Nie zapominamy o Lenino

12 października 1943 1 Dywizja Piechoty im. Generała T. Kościuszki przeszła swój krwawy chrzest bojowy.

W 76 rocznicę tych wydarzeń pod pomnikiem na polu bitwy zostały złożone wieńce. Ich fundatorami byli Piotr Gadzinowski i Piotr Kusznieruk. Delegacja odczytała też list, który publikujemy.

Bohaterscy Żołnierze,
Szanowni Zebrani!

Na wzgórzu są Niemcy! Na pewno w tej chwili
Przez szkła wymacują noc mgławą,
A może, chorągwie zwinąwszy, stchórzyli
Przed tą, co poprzedza nas, sławą?
Wybadać, co kryją tumanne rozstaje!
I pierwszy batalion z okopów powstaje.
Ten wiersz Lucjana Szenwalda zapamiętaliśmy ze szkolnych akademii z okazji Dnia Wojska Polskiego. Przypominających pierwszą bitwę wojsk polskich stworzonych w ZSRR . Ich pierwsze, wielkie bohaterstwo, zwycięstwo.
Przypominał nam też ich wcześniejsze, często dramatyczne losy.
To byli ci sami, co żaru odpryski
Na dłoń brali w hutach Uralu,
A czoła opalił im wiatr syberyjski,
A piersi zgorzały od żalu.
Ich ręce, spękane od prac, nie zawiodły.
Ich kark dźwigał cedry śnieżyste i jodły.
Bez znajomości ich dróg do powstającego polskiego wojska, nasza najnowsza historia pozostanie niezrozumiała, niepełna i uboga.
Wstał major Lachowicz o krok przed szeregiem,
Pistolet mu w ręku zabłysnął.
„Na szturm, bracia! Stąd kilometrów o siedem
Jest dom, który był mi kołyską.
Tam żona, tam synek w ramionach jej płacze.
I was czeka dom, o żołnierze-tułacze!
Ten wiersz Lucjana Szenwalda wciąż pamiętamy, nosimy go w sercu, choć ostatnimi laty przestał być dobrze widziany podczas szkolnych akademii i lekcji historii.
Dzisiaj nie musimy już walczyć z okupantem niemieckim.
Dzisiaj musimy dbać o prawdę historyczną.
O honor naszych bohaterów, odbierany im przez cynicznych graczy politycznych i usłużnych im propagandzistów.
Ale prawda o naszym wojsku zwycięży.
Znowu uczcimy bitwę pod Lenino,
i zobaczymy, że
pierwszy batalion podnosi się znowu,
I kruszy, i łamie, i depcze, i wali,
Dopada, szturmuje i bierze!
Jeszcze raz wszystkim w Polsce przypomnimy, że
„W Trigúbowej pod jabłoniami zostali
Ostatni zabici żołnierze.
Zostali ochraniać tu strzechy i progi –
Metr tej, co do kraju prowadzi nas, drogi.

Cześć i chwała bohaterom Pierwszej Dywizji!

Piotr Gadzinowski, Piotr Kusznieruk
Sojusz Lewicy Demokratycznej
Redakcja Dziennika „Trybuna”

Transfery dla kariery?

Poglądy lewicowe są poglądami konkretnymi. Ten kto posiada serce po lewej stronie wie doskonale, jak dokładnie są one sprecyzowane. Większość z nich, takich jak separacja kościoła od państwa, świeckie państwo, bezwzględne równouprawnienie czy walka z umowami śmieciowymi to kwestie, które w ramach lewicy nie poddawane są dyskusjom.

Dlatego tym bardziej dziwi mnie fakt, że niektórym kandydatom stosunkowo łatwo zmieniać poglądy z lewicowych na liberalne, czy nawet prawicowe, a później jeszcze wielokrotnie miotać się pomiędzy stronami, aby wreszcie na czas najbliższych wyborów pojawić się na przykład na listach Lewicy.
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że każdy z nas posiada prawo do zmiany zdania, jak również idąc nieco dalej, do zmiany poglądów politycznych. Ale czy oby na pewno będą one wystarczająco wiarygodnie reprezentowane przez kogoś, kto dopiero co zdecydował się wstąpić w szeregi nowej partii? Tym bardziej, jeżeli jest to partia lewicowa. Należy zaznaczyć bowiem, że Lewica spośród wszystkich ugrupowań jest jedyną, na którą większość wyborców deklaruje oddać swój właśnie ze względu na reprezentowane wartości. Jaką pewność ma zatem wyborca głosując na jednego z nowo przyjętych członków, że będzie on wystarczająco zawzięcie ich bronił?
To pytanie zadaję sobie śledząc listy kandydatów ogłoszone na najbliższe niedzielne wybory. Zaskakujące moim zdaniem transfery polityczne zadziały się bowiem u wielu z nich. Nie jest tajemnicą na przykład, jak wiele barw zdążył już przybrać Paweł Krutul. Ten startujący dziś z „jedynki” w podlaskiem reprezentant Wiosny, zdążył się już zapisać zarówno w historii Platformy Obywatelskiej jak również Nowoczesnej. Kolejnymi dwoma kandydatami, których wiarygodność mnie martwi, reprezentującymi obecnie Komitet Wyborczy Koalicja Obywatelska PO .W IPL Zieloni jest Eugeniusz Czykwin i Krzysztof Bil Jaruzelski. Obaj, zanim pojawili się na tej liści rozwijali swoje polityczne kariery w Sojuszu Lewicy Demokratycznej, a więc po zdecydowanie lewej stronie areny politycznej.
Dziś Czykwin wiesza swoje plakaty wyborcze na ogrodzeniach cmentarzy prawosławnych.
Jako członek SLD od początku jego założenia, początkowo jako pierwszy przewodniczący Stowarzyszenia Młodej Lewicy Demokratycznej (młodzieżówki lewicowej) w woj. podlaskim., obecnie jako przewodniczący SLD w podlaskiem, daję sobie prawo do zwrócenia uwagi wyborców na wątpliwą wiarygodność tych, którzy z wciąż nie znanych mi dokładnie przyczyn znienacka zmieniają swoje deklaracje. Co więcej, pozwolę sobie zauważyć, że partie polityczne nie powinny zezwalać na tak częste rotacje swoich przedstawicieli. Przede wszystkim z troski o wyborcę, który oddając głos na konkretnego z nich powierza im swoją przyszłość.
Jako człowiek o otwartym zarówno sercu jak i umyśle szanuję poglądy i wyznanie każdego z obywateli. Każdy ma prawo wyznaczać sobie własne drogi i nimi podążać. Jednak ciężko zrozumieć mi tych, którzy, mam nadzieję że się mylę, wyznaczają je kosztem swojej wiarygodności politycznej.

Bomba z opóźnionym zapłonem

22 września 2019 roku Światowa Organizacja Meteorologiczna wydała raport specjalny dotyczący stanu globalnego klimatu. Zasadniczym problemem naświetlonym w raporcie jest fakt zdecydowanie szybszych i gwałtowniejszych niż przewidywano zmian klimatycznych.

W raporcie możemy przeczytać między innymi w jak niepokojąco szybkim tempie wzrasta średnia temperatura na świecie. Zgodnie z przygotowanymi przez naukowców z Genewy danymi, od 1850 roku, kiedy to ruszyła epoka przemysłowa do początków wieku XX temperatura na Ziemi wzrosła o 1,1 stopnia. Dla porównania, już tylko w latach 2011 – 2015 średnia temperatur podniosła się o 0,2. Rekord ocieplenia przypada jednak na ostatnie 5 lat. Co więcej, zgodnie z cytowanym raportem, 90% wszystkich dziejących się na ziemi kataklizmów jest związanych z niczym innym jak właśnie z pogodą. Jeżeli taki trend się utrzyma, światu grozi seria kataklizmów, spowodowanych gwałtownym podnoszeniem się poziomu mórz. Choć prognoza ta zakrawa o wizję rodem z filmów science fiction to należy zdać sobie sprawę, że jej przejawy są już widoczne w Polsce. Mając do czynienia z powtarzającymi się już niemal rokroczne suszami, ciężko mówić o anomaliach pogodowych, które z czasem ustąpią. Postępujące ocieplenie nie zatrzyma się nagle, a jeżeli tak się cudownie stanie, potrzeba będzie wielu lat, a może kolejnych dekad, aby stan środowiska naturalnego powrócił do czasów sprzed agresywnie prowadzonej ingerencji człowieka.
Osuszanie mokradeł, wylesianie, czy intensywny rozwój bez troski o wodę wraz z efektem globalnego ocieplenia to wciąż aktywna bomba z opóźnionym zapłonem. Dlatego też tak ważne jest podjęcie konkretnych działań, które zabezpieczą tych, którzy już od lat zbierają plony niszczycielskiej polityki. Mam w tym miejscu na myśli rolników. Sytuacja ekonomiczna na wsi jest bardzo trudna. Co więcej, obecnie ocenia się ją za najtrudniejszą od dwudziestu lat. Już niemal wszystkie działy produkcji rolnej są nieopłacalne. Bez wsparcia ich pracy i jej zabezpieczenia nie warto łudzić się, że ceny produktów rolnych, ale i nie tylko one, powrócą do racjonalnego poziomu.
Wielu politykom zarzuca się, że ciężko dojrzeć w ich programach wyborczych uznania problemu klimatycznego za absolutnie priorytetowy. To fakt, że wiele z ugrupowań politycznych, ze względu na swój szeroko pojęty interes, dyplomatycznie pomija ten temat. Nie jest prawdą jednak, że wszystkie z nich. Lewica bardzo jasno opowiada się za stanowiskiem uznania klimatu za jedno z największych wyzwań politycznych najbliższych lat. Ze względu na fakt, że to właśnie susza jest dla Polski obecnie jego najbardziej dotkliwą konsekwencją, Lewica przedstawiła plan ubezpieczeń dla małych i średnich gospodarstw rolnych. Zgodnie z nim koszt ubezpieczenia plonów od suszy będzie w całości pokrywany przez państwo. Co więcej, za priorytet stawia sobie również zwiększenie dla wszystkich gospodarstw dopłat do ubezpieczeń od klęsk żywiołowych, których wysokość mając na uwadze analizy ostatnich lat, drastycznie spada. Nie ma co się dziwić. Działania prewencyjne nie leżą w interesie partii rządzącej, która wyjątkowo usilnie próbuje ignorować ostrzeżenia o nadchodzących kataklizmach. Wsłuchując się w prowadzoną publicznie narrację można doznać wrażenia, że polski obywatel żyje w dwóch absolutnie różnych światach. W jednym z nich ocieplenie klimatyczne nie istnieje, a ci przed nim ostrzegający uznawani za nienormalnych. W drugim, wspomniane zjawisko jak najbardziej istnieje i co gorsze niepokojąco rośnie w siłę.
Głęboko wierzę, że prawda jest jedna. I każdy, kto pozwoli sobie na świadomą refleksję, dotrze do niej samodzielnie. Ma to znaczenie tym bardziej, że świadome zmierzenie się z problemami społeczeństwa da możliwość zbudowania realnie wspierającego programu wyborczego. Lewica stawia na samodzielność myślenia i na tworzenie programu opartego na wartościach. Tym bardziej cieszy, że zgodnie z ostatnim sondażem, to Lewica jest tym ugrupowaniem politycznym, które wybierane jest przez wyborców nie ze względu na strach czy obawy przed zmianą, jak dokonują tego wyborcy innych dużych ugrupowań, ale właśnie ze względu na wyznawane wartości. Warto podkreślić, że samodzielność myślenia, otwartość na różne punkty widzenia nie kłóci się z prowadzeniem prosperującego silnego społeczeństwa. Społeczeństwa świadomego konsekwencji swoich przeszłych działań i wspólnie próbującego naprawić popełnione błędy.

Miejsce na liście to propozycja

Media pokazują jak politycy poszczególnych ugrupowań walczą o „jedynki” na listach. Zapominają, że takie miejsce, to ledwie sugestia dla wyborców.

Ordynacja wyborcza jest jednoznaczna, wybory wygrywa ta osoba z listy, która otrzymała największą liczbę ważnych głosów. Oczywiście wygrywa, ale, o tym czy wchodzi do Sejmu decyduje to, czy dana lista uzyskała w skali kraju poparcie przekraczające próg wyborczy.
Na pierwszych miejscach list komitety wyborcze umieszczają z reguły osoby, o których sądzą, że będą „lokomotywami”. To się sprawdza, ale nie zawsze.
Czasem ‚jedynki”, czy „dwójki” przegrywają z kimś z zupełnie innym numerem. Nader często zdarza się też, że wybierane są osoby z ostatniego miejsca na listach.
Wielokrotnie z dobrym skutkiem ten zabieg przetestował Piotr Gadzinowski. I dowiódł, że można.
Nie ma się zatem co sugerować miejscem na liście, i jeśli jest na niej ktoś, kogo znamy, lubimy i uważamy, że będzie dobrym posłem, to trzeba na niego głosować.
Taki głos nie będzie zmarnowany. I jeśli na Podlasiu, ktoś uzna, że powinien postawić „krzyżyk” przy tamtejszej „dwójce”, czyli Piotrze Kusznieruku, to niech nie martwi się, że robi coś przeciwko Lewicy. Nawet pojedyncze głosy oddane na poszczególnych kandydatów i tak się sumują. A potem skutkują tym, że w Sejmie możemy oglądać „naszych”.