Trudne rozstanie Wlazłego ze Skrą

Zawieszona z powodu epidemii siatkarska PlusLiga tkwi w zawieszeniu. Dzięki przełożeniu przez FIVB Ligi Narodów na jesień, w maju i czerwcu zwolniły się w kalendarzu terminy i rozgrywki ligowe dałoby się dokończyć, lecz problemem są kończące się wielu zawodnikom 15 maja kontrakty. W tej grupie graczy znalazł się m.in. Mariusz Wlazły, który właśnie ogłosił, że po tym sezonie odchodzi z PGE Skry Bełchatów.

Polska Liga Siatkówki i Polski Związek Piłki Siatkowej zapowiadają, że pod koniec tego tygodnia podejmą ostateczną decyzję w sprawie rozgrywek PlusLigi. Wiadomo jednak, że ani w marcu, ani też w kwietniu nasze klubowe zespoły nie będą mogły wznowić rywalizacji z powodu obowiązujących zarządzeń władz państwowych zakazujących organizowania jakichkolwiek imprez sportowych, nawet bez udziału publiczności. Piłkarska PKO Ekstraklasa w tej sytuacji przedłużyła zawieszenie rozgrywek do końca kwietnia, więc podobnie mogłaby zrobić także PlusLiga, której do zakończenia sezonu zasadniczego pozostały dwie ligowe kolejki. Prezes PZPS Jacek Kasprzyk proponuje, aby zmienić zasady rozegrania play offów i przeprowadzić je w formie dwumeczów między zespołami z miejsc 1-2, 3-4 i 5-6. Taki wariant byłby co prawda krzywdzący dla zespołów z miejsc 5-8, bo nie mogłyby uczestniczyć w walce o medale, lecz w sytuacjach wyjątkowych nie da się uniknąć niesprawiedliwości. A w takiej wersji dałoby się zakończyć zmagania ligowe do 15 maja, czyli do ostatniego dnia obowiązywania zawartych na ten sezon kontraktów z zawodnikami. Ale warunkiem zastosowania takiego rozwiązania jest poluzowanie rygorów i przywrócenie możliwości wspólnych treningów co najmniej od połowy kwietnia. Powrót do gry od razu po kwarantannie będzie szkodliwy dla zdrowia zawodników i narazi ich na ryzyko kontuzji.
Na razie jednak na luzowanie rygorów się nie zanosi, bo liczba zakażonych w Polsce przecież nie maleje, zatem niewykluczone, że w tej sytuacji działacze PLS i PZPS pójdą śladem Polskiego Związku Koszykówki czy Związku Piłki Ręcznej w Polsce i jak one po prostu zakończą rozgrywki na etapie, na którym zostały przerwane, powielając zasadę, że nie ma spadków do niższej ligi.
Taki wariant wywoła jednak wiele kontrowersji i sporów. Nie wszystkie drużyny w PlusLidze rozegrały tę samą liczbę spotkań, więc te, które z różnych względów, często niezależnych od nich, nie mogły rozegrać swoich meczów w terminie, już teraz wyrażają niezadowolenie. „Trudno oczekiwać, żeby było inaczej. Najważniejszą częścią sezonu są play offy i wyniki w nich uzyskane ustalają faktyczna ligową hierarchię. Nie będzie więc sprawiedliwie, jeśli medale zostaną rozdane na podstawie aktualnego układu tabeli” – stwierdził Mariusz Wlazły, kapitan zespołu PGE Skry Bełchatów.
Trudno nie przyznać mu racji, ale z drugiej strony ten wariant wydaje się najkorzystniejszy dla wszystkich. Bo w przypadku anulowania całego sezonu, a taka koncepcja też jest rozważana, pojawi się fundamentalny problem finansowych rozliczeń między klubami a zawodnikami. Tu już na porozumienie i solidarność nie ma co liczyć, a zawodnicy w swoich żądania dotrzymania zobowiązań płacowych nie będą mogli zasłaniać się argumentem, że przecież nie jest ich winą iż liga nie dokończyła rozgrywek. Sęk w tym, że nie jest to także winą klubów, więc na pewno nie zechcą one ponosić całego finansowego obciążenia.
Pogorszenie relacji między władzami klubów a zawodnikami w „czasie zarazy” jest nieuniknione. Dowodzi tego choćby przykład cytowanego wyżej Mariusza Wlazłego, siatkarze wybitnego, należącego do grona największych ikon polskiej siatkówki. Niedawno na antenie Polsatu Sport mistrz świata z 2014 roku wyjawił, że po tym sezonie, po 17 latach spędzonych w zespole Skry Bełchatów, odejdzie z tego klubu. Przyczyna jest prozaiczna – bełchatowski klub po prostu nie przedłużył umowy z 36-letnim atakującym.
„Od kilku sezonu zarząd PGE Skry szuka zawodnika zdolnego mnie zastąpić i przypuszczam, że w końcu znalazł, bo prezes klubu Konrad Piechocki zaproponował mi imprezę pożegnalną, co jednak ciekawe – zorganizowaną przy okazji obchodów jubileuszu 90-lecia klubu. No cóż, musiałem odmówić i mam nadzieję, że kibice w Bełchatowie to zrozumieją i nie będą mi mieli tego za złe” – powiedział kapitan PGE Skry Bełchatów.
„Jestem zaskoczony, że ta informacja ujrzała światło dzienne teraz i w takich okolicznościach. Ale mogę ją potwierdzić” – stwierdził w wypowiedziach dla mediów wyraźnie wkurzony niedyskrecją Wlazłego prezes Piechocki. Ma powód do złości, bo pozbywając się w takim momencie ikony klubu odebrał innych zawodnikom Skry chęć do jakichkolwiek poświęceń.

W PlusLidze nikt nie odpuszcza

W rozegranej w miniony weekend 17. kolejce ekstraklasy siatkarzy dobrą passę kontynuowała PGE Skra Bełchatów, a serię porażek przerwali mistrzowie z Kędzierzyna-Koźla. Pozycję lidera utrzymała ekipa VERVY Warszawa po zwycięstwie 3:0 nad Jastrzębskim Węglem.

Siatkarze PGE Skry Bełchatów pokonali ostatnia w ligowej tabeli ekipę BKS Visły Bydgoszcz 3:0. Był to ich ósmy triumf z rzędu licząc ich występy we wszystkich rozgrywkach. W PlusLidze był to trzeci z rzędu mecz bełchatowian wygrany bez straty seta. W poprzednim tygodniu zwyciężyli na wyjazdach po 3:0 także GKS Katowice i Cuprum Lubin.
Grając u siebie z outsiderem rozgrywek podopieczni trenera Michała Gogola byli rzecz jasna murowanymi faworytami, ale bydgoszczanie, przyjechali do Bełchatowa nakręceni pierwszym zwycięstwem w sezonie, które udało się odnieść w poprzedniej kolejce z Cerradem Eneą Czarnymi Radom. W pierwszym secie zespół trenera Przemysława Michalczyka prowadził już 16:10, ale w końcówce bełchatowianie zwarli szyki i ostatecznie wygrali 25:23, a dwie kolejne partie 25:16 i 25:23. W następnej kolejce PGE Skra zagra w Sosnowcu z MKS Będzin (31 stycznia, godz 20:30), natomiast Visła Bydgoszcz 3 lutego podejmie Asseco Resovię Rzeszów.
W tej kolejce po dwóch ligowych porażkach z rzędu, z MKS Będzin i Jastrzębskim Weglem, w końcu punkty wywalczył broniący mistrzowskiego tytułu zespół Grupy Azoty ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, pokonując na wyjeździe Aluron Virtu CMC Zawiercie 3:0. Wygląda więc na to, że ekipa z Kędzierzyna-Koźla opanowała kryzys i wyszła z dołka. Nie da sie tego natomiast powiedzieć o ich przeciwnikach. Dla drużyny z Zawiercia była to już dziesiątą porażkę w tym sezonie.
Kibice siatkówki w tej kolejce czekali jednak na wynik niedzielnego spotkania lidera PlusLigi VERVY Warszawa z Jastrzębskim Węglem. Gospodarze w pierwszej rundzie łatwo wygrali w Jastrzębiu-Zdroju 3:0, ale wtedy trenerem Jastrzębskiego Węgla był jeszcze Roberto Santilli, ale od kiedy zastąpił go Slobodan Kovac, jastrzębianie grają rewelacyjnie. W ostatnim czasie wygrali na wyjazdach z Zenitem Kazań w Lidze Mistrzó i ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle, a zatem w Warszawie wcale nie musieli przegrać. Każda passa musi jednak kiedyś się skończyć i to właśnie przydarzyło się drużynie Jastrzębskiego Węgla w Warszawie. W hicie 17. kolejki VERVA pokonała ich 3:0 (25:21, 26:24, 25:22).

VERVA Warszawa już nie jest niepokonana

W naszej siatkarskiej ekstraklasie w tym sezonie nie ma dominatorów. W środę zespół PGE Skry Bełchatów pozbawił co do tego złudzeń niepokonanej wcześniej ekipy stołecznej VERVY.

W rozegranych w minioną środę spotkaniach siatkarskiej PlusLigi najciekawsze były wyjazdowe potyczki aktualnego mistrza Polski Grupy Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, który pokonał Asseco Resovią Rzeszów 3:2 oraz wicemistrzowskiej ekipy VERVY Warszawa Orlen Paliwa (dla przypomnienia – w poprzednim sezonie zespół ten grał pod nazwą ONICO Warszawa, a obecny zaczął pod szyldem Projektu Warszawa), której pierwszą porażkę w obecnych rozgrywkach zgotowała w Bełchatowie drużyna PGE Skry. Bełchatowianie w krótkim odstępie czasu zmierzyli się z ekipami ZAKSY i VERVY. Z mistrzami Polski przegrali 0:3, lecz w środę postawili się niepokonanemu jeszcze w obecnych rozgrywkach stołecznemu zespołowi, który tydzień wcześniej wygrał 3:2 z ZAKSĄ w Kędzierzynie-Koźlu i zasłużenie zajmował pozycję lidera PlusLigi. W Bełchatowie podopieczni trenera Andrei Anastasiego zaznali jednak w końcu smaku porażki, ulegając gospodarzom 1:3.

Po porażce warszawskiej drużyny pozycję lidera odzyskała Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, której do powrotu na pierwsze miejsce wystarczyły dwa punkty wywalczone w Rzeszowie po wygranej z Asseco Resovią 3:2. Na drugą pozycję awansowała drużyna Jastrzębskiego Węgla, ale ta ekipa ma rozegrane dwa mecze więcej od innych zespołów z czołówki. Na trzecią pozycję spadła VERVA i ma dwa punkty straty do ZAKSY i jeden do Jastrzębskiego Węgla, ale czwarta w tabeli PGE Skra Bełchatów ma z kolei tylko jedno „oczko” mniej od stołecznego zespołu. Walka o mistrzostwo Polski zapowiada się emocjonująco.

Ale trzy najlepsze zespoły z poprzedniego sezonu, czyli Grupę Azoty ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle, VERVĘ Warszawa i Jastrzębski Węgiel, czekają wkrótce mordercze zmagania w siatkarskiej Lidze Mistrzów. ZAKSA trafiła do grupy E, w której rywalizować będzie z niemieckim VfB Friedrichshafen, belgijskim Knack Roeselare oraz serbską Vojvodiną NS Seme Nowy Sad, która do elity dołączyła z kwalifikacji pokonując w decydującym meczu dwukrotnie po 3:0 białoruski Szachtior Soligorsk. Z kolei gracze VERVY będą mieli okazję powalczyć z klubową drużyną selekcjonera naszej kadry Vitala Heynena – Sir Colussi Sicoma Perugia i sprawdzić formę Wilfredo Leonem. Nasz zespół i włoski trafiły do grupy D, a wraz z nimi ekipy francuskiego Tours VB oraz Benfiki Lizbona. Portugalska drużyna do Ligi Mistrzów przebijała się przez kwalifikacje, pokonując w decydujących starciach chorwacki zespół Mladost Zagrzeb 3:0 i 3:1. Trzecia z naszych eksportowych ekip, Jastrzębski Węgiel, będzie walczył w grupie C z rosyjskim Zenitem Kazań, tureckim Halkbankiem Ankara i belgijskim Greenyard Maaseik. ZAKSA zacznie zmagania już 3 grudnia od potyczki u siebie z Vojvodiną, dzień później do walki przystąpi VERVA podejmując w Warszawie Tours VB.

 

Projekt VERVA lepszy od ZAKSY

W minioną środę w rozegranym awansem meczu zmierzyły się dwie najlepsze drużyny poprzedniego sezonu siatkarskiej PlusLigi i zarazem dwie niepokonane jeszcze w obecnych rozgrywkach. Hitowe starcie mistrzowskiej ekipy Grupy Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle z zespołem VERVA Warszawa Orlen Paliwa, grającym wcześniej pod nazwą ONICO, a ostatnio Projekt Warszawa, zakończyło się nieoczekiwanym zwycięstwem siatkarzy ze stolicy 3:2.

Warszawski klub zaczął obecne rozgrywki pod tymczasowym szyldem Projekt, ale szefowie klubu zapewniali, że lada moment zakończą negocjacje z nowym sponsorem tytularnym, ale jego nazwę utrzymywali w tajemnicy. W przeddzień wyjazdowego meczu z Grupą Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle kurtyna wreszcie została podniesiona. W miejsce firmy ONICO rolę mecenasa stołecznej drużyny przejął Polski Koncern Naftowego Orlen, jeden z najważniejszych partnerów i sponsorów Polskiego Związku Piłki Siatkowej. Tak więc zespół AZS Politechnika Warszawa po raz kolejny zmienił nazwę. Przypomnijmy, że w ubiegłym sezonie pod szyldem ONICO Warszawa wywalczył wicemistrzostwo Polski, obecne rozgrywki rozpoczął pod nazwą Projekt Warszawa, a w środę na parkiecie w Kędzierzynie-Koźlu siatkarze prowadzeni przez trenera Andrei Anastasiego pojawili się w nowych koszulkach jako gracze ekipy VERVA Warszawa ORLEN Paliwa.

Umowa została zawarta na trzy lata, znalazła się jednak w niej klauzula o możliwości przedłużenia współpracy na kolejne sezony. Jednym z warunków stawianych przez PKN Orlen jest zbudowanie przez klub drużyny zdolnej do konkurowania na równym poziomie z rywalami w Lidze Mistrzów. Występy w tych elitarnych rozgrywkach stołeczny zespół rozpocznie 4 grudnia od potyczki z francuskim Tours VB.

Ale póki co ekipa Anastasiego szaleje w rodzimej lidze. Przed nią żadnej innej drużynie PlusLigi w tym sezonie nie udało się pokonać aktualnych mistrzów Polski, a warszawianie dokonali tego na dodatek w mateczniku ekipy Grupa Azoty ZAKSA, czyli w Kędzierzynie-Koźlu. Gospodarze w środę zagrali w składzie: Toniutti, Kaczmarek, Wiśniewski, Smith, Parodi, Śliwka, Zatorski (libero) oraz Baroti, Semeniuk, natomiast goście wystawili do walki Brizarda, Króla, Wronę, Nowakowskiego, Kwolka, Tillie, Wojtaszka (libero) oraz Grobelnego, Niemca i Kowalczyka.
Już pierwszy set zwiastował ZAKSIE kłopoty. Podopieczni trenera Nikoli Grbicia prowadzili już 16:10, lecz wtedy gracze ze stolicy wzmocnili zagrywkę i w końcówce zmniejszyli dystans do rywali do jednego punktu. Ostatecznie przegrali tę partię 22:25, lecz chyba uwierzyli, że są w stanie nawiązać walkę, bo w drugiej odsłonie szli z ZAKSĄ łeb w łeb i na finiszu seta odskoczyli na trzy „oczka, wygrywając 25:23. Podrażnieni mistrzowie PlusLigi w trzeciej partii do stanu 17:10 grali jak z nut i dopiero w końcówce oddali rywalom kilka punktów, lecz i tak pewnie wygrali 25:20.
To nie był jednak jeszcze koniec emocji, bo warszawianie w czwartym secie znów zerwali się do walki, a gdy w polu zagrywki stanął Bartosz Kwolek, odskoczyli na 18:12 i już zwycięstwa w tej partii nie oddali, kończąc ją wynikiem 25:18.

Zwycięzcę tego meczu musiał zatem wyłonić tie-break. Lepiej zaczęła go ekipa VERVY Warszawa. W ataku szalał Kwolek, którego wspierali go zaś Kevin Tillie i Piotr Nowakowski, a w ekipie gospodarzy na ich poziomie grał już tylko Aleksander Śliwka. Nic zatem dziwnego, że stołeczny zespół wygrał ostatniego seta 15:11 i całe spotkanie 3:2, pozostając w tym sezonie jedyną niepokonaną ekipą w naszej siatkarskiej ekstraklasie. Warszawianie rzecz jasna awansowali na pierwsze miejsce w ligowej tabeli, spychając na drugie miejsce zespół ZAKSY. Trzecią lokatę zajmuje PGE Skra Bełchatów, która w środę pokonała u siebie Asseco Resovię Rzeszów 3:0.

Dopiero piąte miejsce zajmuje trzecia w poprzednim sezonie, a zatem aspirująca także w obecnych rozgrywkach do walki o medale drużyna Jastrzębskiego Węgla. Jastrzębianie w miniony wtorek wygrali z BKS Visła Bydgoszcz 3:2, ale po meczu ich trener, Roberto Santilli, został zdymisjonowany. 54-letni włoski szkoleniowiec prowadził siatkarzy Jastrzębskiego Węgla od grudnia 2018 roku. Był to dla niego powrót do tego klubu, bo pracował w nim wcześniej w latach 2007-2010. „Podstawą decyzji o zwolnieniu trenera Roberto Santillego jest niesatysfakcjonujący poziom gry zespołu oraz brak oczekiwanych wyników sportowych. Jednocześnie informujemy, że do czasu pozyskania nowego szkoleniowca obowiązki pierwszego trenera zespołu pełnić będzie obecny trener przygotowania motorycznego Luke Reynolds” – podano na internetowej stronie klubu.

 

ZAKSA już wygrywa

Siatkarze Grupy Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle wywalczyli pierwsze trofeum w nowym sezonie. W miniona środę zespół aktualnych mistrzów PlusLigi pokonał dawną drużynę ONICO Warszawa, w tej chwili występującą pod roboczą nazwą „Projekt Warszawa” 3:1.

Mecz o Superpuchar dość długo stał pod znakiem zapytania, a to z powodu zmian własnościowych w warszawskim klubie. Ostatecznie uzyskał on licencję na występy w PlusLidze, ale chwilowo gra pod szyldem Projekt Warszawa, bo rozmowy z nowym sponsorem tytularnym wciąż trwają. Działacze stołecznego zespołu mieli jednak mnóstwo problemów ze skompletowaniem kadry. Po odejściu Brama Van den Driesa i kontuzji Artura Udrysa, trener Andrea Anastasi nie miał do dyspozycji nominalnego atakującego i na tej pozycji występował z konieczności środkowy Jakub Kowalczyk. Dopiero tuż przed meczem o Superpuchar Polski udało się zakontraktować Jana Króla.

Projekt postawił się mistrzom

Zarówno trener Anastasi, jak i prowadzący ekipę ZAKSY Nikola Grbić, jeszcze przed meczem uprzedzali, że po wyczerpującym sezonie reprezentacyjnym trudno oczekiwać najwyższego poziomu gry. Mieli rację, bo gracze obu drużyny popełniali sporo błędów, a na parkiecie królowały przypadek i chaos. Na widowni dominowali kibice mistrzów Polski, na boisku też dominowali kędzierzynianie, chociaż nie w każdym secie jednakowo.

Warszawski Projekt stawiał opór tylko na początku pierwszego seta, potem podopieczni Grbicia odskoczyli i pewnie wygrali. Podobnie zaczęła się rywalizacja w drugiej partii, lecz warszawianie tym razem utrzymali koncentracje i ZAKSA wygrała dopiero na przewagi 34:32. Ale rozgrzani rywale w trzecim secie niemal od początku uzyskali wyraźną przewagę i wygrali go do 19. ale to było wszystko, na co pozwoliła im drużyna mistrzów Polski, która po widowiskowej grze z obu stron wygrała tę partię do 23, a cały mecz 3:1. MVP meczu został wybrany zawodnik ZAKSY Łukasz Kaczmarek.

Zespoły wystąpiły w takich składach: Grupa Azoty ZAKSA – Toniutti, Kaczmarek, Wiśniewski, Smith, Śliwka, Parodi, Zatorski (libero) oraz Rejno; Projekt – Brizard, Kowalczyk, Wrona, Nowakowski, Kwolek, Tillie, Wojtaszek (libero) oraz Grobelny, Niemiec.

Wymęczeni kadrowicze

Kadrowicze Vitala Heynena w większości dołączyli do swoich klubowych zespołów dopiero na finiszu przygotowań do ligowego sezonu, który rozpocznie się w najbliższy weekend. Największy problem ma z tym ekipa PGE Skry Bełchatów, bo miała w reprezentacyjnym młynie aż sześciu zawodników – Karola Kłosa, Jakuba Kochanowskiego, Artura Szalpuka, Grzegorza Łomacza i Norberta Hubera. „Za ich sukcesy w kadrze największą cenę płacą kluby” – narzeka prezes bełchatowskiego klubu Konrad Piechocki. Martwi się też o formę całego zespołu, bo pod wodza trenera Michała Mieszko Gogola, też przecież uwikłanego w pracę dla PZPS w roli asystenta Heynena, może trenować w komplecie dopiero od powrotu kadrowiczów z Pucharu Świata w Japonii. Wszyscy z marszu w miniony weekend zagrali w Memoriale Arkadiusza Gołasia. Jeszcze później, bo dopiero w poniedziałek, do klubowej kadry dołączył reprezentant Iranu Milad Ebadipour.

W klubie dziewięciokrotnych mistrzów kraju cieszą się z powrotu tej siódemki graczy, lecz nie brakuje obaw. „W poprzednim sezonie nasza słabsza postawa wynikała w głównej mierze z problemów zdrowotnych kluczowych zawodników, co było konsekwencją rozgrywanych wcześniej mistrzostw świata. Niestety, teraz sytuacja będzie zapewne podobna, bo okres dla reprezentacji był bardzo długi i wyjątkowo intensywny” – przekonuje prezes Piechocki.

Trudno nie przyznać racji sternikowi bełchatowskiej nawy. Świetnie spisujący się w ubiegłorocznych mistrzostwach globu Szalpuk w rozgrywkach ligowych z powodu trapiących go kłopotów zdrowotnych wystąpił zaledwie w kilku spotkaniach i niewiele pomógł swojej klubowej drużynie. A w tym roku polska reprezentacja rozegrała 48 meczów.

Byle zdrowie dopisywało

Dla sztabu szkoleniowego czołowych polskich klubów, które jak PGE Skra mają dużo graczy na reprezentacyjnym poziomie, zmartwieniem jest nie tylko ich zdrowie i forma fizyczna, ale też brak możliwości optymalnego przygotowania się do występów w lidze. Na miesiąc przed startem rozgrywek na treningach bełchatowian brakowało bowiem wszystkich trzech środkowych, Kłosa, Kochanowskiego i Hubera, co mocno przeszkadzało w pracy nad zgraniem zespołu i wytrenowaniu nowych wariantów taktycznych.

Szybki powrót do ligowej rzeczywistości reprezentantów Polski będzie zatem jak zawsze szalonym eksperymentem, bo chociaż kadrowicze są do tego przyzwyczajeni, to nie są przecież nadludźmi.

Zestaw par 1. kolejki PlusLigi
Sobota, 26 października:
Indykpol AZS Olsztyn – Cerrad Enea Czarni Radom (godz. 14:45); Cuprum Lubin – Aluron Virtu CMC Warta Zawiercie (godz. 17:30); Projekt Warszawa – MKS Będzin (godz. 19:00); BKS Visła Bydgoszcz – Jastrzębski Węgiel (godz. 20:30).
Niedziela 27 października:
GKS Katowice – Asseco Resovia Rzeszów (godz. 14:45); Trefl Gdańsk – PGE Skra Bełchatów (godz. 17:30).
Spotkanie Grupy Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle z MKS Malow Ślepsk Suwałki przełożono na 6 listopada).

 

Powalczą o półfinał PlusLigi

Dopiero w sobotę wykrystalizował się zestaw par fazy play-off siatkarskiej PlusLigi. Dzięki wygranej w Cuprum Lubin 3:0 na 4. miejsce awansował zespół Aluronu Virtu Warty Zawiercie.

Już wcześniej pewne bezpośredniego awansu do strefy medalowej były dwie najlepsze drużyny fazy zasadniczej PlusLigi, czyli lider ZAKSA Kędzierzyn-Koźle i wicelider ONICO Warszawa. O dwa pozostałe miejsce powalczą cztery kolejne w tabeli zespoły. Dopiero w sobotę rozstrzygnęła się kolejność w tej czwórce. Trzeci Jastrzębski Węgiel zmierzy się z szóstą PGE Skrą Bełchatów, natomiast czwarty w tabeli zespół Aluronu Virtu Warty Zawiercie zmierzy się z piątym Cerradem Czarnymi Radom. Rywalizacja rozpocznie się 27 marca i będzie się toczyła do dwóch zwycięstw. Drugie mecze zaplanowano na 30 marca, a na ewentualnie trzecie zarezerwowano 6 kwietnia. Znany jest też zestaw par półfinałowych. ZAKSA zagra z lepszym z pary Warta Zawiercie – Czarni Radom, zaś ONICO z lepszym z pary Jastrzębski Węgiel– PGE Skra Bełchatów. Pierwsze mecze w tej fazie rozgrywek zaplanowano na 13 kwietnia, drugie na 17 kwietnia, a ewentualne trzecie na 24 kwietnia.

Dla wielu kibiców siatkówki niespodzianką jest nieobecność w gronie sześciu najlepszych ekip zespołu Trefla Gdańsk, który tak rewelacyjnie spisał się w Lidze Mistrzów docierając do ćwierćfinału, w którym stoczył fantastyczną walkę z hegemonem europejskiej siatkówki klubowej Zenitem Kazań. O awansie do półfinału zadecydował dopiero „złoty set”. Gdańszczanie u siebie przegrali 2:3, ale w Kazaniu zagrali fantastycznie i sensacyjnie wygrali po tie-breaku 3:2. Tym zwycięstwem polski zespół przerwał serię trzydziestu zwycięstw Rosjan w europejskich pucharach z rzędu.

 

Tylko ZAKSA bez awansu

W minioną środę zakończyła się faza grupowa siatkarskiej Ligi Mistrzów. Z polskich drużyn do ćwierćfinału awansowały Trefl Gdańsk i Skra Bełchatów, a odpadła ZAKSA Kędzierzyn-Koźle.

Przed ostatnią kolejką fazy grupowej Ligi Mistrzów ZAKSA Kędzierzyn-Koźle zajmowała drugie miejsce w grupie B. Miała 9 punktów, co było o tyle istotne, że wciąż zachowała szanse na awans do fazy play-off. Ekipa prowadzona przez trenera Andreę Gardiniego musiała jednak wygrać mecz z liderem grupy Cucine Lube Civitanova. Dodatkowe trzy punkty zapewniłyby kędzierzynianom awans do ćwierćfinału z drugiego miejsca (spośród pięciu zespołów z drugich miejsc promocję dostawały tylko trzy najlepsze).

Niestety, lider naszej krajowej ekstraklasy przegrał wyjazdową potyczkę z włoskim zespołem 2:3, chociaż prowadził już 2:0 w setach (25:21, 25:22), a w trzecim miał piłki meczowe przy stanie 24:20. Niestety, ostatecznie ZAKSA przegrała tę partię 32:34, a potem jeszcze kolejne dwa sety (21:25 i tie-break 12:15). Mimo porażki kędzierzynianie ostatecznie zajęli drugie miejsce w grupie, ale Chaumont VB, PGE Skra Bełchatów i Dinamo Moskwa zgromadziły więcej punktów i to ZAKSA odpadła z dalszych rozgrywek. Jej los podzielił też Halkbank Ankara.

Do play-off z pierwszych miejsc awansowały ekipy Zenita Kazań (obrońca tytułu), Cucine Lube Civitanova, Zenita Petersburg, Trefla Gdańsk i Sir Sicoma Colussi Perugia, a stawkę ćwierćfinalistów uzupełniły zespoły Chaumont VB 52, Dynamo Moskwa i PGE Skra. Losowanie par 1/4 finału odbędzie się w piątek 1 marca. Pierwsze mecze zaplanowano na 12-14 marca, a rewanże na 19-21 marca. Finał odbędzie się w Berlinie 19 maja.

 

Trefl lepszy od Skry i ZAKSY

Nasze siatkarskie zespoły ze zmiennym szczęściem walczą w Lidze Mistrzów. Zawodzą PGE Skra Bełchatów i ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, a po czterech kolejkach w najlepszej sytuacji jest trzeci w ubiegłym sezonie w PlusLidze Trefl Gdańsk.

W środku tygodnia rozegrano mecze 4. kolejki siatkarskiej Ligi Mistrzów. PGE Skra Bełchatów przegrała na własnym parkiecie z belgijskim Greenyard Maaseik 2:3. Bełchatowianie tą porażką mocno skomplikowali sobie drogę sytuację w grupie D. Belgijski zespół ograł mistrzów Polski po raz drugi, bo wcześniej okazał się lepszy także na własnym terenie (3:0). Właśnie dlatego siatkarze PGE Skry musieli wygrać rewanż u siebie, żeby zachować szansę na wyjście z grupy i awans do fazy pucharowej. Teraz za karę czeka ich w następnej kolejce mecz o wszystko z Treflem.

Gdańszczanie w tej kolejce zmierzyli się na wyjeździe z ostatnim w tabeli Berlin Recycling Volleys i wygrali 3:0. Zespół Trefla pokazał lwi pazur zwłaszcza w ostatnim secie, który przegrywał 21:24, ale doprowadził do gry na przewagi i zwyciężył ostatecznie 38:36. Dzięki wygranej gdańska drużyna umocniła się na prowadzeniu w grupie D. Trefl ma na koncie dziewięć punktów, druga w tabeli PGE Skra siedem, trzeci Greenyard Maaseik pięć, a ostatni Berlin Recycling trzy. W następnej, piątej kolejce obie polskie ekipy zmierzą się w bezpośrednim boju. Jeśli gdańszczanie wygrają to starcie, zapewnią sobie na kolejkę przed końcem awans do fazy pucharowej. Ale jeśli bełchatowianie wygrają za trzy punkty, to oni wskoczą na pozycję lidera, a w ostatniej serii gier zagrają z Berlin Recycling Volleys.

Z trzech polskich zespołów uczestniczących w obecnym sezonie Ligi Mistrzów w najtrudniejszej sytuacji jest ZAKSA Kędzierzyn-Koźle. Wicemistrzowie Polski przed czwartą kolejką zajmowali w grupie B trzecie miejsce, a w czwartek grali z ekipą włoskim potentatem Azimut Leo Shoes Modena (spotkanie zakończyło się po zamknięciu wydania). ZAKSA po 14 rozegranych spotkaniach pozostaje niepokonana w PlusLidze, a w niedzielę zdobyła Puchar Polski. W europejskich pucharach podopieczni trenera Andrei Gardiniego mają jednak mniej powodów do zadowolenia – po trzech kolejkach jedno zwycięstwo i dwie porażki. W pierwszej rundzie zmagań grupowych przegrali z trzecią ekipą poprzedniego sezonu w Serie A Modeną i z wicemistrzem Włoch Cucine Lube Civitanova.

Do ćwierćfinału awansują tylko zwycięzcy pięciu grup oraz trzy zespoły z drugich miejsc z najlepszym bilansem.

 

Włoski finał KMŚ 2018

Siatkarze Asseco Resovii Rzeszów nie dali rady Cucine Lube Civitanova w półfinale Klubowych Mistrzostw Świata i przegrali 1:3. W niedzielę o 3. miejsce zmierzyli się z rosyjskim Fakiełem Nowy Urengoj, który uległ Diatec Trentino również 1:3.

 

W niedzielnym finale doszło zatem do wewnętrznego włoskiego starcia o klubowy prymat na świecie, co wielkim zaskoczeniem raczej nie jest, bowiem oba kluby zaliczają się do potentatów w męskiej siatkówce klubowej. Trentino w przeszłości cztery razy triumfowało w KMŚ, a dwukrotnie było trzecie. W poprzednim sezonie zajęło w Serie A czwarte miejsce. Ale w meczu o brązowy medal spotkały się dwa zespoły, którym przed turniejem nikt nawet nie wróżył awansu do czołowej czwórki.

W poprzednim sezonie Fakieł wywalczył w rosyjskiej ekstraklasie dopiero szóste pozycję i w tegorocznej edycji klubowego mundialu znalazł się, podobnie jak Asseco Resovia, dzięki przyznanej przez organizatorów tzw. dzikiej karcie. Po raz drugi w historii Klubowych Mistrzostw Świata losy tytułu rozstrzygną między sobą dwie włoskie drużyny. Zarówno Diatec Trentino, jak i Cucine Lube Civitanova wygrały wszystkie mecze w tegorocznej edycji KMŚ. Wcześniej tak zdarzyło się w 1992 roku, gdy Sisley Treviso przegrał z Gonzagą Mediolan.

Diatec Trentino, który jest czterokrotnym triumfatorem KMŚ, w półfinale pokonał Fakieł Nowy Urengoj (3:1), a w fazie grupowej ograł Asseco Resovię Rzeszów (3:0), Sadę Cruzeiro (3:1) i Khatam Arkadan (3:0). Z kolei Cucine Lube Civitanowa ma na koncie triumfy nad Fakiełem (3:0), PGE Skrą Bełchatów (3:1) i Zenitem Kazań (3:2), a w półfinale 3:1 z Asseco Resovia. Oba niedzielne mecze, o 3. miejsce Asseco Resovii z Fakiełem i finałowy zakończyły się po zamknięciu wydania.

W niedzielnym finale doszło zatem do wewnętrznego włoskiego starcia o klubowy prymat na świecie, co wielkim zaskoczeniem raczej nie jest, bowiem oba kluby zaliczają się do potentatów w męskiej siatkówce klubowej. Trentino w przeszłości cztery razy triumfowało w KMŚ, a dwukrotnie było trzecie. W poprzednim sezonie zajęło w Serie A czwarte miejsce. Ale w meczu o brązowy medal spotkały się dwa zespoły, którym przed turniejem nikt nawet nie wróżył awansu do czołowej czwórki. W poprzednim sezonie Fakieł wywalczył w rosyjskiej ekstraklasie dopiero szóste pozycję i w tegorocznej edycji klubowego mundialu znalazł się, podobnie jak Asseco Resovia, dzięki przyznanej przez organizatorów tzw. dzikiej karcie. Po raz drugi w historii Klubowych Mistrzostw Świata losy tytułu rozstrzygną między sobą dwie włoskie drużyny. Zarówno Diatec Trentino, jak i Cucine Lube Civitanova wygrały wszystkie mecze w tegorocznej edycji KMŚ. Wcześniej tak zdarzyło się w 1992 roku, gdy Sisley Treviso przegrał z Gonzagą Mediolan.

 

Asseco Resovia w półfinale KMŚ

Fot. Siatkarze Asseco Resovii w Klubowych Mistrzostwach Świata wypadli lepiej od mistrz Polski PGE Skry Bełchatów

 

 

Siatkarze Asseco Resovii wygrali z irańskim Khatamem Ardakan 3:0 (25:21, 25:21, 25:11) w swoim drugim meczu w grupie B klubowych mistrzostw świata i zapewnili sobie awans do półfinału. Rzeszowianie debiutują w tej imprezie. Drugi z naszych zespołów, PGE Skra Bełchatów, po dwóch porażkach stracił szanse na awans do czołowej czwórki turnieju.

 

Asseco Resovia przebojem przeszła przez pierwsze dwa mecze Klubowych Mistrzostw Świata siatkarzy. Rzeszowianie najpierw wygrali z Sadą Cruzeiro 3:2, a następnie z Khatam Ardakan 3:0. Wraz z Diatec Trentino zameldowali się w częstochowskich finałach. Ich gwiazdą bezapelacyjnie był Thibault Rossard, ale znaczny wkład w awan miał także 31-letni amerykański rozgrywający Kawika Shoji. Amerykanin wcześniej rzadko miał możliwość gry w barwach Asseco Resovii, a gdy już dostawał okazję, to zazwyczaj rozczarowywał. W klubowych mistrzostwach świata zastąpił na rozegraniu Rafaela Redwitza
Wyniki rzeszowskiej drużyny są sporą niespodzianką, bo zaczęła sezon w fatalnym stylu i PlusLidze zajmuje miejsce na dole tabeli. „Turniej wypadł w momencie, gdy mamy na koncie słaby start i wciąż szukamy swojej gry. Mierząc się z lepszymi zespołami w KMŚ, mam nadzieję, że będziemy walczyć i przełożymy to na PlusLigę. Trudno nam się gra, nie wygrywamy wszystkiego, ale walczymy. Atmosfera w zespole jest dobra, także czekamy na kolejnego rywala” – ocenił postawą Asseco Resovii Kawika Shoji.

Amerykański rozgrywający przed czwartkowymi meczami (zakończyły się po zamknięciu wydania) miał nadzieję, że w półfinale rzeszowski zespół trafi na ekipę Fakieła Nowy Urengoj, bo w tym rosyjskim zespole na pozycji libero występuje jego brat Erik.
Już we wtorek jasne stało się, że do półfinału z rywalizującej w Płocku grupy A awansują Cucine Lube Civitanova i Fakieł Nowy Urengoj. W tej grupie występują także broniący tytułu Zenit Kazań i pełniąca rolę gospodarza PGE Skra Bełchatów. W obu grupach czwartkowe mecze decydowały jedynie o tym, które miejsca zajmą poszczególne zespoły.
Od sobotnich półfinałów wszystkie mecze będą rozgrywane wyłącznie w Częstochowie.

 

Terminarz i wyniki Klubowych Mistrzostw Świata siatkarzy 2018:

Grupa A (Płock)
PGE Skra Bełchatów – Cucine Lube Civitanova 1:3; Zenit Kazań – Fakieł Nowy Urengoj 2:3

Grupa B (Rzeszów)
Trentino Volley – Khatam Ardakan 3:0; Asseco Resovia – Sada Cruzeiro 3:2

Grupa A (Płock)
Cucine Lube Civitanova – Zenit Kazań 3:2; Fakieł Nowy Urengoj – PGE Skra Bełchatów 3:2

Grupa B (Rzeszów)
Sada Cruzeiro – Trentino Volley 1:3; Khatam Ardakan – Asseco Resovia 0:3

 

29 listopada (czwartek)

Grupa A (Płock)
Fakieł Nowy Urengoj – Cucine Lube Civitanova; PGE Skra Bełchatów – Zenit Kazań

Grupa B (Rzeszów)
Asseco Resovia – Trentino Volley; Khatam Ardakan – Sada Cruzeiro

(Wszystkie mecze zakończyły sie po zamknięciu wydania).

Sobota, 1 grudnia (Częstochowa)
godz. 17:30 I półfinał (Polsat Sport)
godz. 20:30 II półfinał (Polsat Sport)

Niedziela, 2 grudnia (Częstochowa)
17:30 mecz o III miejsce (Polsat Sport)
20:30 Finał (transmisja – Polsat Sport).