VERVA Warszawa już nie jest niepokonana

W naszej siatkarskiej ekstraklasie w tym sezonie nie ma dominatorów. W środę zespół PGE Skry Bełchatów pozbawił co do tego złudzeń niepokonanej wcześniej ekipy stołecznej VERVY.

W rozegranych w minioną środę spotkaniach siatkarskiej PlusLigi najciekawsze były wyjazdowe potyczki aktualnego mistrza Polski Grupy Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, który pokonał Asseco Resovią Rzeszów 3:2 oraz wicemistrzowskiej ekipy VERVY Warszawa Orlen Paliwa (dla przypomnienia – w poprzednim sezonie zespół ten grał pod nazwą ONICO Warszawa, a obecny zaczął pod szyldem Projektu Warszawa), której pierwszą porażkę w obecnych rozgrywkach zgotowała w Bełchatowie drużyna PGE Skry. Bełchatowianie w krótkim odstępie czasu zmierzyli się z ekipami ZAKSY i VERVY. Z mistrzami Polski przegrali 0:3, lecz w środę postawili się niepokonanemu jeszcze w obecnych rozgrywkach stołecznemu zespołowi, który tydzień wcześniej wygrał 3:2 z ZAKSĄ w Kędzierzynie-Koźlu i zasłużenie zajmował pozycję lidera PlusLigi. W Bełchatowie podopieczni trenera Andrei Anastasiego zaznali jednak w końcu smaku porażki, ulegając gospodarzom 1:3.

Po porażce warszawskiej drużyny pozycję lidera odzyskała Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, której do powrotu na pierwsze miejsce wystarczyły dwa punkty wywalczone w Rzeszowie po wygranej z Asseco Resovią 3:2. Na drugą pozycję awansowała drużyna Jastrzębskiego Węgla, ale ta ekipa ma rozegrane dwa mecze więcej od innych zespołów z czołówki. Na trzecią pozycję spadła VERVA i ma dwa punkty straty do ZAKSY i jeden do Jastrzębskiego Węgla, ale czwarta w tabeli PGE Skra Bełchatów ma z kolei tylko jedno „oczko” mniej od stołecznego zespołu. Walka o mistrzostwo Polski zapowiada się emocjonująco.

Ale trzy najlepsze zespoły z poprzedniego sezonu, czyli Grupę Azoty ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle, VERVĘ Warszawa i Jastrzębski Węgiel, czekają wkrótce mordercze zmagania w siatkarskiej Lidze Mistrzów. ZAKSA trafiła do grupy E, w której rywalizować będzie z niemieckim VfB Friedrichshafen, belgijskim Knack Roeselare oraz serbską Vojvodiną NS Seme Nowy Sad, która do elity dołączyła z kwalifikacji pokonując w decydującym meczu dwukrotnie po 3:0 białoruski Szachtior Soligorsk. Z kolei gracze VERVY będą mieli okazję powalczyć z klubową drużyną selekcjonera naszej kadry Vitala Heynena – Sir Colussi Sicoma Perugia i sprawdzić formę Wilfredo Leonem. Nasz zespół i włoski trafiły do grupy D, a wraz z nimi ekipy francuskiego Tours VB oraz Benfiki Lizbona. Portugalska drużyna do Ligi Mistrzów przebijała się przez kwalifikacje, pokonując w decydujących starciach chorwacki zespół Mladost Zagrzeb 3:0 i 3:1. Trzecia z naszych eksportowych ekip, Jastrzębski Węgiel, będzie walczył w grupie C z rosyjskim Zenitem Kazań, tureckim Halkbankiem Ankara i belgijskim Greenyard Maaseik. ZAKSA zacznie zmagania już 3 grudnia od potyczki u siebie z Vojvodiną, dzień później do walki przystąpi VERVA podejmując w Warszawie Tours VB.

 

Projekt VERVA lepszy od ZAKSY

W minioną środę w rozegranym awansem meczu zmierzyły się dwie najlepsze drużyny poprzedniego sezonu siatkarskiej PlusLigi i zarazem dwie niepokonane jeszcze w obecnych rozgrywkach. Hitowe starcie mistrzowskiej ekipy Grupy Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle z zespołem VERVA Warszawa Orlen Paliwa, grającym wcześniej pod nazwą ONICO, a ostatnio Projekt Warszawa, zakończyło się nieoczekiwanym zwycięstwem siatkarzy ze stolicy 3:2.

Warszawski klub zaczął obecne rozgrywki pod tymczasowym szyldem Projekt, ale szefowie klubu zapewniali, że lada moment zakończą negocjacje z nowym sponsorem tytularnym, ale jego nazwę utrzymywali w tajemnicy. W przeddzień wyjazdowego meczu z Grupą Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle kurtyna wreszcie została podniesiona. W miejsce firmy ONICO rolę mecenasa stołecznej drużyny przejął Polski Koncern Naftowego Orlen, jeden z najważniejszych partnerów i sponsorów Polskiego Związku Piłki Siatkowej. Tak więc zespół AZS Politechnika Warszawa po raz kolejny zmienił nazwę. Przypomnijmy, że w ubiegłym sezonie pod szyldem ONICO Warszawa wywalczył wicemistrzostwo Polski, obecne rozgrywki rozpoczął pod nazwą Projekt Warszawa, a w środę na parkiecie w Kędzierzynie-Koźlu siatkarze prowadzeni przez trenera Andrei Anastasiego pojawili się w nowych koszulkach jako gracze ekipy VERVA Warszawa ORLEN Paliwa.

Umowa została zawarta na trzy lata, znalazła się jednak w niej klauzula o możliwości przedłużenia współpracy na kolejne sezony. Jednym z warunków stawianych przez PKN Orlen jest zbudowanie przez klub drużyny zdolnej do konkurowania na równym poziomie z rywalami w Lidze Mistrzów. Występy w tych elitarnych rozgrywkach stołeczny zespół rozpocznie 4 grudnia od potyczki z francuskim Tours VB.

Ale póki co ekipa Anastasiego szaleje w rodzimej lidze. Przed nią żadnej innej drużynie PlusLigi w tym sezonie nie udało się pokonać aktualnych mistrzów Polski, a warszawianie dokonali tego na dodatek w mateczniku ekipy Grupa Azoty ZAKSA, czyli w Kędzierzynie-Koźlu. Gospodarze w środę zagrali w składzie: Toniutti, Kaczmarek, Wiśniewski, Smith, Parodi, Śliwka, Zatorski (libero) oraz Baroti, Semeniuk, natomiast goście wystawili do walki Brizarda, Króla, Wronę, Nowakowskiego, Kwolka, Tillie, Wojtaszka (libero) oraz Grobelnego, Niemca i Kowalczyka.
Już pierwszy set zwiastował ZAKSIE kłopoty. Podopieczni trenera Nikoli Grbicia prowadzili już 16:10, lecz wtedy gracze ze stolicy wzmocnili zagrywkę i w końcówce zmniejszyli dystans do rywali do jednego punktu. Ostatecznie przegrali tę partię 22:25, lecz chyba uwierzyli, że są w stanie nawiązać walkę, bo w drugiej odsłonie szli z ZAKSĄ łeb w łeb i na finiszu seta odskoczyli na trzy „oczka, wygrywając 25:23. Podrażnieni mistrzowie PlusLigi w trzeciej partii do stanu 17:10 grali jak z nut i dopiero w końcówce oddali rywalom kilka punktów, lecz i tak pewnie wygrali 25:20.
To nie był jednak jeszcze koniec emocji, bo warszawianie w czwartym secie znów zerwali się do walki, a gdy w polu zagrywki stanął Bartosz Kwolek, odskoczyli na 18:12 i już zwycięstwa w tej partii nie oddali, kończąc ją wynikiem 25:18.

Zwycięzcę tego meczu musiał zatem wyłonić tie-break. Lepiej zaczęła go ekipa VERVY Warszawa. W ataku szalał Kwolek, którego wspierali go zaś Kevin Tillie i Piotr Nowakowski, a w ekipie gospodarzy na ich poziomie grał już tylko Aleksander Śliwka. Nic zatem dziwnego, że stołeczny zespół wygrał ostatniego seta 15:11 i całe spotkanie 3:2, pozostając w tym sezonie jedyną niepokonaną ekipą w naszej siatkarskiej ekstraklasie. Warszawianie rzecz jasna awansowali na pierwsze miejsce w ligowej tabeli, spychając na drugie miejsce zespół ZAKSY. Trzecią lokatę zajmuje PGE Skra Bełchatów, która w środę pokonała u siebie Asseco Resovię Rzeszów 3:0.

Dopiero piąte miejsce zajmuje trzecia w poprzednim sezonie, a zatem aspirująca także w obecnych rozgrywkach do walki o medale drużyna Jastrzębskiego Węgla. Jastrzębianie w miniony wtorek wygrali z BKS Visła Bydgoszcz 3:2, ale po meczu ich trener, Roberto Santilli, został zdymisjonowany. 54-letni włoski szkoleniowiec prowadził siatkarzy Jastrzębskiego Węgla od grudnia 2018 roku. Był to dla niego powrót do tego klubu, bo pracował w nim wcześniej w latach 2007-2010. „Podstawą decyzji o zwolnieniu trenera Roberto Santillego jest niesatysfakcjonujący poziom gry zespołu oraz brak oczekiwanych wyników sportowych. Jednocześnie informujemy, że do czasu pozyskania nowego szkoleniowca obowiązki pierwszego trenera zespołu pełnić będzie obecny trener przygotowania motorycznego Luke Reynolds” – podano na internetowej stronie klubu.

 

ZAKSA już wygrywa

Siatkarze Grupy Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle wywalczyli pierwsze trofeum w nowym sezonie. W miniona środę zespół aktualnych mistrzów PlusLigi pokonał dawną drużynę ONICO Warszawa, w tej chwili występującą pod roboczą nazwą „Projekt Warszawa” 3:1.

Mecz o Superpuchar dość długo stał pod znakiem zapytania, a to z powodu zmian własnościowych w warszawskim klubie. Ostatecznie uzyskał on licencję na występy w PlusLidze, ale chwilowo gra pod szyldem Projekt Warszawa, bo rozmowy z nowym sponsorem tytularnym wciąż trwają. Działacze stołecznego zespołu mieli jednak mnóstwo problemów ze skompletowaniem kadry. Po odejściu Brama Van den Driesa i kontuzji Artura Udrysa, trener Andrea Anastasi nie miał do dyspozycji nominalnego atakującego i na tej pozycji występował z konieczności środkowy Jakub Kowalczyk. Dopiero tuż przed meczem o Superpuchar Polski udało się zakontraktować Jana Króla.

Projekt postawił się mistrzom

Zarówno trener Anastasi, jak i prowadzący ekipę ZAKSY Nikola Grbić, jeszcze przed meczem uprzedzali, że po wyczerpującym sezonie reprezentacyjnym trudno oczekiwać najwyższego poziomu gry. Mieli rację, bo gracze obu drużyny popełniali sporo błędów, a na parkiecie królowały przypadek i chaos. Na widowni dominowali kibice mistrzów Polski, na boisku też dominowali kędzierzynianie, chociaż nie w każdym secie jednakowo.

Warszawski Projekt stawiał opór tylko na początku pierwszego seta, potem podopieczni Grbicia odskoczyli i pewnie wygrali. Podobnie zaczęła się rywalizacja w drugiej partii, lecz warszawianie tym razem utrzymali koncentracje i ZAKSA wygrała dopiero na przewagi 34:32. Ale rozgrzani rywale w trzecim secie niemal od początku uzyskali wyraźną przewagę i wygrali go do 19. ale to było wszystko, na co pozwoliła im drużyna mistrzów Polski, która po widowiskowej grze z obu stron wygrała tę partię do 23, a cały mecz 3:1. MVP meczu został wybrany zawodnik ZAKSY Łukasz Kaczmarek.

Zespoły wystąpiły w takich składach: Grupa Azoty ZAKSA – Toniutti, Kaczmarek, Wiśniewski, Smith, Śliwka, Parodi, Zatorski (libero) oraz Rejno; Projekt – Brizard, Kowalczyk, Wrona, Nowakowski, Kwolek, Tillie, Wojtaszek (libero) oraz Grobelny, Niemiec.

Wymęczeni kadrowicze

Kadrowicze Vitala Heynena w większości dołączyli do swoich klubowych zespołów dopiero na finiszu przygotowań do ligowego sezonu, który rozpocznie się w najbliższy weekend. Największy problem ma z tym ekipa PGE Skry Bełchatów, bo miała w reprezentacyjnym młynie aż sześciu zawodników – Karola Kłosa, Jakuba Kochanowskiego, Artura Szalpuka, Grzegorza Łomacza i Norberta Hubera. „Za ich sukcesy w kadrze największą cenę płacą kluby” – narzeka prezes bełchatowskiego klubu Konrad Piechocki. Martwi się też o formę całego zespołu, bo pod wodza trenera Michała Mieszko Gogola, też przecież uwikłanego w pracę dla PZPS w roli asystenta Heynena, może trenować w komplecie dopiero od powrotu kadrowiczów z Pucharu Świata w Japonii. Wszyscy z marszu w miniony weekend zagrali w Memoriale Arkadiusza Gołasia. Jeszcze później, bo dopiero w poniedziałek, do klubowej kadry dołączył reprezentant Iranu Milad Ebadipour.

W klubie dziewięciokrotnych mistrzów kraju cieszą się z powrotu tej siódemki graczy, lecz nie brakuje obaw. „W poprzednim sezonie nasza słabsza postawa wynikała w głównej mierze z problemów zdrowotnych kluczowych zawodników, co było konsekwencją rozgrywanych wcześniej mistrzostw świata. Niestety, teraz sytuacja będzie zapewne podobna, bo okres dla reprezentacji był bardzo długi i wyjątkowo intensywny” – przekonuje prezes Piechocki.

Trudno nie przyznać racji sternikowi bełchatowskiej nawy. Świetnie spisujący się w ubiegłorocznych mistrzostwach globu Szalpuk w rozgrywkach ligowych z powodu trapiących go kłopotów zdrowotnych wystąpił zaledwie w kilku spotkaniach i niewiele pomógł swojej klubowej drużynie. A w tym roku polska reprezentacja rozegrała 48 meczów.

Byle zdrowie dopisywało

Dla sztabu szkoleniowego czołowych polskich klubów, które jak PGE Skra mają dużo graczy na reprezentacyjnym poziomie, zmartwieniem jest nie tylko ich zdrowie i forma fizyczna, ale też brak możliwości optymalnego przygotowania się do występów w lidze. Na miesiąc przed startem rozgrywek na treningach bełchatowian brakowało bowiem wszystkich trzech środkowych, Kłosa, Kochanowskiego i Hubera, co mocno przeszkadzało w pracy nad zgraniem zespołu i wytrenowaniu nowych wariantów taktycznych.

Szybki powrót do ligowej rzeczywistości reprezentantów Polski będzie zatem jak zawsze szalonym eksperymentem, bo chociaż kadrowicze są do tego przyzwyczajeni, to nie są przecież nadludźmi.

Zestaw par 1. kolejki PlusLigi
Sobota, 26 października:
Indykpol AZS Olsztyn – Cerrad Enea Czarni Radom (godz. 14:45); Cuprum Lubin – Aluron Virtu CMC Warta Zawiercie (godz. 17:30); Projekt Warszawa – MKS Będzin (godz. 19:00); BKS Visła Bydgoszcz – Jastrzębski Węgiel (godz. 20:30).
Niedziela 27 października:
GKS Katowice – Asseco Resovia Rzeszów (godz. 14:45); Trefl Gdańsk – PGE Skra Bełchatów (godz. 17:30).
Spotkanie Grupy Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle z MKS Malow Ślepsk Suwałki przełożono na 6 listopada).

 

Włosi kuszą Kurka

Najlepszy siatkarz ubiegłorocznych mistrzostw świata Bartosz Kurek, który z powodu operacji kręgosłupa musiał przedwcześnie zakończyć sezon ligowy w ONICO Warszawa, rozważa dwie intratne oferty.

Kurek ostatnie miesiące spędził w ONICO Warszawa, gdzie trafił w połowie rozgrywek PlusLigi z powodu upadku Stoczni Szczecin. Teraz nasz reprezentacyjny siatkarz analizuje oferty. Wiadomo coś nie coś o dwóch. Jedną złożyli mu działacze ONICO, którego prezesem jest były libero reprezentacji Polski Piotr Gacek. Po wielotygodniowych negocjacjach zaproponowali Kurkowi rekordowy jak na polskie warunki kontrakt gwarantujący mu zarobki na poziomie 150 tys. złotych miesięcznie. Ale siatkarz otrzymał też ofertę z włoskiego klubu Cucine Lube Civitanova, w którym już w przeszłości występował (w latach 2013-2015).

Włosi rzecz jasna przebili ofertę warszawskiego klubu, bo potrzebują pilnie gracza na miejsce Bułgara Cwetana Sokołowa, który otrzymał lukratywną propozycję z Zenita Kazań gwarantującą mu zarobki w wysokości 900 tys. euro (ok. 3,8 mln złotych). Kurek na takie zarobki w Cucine Lube nie ma co liczyć, ale jak wieść niesie we Włoszech zarabiałby dwa razy więcej niż w ONICO.
Warto jednak przypomnieć, że nasz reprezentacyjny siatkarz w połowie kwietnia przeszedł operację kręgosłupa. O ile na początku wydawało się, iż będzie z tego powodu wyłączony z gry przez większość sezonu reprezentacyjnego, w tym także z udziału w turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk olimpijskich w Tokio, to teraz śle sygnały, że jego rehabilitacja nie będzie trwała tak długo. „Jestem pewien, że na kwalifikacje do igrzysk będę gotowy do gry, innej możliwości nie ma. Wyprzedzamy plan rehabilitacyjny, dlatego nie widzę niebezpieczeństwa, żebym miał nie zdążyć – zapewnia Bartosz Kurek.

 

Powalczą o półfinał PlusLigi

Dopiero w sobotę wykrystalizował się zestaw par fazy play-off siatkarskiej PlusLigi. Dzięki wygranej w Cuprum Lubin 3:0 na 4. miejsce awansował zespół Aluronu Virtu Warty Zawiercie.

Już wcześniej pewne bezpośredniego awansu do strefy medalowej były dwie najlepsze drużyny fazy zasadniczej PlusLigi, czyli lider ZAKSA Kędzierzyn-Koźle i wicelider ONICO Warszawa. O dwa pozostałe miejsce powalczą cztery kolejne w tabeli zespoły. Dopiero w sobotę rozstrzygnęła się kolejność w tej czwórce. Trzeci Jastrzębski Węgiel zmierzy się z szóstą PGE Skrą Bełchatów, natomiast czwarty w tabeli zespół Aluronu Virtu Warty Zawiercie zmierzy się z piątym Cerradem Czarnymi Radom. Rywalizacja rozpocznie się 27 marca i będzie się toczyła do dwóch zwycięstw. Drugie mecze zaplanowano na 30 marca, a na ewentualnie trzecie zarezerwowano 6 kwietnia. Znany jest też zestaw par półfinałowych. ZAKSA zagra z lepszym z pary Warta Zawiercie – Czarni Radom, zaś ONICO z lepszym z pary Jastrzębski Węgiel– PGE Skra Bełchatów. Pierwsze mecze w tej fazie rozgrywek zaplanowano na 13 kwietnia, drugie na 17 kwietnia, a ewentualne trzecie na 24 kwietnia.

Dla wielu kibiców siatkówki niespodzianką jest nieobecność w gronie sześciu najlepszych ekip zespołu Trefla Gdańsk, który tak rewelacyjnie spisał się w Lidze Mistrzów docierając do ćwierćfinału, w którym stoczył fantastyczną walkę z hegemonem europejskiej siatkówki klubowej Zenitem Kazań. O awansie do półfinału zadecydował dopiero „złoty set”. Gdańszczanie u siebie przegrali 2:3, ale w Kazaniu zagrali fantastycznie i sensacyjnie wygrali po tie-breaku 3:2. Tym zwycięstwem polski zespół przerwał serię trzydziestu zwycięstw Rosjan w europejskich pucharach z rzędu.

 

ZAKSA nie traci asów

Kapitan kędzierzyńskiego zespołu, Francuz Benjamin Toniutti, zostaje w Zaksie na kolejny sezon. Umowę z ekipą wicemistrzów Polski i liderem PlusLigi przedłużył również belgijski skrzydłowy Sam Deroo.

 

Toniutti występuje w barwach ZAKSY od sezonu 2015/2016. Trafił do ekipy z Kędzierzyna-Koźla z niemieckiego VfB Friedrchshafen. Wcześniej grał w ojczyźnie w zespole Arago de Sete, włoskiej CMC Rawenna i rosyjskim Zenicie Kazań. Ale to właśnie w Kędzierzynie-Koźlu francuski siatkarz zakotwiczył na dłużej. Obecny sezon jest trzecim spędzonym w ZAKSIE. Zdobył z nią dwukrotnie mistrzostwo Polski, raz zdobył Puchar Polski, a w poprzednim sezonie wicemistrzostwo PlusLigi. Reprezentant Francji twierdzi, że dla niego najważniejsze było to, że klub nadal chce sięgać po najwyższe cele. Poza tym zarówno on jak i jego rodzina czują się w Kędzierzynie-Koźlu znakomicie.

Śladem Toniuttiego podążył inny wieloletni zawodnik ZAKSY Sam Deroo. Reprezentant Belgii wielokrotnie udowadniał, że jest ważną postacią tej ekipy rozstrzygając wyniki spotkań. W tym sezonie belgijski przyjmujący z czterema wyróżnieniami MVP na koncie znajduje się w czołówce rankingu najwartościowszych graczy naszej siatkarskiej ekstraklasy.

Do Zaksy Deroo trafił przed sezonem 2015/2016, wcześniej bronił barw włoskiej Calzedonii Verona. Po dwóch sezonach gry w Belgii (Knack Roselare) oraz trzech we Włoszech (Modena i Verona) wybór reprezentanta Belgii padł właśnie na klub z Kędzierzyna-Koźla. Ostatnie sezony były wyjątkowo udane i dla niego i dla klubu, dlatego zdecydował się przedłużyć kontrakt na kolejny sezon i zamierza pozostać w ZAKSIE co najmniej do 2020 roku. Belgijski siatkarz uważa, że ZAKSA należy obecnie do najlepszych zespołów w Europie.

 

Trenerskie roszady w PlusLidze

Włoch Roberto Santilli od 20 grudnia będzie nowym trenerem siatkarzy Jastrzębskiego Węgla. Zastąpi na tym stanowisku rodaka Ferdinando de Giorgiego, który na własną prośbę rozwiązał umowę tym klubem.

 

De Giorgi po niespełna roku pracy w śląskim klubie poprosił o rozwiązanie umowy, która miała obowiązywać do końca następnego sezonu, w związku z otrzymaniem propozycji przejęcia włoskiego zespołu Cucine Lube Civitanova. Prezes Jastrzębskiego Węgla Adam Gorol przyznał, że swoją zgodę na odejście uzależnił od znalezienia odpowiedniego następcy. W minioną sobotę jednak umowę z byłym selekcjonerem reprezentacji Polski rozwiązał, gdy chęć zajęcia miejsca zwolnionego przez De Giorgiego wyraził Santilliani. Ta trenerska roszada była możliwa, bo działacze Indykpolu AZS Olsztyn błyskawicznie znaleźli następcę włoskiego szkoleniowca – został nim Michał Mieszko Gogol, który wcześniej prowadził zespół Stoczni Szczecin, ale po wycofaniu się tego klubu z rozgrywek był do wzięcia od zaraz. Gogol jest też jednym z asystentów obecnego selekcjonera reprezentacji Polski Vitala Heynena.

Dla Santilliego przeprowadzka do Jastrzębskiego Węgla będzie powrotem na stare śmieci, bo Włoch pracował w śląskim klubie w latach 2007-2010. Pod jego wodzą jastrzębianie co sezon zajmowali wyższe miejsce w ekstraklasie, a w ostatnim wywalczyli wicemistrzostwo Polski i pierwszy w historii klubu Puchar Polski. Santilli przeniósł się potem do rosyjskiego klubu Iskra Odincowo, następnie pracował jako asystent Vitala Heynena w reprezentacji Niemiec. W grudniu 2015 roku na pół sezonu przejął drużynę MKS Banimex Będzin,skąd powędrował do Australii i przez dwa lata był tam selekcjonerem kadry tego kraju. Z antypodów wrócił o PlusLigi i przez ostatnie półtora roku trenował zespół Indykpolu AZS Olsztyn.

 

Obrońcy tytułu pokazali moc

Fot. Siatkarze PGE Skry Bełchatów powoli odzyskują formę z poprzedniego sezonu, w którym zdobyli mistrzostwo Polski

 

 

W kończących 10. kolejkę siatkarskiej PlusLigi spotkaniach broniąca tytułu drużyna PGE skry Bełchatów pokonała u siebie wicelidera Cerrad Czarnych Radom 3:1, a GKS Katowice wygrał na wyjeździe z MKS Będzin 3:2.

 

Dla bełchatowian był to pierwszy mecz od kilkunastu dni, kiedy to w Płocku zakończyli udział w Klubowych Mistrzostwach Świata. Odpoczynek dobrze zrobił mistrzom Polski, ale w spotkaniu z radomianami nie od razu zaczęli dominować na parkiecie. Wicelider tabeli w tym sezonie spisywał się w krajowej rywalizacji znakomicie, a na pewno lepiej od ekipy PGE Skry, która po dziewięciu kolejkach zajmowała w tabeli dopiero szóstą lokatę. Ale przed meczem mało kto twierdził, że faworytem jest zespół Cerradu Czarnych, bo jednak mistrzowie Polski wciąż przecież dysponują godną pozazdroszczenia siłą ognia. Początek meczu był jednak dla bełchatowian zupełnie nieudany. Goście szybko odskoczyli na 7:1 i do końca tej partii nie pozwolili gospodarzom na odrobienie strat, wygrywając pierwszego seta 25:15. W drugiej odsłonie zespół PGE Skry zdołał już nawiązać wyrównaną walkę, a główne role w obu ekipach grali lewoskrzydłowi – Artur Szalpuk w zespole gospodarzy i Tomasz Fornal w zespole z Radomia. Ostatecznie partię 25:23 wygrali gospodarze.

W trzecim secie siatkarze obu drużyn kontynuowali wymianę ciosów. Żadna z ekip nie odpuszczała bloku, zdobywając za jego pomocą mnóstwo cennych punktów. Gospodarze wciąż szachowali rywali akcjami świetnie dysponowanego tego dnia Szalpuka, co okazało taktycznym majstersztykiem trenera Roberto Piazzy. Mistrzowie Polski wygrali trzecią partię 25:21 i było już jasne, że nie wypuszczą już zwycięstwa z rąk. W czwartym secie już na początku odskoczyli radomianom na kilka punktów (13:6), a następnie pilnowali tej przewagi do końca i zwieńczyli dzieło wygrywając partię 25:19 i cały mecz 3:1. Była to jednak dopiero szósta wygrana żółto-czarnych w tym sezonie PlusLigi. Zespół Cerradu Czarnych poniósł trzecią porażkę, ale mimo to utrzymał pozycję wicelidera w tabeli. Na czele stawki z wyraźną przewagą znajduje się ekipa ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, trzecie miejsce zajmuje wzmacniająca się odchodzącymi ze Stoczni Szczecin gwiazdami drużyna ONOCO Warszawa, a czwartą lokatę zajmuje Jastrzębski Węgiel. Stawkę zamykają MKS Będzin i Asseco Resovia Rzeszów.

 

Wyniki 10. kolejka PlusLigi:

Trefl Gdańsk – ONICO Warszawa 1:3, ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – Aluron Virtu Warta Zawiercie 3:1, Jastrzębski Węgiel – Asseco Resovia Rzeszów 3:1, PGE Skra Bełchatów – Cerrad Czarni Radom 3:1, Indykpol AZS Olsztyn – Cuprum Lubin 2:3, MKS Będzin – GKS Katowice 2:3, Chemik Bydgoszcz – Stocznia Szczecin (przełożony).

 

Zestaw par 11. kolejki (12 grudnia):

Asseco Resovia Rzeszów – Chemik Bydgoszcz, Cuprum Lubin – Jastrzębski Węgiel, ONICO Warszawa – Indykpol AZS Olsztyn, Aluron Virtu Warta Zawiercie – Trefl Gdańsk, Cerrad Czarni Radom – ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, GKS Katowice – PGE Skra Bełchatów, Stocznia Szczecin – MKS Będzin (przełożony na 19 grudnia).

 

Kurek w ONICO Warszawa

Fot. Bartosz Kurek rozwiązał kontrakt ze Stocznią Szczecin i związał się z ONICO Warszawa

 

 

Bartosz Kurek po rozwiązaniu kontraktu z bankrutującą Stocznią Szczecin związał się nieoczekiwanie z ONICO Warszawa. To zaskakujący ruch ze strony najlepszego siatkarza tegorocznych mistrzostw świata, bo trenerem warszawskiego zespołu jest Stephane Antiga, który cztery lata temu skreślił Kurka z kadry na MŚ 2014.

 

Po rozwiązaniu kontraktu ze Stocznią Szczecin Bartosz Kurek trenował z ekipą Trefla Gdańsk. Ekipa ONICO Warszawa pochwalił się podpisaniem kontraktu z najlepszym siatkarzem tegorocznych mistrzostw świata w miniony czwartek, na dwa dni przed wyznaczonym na sobotę ligowym meczem z gdańskim zespołem. Z różnych przyczyn Kurek przeciwko gdańskiej ekipie nie zagrał (w 10. kolejce PlusLigi ONICO wygrało z Treflem 3:1), ale już był promowany w barwach stołecznego klubu. Pierwszy trening pod wodzą Stephane’a Antigi odbył w niedzielę, ale wcześniej musiał wielokrotnie przekonywać, że jego relacje z francuskim szkoleniowcem nie są złe.

„Wiem, że pojawiają się na ten temat różne komentarze, ale podpisując umowę z ONICO doskonale zdawałem sobie sprawę, z kim przyjdzie mi współpracować. W kadrze już miałem okazję pracować ze Stephane’m i myślę, że mamy fajne relacje. Wszystkie nieporozumienia dawno zostały wyjaśnione i zrobiliśmy to z trenerem tak szybko, jak było to możliwe. Bez doświadczeń sprzed czterech lat nie byłbym pewnie tu, gdzie jestem teraz, nie byłbym takim człowiekiem, jakim jestem dzisiaj. Potrafię spojrzeć na to wszystko z dystansem” – przekonuje Kurek.

Dlaczego wybrał akurat ofertę trzeciego obecnie zespołu PlusLigi, chociaż miał ponoć propozycje z Rosji, Włoch, Turcji, Japonii i Chin. „Bardzo mi zależało na podtrzymaniu poziomu sportowego i nie chciałem pakować się w miejsca mi nieznane. To miało decydujące znaczenie przy wyborze oferty ONICO, a poza tym znałem zawodników, trenera, a prezes klubu jest moim byłym kolegą z boiska. Cieszę się, że dołączę do tej drużyny” – zapewnia siatkarz, który w barwach ONICO ma zadebiutować w środę 12 grudnia w spotkaniu z Indykpolem AZS Olsztyn.

Pozyskanie Kurka to bez wątpienia znakomity manewr marketingowy warszawskiego klubu, bo atrakcyjność tego zespołu dla kibiców jeszcze bardziej wrośnie. Jak bardzo przełoży się to na frekwencję, przekonamy się już w najbliższa środę, bo mecz z Indykpolem stołeczni siatkarze rozegrają w hali Torwaru, mogącej pomieścić ponad sześć tysięcy widzów. Nie wiadomo natomiast jak siatkarz wkomponuje się w zespół. „Teoretycznie będziemy z nim mocniejsi” – ocenia trener Antiga, ale zmiana klubu, nawet w przypadku wybitnych graczy, niesie jednak za sobą pewne ryzyko. Czy z Kurkiem w składzie ONICO może powalczyć o mistrzostwo Polski? Sam gwiazdor podchodzi to tej kwestii ostrożnie: „Najpierw musimy zagwarantować sobie miejsca w play-off. Zespół jest na tyle silny, że może pokonać każdego rywala, nawet ZAKSĘ, najlepszą obecnie drużynę w kraju” – przekonuje nowy nabytek ONICO.

 

 

 

 

Stocznia w kryzysie

Zespół ze Szczecina miał się włączyć do walki o medale siatkarskiej PlusLigi, ale dość szybko te plany mogą zostać brutalnie zweryfikowane. Stocznia ma poważne problemy finansowe i jej przyszłość jest w tej chwili mocno niepewna.

 

Pierwsze sygnały o finansowych kłopotach szczecinian zaczęły się pojawiać już w październiku, ale wówczas zarząd klubu uciął plotki zapewniając, że klub nie ma żadnych problemów. Wkrótce jednak okazało się, że siatkarze nie są regularnie opłacani i otrzymali dotychczas tylko jedną wypłatę, a to może doprowadzić do sytuacji, że będą mogli rozwiązać swoje kontrakty i odejść. „Muszę potwierdzić, że nasza obecna sytuacja zrobiła się bardzo trudna, ale nie poddajemy się i walczymy o utrzymanie drużyny w obecnym składzie. Wpadliśmy w kłopoty, bo sponsor, na wsparcie którego bardzo liczyliśmy, w ostatniej chwili wycofał się z podpisania umowy i teraz pilnie nowego sponsorskiego partnera” – przyznał w końcu publicznie w mediach prezes Stoczni Szczecin Jakub Markiewicz. Jeśli zaległości wobec zawodników przekroczą 90 dni, każdy z nich będzie mógł odejść. W szczecińskim klubie nikt nie ukrywa, że w tej chwili każdy scenariusz jest możliwy, nawet ten zakładający całkowity rozpad zespołu i jego wycofanie z rozgrywek.

Najbardziej pożądanym przez inne kluby zawodnikiem Stoczni jest ponoć Bartosz Kurek, o którego jak twierdzą jego agenci zabiega kilka klubów. Najlepszy siatkarz tegorocznych mistrzostw świata już mógłby opuścić szczeciński zespół, bo w jego kontrakcie jest punkt, na mocy którego może odejść w przypadku nieotrzymania dwóch miesięcznych pensji, a ten warunek już został spełniony. Rozkojarzeni tymi problemami siatkarze Stoczni przegrali w sobotę w ligowym meczu z GKS Katowice 1:3 (23:25, 26:28, 25:17, 12:25).