Nie można rozwijać się kosztem środowiska

Powinniśmy zacząć stosować mierniki zrównoważonego rozwoju, które uwzględniają nakłady na rekonstrukcję tego, co jako ludzkość zniszczyliśmy. Tyle, że takich mierników jeszcze nie skonstruowano.

Czy dotychczasowy model rozwoju, oparty na dążeniu do nieustannego wzrostu produktu krajowego brutto powoli się wyczerpuje?.

  • PKB jest przede wszystkim miernikiem produkcji, co w ekonomii jest tożsame ze wzrostem, a ponieważ nie wypracowaliśmy do tej pory dobrego miernika rozwoju, to te pojęcia zaczęły być ze sobą utożsamiane – uważa Adam Czyżewski, główny ekonomista PKN Orlen. Podkreśla on, że takie uproszczenie sprawdza się na gruncie teorii wzrostu gospodarczego, ale nie wytrzymuje już konfrontacji z obecną rzeczywistością, która jest dużo bardziej złożona.
  • Oparcie się wyłącznie na PKB ma swoje ograniczenia. Pamiętajmy, że ten wskaźnik zaczął być stosowany w czasach, gdy rzeczywistość wyglądała zgoła inaczej. Wymyślono go w sytuacji, gdy na świecie żyło niewiele ponad 2 mld ludzi, a działalność gospodarcza odciskała na tyle małe piętno na przyrodzie, że ta sama się regulowała i szybko wracała do naturalnego stanu. Dziś na świecie żyje już 7,5 mld ludzi, a skala i wpływ działalności człowieka są tak duże, że natura już sobie z nim nie radzi – mówi ekspert.
    I dlatego właśnie musimy zacząć stosować mierniki zrównoważonego rozwoju, które uwzględniają nakłady na rekonstrukcję tego, co jako ludzkość zniszczyliśmy. To wymaga zmiany modeli biznesowych, by nie koncentrować się wyłącznie na krótkoterminowym zysku.
  • Taka zmiana jest możliwa i nie musi oznaczać załamania się biznesu. Spójrzmy na Elona Muska, który tak zarządzał firmą, że Tesla przez długi czas nie wykazywała zysku, a jednocześnie miała dużo wyższą kapitalizację niż inne duże koncerny samochodowe – dodaje Adam Czyżewski.
    Pytaniem pozostaje, jak dokonać tych ewentualnych zmian, nie tracąc konkurencyjności? Zwłaszcza, że polskim firmom daleko do statusu technologicznego amerykańskiego potentata, a chwilowe załamanie się koniunktury lub dłuższy okres bez zysku może być gwoździem do biznesowej trumny. W takich warunkach trudno o odważne decyzje i wytyczanie nowych kierunków.
    Mimo to, jak przekonywali rozmówcy podczas debaty w ramach krajowego szczytu klimatycznego TOGETAIR, polskie firmy potrafią dokonać „zielonego zwrotu” nawet w trudnych czasach – choć na razie to głównie tylko teoretyczne wywody. Niewykluczone, że stanie się tak również i w praktyce, bo tak naprawdę ów „zielony zwrot” po prostu może się im zacząć opłacać.
    Przede wszystkim, na każdym etapie trzeba wspierać inicjatywy które ograniczają powstawanie odpadów – a także realnie oraz na skalę przemysłową wprowadzać proekologiczne rozwiązania.
    Ważna w tym może być rola Narodowego Centrum Badań i Rozwoju – państwowej instytucji, której efekty działania są, w dość powszechnym rozumieniu, raczej znikome. Izabela Żmudka, zastępca dyrektora NCBiR podkreśla ważną rolę naukowców i badaczy w działaniach na rzecz klimatu i środowiska naturalnego.
  • Po to jest taka instytucja jak NCBiR, żeby dawać wsparcie edukacyjne i finansowe, aby zabezpieczać przedsiębiorców i naukowców przed ryzykiem, które zawsze wiąże się z badaniami i rozwojem. Po to, żeby oni na koniec odnosili sukces i zarabiali pieniądze. Nie boję się o tym mówić głośno, bo im więcej będą zarabiać tym gospodarka też będzie się lepiej rozwijać, a przy tym wszystkim to nie muszą być tylko duże projekty. Mamy np. projekty związane z tym jak magazynować wodór – twierdzi dyr. Izabela Żmudka. Oczywiście wszyscy by sobie życzyli, aby projekty, którymi zajmuje się NCBiR zaczęły przynosić pożądane efekty, a coraz wyższe zarobki naszych naukowców przekładały się na większą skuteczność ich badań.
    Dziś kryzys klimatyczny nie jest czymś odległym i niewidocznym. On trwa i już się z nim zmagamy, co widać po nasileniu niebezpiecznych dla człowieka zjawisk atmosferycznych – choć nie wiadomo, czy i na ile działalność człowieka się do nich przyczyniła. W każdym razie, trzeba zadbać, aby krysys klimatyczny nie przemienił się w całkowitą katastrofę klimatyczną. Na pewno człowiek może i powinien ograniczyć rozwijanie gospodarki kosztem środowiska.
    Wprawdzie Polska, za sprawą hamujących działań rządu Prawa i Sprawiedliwości, spada coraz niżej w rankingu krajów dokonujących traansformacji energetycznej, a nasze uzależnienie od węgla dziś wydaje się trwałe – ale rynek energetyki odnawialnej, w dużym stopniu obsługiwany przez polskie lokalne podmioty, przeżywa dziś prawdziwą rewolucję.
    Potrzebne jest obecnie wspólne działanie dla dobra klimatu. Ponad podziałami politycznymi, gospodarczymi czy regionalnymi – choć to niełatwe w Polsce rządzonej przez PIS, ugrupowanie, które stawia właśnie na podsycanie podziałów i konfliktów między Polakami. Nadzieja w tym, że przecież wszystkim nam zależy na tym, abyśmy mogli oddychać czystym powietrzem, pić zdrową wodę i swobodnie korzystać z energii elektrycznej.