Siatkarze ZAKSY poprawiają własne rekordy

ZAKSA Kędzierzyn Koźle pobiła swój rekord serii zwycięstw w PlusLidze! Kędzierzynianie wygrali w sobotę ze Ślepskiem Suwałki 3:1 i było to ich 18 kolejne zwycięstwo w obecnym sezonie. Tym samym poprawili swoje osiągnięcie z sezonu 2017/2018, gdy w PlusLidze wygrali 17 spotkań z rzędu.

Ekipa ZAKSY traciła do tej pory tylko dziesięć setów i tylko w jednym spotkaniu nie zdobyła kompletu trzech punktów, pokonując w grudniu ub. roku PGE Skrę Bełchatów w tie-breaku. Zwycięstwo ze Ślepskiem Suwałki pozwoliło siatkarzom z Kędzierzyna-Koźla poprawić klubowy rekord zwycięstw z rzędu w PlusLidze z sezonu 2017/2018 – ZAKSA wygrała wtedy 17 spotkań z rzędu. Ale do rekordu ligowego ustanowionego w sezonie 2010/2011 przez Skrę Bełchatów (24 mecze z rzędu) jeszcze sporo brakuje.
We wtorek 19 stycznia zaplanowano rozegranie przełożonego meczu 11. kolejki, w którym ZAKSA zmierzy się na wyjeździe z Wartą Zawiercie. Następnie siatkarze lidera PlusLigi zagrają w Bełchatowie w drugim turnieju fazy grupowej Ligi Mistrzów CEV, w którym zmierzą się z PGE Skrą, Fenerbahce oraz Lindemans Aalst. Po pierwszym turnieju, rozegranym w Kędzierzynie-Koźlu, ZAKSA jest liderem grupy A z przewagą trzech punktów nad drugą Skrą. Bełchatowianie mają teraz kryzys formy. W sobotę przegrali u siebie z Jastrzębskim Węglem 0:3 i była to ich trzecia porażka z rzędu (wcześniej ulegli Treflowi Gdańsk 1:3 i Asseco Resovi Rzeszów 2:3) oraz dziesiąta w tym sezonie.
Liderem PlusLigi jest ZAKSA (53 pkt), przed Jastrzębskim Węglem (40), Treflem Gdańsk (36) i VERVĄ Warszawa (32). Te zespoły rozegrały po 18 spotkań, tyle samo co szósta PGE Skra, która ma na koncie 27 pkt i za plecami gorsze tylko o jeden punkt Asseco Resovię, Ślepsk i GKS Katowice.

Liga Mistrzów CEV: ZAKSA była lepsza od Skry

Mimo pandemii k siatkarska Liga Mistrzów w minionym tygodniu rozegrała pierwszą kolejkę spotkań. Z czterech polskich drużyn uczestniczących w obecnej edycji tych rozgrywek na parkiecie pojawiły się tylko ZAKSA Kędzierzyn-Koźle i PGE Skra Bełchatów. Jastrzębski Węgiel z powodu dużej liczby zakażeń w zespole zrezygnował z wyjazdu na turniej do Berlina i został za to ukarany walkowerami.

Siatkarze ZAKSY Kędzierzyn-Koźle i PGE Skry Bełchatów w tegorocznej edycji Ligi Mistrzów CEV w fazie grupowej trafili do jednego „worka” i rywalizują grupie A wraz z belgijskim Lindemans Aalst i tureckim Fenerbahce HDI Stambuł. Europejska federacja siatkarska postanowił przeprowadzić fazę grupową bez udziału publiczności, w tzw. turniejowych bańkach. Gospodarzem pierwszego turnieju z grupie A była Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, a gospodarzem drugiego (26-28 stycznia 2021) będzie PGE Skra Bełchatów.
Kędzierzynianie bezwzględnie wykorzystali atut własnej hali i wygrali wszystkie trzy mecze bez straty seta. Podopieczni Nikoli Grbicia pokonali kolejno PGE Skrę 3:0 (25:21, 25:19, 25:19), Fenerbahce HDI Stambuł 3:0 (25:21, 25:20, 25:13) oraz Lindemans Aalst 3:0 (25:19, 25:19, 25:17). Trener Grbić wystawił do walki taki oto skład: Kaczmarek, Kochanowski, Toniutti, Staszewski, Semeniuk, Smith, Zatorski (libero) oraz Rejno, Kluth, Prokopczuk, Zawalski, Banach (libero). ZAKSA rzecz jasna objęła prowadzenie w grupie A z dorobkiem 9 punktów (sety 9-0, punkty 225:168). Drugie miejsce w tabeli z sześcioma punktami na koncie zajmuje PGE Skra Bełchatów (sety 6-4, małe punkty 232:209), która wygrała z Fenerbahce HDI Stambuł 3:1 (25:18, 25:21, 23:25, 25:21) i Lindemans Aalst 3:0 (25:16, 25:17, 25:16). Trzecią lokatę wywalczyła ekipa Fenerbahce HDI Stambuł (2 pkt, sety 4-8, małe punkty 241:275), która w tie-breaku pokonała Lindemans Aalst 3:2 (20:25, 25:22, 25:21, 17:25, 15:9). Belgijski zespół z dorobkiem jednego „oczka” za tie-break jest ostatni (sety 2-9, małe punkty 206:252). Dla przypomnienia – do kolejnej fazy bezpośrednio awansują zwycięscy każdej z pięciu grup oraz trzy zespoły z drugich miejsc z najlepszym bilansem.
Zasady ustalania kolejności miejsc w grupa: decyduje większa liczba wygranych meczów, potem liczba zdobytych punktów oraz wyższy stosunek setów, wyższy stosunek małych punktów i wyniki bezpośrednich meczów. Bełchatowianie mimo porażki 0:3 z ZAKSĄ wciąż zachowują szansę na zajęcie pierwszego miejsca w grupie A, ale jeśli w styczniu u siebie choćby tylko powtórzą wyniki z Kędzierzyna-Koźla, powinni bez problemu awansować do ćwierćfinału drugiego miejsca.
Niewielkie szanse na to ma rywalizująca w grupie C drużyna Jastrzębskiego Węgla, która przez władze klubu z powodu wykrycia nowych zakażeń w ekipie została w ostatniej chwili wycofana z udziału w turnieju, którego gospodarzem był Berlin Recycling Volleys. CEV podszedł ze zrozumieniem do problemów jastrzębian, ale w myśl ustaleń wymuszonych wcześniej przez pandemię ukarał ich walkowerami i wyraził nadzieję, że w styczniowym turnieju tej grupy, w Kazaniu, będą mogli już zagrać. Jeśli ekipa Jastrzębskiego Węgla pojedzie do Rosji, to tylko pro forma, bo nie ma już żadnych szans na zajęcie premiowanego bezpośrednim awansem pierwszego miejsca w grupie, ani nawet na awans z drugiego miejsca. Po turnieju w Berlinie liderem jest Zenit Kazań (czołowym graczek tego zespołu jest reprezentant Polski Bartosz Bednorz) z kompletem zwycięstw, 9 punktami i bilansem setów 9-1, a drugą lokatę zajmuje Recycling Volleys ( dwa zwycięstwa, 6 pkt, w setach 6:3). Jastrzębianie mogą co najwyżej wyprzedzić słoweńską ekipę ACH Volley Lublana, która w berlinie jedyne trzy punkty zdobyła na nich walkowerem.
Z racji tego, że trenerem tej drużyny jest selekcjoner kadry Polski Vital Heynen, a największą gwiazdą grający w naszych narodowych barwach Kubańczyk Wilfredo Leon, wypada odnotować też występy w grupie B włoskiego zespołu Sir Sicoma Monini Perugia. We włoskiej Serie A podopieczni Heynena są liderami i wyprzedzają w rozgrywkach ekipę Cucine Lube Civitanova, z którą los zetknął ich także w jednej grupie Ligi Mistrzów. Obie drużyny zmierzyły się w pierwszym dniu turnieju rozgrywanego we francuskim Tours i starcie wygrali 3:1 siatkarze Cucine Lube Cvitanova. Potem obie włoskie ekipy bez problemu po 3:0 pokonały gospodarzy zawodów, Tours VB. Trzeciego spotkania nie rozgrywano, bo turecki Arkas Izmir nie stawił się do walki z powodu dużej liczby zakażeń Covid-19 i podobnie jak Jastrzębski Węgiel został ukarany walkowerami 0:3 (0:25, 0:25, 0:25). Tak więc Cucine Lube Civitanova opuściła Francję na pierwszym miejscu w grupie z kompletem zwycięstw, 9 punktami i bilansem setów 9-1, zaś Sir Sicoma Monini Perugia na drugim (dwa zwycięstwa, 6 pkt, sety 7:3), a Tours VB został z 3 pkt za walkower na Arkasie, bilansem setów 3-6, natomiast turecki zespół, dokładnie jak Jastrzębski Węgiel po pierwszym turnieju ma zero punktów, w setach 0-9 i małych punktach 0:225.
W grupie E gospodarzem turnieju była ekipa Itas Trentino, która wygrała z Lokomotiwem Nowosybirsk 3:2, czeskim VK CEZ Karlovarsko 3:0 i niemieckim VfB Friedrichshafen 3:0. Włoski zespół objął prowadzenie w grupie z kompletem zwycięstw, dorobkiem 8 pkt i bilansem setów 9:3. Nieoczekiwanie drugą lokatę zajęła drużyna VfB Friedrichshafen, która pokonała Lokomotiw 3:0 i VK CEZ Karlovarsko 3:1, co dało jej sześć punktów i bilans setów 6:4. Dopiero trzecie miejsce zajęła faworyzowana rosyjska drużyna, zdobywając 4 punkty za zwycięstwo nad VK CEZ Karlovarsko 3:1 i jedno „oczko” za tie-break z Itasem. Drugi turniej zostanie rozegrany w lutym w Friedrichshafen i z kwartetu zespołów rywalizujących grupie E szanse na awans do 1/4 finału straciła tylko czeska drużyna.
A my czekamy jeszcze na występ zespołu VERVY Warszawa, który w tym tygodniu od wtorku do czwartku bić się będzie w Roeselare o punkty w grupie D z włoskim Leo Shoes Modena, rosyjskim Kuzbassem Kemerowo i belgijskim Knack Roeselare.

Walkower przez koronawirusa

Siatkarze Jastrzębskiego Węgla przez pandemię koronawirusa nie mogą rozwinąć skrzydeł w Lidze Mistrzów. W poprzednim sezonie z powodu groźby zakażenia klub wycofał drużynę z rozgrywek, a w tym sezonie wirus znowu stanął im na drodze, bo tuż przed wyjazdem na pierwszy turniej w obecnej edycji LM do Berlina wykryto u kilku zawodników zakażenie.

Jastrzębski Węgiel nie zagrał w turnieju 4. rundy Ligi Mistrzów z powodu „niepokojących skutków infekcji i niektórych zawodników oraz zdekompletowania składu”. We wtorek 8 grudnia jastrzębianie mieli wznowić rywalizację w zmierzyć się w stolicy Niemiec z zespołami Berlin Recycling Volleys, Zenitem Kazań i ACH Ljubljaną. Ekipa Jastrzębskiego Węgla od kilku tygodni jest nękana przez koronawirusa. Już w listopadzie kilku zawodników otrzymało pozytywny wynik testu. Przed podróżą do Berlina cały zespół ponownie został przetestowany i w piątek 4 grudnia wszyscy zawodnicy oraz członkowie sztabu szkoleniowego Jastrzębskiego Węgla zostali poddani testom RT-PCR na obecność wirusa SARS-CoV-2, zgodnie z procedurą ustaloną przez Europejską Konfederację Siatkówki i obowiązującą przed każdym z turniejów Ligi Mistrzów w obecnej edycji tych rozgrywek. Otrzymane wyniki badań w przypadku trzech zawodników dały rezultat pozytywny, a na dodatek jeden z siatkarzy, który 2 grudnia powrócił do treningów po przebyciu zakażenia, w czasie jednego z treningów zgłosił sztabowi szkoleniowemu kłopoty z ustabilizowaniem tętna, które pojawiły się u niego po lekkim wysiłku. Władze klubu zdecydowały więc o skierowaniu wszystkich ozdrowieńców na dodatkowe badania krwi i testy wysiłkowe. Ta decyzja, jak najbardziej w obecnej sytuacji epidemicznej zrozumiała, doprowadziła jednak do zdekompletowania kadry zespołu dosłownie w przededniu wyjazdu na turniej Ligi Mistrzów do Berlina.
Prezes Jastrzębskiego Węgla Adam Gorol tłumaczy, że opierając się o sobotnie wyniki, nie był w stanie skompletować ekipy jednoznacznie „czystych” graczy, których można by było bezpiecznie wysłać do Niemiec. Klub starał się skontaktować z Sanepidem, żeby ustalić, kto mógłby pojechać, a kto musi iść na kwarantannę, ale z uwagi na wolny dzień od pracy nie było możliwości otrzymania odpowiedzi. „Szukaliśmy rozwiązania cały weekend. Walczyliśmy do ostatniej chwili, ale nic nie wskóraliśmy. Byliśmy gotowi jechać do Berlina w okrojonym składzie. Z Zenitem Kazań pewnie mielibyśmy małe szanse na wygraną, ale z zespołami z Niemiec i ze Słowenii moglibyśmy powalczyć. Potrzebowaliśmy jednak jednoznacznego stanowiska Sanepidu, którego nie dostaliśmy do czasu, gdy trzeba już było coś zadecydować. I to przesądziło” – zapewnia prezes Gorol.
„Wycofanie zespołu z rozgrywek to była bardzo trudna decyzja, ale jedyna, jaką w obecnej sytuacji mogłem podjąć. Najważniejsze jest przecież zdrowie zawodników i członków sztabu szkoleniowego. Nie mogłem ryzykować ich zdrowiem, a także narażać tych wszystkich osób, które miałby kontakt w najbliższych dniach z naszym zespołem. Czyniłem starania, by zespół Jastrzębskiego Węgla miał możliwość udziału w obecnej edycji LM, a gdy po żmudnych kwalifikacjach awansowaliśmy do tych rozgrywek, teraz musimy zrezygnować z udziału już w pierwszym turnieju czwartej rundy. Wielka szkoda, ale wierzę, że nasz zespół w możliwie krótkim czasie odzyska pełną gotowość do dalszej gry” – dodaje prezes Gorol.
We wtorek Europejska Konfederacja Siatkówki (CEV) ukarała Jastrzębski Węgiel walkowerami. „Wyrażamy żal z powodu zakażeń w waszym zespole, lecz zgodnie z regulaminem taka sytuacja skutkuje nałożeniem walkowerów i wyników 3:0 (25:0, 25:0, 25:0) na zespół, który nie przystąpił do rywalizacji. Życzymy szybkiego powrotu do zdrowia i z niecierpliwością oczekujemy, by powitać waszą drużynę w lutym 2021 w Kazaniu” – napisano w komunikacie CEV przesłanym polskiemu klubowi.
Teraz w Jastrzębskim Węglu czekają na werdykt Sanepidu i jego ocenę obecnej sytuacji. Władze klubu chcą wiedzieć, kogo mogą dopuścić do treningów i meczów, a kogo mają izolować. Turniej w Berlinie przepadł, ale zespół walczy też w PlusLidze. Prezes Gorol zapewnia, że w jego klubie koronawirusa traktuje się bardzo poważnie. Od początku pandemii przeprowadzono w klubie już prawie 300 testów za które zapłacono już blisko sto tysięcy złotych.
W Lidze Mistrzów graj jeszcze trzy inne polskie zespoły – ZAKSA Kędzierzyn-Koźle i PGE Skra Bełchatów są gospodarzami turniejów w swojej grupie, w której rywalizują jeszcze turecki Fenerbahce Stambuł i belgijski Lindemans Aalst. Natomiast VERVA Warszawa od wtorku powalczy w turniejach w Belgii i we Włoszech z belgijskim Knack Roeselare, włoskim Leo Shoes Modena i rosyjskim Kuzbassem Kemerowo.

Siatkarska Liga Mistrzów w Polsce

Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle będzie organizatorem pierwszego, a PGE Skra Bełchatów drugiego turnieju siatkarskiej Ligi Mistrzów. Taką decyzję podjęła Europejska Federacja Siatkówki (CEV).

Podyktowała ją troska o bezpieczeństwo i zdrowie uczestników Ligi Mistrzów. Władze CEV w porozumieniu z federacjami oraz po konsultacjach z klubami uczestniczącymi w tych elitarnych rozgrywkach podjęły decyzję o odejściu od tradycyjnej formuły, wedle której w fazie grupowej grano systemem każdy z każdym u siebie i na wyjeździe. Ponieważ uznano, że w czasie pandemii kluczowe dla bezpieczeństwa będzie ograniczenie wyjazdów, zespoły rywalizować będą w formule turniejowej. Zmagania rozpoczną się na początku grudnia, a ostatnie turnieje zostaną rozegrane pod koniec lutego. Dwa nasze zespoły uczestniczące w Lidze Mistrzów CEV, Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle i PGE Skra Bełchatów, w ogóle unikną wyjazdów, bo pierwszy turniej grupy A rozegrany zostanie w dniach 8-10 grudnia w Kędzierzynie-Koźlu, natomiast turniej rewanżowy odbędzie się w Bełchatowie w terminie 26-28 stycznia 2021 roku. Oprócz naszych drużyn o awans do fazy play off rywalizować będą Fenerbahce Stambuł i belgijski Lindemans Aalst.
Prezes ZAKSY Sebastian Świderski przyznał, że decyzja CEV w obecnej sytuacji związanej z pandemią jest najlepszym z możliwych rozwiązań. „Dla nas możliwość zorganizowania turnieju w Kędzierzynie-Koźlu to dodatkowy atut, bo będziemy grali na własnym obiekcie, ale chyba najważniejsze jest to, że unikniemy konieczności podróżowania po całej Europie. Liczymy, że pandemia do grudnia osłabnie i organizacja turnieju będzie możliwa. Mogę jednak zapewnić , że dostosujemy się do wszystkich wytycznych i wymogów, jakie zostaną nam postawione zarówno przez Europejską Federację Siatkówki, jak i organy sanitarne w naszym kraju. Wierzę w mój zespół i w to, że turniej którego organizację nam powierzono będzie początkiem jego drogi nie tylko do kolejnej rundy Ligi Mistrzów” – stwierdził Świderski.

Wirus w Plus Lidze

Po raz kolejny koronawirus pokrzyżował szyki zespołom naszej siatkarskiej ekstraklasy. W miniony weekend w ramach 9. kolejki rozegrano tylko mecz MKS Ślepsk Malow Suwałki z Vervą Warszawa Orlen Paliwa (1:3).

Warszawska drużyna przystąpiła do tego meczu bez dwukrotnego mistrza świata Piotra Nowakowskiego, który uzyskał pozytywny wynik testu na koronawirusa. „Zaraz potem testom poddani zostali zawodnicy i członkowie sztabu szkoleniowego, którzy do tej pory nie byli zakażeni. Wszyscy otrzymali wyniki negatywne” – przekazał klub VERVA Warszawa Orlen Paliwa na swojej oficjalnej stronie internetowej. To kolejny siatkarz VERVY, u którego wykryto zakażenie koronawirusem. Pierwsze pozytywne wyniki badań były już we wrześniu. W ostatnich dniach poinformowano też o przypadkach zakażeniu Covid-19 w Stali Nysa, Indykpolu AZS Olsztyn, Asseco Resovii Rzeszów, GKS Katowice i Skra Bełchatów.
Z tego powodu zaplanowany na niedzielę mecz PlusLigi Asseco Resovii z MKS Będzin został odwołany. Rzeszowski klub na swojej stronie internetowej poinformował, że czterech zawodników miało pozytywne wyniki testów na obecność Covid-19. Z tego powodu wcześniej nie rozegrano zaległego spotkania z 1. kolejki z Treflem Gdańsk.
Natomiast jedynie z powodu podejrzeń o zakażenie Covid-19 w ekipie siatkarzy GKS Katowice, odwołano także zaplanowany na sobotę mecz tego zespołu z PGE Skrą Bełchatów. Katowiczanie wolą dmuchać na zimne, bo niedawno dopiero wrócili do rywalizacji po przerwie spowodowanej kwarantanną po pozytywnych wynikach testów u trzech zawodników. Treningi zostały zawieszone, a zawodnicy odesłani do domów na kwarantannę. Trzy kolejne mecze, z Cuprum Lubin, MKS Będzin i ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle katowiczanie musieli odwołać i na razie z tych zaległości odrobili jedynie potyczkę z MKS Będzin (wygrali 3:0) oraz rozegrać spotkanie z VERVĄ Warszawa (przegrali 1:3).
W sobotę udało się natomiast rozegrać zaległy mecz z 8. kolejki między Jastrzębskim Węglem a Treflem Gdańsk. Wygrali jastrzębianie 3:0.

W PlusLidze znów grają

W piątek zespoły Stali Nysa oraz Grupy Azoty ZAKSY Kędzierzyn-Koźle zainaugurowały nowy sezon ligowy. Beniaminek naszej siatkarskiej ekstraklasy przegrał potyczkę z najlepszym zespołem poprzednich rozgrywek 0:3. Mimo pandemii spotkania są rozgrywane przy ograniczonym udziale kibiców.

W rozpoczętym w miniony weekend nowym sezonie PlusLigi z powodu pandemii do odwołania kibice będą mogli zapełnić maksymalnie połowę miejsc na trybunach. Przez to konieczne ograniczenie rozgrywki stracą jeden ze swoich największych atutów – świetną atmosferę na meczach. Przepisy sanitarne dotyczące imprez masowych nie tylko ograniczają liczbę dostępnych miejsc w halach, ale też praktycznie uniemożliwiają prowadzenie zorganizowanego dopingu.
Co drugie krzesełko w każdym rzędzie musi być wolne. a widzowie muszą siadać tak, żeby miejsce w rzędzie bezpośrednio przed nimi oraz za nimi było puste. Wszyscy wchodzący na halę muszą mieć a twarzy maseczkę, którą mogą zdjąć dopiero po zajęciu miejsca. Obowiązkowa jest także dezynfekcja rąk tuż po wejściu na obiekt. Regulamin nakazuje też, żeby boisko oraz przestrzeń do dwóch metrów od band reklamowych była „strefą zero” – na której nie mogą przebywać żadne osoby nie biorące udziału w meczu oraz nie uczestniczące w jego organizacji.
Pierwszy mecz nowego sezonu w wymuszonych przez pandemię realiach został rozegrany w Nysie. W piątek beniaminek PlusLigi Stal przegrał z Grupą Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 0:3. W tamtejszej hali sportowo-widowiskowej, która może pomieścić 2,5 tysiąca widzów, pojawiło się niewiele ponad tysiąc fanów miejscowej drużyny. Dla kibiców, którzy nie zdobyli biletów na mecze swojej drużyny, albo zrezygnowali z tego zamiaru z obawy przed koronawirusem, będą mogli śledzić rywalizację za pośrednictwem telewizji Polsat, która wszystkie mecze PlusLigi w sezonie 2020/2021 zamierza transmitowane na żywo w swoich sportowych kanałach.
Polska ekstraklasa wystartowała jako pierwsza z największych europejskich lig. Włosi, Rosjanie czy Niemcy na razie jeszcze czekają z rozpoczęciem rozgrywek. „Z ponad czterdziestu klubów, którymi zarządzamy jako Polska Liga Siatkówki, przypadki zakażenia Covid-19 do tej pory wystąpiły w trzech-czterech. Zawodnicy i zawodniczki są świadomi zagrożeń i się pilnują. Utrzymanie tej mobilizacji będzie kluczem do sukcesu, jakim z naszego punktu widzenia będzie rozegrania całego sezonu. Wszyscy jadą na tym samym wózku” – przyznał prezes Polskiej Ligi Siatkówki Paweł Zagumny.
W gronie faworytów tego sezonu tradycyjnie umieszcza się ekipy ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, VERVY Warszawa, PGE Skry Bełchatów i Jastrzębskiego Węgla, ale latem swoje kadry mocno wzmocniły Asseco Resovia, Trefl Gdańsk, Czarni Radom, Warta Zawiercie i GKS Katowice, więc poziom rozgrywek powinien być nie tylko bardzo wysoki, ale też wyrównany.
Wyniki 1. kolejki PlusLigi:
Stal Nysa – Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 0:3; Cerrad Enea Czarni Radom – Indykpol AZS Olszyn 3:2, Cuprum Lubin – PGE Skra Bełchatów 1:3; Ślepsk Malow Suwałki – GKS Katowice 0:3. Niedzielne mecze MKS Będzin z VERVĄ Warszawa oraz Aluronu CMC Warta Zawiercie z Jastrzębskim Węglem zakończyły się po zamknięciu wydania. Spotkanie Asseco Resovii Rzeszów z Treflem Gdańsk zostało przełożone na prośbę gdańskiego klubu.

Superpuchar dla ZAKSY

W miniony weekend w Arłamowie rozegrano turniej o Superpuchar Mistrzów Polski zorganizowany z okazji 20-lecia wielkiego mecenasa polskiej siatkówki Polsatu Sport. Imprezę wygrała drużyna ZAKSY Kędzierzyn-Koźle.

Superpuchar Mistrzów Polski zorganizowany w ramach obchodów 20-lecia Polsatu Sport rozegrano w kameralnej hali w Arłamowie. Do turnieju zaproszono cztery zespoły, które w ostatnich dwóch dekadach rozgrywek siatkarskiej PlusLigi zdobywały mistrzostwo kraju. Te cztery zespoły łącznie w ostatnim 20-leciu zdobyły dziewiętnaście tytułów mistrzowskich. Ostatni sezon jak wiadomo z powodu wybuchu pandemii koronawirusa zakończył się przed czasem i nie został wznowiony, a mistrza Polski nie wyłoniono.
„Jeszcze przed wybuchem pandemii planowaliśmy rozegranie turnieju w takim składzie, by uczcić dwudziestą rocznicę powstania Polskiej Ligi Siatkówki S.A. Po tym, jak sezon został przerwany i było wiadomo, że nie uda się rozegrać tradycyjnego meczu o Superpuchar, bo nie wyłoniliśmy ani mistrza Polski, ani zdobywcy Pucharu Polski, uznaliśmy, że właśnie turniej złożony z najbardziej utytułowanych drużyn w historii ligi zawodowej powinien odbyć się przed inauguracją sezonu. Tym turniejem chcemy uczcić też dwudziestą rocznicę powstania naszego rówieśnika, kanału Polsat Sport, który od samego początku jest bardzo mocno związany z rozgrywkami PLS i trudno przecenić jego rolę w budowie zawodowych lig siatkarskich w Polsce” – przyznał prezes Polskiej Ligi Siatkówki Paweł Zagumny.
Harmonogram turnieju został ułożony według osiągnięć drużyn w rozgrywkach PLS – w półfinałach zmierzyły się PGE Skra Bełchatów (9 tytułów mistrza Polski) z Jastrzębskim Węglem (1) oraz Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle (6 tytułów) z Asseco Resovią Rzeszów (3). PGE Skra Bełchatów pokonała Jastrzębski Węgiel 3:0, zaś ZAKSA Kędzierzyn-Koźle wygrała z Asseco Resovią Rzeszów 3:1. W niedzielę zwycięskie drużyny PGE Skry i ZAKSY zmierzyły się w meczu o Superpuchar, który wygrała 3:1 ekipa z Kędzierzyna-Koźla.
PlusLiga rozpocznie rozgrywki od 11 września.

ZAKSA lepsza od Skry

Siatkarze Grupy Azoty ZAKSY Kędzierzyn-Koźle wygrali turniej z okazji 90-lecia PGE Skry Bełchatów. W finale najlepsza drużyna poprzedniego sezonu PlusLigi pokonała ekipę gospodarzy 3:0.

Układ sobotnich gier w rozegranym w bełchatowskiej hali Energa ustaliły wyniki piątkowych półfinałów, w których bełchatowianie wygrali 3:1 z Jastrzębskim Węglem, a ZAKSA Kędzierzyn-Koźle także 3:1 rozprawiła się z Aluronem CMC Wartą Zawiercie. W finale zatem zmierzyły się zespoły Skry i ZAKSY, co było dla nich świetnym sprawdzianem formy przed potyczkami w fazie grupowej Ligi Mistrzów, bo oba trafiły grupy A wraz z belgijskim Lindemans Aalst i tureckim Fenerbahce HDI Stambuł. Trzecia z naszych drużyn w Lidze Mistrzów, VERVA Warszawa, zagra w grupie D włoskim Leo Shoes Modena, belgijskim Knack Roeselare i rosyjskim Kuzbassem Kemerowo. Szansę na awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów ma jeszcze Jastrzębski Węgiel, który weźmie udział w kwalifikacjach do tych rozgrywek. Jastrzębianie w pierwszej rundzie eliminacji znaleźli się w grupie C, gdzie zagrają z białoruskim Stroitelem Mińsk oraz holenderskim Draisma Dynamo Apeldoorn. Jeśli pokonają obie przeszkody i wywalczą awans, zagrają w grupie C z rosyjskim Zenitem Kazań, niemieckim Berlin Recycling Volleys i słoweńskim ACH Volley Lublana.
W Bełchatowie najlepszą formę z tego tercetu zaprezentowali gracze Grupy Azoty ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, którzy w finałowym spotkaniu rozbili PGE Skrę 3:0 (25:18, 25:14 i 28:26). W ekipie ZAKSY zagrali: Toniutti, Śliwka, Rejno, Kaczmarek, Semeniuk, Kochanowski, Zatorski (libero) oraz Łukasik, Staszewski, Kluth, Prokopczuk, Staszewski, a w zespole Skry Mitić, Sawicki, Huber, Filipiak, Sander, Adamczyk, Milczarek (libero) oraz Łomacz i Ebadipour.
W spotkaniu o trzecie miejsce Jastrzębski Węgiel w składzie: Tervaportti, Louati, Szalacha, Al Hachdadi, Szymura, Wiśniewski, Popiwczak (libero) oraz Bucki, Kampa, Wawrzyńczyk, Gierżot, uległ ekipie Aluronu CMC Warty Zawiercie 2:3 (3:2 (25:17, 28:30, 24:26, 25:22, 11:15).

Wymiana gwiazd w Bełchatowie

W siatkarskiej PlusLidze karuzela transferowa kręci się w najlepsze. Do ekipy PGE Skry Bełchatów, z której po 17 latach występów tego lata odszedł Mariusz Wlazły, w nowym sezonie dołączy jeden z najlepszych przyjmujących na świecie, 28-letni reprezentant USA Taylor Sander.

Odejście Wlazłego z bełchatowskiego klubu było chyba największą sensacją ostatnich tygodni w naszej siatkarskiej ekstraklasie. Mistrz świata z 2014 roku już w maju wyjawił, że z różnych powodów w nowym sezonie nie będzie kontynuował kariery w zespole Skry. Ta wiadomość wywołała burzliwe reakcje wśród fanów bełchatowskiego klubu, co najwyraźniej nie spodobało się prezesowi klubu Konradowi Piechockiemu, bo w kilku publicznych wypowiedziach pozwolił sobie na kilka krytycznych uwag pod adresem zasłużonego dla klubu siatkarza. Nerwowa reakcja działacza była zrozumiała, bo w tym czasie miał on jeszcze nadzieję, że Wlazły zgodzi się obniżyć swoje finansowe wymagania i przedłuży wygasający kontrakt. Negocjacje wprawdzie utknęły w martwym punkcie, lecz formalnie wciąż były prowadzone. Puszczając w świat wiadomość o planowanym odejściu ze Skry, Wlazły dał do zrozumienia, że jest gotów do rozważenia każdej interesującej go oferty. Ponieważ mimo 35 lat na karku wciąż jest graczem światowej klasy, na brak propozycji nie narzekał, ale im więcej ich do niego spływało, tym jego chęć pójścia na kompromis w negocjacjach z bełchatowskim klubem malała. I to właśnie najbardziej zirytowało Piechockiego.
Ostatecznie stało się to, co w końcu i tak kiedyś stać się musiało. Obie strony uznały, że nie mają już sobie nic ciekawego do zaproponowania. Wlazły odbył spotkanie ze swoich starym druhem z reprezentacji Michałem Winiarskim, który po zakończeniu kariery został trenerem i obecnie prowadzi zespół Trefla Gdańsk, po którym podjął decyzję o dołączeniu do tej ekipy. Oficjalnie jednak władze PGE Skry Bełchatów dopiero po wygaśnięciu umowy ogłosiły, że „legenda klubu Mariusz Wlazły po 17 latach występów odchodzi z klubu”. Prezes Piechocki schował urazy do kieszeni do tego stopnia, że godził się na pożegnania wybitnego siatkarza z wszelkimi należnymi jego klasie i dokonaniom honorami. Przypomnijmy, że Wlazły zdobył z zespołem Skry dziewięć tytułów mistrza Polski, siedem Pucharów i cztery Superpuchary Polski, a do tego medale Klubowych Mistrzostw Świata i Ligi Mistrzów. Dlatego klub podjął decyzje, iż numer 2 na koszulce, z którym przez lata występował Wlazły, zostanie zastrzeżony. „Ten numer zawsze będzie kojarzył się z Mariuszem. W ten sposób chcemy też mu podziękować za jego wkład w nasze wspólne sukcesy. Koszulka z jego numerem już wkrótce zawiśnie pod sufitem hali Energia” – powiedział na łamach oficjalnej strony internetowej bełchatowskiego klubu Konrad Piechocki.
Sportowe życie nie zna jednak próżni i w miejsce graczy, nawet najbardziej zasłużonych, pojawiają się nowi. W miniony weekend PGE Skra Bełchatów ogłosiła, że od nowego zawodnikiem ich zespołu będzie znakomity amerykański siatkarz, jeden z najlepszych przyjmujących na świecie, 28-letni Taylor Sander. Jego aktualna forma jest co prawda wielką niewiadomą, bo w poprzednim sezonie zawodnik ten praktycznie nie grał, bo przechodził rehabilitację po operację barku. Teraz jednak jest już ponoć całkowicie zdrowy i gotów do nowych wyzwań. „ Nie ukrywam, że jestem bardzo podekscytowany perspektywą występów w tak znakomitej drużynie, jaką jest PGE Skra i w tak silnej lidze, jaką jest PlusLiga. Miałem kilka propozycji z innych krajów, ale chciał spróbować sił polskiej ekstraklasie, jednej z najlepszych lig w Europie. Uważam, że to świetne miejsce dla mojego siatkarskiego rozwoju” – powiedział Sander w wypowiedzi dla internetowej strony PGE Skry.
Mierzący 196 cm reprezentant USA grał wcześniej we Włoszech (w Calzedonii Werona i Cucine Lube Civitanova), w Chinach (Beijing Volleyball) oraz Brazylii (Sady Cruzeiro). Z każdym z tych zespołów zdobywał trofea. Z reprezentacja Stanów Zjednoczonych wywalczył brązowy medal igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro (2016), wygrał Ligę Światową (2014), Puchar Świata (2015), mistrzostwo Ameryki Północnej, Środkowej i Karaibów, a także zdobył brąz na mistrzostwach świata w 2008 roku. „Taylor to siatkarz kompletny – jest bardzo atletyczny, skoczny, wysoko łapie piłki, dobrze gra blokiem i ma dobrą zagrywkę. To bardzo wszechstronny gracz światowej klasy” – ocenił nowego gracza w swoim zespole trener PGE Skry Michał Mieszko Gogol.
Czy Sander zdoła wypełnić gwiazdorska lukę powstałą w bełchatowskiej drużynie po odejściu Wlazłego, przekonamy się po rozpoczęciu nowego sezonu.

48 godzin sport

Vettel odchodzi z Ferrari
Sebastian Vettel nie przedłuży umowy z Ferrari i po sezonie 2020 rozstanie się z włoską stajnią. Informację tę potwierdziła ekipa Ferrari, a także sam niemiecki kierowca. Obie strony nie doszły do porozumienia w sprawie wysokości nowego kontraktu. Włoski zespół chciał zmniejszyć wynagrodzenie Vettela do kwoty 12 mln euro rocznie, na co on nie przystał. W barwach Ferrari Vettel, który wcześniej w barwach Red Bulla czterokrotnie zdobył mistrzostwo świata kierowców, ścigał się od 2015 roku. Przez ten czas zdołał wygrać tylko 14 wyścigów.

Bieniek w Skrze Bełchatów
Mateusz Bieniek w najbliższym sezonie występował w zespole PGE Skry Bełchatów. Reprezentant Polski został wypożyczony na rok z włoskiego Cucine Lube Civitanova. W bełchatowskiej ekipie ma zastąpić Jakuba Kochanowskiego, który przeszedł do ZAKSY Kędzierzyn-Koźle. Bieniek, który był w zwycięskim składzie reprezentacji Polski na mistrzostwach świata w 2018 roku, rywalizuje teraz o miejsce w kadrze na igrzyska olimpijskie w Tokio.

Rząd Norwegii zapłaci klubom
Norweskie kluby piłkarskie otrzymają pełną rekompensatę za nieuzyskane wpływy z biletów w odwołanych z powodu epidemii koronawirusa meczach oraz za te, które od 16 czerwca będą rozgrywane bez publiczności. „Kluby tracą pieniądze z powodu decyzji rządu, który w marcu zakazał imprez sportowych, albo zadecydował o braku publiczności. To my zamknęliśmy stadiony, więc to my musimy pokryć straty” – powiedział minister kultury i sportu Abid Raja. Norweski rząd przeznaczy na rekompensaty dla klubów sportowych 100 milionów euro.

Anglia chce grać od 1 czerwca
Brytyjskie władze podały do wiadomości publicznej szczegóły drugiego stopnia pięcioczęściowego planu, opracowanego w ramach walki z pandemią koronawirusa. Drugi etap, który rozpocznie się nie wcześniej niż 1 czerwca, zakłada zezwolenie na organizowanie wydarzeń kulturalnych i sportowych bez udziału widowni w celu przeprowadzenia transmisji, przy jednoczesnym unikaniu ryzyka kontaktów społecznych na dużą skalę. Oznacza to, że już w przyszłym miesiącu możliwy będzie restart rozgrywek Premier League.

Smutek w Realu Madryt
Real Madryt poinformował, że piłkarz tego klubu Luka Jović złamał kość prawej stopy. Uraz wykryto podczas badań przed wznowieniem sezonu. 22-letni serbski napastnik przeszedł do ekipy „Królewskich” latem ubiegłego roku z Eintrachtu Frankfurt za 60 mln euro. W tym sezonie zaliczył 24 spotkaniach w barwach „Los Blancos”, ale zdobył w nich tylko dwie bramki i dorzucił dwie asysty. Z powodu urazu będzie musiał pauzować kilka tygodni. To nie jedyna smutna wiadomość dla fanów tego madryckiego klubu. W wieku 71 zmarł znakomity przed laty napastnik „Królewskich” Ico Aguilar, który w 190 występach strzelił 50 goli.