składająca się na dorobek kultury artystycznej w Polsce w latach 70. Nikt jej zawartości – jak dotąd – nie podważył.
Nasz Laureat służbę państwową zakończył jako ambasador w Szwajcarii, a następnie w Grecji i na Cyprze.
Na odrębną uwagę zasługuje Jego dorobek pisarski, na stronach swych książek m.in. podjął się próby rzetelnej i uczciwej oceny naszych powojennych dziejów. Z wykształcenia jest historykiem, stąd – jak napisał o nim Wł. Markiewicz „z nieskrywaną abominacją odnosi się do tych rzeczników „polityki historycznej, którzy okres ponad 40-letniego istnienia Polski Ludowej traktują jako niebyły”. Na tle wynurzeń literackich i naukowych różnych „obalaczy komunizmu”, których przez minionych 30 lat namnożyło się, niczym legionistów Piłsudskiego w latach 20. – nie jest to modna dziś postawa, tym bardziej jesteśmy wdzięczni Laureatowi za to, że z takim przekonaniem broni czasów, które dały szansę ludziom długo, zbyt długo zapominanym przez historię, lub świadomie utrzymywanym na marginesie procesów społecznych.
Nie trudno zauważyć, że nasz Laureat jest wielbicielem książki i stałym bywalcem warszawskiego Klubu Księgarza, gdzie odbyła się promocja Jego ostatniej książki p.t. „Bunt przeciw starości”, w której znów przeciwstawił się m.in. zniekształcaniu obrazu naszej przeszłości. Można jednakże w tym miejscu zadać pytanie, czy obecna „polityka historyczna” – coraz bardziej rażąca i coraz bardziej kłamliwa – ostanie się na dłużej..? tego nie wie nikt. Wahadło wprawdzie powoli odbija i mamy nadzieję, że w końcu przyspieszy… Jakże inaczej, jeśli nie słowami Mickiewicza wypada dodać nam i sobie ducha otuchy, że /../uczynki, jak ziarna w głąb ziemi zaryte/ przyniosą zbiory obfite już teraz i „na przyszły rok” i na wiele lat, które jeszcze nadejdą.
Koleżanki i Koledzy, naszym laureatem jest Towarzysz
Józef Tejchma!

Stół z wyłamywanymi nogami

Zapraszamy do debety o „Okrągłym Stole”.

Bólu głowy dostaje polska prawica już na sam widok „Okrągłego stołu”. Zwłaszcza, że w tym roku nie można tego politycznego mebla nie zauważać, ani ignorować. Bo okrągła, trzydziestoletnia, rocznica rozmów i porozumienia ówczesnej władzy i opozycji zbiega się z wyborami do parlamentów europejskiego i krajowego. Z już rozpoczętymi kampaniami wyborczymi. Eskalującą wojną plemienną dwóch prawicy wyrosłych z „etosu „Solidarności”. Wojną różnych interpretacji naszej najnowszej historii toczoną na wszystkich frontach medialnych.

Druga noga

Widać to już w niezdecydowanej postawie pana prezydenta Andrzeja Dudy. W przeddzień rocznicy rozpoczęcia obrad „Okrągłego Stołu” jego rzecznik prasowy nie potrafił powiedzieć co pan prezydent i jego środowisko polityczne będą świętować.
Na pewno pan prezydent nie będzie fetować rocznicy inauguracji „Okrągłego Stołu”. Faktu wyjątkowego w naszej historii, kiedy ówczesna władza zasiadła do rozmów z ówczesną opozycją. Do dyskusji jak wyjść z politycznego klinczu.
Negocjacji o tym na ile władza podzieli się posiadaną władzą z opozycją, a opozycja ulży władzy w dźwiganiu brzemienia odpowiedzialności za przyszłe, bolesne reformy gospodarcze.
Tego pan prezydent świętować nie będzie, bo musiałby uznać, że jest prezydentem wszystkich Polaków. Nawet tych postkomunistów.
Zapewne pan prezydent Duda przyłączy się do świętowania trzydziestej rocznicy wyborów 4 czerwca 1989 roku. Choć tu tez pewnie waha się, bo wtedy będzie musiał stanąć tam gdzie ustawi się Grzegorz Schetyna, Adam Michnik i Lech Wałęsa.
Oni bowiem przygotują obchody tamtych wyborów jako wielkie zwycięstwo „polskiej demokracji”, czyli tej reprezentowanej obecnie przez Platformę Obywatelską i jej zaplecze polityczno-intelektualne.
Ponieważ mamy rok wyborczy, to do uroczystych obchodów zostanie zaproszona jakaś reprezentacja „pokonanych”, czyli osób z ówczesnej „strony partyjno-rządowej”. Aby zademonstrować rycerskość obecnej opozycyjnej „koalicji demokratycznej”, która nie chce wieszać pokonanej „komuny”, jak ci barbarzyńscy z PiS.
Najchętniej pan prezydent uczciłby rocznicę powstania „pierwszego, niekomunistycznego rządu Tadeusza Mazowieckiego”. Bo przecież akuszerem tego rządu był Jarosław Kaczyński, który przeciągnął wtedy na stronę solidarnościową ówczesnych sojuszników PZPR ze Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego i Stronnictwa Demokratycznego. A potem premier Tadeusz Mazowiecki musiał ustąpić po kłótniach z Lechem Wałęsą. Czyli „Bolkiem”.
Na pewno pan prezydent uczciłby niezwykle uroczyście trzydziestą rocznice powstania „pierwszego niepodległego rządu Jana Olszewskiego”. Bo to do jego tradycji, nie do rządu Mazowieckiego z Kiszczakiem i Siwickim, i nie do prezydentury Wałęsy, odwołują się teraz elity PiS. Ale pewnie tej rocznicy Andrzej Duda jako pan prezydent już nie doczeka.
My zaś możemy oczekiwać w tym roku burzliwych obchodów rocznicy wyborów 4 czerwca 1989 roku. Już zapowiedzianych przez pana premiera Morawieckiego, co tylko podgrzało wojnę polskich prawic o dziedzictw tamtych wyborów.
Za to rocznic rozpoczęcia i zakończenia „Okrągłego Stołu” elity PiS i radykalnej prawic uroczyście obchodzić nie będą. Dla nich tamte porozumienia to „zmowa elit komunistycznych i zdradzieckich solidarnościowych”, która zrodziła patologiczną III RP”. Ta zmowa, która „przyniosła uwłaszczenie się komunistycznej nomenklatury”, „bezkarność zbrodniarzy stanu wojennego” i panowanie „resortowych dzieci” w sferze mediów i kultury.
Zatem Wersalu na prawicowych obchodach rocznicowych nie będzie.

Trzecia noga

Bólu głowy, a raczej amnezji dostają hierarchowie polskiego kościoła katolickiego na wieść o planowanych obchodach rocznicy obrad „Okrągłego Stołu”. Dzisiejsi hierarchowie kościelni i bliscy im publicyści historyczni nie chcą pamiętać, że tamten Stół, tamte negocjacje i umowy oparte były na trzech nogach.
Partyjno-rządowej, opozycyjnej- solidarnościowej i kościelnej. Na dwóch pierwszych nogach stał tamten stół, ale trzecia noga, ta kościelna go znacząco podpierała.
Ówczesny kościół katolicki podjął się wówczas roli gwaranta tamtych negocjacji i notariusza jego porozumień. To hierarchowie kościelni gwarantowali swym autorytetem, że zasiadające do negocjacji i zawarcia kontraktu strony mogą sobie ufać. Że nie dojdzie do sytuacji, jak ostatnio przy negocjacjach umowy o budowie wieżowców przy ulicy Srebrnej.
I dlatego zawsze, kiedy w czasie rozmów okrągłostołowych dochodziło do impasu, konfliktu, to do mediacji ruszali biskupi.
Za swe „notarialne” usługi hierarchia kościelna otrzymała wielkie korzyści materialne. Przede wszystkim ustawę z dania 17 maja 1989 roku o stosunku Państwa do Kościoła Katolickiego w Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej dając temu kościołowi uprzywilejowaną pozycję. Czasem czyniąc jego funkcjonariuszy bezkarnymi.
Dzisiaj hierarchowie kościoła katolickiego nie chcą wspominać o tamtej roli swego kościoła. Bez cienia wdzięczności przyłączają się do grona krytyków ostatnich rządów PRL, choć dzięki nim mają zapewniony dostatek materialny.
I chociaż Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej od dawna już nie ma, chociaż przez ostatnie trzydzieści lat w III Rzeczpospolitej skutecznie usuwano wszelkie ślady po prawodawstwie Polski Ludowej, to ta ustawa została niezmieniona. Bo tej politycznej łapówki danej hierarchom przez rząd Mieczysława Rakowskiego i przegłosowanej jeszcze przez „komunistyczny” Sejm obecna hierarchia kościoła katolickiego zwrócić nie zamierza.

Pierwsza noga

Gdyby nie ówczesna „Strona partyjno-rządowa”, przedstawiana w mediach wtedy jako ta pierwsza noga podtrzymująca „Okrągły Stół”, nie zdecydowała się na negocjacje z opozycją, to nie mielibyśmy tej historycznej „pokojowej transformacji”.
Ale już 4 czerwca 1989 roku strona partyjno-rządowa przegrała wolne wybory do Senatu. Choć w wyborach kontraktowych, tych do Sejmu, utrzymała niezbędną większość. Przeforsowała też, z pomocą ambasady USA i hierarchii kościoła katolickiego, dotrzymanie przez opozycję porozumienia o wyborze generała Wojciecha Jaruzelskiego na prezydenta Polski.
Ale po tym wyborze w „pierwszej nodze” nastąpił rozłam. Po zdradzie politycznej ze strony ZSL i SD, ówczesna PZPR straciła większość w Sejmie i musiała przejść do opozycji.
Już w III Rzeczpospolitej ta „pierwsza noga” przegrała swą bitwę o pamięć. Jej zasługi w historycznej, pokojowej transformacji ustrojowej zostały przez zwycięską prawicę zmarginalizowane i skarykaturyzowane. Stało się tak przez jej lenistwo intelektualne, na jej własne życzenie.
W tym roku Społeczny Komitet Lewicy zamierza przypomnieć i odkłamać zasługi ludzi lewicy w tamtej transformacji.
Redakcja „Trybuny” będzie patronowała działaniom SKL.
Zapraszamy też wszystkich chętnych do dyskusji o znaczeniu i skutkach porozumień „Okrągłego Stołu”. Nasze łamy są dla was otwarte.

Spotkanie partii komunistycznych

W dniach 23-25 listopada w Atenach odbyło się 20. Międzynarodowe Spotkanie Partii Komunistycznych i Robotniczych. Gospodarzem spotkania była Komunistyczna Partia Grecji (KKE) obchodząca właśnie 100. rocznicę powstania.

 

Temat tegorocznego spotkania brzmiał: „Współczesna klasa pracująca i jej sojusze. Zadania jej politycznej awangardy – partii komunistycznych i robotniczych, w walce przeciwko wyzyskowi i imperialistycznym wojnom, o prawa pracowników i ludów, o pokój i socjalizm”. W wydarzeniu wzięły udział delegacje 90 partii z całego świata, w tym Komunistycznej Partii Polski.

Referat wprowadzający do dyskusji wygłosił sekretarz generalny KKE Dimitris Koutsoumbas. Reprezentanci zgromadzonych partii omawiali sytuację międzynarodową oraz prezentowali warunki panujące w swoich krajach, a w szczególności walki prowadzone przez pracowników i rolę partii komunistycznych. Podczas wystąpień poruszana była również kwestia sojuszy z innymi grupami wyzyskiwanymi, na przykład rolnikami czy młodzieżą.

Zwracano uwagę na zaostrzającą się konkurencję między różnymi blokami krajów kapitalistycznych oraz liczne aspekty narastającego kryzysu kapitalizmu. Wielu delegatów podkreślało agresywny charakter współczesnego kapitalizmu. Plany NATO, Stanów Zjednoczonych oraz Unii Europejskiej określono jako groźne dla pokoju na świecie. Tematem wielu wystąpień były między innymi imperialistyczne wojny w Syrii, Jemenie, Libii i na Ukrainie, a także narastający wyścig zbrojeń.

Zaostrzające się sprzeczności mogą prowadzić do kolejnych wojen o zasoby surowców, rurociągi czy nowe rynki zbytu. Oznacza to wyzwanie dla ruchu robotniczego oraz konieczność wzmocnienia walki z imperializmem, o pokój i rozbrojenie. Wymaga również sprzeciwienia się burżuazyjnym rządom służącym wielkiemu kapitałowi. Obecne wydarzenia pokazują, że walka o pokój, rozbrojenie, suwerenność ludów, poszerzenie demokratycznych praw i zaspokojenie społecznych potrzeb jest związana z dążeniem do obalenia kapitalizmu i wprowadzenia socjalizmu.

Partie uczestniczące w spotkaniu pozytywnie oceniły działania podjęte w 2017 roku w 100. rocznicę Rewolucji Październikowej oraz w 2018 roku w związku z 200. rocznicą urodzin Karola Marksa. Podkreślono rolę doświadczeń z historii Związku Radzieckiego i wprowadzanego w nim socjalizmu, stanowiącego alternatywę dla kapitalizmu.

Uczestnicy spotkania wyrazili solidarność z walką ludów Syrii, Palestyny, Kuby, Wenezueli, Cypru, Brazylii i Iranu zmagającymi się z imperialistycznymi atakami. Potępiono antykomunizm oraz ataki na prawa i swobody polityczne. Wyrażono poparcie dla komunistów, którzy stawiają czoła prześladowaniom w Polsce, na Ukrainie, w Sudanie, Kazachstanie i Pakistanie.

Określono także zadania na rok 2019, zarówno związane z przypadającymi w tym roku okrągłymi rocznicami, takimi jak 100 lecie utworzenia Międzynarodówki Komunistycznej, jak i bieżącymi problemami związanymi na przykład z militaryzmem, interwencjami zbrojnymi, działalnością NATO i zagranicznych baz wojskowych. Podkreślono konieczność obrony socjalistycznych osiągnięć, dyskusji o represyjnym charakterze kapitalizmu oraz aktywnego podejmowania działań w miejscach pracy na rzecz praw pracowniczych i swobody funkcjonowania związków zawodowych oraz pełnego równouprawnienia kobiet. Za ważne uznano także zaangażowanie w działalność antyfaszystowską, występowanie przeciwko rasizmowi, klerykalizmowi i reakcyjnym reżimom oraz na rzecz ochrony środowiska.

Reprezentanci wielu partii dziękowali Komunistycznej Partii Grecji za doskonałą organizację spotkania.

 

Rezolucja solidarności z Komunistyczną Partią Polski

76 partii komunistycznych i robotniczych, uczestniczących w Międzynarodowym Spotkaniu Partii Komunistycznych i Robotniczych w Atenach, potępia eskalację antykomunistycznej kampanii przeciwko Komunistycznej Partii Polski prowadzonej przez polskie władze.

Antykomunistyczny proces przeciwko KPP będzie kontynuowany 7 grudnia br. Polskie władze, wspierane przez UE, od prawie 3 lat prowadzą postępowanie sądowe przeciwko działaczom KPP oraz redaktorom pisma „Brzask”, przeprowadzając przesłuchania nawet w domach aktywistów KPP. Oskarżonym grozi kara do 2 lat pozbawienia wolności.

Na wniosek rządu grupa robocza w polskim parlamencie zasugerowała zmiany prawa mające na celu wprowadzenie zakazu symboli komunistycznych, nikczemnie zrównując je z faszystowskimi, fałszując historię i obrażając pamięć ludu. Podkreślamy, że dotyczące tego prawo w 2009 roku wprowadziło zakaz symboli komunistycznych, jednak, w wyniku protestów, w 2011 roku zostało zniesione i uznane za niekonstytucyjne.

Te niebezpieczne działania trwają w czasie, gdy Trybunał Konstytucyjny (kontrolowany przez polskie władze), na wniosek jednej z reakcyjnych organizacji, „zamierza zbadać” sprawę legalności działania Komunistycznej Partii Polski.

Te skoncentrowane działania polskich władz oraz UE pokazują, iż ich celem jest przeszkodzenie w zorganizowanej walce komunistów i ludów z kapitalistycznym barbarzyństwem.
Precz z antykomunizmem i zastraszaniem polskich komunistów.

Żądamy natychmiastowego wstrzymania procesów i zniesienia zakazów działania KPP.

Wzywamy do międzynarodowej mobilizacji oraz solidarności z polskimi komunistami 3 grudnia przed polskimi placówkami dyplomatycznymi.

 

Sygnatariusze:

Komunistyczna Partia Albanii
Algierska Partia na rzecz Demokracji i Socjalizmu
Komunistyczna Partia Argentyny
Komunistyczna Partia Australii
Komunistyczna Partia Austrii
Demokratyczna Postępowa Trybuna, Bahrajn
Komunistyczna Partia Białorusi
Komunistyczna Partia Belgii
Komunistyczna Partia Boliwii
Komunistyczna Partia Brazylii
Brazylijska Partia Komunistyczna
Komunistyczna Partia Brytanii
Nowa Komunistyczna Partia Brytanii
Komunistyczna Partia Bułgarii
Partia Bułgarskich Komunistów
Komunistyczna Partia Kanady
Socjalistyczna Robotnicza Partia Chorwacji
Komunistyczna Partia Kuby
Postępowa Partia Ludzi Pracy – AKEL, Cypr
Komunistyczna Partia Czech i Moraw
Komunistyczna Partia w Danii
Siła Rewolucji, Republika Dominikany
Komunistyczna Partia Ekwadoru
Komunistyczna Partia Estonii
Komunistyczna Partia Finlandii
Niemiecka Partia Komunistyczna
Komunistyczna Partia Grecji
Węgierska Partia Robotnicza
Komunistyczna Partia Indii
Komunistyczna Partia Indii (Marksistowska)
Partia Tudeh, Iran
Komunistyczna Partia Iraku
Komunistyczna Partia Kurdystanu–Iraku
Komunistyczna Partia Irlandii
Robotnicza Partia Irlandii
Komunistyczna Partia Izraela
Partia Komunistyczna, Włochy
Partia Włoskich Komunistów
Jordańska Partia Komunistyczna
Socjalistyczny Ruch Kazachstanu
Partia Komunistów Kirgistanu
Laotańska Ludowa Partia Rewolucyjna
Libańska Partia Komunistyczna
Partia Socjalistyczna, Litwa
Komunistyczna Partia Luksemburga
Komunistyczna Partia Macedonii
Partia Kongresu na rzecz Niepodległości Madagaskaru
Komunistyczna Partia Malty
Komunistyczna Partia Meksyku
Nepalska Partia Komunistyczna
Nowa Komunistyczna Partia Holandii
Komunistyczna Partia Norwegii
Palestyńska Partia Komunistyczna
Palestyńska Partia Ludowa
Komunistyczna Partia Pakistanu
Komunistyczna Partia Paragwaju
Rumuńska Partia Socjalistyczna
Komunistyczna Partia Federacji Rosyjskiej
Rosyjska Komunistyczna Partia Robotnicza
Komunistyczna Partia Związku Radzieckiego
Komuniści Serbii
Nowa Komunistyczna Partia Jugosławii
Komunistyczna Partia Słowacji
Południowoafrykańska Partia Komunistyczna
Komunistyczna Partia Ludu Hiszpanii
Komunistyczna Partia Sri Lanki
Komunistyczna Partia Sudanu
Komunistyczna Partia Suazi
Komunistyczna Partia Szwecji
Syryjska Partia Komunistyczna
Komunistyczna Partia Turcji
Partia Pracy (EMEP), Turcja
Komunistyczna Partia Ukrainy
Związek Komunistów Ukrainy
Komunistyczna Partia USA
Komunistyczna Partia Wenezueli

 

Groźna myśl komunistów

Działaczka ONR, tropicielka „powracającej fali komunizmu”, zaniepokojona „patologią, degeneracją, wojną płci”. Łódzka „Gazeta Wyborcza” przedstawiła sylwetkę pewnej pracownicy Oddziałowego Biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa w Łodzi.

 

IPN znakomicie dobiera kadry do realizowania swojego głównego zadania – forsowania jednostronnej, prawicowej, katolicko-narodowej wizji polskiej historii. Patrycja Resel, bohaterka materiału „GW”, jeszcze w ubiegłym roku była koordynatorką działań Obozu Narodowo-Radykalnego w Piotrkowie Trybunalskim. Organizowała w mieście wydarzenia ku czci „żołnierzy wyklętych”, jej bohaterem był zwłaszcza dowódca oddziału Narodowych Sił Zbrojnych w kieleckiem Władysław Kołaciński. W propagowaniu kultu tej postaci nie przeszkadzało aktywistce ani dokonanie przez jego oddział zabójstwo dziewięciorga Żydów ocalonych z Zagłady w maju 1945 r., ani prowadzona przez ludzi Kołacińskiego walka z „niewłaściwą”, czyli lewicową partyzantką jeszcze podczas hitlerowskiej okupacji.
Obecnie świeżo upieczona absolwentka studiów historycznych w piotrkowskiej filii Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach pracuje w Oddziałowym Biurze Upamiętniania Walk i Męczeństwa w łódzkim IPN. Tego typu placówki odpowiadają za opiekę nad miejscami pamięci, opiniowanie wniosków o budowę nowych pomników martyrologicznych i wojennych, a także organizują obchody, wystawy, wydają książki. Mają ogromne „zasługi” w krzewieniu jednostronnego obrazu historii Polski w okresie II wojny światowej i po niej.
W jakie dokładnie inicjatywy zaangażowana jest Patrycja Resel, „GW” się nie dowiedziała – działaczka ONR nie chciała rozmawiać. Pozostaje poczytać teksty, które publikowała na nacjonalistycznym portalu Kierunki.info. Zaskoczenia nie ma – nacjonalistka walczyła z komuną i niepokoiła się o przyszłość społeczeństwa trawionego przez feminizm i gender. Po przyjęciu w Sejmie tzw. ustawy dezubekizacyjnej tłumaczyła, że w Polsce nadal działają komuniści, a ich myśl „jest stale wchłaniana przez społeczeństwo poprzez różnorakie frakcje, instytucje i inne twory. Wszystko jest skrzętnie kamuflowane, aby manipulacja przyniosła oczekiwane rezultaty. Tylko oddanie trzeźwego spojrzenia na otaczający nas świat jest w stanie zahamować stale rozwijający się proces. Struktury systemu komunistycznego do końca nie obumarły, a jedynie funkcjonują w pewnym uśpieniu i czekają na kluczowy moment, w którym ludzkość nie będzie w stanie obronić się przed szerzącą się zarazą”.
„Stale postępuje wymieszanie się podstawowych cech powiązanych z daną płcią. Feminizacja, metroseksualizm, transseksualizm, gender. (…) Młodzi ludzie nafaszerowani papką medialną coraz częściej gubią się podczas wyboru swojej ścieżki życiowej. Rozmyślanie na temat swojej kariery zawodowej, naukowej lub tworzenia rodziny zastępują kontemplacją na temat przynależności do jednej z płci i orientacji seksualnej” – ubolewała natomiast w maju ubiegłego roku. Na szczęście dostrzegała też nadzieję: – Nie każdy człowiek został ogłupiony serwowanym przez media wzorem człowieka, półczłowieka, czegoś niezidentyfikowanego – pisała w zakończeniu tekstu.
Asystentka prasowa IPN w Łodzi, komentując dla „GW” obecność w IPN osoby o takich poglądach stwierdziła, że nieprzyjęcie Resel do pracy z uwagi na działalność w organizacji skrajnie nacjonalistycznej byłoby aktem dyskryminacji.

Skazani za propagowanie komunizmu

Czworo działaczy Komunistycznej Partii Polski zostało skazanych 31 marca 2016 roku przez Sąd Rejonowy w Dąbrowie Górniczej za propagowanie ideologii komunistycznej na łamach pisma „Brzask” oraz partyjnej stronie internetowej na kary 9 miesięcy ograniczenia wolności z obowiązkiem wykonywania przymusowej, nieodpłatnej pracy społecznej oraz na kary grzywny.
Ten prowokacyjny wyrok zapadł na podstawie procedury nakazowej, bez obecności stron, stosowanej zwykle do wykroczeń, w których wina oskarżonego nie budzi wątpliwości. Sąd nawet nie przeprowadził standardowego postępowania procesowego, opierając się jedynie na akcie oskarżenia. Oskarżeni nie mieli nawet prawa do obrony. Skazani złożyli już sprzeciw od wyroków w trybie nakazowym domagając się rozpatrzenia sprawy w normalnym trybie.
Działaczom KPP postawiono zarzut z artykułu 256§1 kodeksu karnego: „Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”.
Wcześniejsza próba nowelizacji tego artykułu poprzez dodanie zakazu prezentowania symboliki komunistycznej spotkała się ze sprzeciwem w kraju i za granicą. 19 lipca 2011 roku została unieważniona przez Trybunał Konstytucyjny jako ograniczająca wolność słowa.
Oskarżenie działaczy KPP o promowanie totalitarnego ustroju państwa jest kolejną próbą zrównywania komunizmu z faszyzmem i zakazania w ten sposób działalności komunistycznej.
Sprawę zapoczątkował donos posła PiS Bartosza Kownackiego z 2013 r. Wówczas prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania. Postępowanie wznowione na podstawie tego donosu przyspieszyło bieg pod koniec ubiegłego roku – po wyborach wygranych przez PiS. 31.12.2015 roku Prokuratura Rejonowa w Katowicach skierowała do Sądu Rejonowego w Dąbrowie Górniczej akt oskarżenia przedstawiający zarzut w brzmieniu: „publicznie propagował totalitarny ustrój państwa, w ten sposób, że wchodząc w skład zespołu redakcyjnego czasopisma „Brzask” zamieszczał na jego łamach treści, odwołujące się bezpośrednio do idei komunistycznego ustroju państwa oraz marksizmu i leninizmu, publikowane następnie na stronie internetowej www.kompol.org, co w kontekście doświadczeń historycznych jest zaprzeczeniem wartości demokratycznych…”, czyli za statutową działalność legalnej partii politycznej.
Dla sprawy istotne jest również upolitycznienie instytucji prokuratury poprzez jej podporządkowanie Ministrowi Sprawiedliwości – Zbigniewowi Ziobro z PiS, mianowanemu Prokuratorem Generalnym.
Wymiar sprawiedliwości w sposób jawny zupełnie inaczej traktuje skrajną prawicę. W tym samym czasie, gdy skazano członków redakcji „Brzasku”, neofaszyści z ONR swobodnie demonstrowali w 82 rocznicę powstania organizacji na ulicach Białegostoku. Na demonstracji nieśli sztandary z symbolem falangi i wzywali do rozprawy z wrogami politycznymi, czyli bezpośrednio nawiązywali do faszyzmu. Pomimo tego Ministerstwo Obrony planuje uzbrojenie neofaszystów w ramach struktur obrony terytorialnej. Wcześniej częstochowski sąd uniewinnił człowieka handlującego rasistowskimi koszulkami, nie dopatrując się w tym naruszenia wspomnianego art. 256 kk. Ostatnio Minister Sprawiedliwości oraz Prokurator Generalny zawiesił wykonanie wyroku wobec nacjonalisty skazanego za napaść na policjanta.
Wyrok na polskich komunistów zbiegł się z uchwaleniem 1 kwietnia przez Sejm ustawy „o zakazie propagowania komunizmu”, która zmusza samorządy do zmiany nazw ulic i innych obiektów kojarzących się z komunizmem i historią PRL, przez co uderza w tradycje ruchu robotniczego. W tym samym czasie Instytut Pamięci Narodowej tworzy rejestr oraz domaga się od samorządów likwidacji pomników żołnierzy radzieckich oraz innych związanych z komunizmem. Dewastacja i likwidacja pomników świadectw historii oraz jej fałszowanie jest właśnie przejawem faszystowskich praktyk.
Burżuazyjny rząd łudzi się, że zastraszy KPP poprzez represje, a antykomunistyczna kampania przyniesie mu korzyści. Żądamy zakończenia antykomunistycznych represji, a także zniesienia ustawy dekomunizacyjnej oraz zaprzestania fałszowania historii.
Ręce precz od KPP!

Polegli niezapomniani

28 października, jak co roku, Kampania Historia Czerwona zorganizowała sprzątanie grobów rewolucjonistow na Powązkach Wojskowych w Warszawie. Uporządkowane zostały groby Dąbrowszczaków oraz członków lewicowego ruchu oporu z czasów II wojny światowej.
Kampania Historia Czerwona ma na celu przypominanie i popularyzację historii polskiego ruchu robotniczego i zaprasza do współpracy