Jastrzębski Węgiel pierwszy w finale PlusLigi

Pierwsze półfinałowe mecze siatkarskiej PlusLigi rozstrzygnęli na swoją korzyść faworyci – ZAKSA Kędzierzyn-Koźle pokonała u siebie Skrę Bełchatów 3:0, a Jastrzębski Węgiel VERVĘ Warszawa 3:2. Jako pierwsi do finału awansowali jednak nie faworyzowani kędzierzynianie, lecz jastrzębianie, którzy w drugim meczu w Warszawie nadspodziewanie łatwo ograli VERVĘ 3:1, podczas gdy ZAKSA nieoczekiwanie przegrała w Bełchatowie 1:3.

Zaprogramowaną na wygrywanie przez trenera Nikolę Grbicia drużynę ZAKSY w tym sezonie mogła zatrzymać chyba tylko jakaś poważna awaria w ich siatkarskiej maszynie. Kędzierzynianom w drodze po trzecie krajowe trofeum (wcześniej zdobyli Superpuchar i Puchar Polski) właśnie coś takiego się przytrafiło – kontuzja jednego z podstawowych graczy jakim jest bez wątpienia libero Paweł Zatorski. W pierwszym spotkaniu ze Skrą zagrał i ZAKSA gładko zwyciężyła 3:0, ale przed drugim spotkaniem Zatorskiemu, dwukrotnemu mistrzowi świata, zaczął dokuczać ból pleców i mimo szczerych chęci musiał zrobić sobie przerwę. Zatorski daje zespołowi pewność w defensywie, której jest filarem i opoką. Ale gdy musiał zostać w domu, w Bełchatowie trener Grbić do gry na pozycji libero musiał na zmianę desygnować przyjmującego Adriana Staszewskiego i okazjonalnie rezerwowego libero Korneliusza Banacha. Ale chociaż obaj starali się jak mogli, nie zdołali nawet na spółkę zapełnić luki po Zatorskim.
Bełchatowianie też mieli swoje problemy kadrowe, bo nie mógł u nich zagrać kontuzjowany Milan Katić, lecz ten zawodnik nie odgrywa w ekipie Skry tak znaczącej roli jak Zatorski w ZAKSIE i jego nieobecność nie była aż tak odczuwalna. I to jest główna przyczyna, że w drugim meczu półfinałowym drużyna PGE Skry po sześciu porażkach z rzędu poniesiony w starciach z ZAKSĄ wreszcie zakończyła spotkanie zwycięsko. Bohaterem w zespole gospodarzy był tym razem Amerykanin Taylor Sander, który tym występem zrehabilitował się za kiepską grę w pierwszym starciu półfinałowym w Kędzierzynie-Koźlu. W Bełchatowie reprezentant USA grał jak za swoich najlepszych lat sprzed kontuzji barku. Do jego poziomu dostroili się też pozostali podopieczni trenera Michała Mieszko Gogola, a ponieważ gracze ZAKSY nie sprzedali tanio skóry, w hali w Bełchatowie nie brakowało kapitalnych akcji i popisowych zagrań. Obie drużyny stworzyły emocjonujące i stojące na wysokim sportowym poziomie siatkarskie widowisko.
Kędzierzynianie po porażce w pierwszym secie 29:31 nie stracili rezonu, bo w tym sezonie zdarzyły im się mecze, w których przegrywali pierwsze partie, choćby w dwóch spotkaniach 1/4 finału ze Ślepskiem Suwałki. Tak więc gdy drugiego seta wygrali 25:17 z drużyny trochę „zeszło powietrze”, bo uznała, że teraz pójdzie jej już z górki. I to był błąd, bo gdy bełchatowianie w dwóch kolejnych partiach stawili twardy opór, nie znaleźli już w sobie dość mocy na jego przełamanie. Ale w niedzielę na swoim boisku pewnie już tego błędu nie popełnią.
Na wynik tego spotkania czekają już siatkarze Jastrzębskiego Węgla, którzy po ciężkiej przeprawie 3:2 z VERVĄ Warszawa w pierwszym meczu u siebie jechali do stolicy raczej z przekonaniem, że o awansie do finału przyjdzie im powalczyć w trzecim meczu, ponownie na własnym boisku. Porażka w pierwszym secie 27:29 zdawała się potwierdzać te obawy, ale wtedy na parkiecie w ekipie jastrzębian pojawił się Jakub Bucki i odwrócił losy spotkania. Drugą partię ekipa Jastrzębskiego Węgla wygrała 29:27, a trzecią, najsłabszą w wykonaniu zespołu VERVY, 25:20. Prowadząc w meczu 2:1 podopieczni trenera Andrei Gardiniego zwietrzyli szansę na zwycięstwo i wywalczenie awansu już po dwóch spotkaniach, więc walczyli twardo o każdą piłkę. Ofiarność opłaciła się, bo wygrali IV seta 26:24, a awans do finału zapewnił im kolejną kapitalną zagrywką Jakub Bucki, którego uznano za najlepszego zawodnika meczu.

Wyniki meczów 1/2 finału PlusLigi:
VERVA Warszawa – Jastrzębski Węgiel 1:3
(29:27, 27:29, 20:25, 24:26)
VERVA: Kwolek, Król, Trinidad, Wrona, Nowakowski, Grobelny, Wojtaszek (libero) oraz Superlak, Kowalczyk, Szalpuk
Jastrzębski Węgiel: Wiśniewski, Kampa, Al Hachdadi, Gladyr, Fornal, Szymura, Popiwczak (libero) oraz Louati, Bucki, Tervaportti, Kosok.
Pierwszy mecze: 3:2 dla Jastrzębskiego Wegla. Wynik rywalizacji do dwóch zwycięstw: 2-0 dla Jastrzębskiego Węgla.

PGE Skra Bełchatów
– ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 3:1
(31:29, 17:25, 27:25, 25:20)
Stan rywalizacji (do 2 zwycięstw): 1–1. Ostatni mecz: 11 kwietnia w Kędzierzynie-Koźlu (godz. 14:45).
Skra: Łomacz 1, Sander 14, Bieniek 16, Petković 22, Ebadipour 16, Kłos 6 oraz Piechocki (l), Filipiak.
ZAKSA: Toniutti 1, Śliwka 18, Kochanowski 11, Kaczmarek 19, Semeniuk 20, Smith 1 oraz Staszewski (l), Banach (l), Rejno 3, Kluth 1.

Półfinałowe boje w siatkarskiej PlusLidze

Siatkarze zespołów Grupy Azoty ZAKSY Kędzierzyn-Koźle i Jastrzębskiego Węgla w miniony weekend wygrały pierwsze mecze półfinałowe i są bliskie awansu do wielkiego finału PlusLigi. Kędzierzynianie pokonali na swoim boisku PGE Skrę Bełchatów 3:0, a jastrzębianie także u siebie po zaciętej walce zwyciężyli VERVĘ Warszawa 3:2.

Ekipa ZAKSY w tym sezonie jest piekielnie trudna do pokonania. Przekonały się o tym w Lidze Mistrzów największe europejskie potęgi – Cucine Lube Civitanova i Zenit Kazań, a w minioną sobotę po raz kolejny w ostatnich miesiącach gorycz porażki w starciu z kędzierzynianami doznali gracze z Bełchatowa. W meczu ZAKSY ze Skrą na parkiecie walczyli reprezentancie Polski, ale też gracze innych siatkarskich potęg, m.in. Francji, USA i Iranu. Ale wbrew oczekiwaniom fanów siatkówki pierwsza potyczka między tymi zespołami o awans do finału PlusLigi okazał się zaskakująco jednostronny. Zespół trenera Nikoli Grbicia wygrał gładko 3:0 i w zasadzie jedynie w pierwszym secie musiał mocno powalczyć o zwycięstwo, bo chociaż ZAKSA prowadziła praktycznie od początku tej partii, to bełchatowianie w końcówce przycisnęli i zbliżyli się do gospodarzy na jeden punkt (22:23). Ale do gry na przewagi nie doszło, bo przy piłce setowej dla ZAKSY przy stanie 24:23 zagrywkę wykonywaną przez zespół gości zepsuł zepsuł Amerykanin Taylor Sander.
W dwóch pozostałych setach finaliści tegorocznej edycji Ligi Mistrzów już bezdyskusyjnie dominowali, wygrywając je 25:17 i 25: 20. Na najlepszego zawodnika spotkania wybrano Aleksandra Śliwkę (zdobył w sumie 17 punktów i miał skuteczność w ataku na poziomie 60 procent.
W rewanżu kędzierzynianom będzie trudniej uzyskać tak wyraźną przewagę, ale także na boisku w Bełchatowie będą faworytami do zwycięstwa. „Spodziewam się kolejnej bitwy i lepszej gry Skry w drugim spotkaniu. Dobrze, że tym razem nie utrudniliśmy sobie zadania nieudanym początkiem meczu. Gramy dobrze, więc każdy przeciwnik jest świadomy, że pokonanie nas wymaga wykorzystania stu procent potencjału. Dlatego oczekiwaliśmy presji i podjęcia ryzyka przez Skrę. Cieszymy się ze zwycięstwa po świetnym meczu, ale wiemy, że to jeszcze nie koniec rywalizacji. W środę czeka nas trudna walka” – twierdzi trener ZAKSY Nikola Grbić. Początek meczu w Bełchatowie o 20:30.
Zdecydowanie więcej emocji przyniosła druga półfinałowa potyczka, bo Jastrzębski Węgiel na własnym parkiecie dopiero w tie-breaku pokonał ekipę VERVY Warszawa Orlen Paliwa. W ćwierćfinale play off gracze z Jastrzębia-Zdroju nie mieli zbyt wiele pracy, bo bez większych problemów wygrali oba mecze z Aluronem CMC Wartą Zawiercie. Natomiast zawodnicy z Warszawy zaliczyli trzymeczową przeprawę z Treflem Gdańsk i byli dosłownie o krok od wyeliminowania. Przegrali pierwszy mecz na wyjeździe, a w drugim gdańszczanie u siebie prowadzili w tie-breaku, ale ekipa trenera Andrei Anastasiego zdołała się zmobilizować i zwyciężyła 3:2, zaś w trzecim starciu, ponownie w Gdańsku, nadspodziewanie łatwo wygrała z Treflem 3:0 i jako ostatnia z czwórki zespołów zameldowała się w fazie półfinałowej.
Jastrzębianie w fazie zasadniczej sezonu wywalczyli drugie miejsce, za ZAKSĄ, ale w fazie play off nie miało to większego znaczenia, bo pod względem sportowego potencjału drużyna VERVY w niczym im nie ustępowała. Gospodarze pewnie wygrali jedynie pierwszego seta (25:20), a w kolejnych partiach toczyła się już bardzo wyrównana gra. W zespole gospodarzy brylował Marokańczyk Mohamed Al Hachdadi, który zdobył 25 punktów, atakując ze skutecznością na poziomie 66 procent. Dobrze grali też obaj środkowi, zwłaszcza Jurij Gładyr, który zdobył 11 punktów i został wybrany na najlepszego zawodnika spotkania. Drugiego seta 25:23 wygrali warszawianie, a trzecim ponownie lepsi okazali się jastrzębianie wygrywając 25:23, lecz czwartą partię na swoją korzyść rozstrzygnęła ekipa VERVY (25:22).
O zwycięstwie musiał zatem przesądzić tie-break, w którym na początku lepiej grali goście, lecz po zmianie stron fortuna zaczęła bardziej sprzyjać gospodarzom. Zespół Jastrzębskiego Węgla zdołał wywalczyć trzypunktową przewagę, która utrzymał już do końca i zwyciężył 15:12 i w całym meczu 3:2, robiąc duży krok do wielkiego finału, chociaż stołeczni gracze pokazali, że tanio skóry nie sprzedadzą w tej rywalizacji. Drugi mecz tej rywalizacji zaplanowano w środę 7 kwietnia o 17:30.
Pierwsze mecze 1/2 finału PlusLigi:
Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – PGE Skra Bełchatów 3:0
(25:23, 25:17, 25:20)
Stan rywalizacji: 1:0.
Jastrzębski Węgiel – Verva Warszawa 3:2
(25:20, 23:25, 25:23, 22:25, 15:12)
Stan rywalizacji: 1:0

VERVA lepsza od Trefla

VERVA Warszawa Orlen Paliwa zagra w półfinałach PlusLigi. Siatkarze ze stolicy pokonali w trzecim ćwierćfinałowym meczu Trefla Gdańsk (3:0) i to oni powalczą o medale. Gdańszczanie zagrają o piąte miejsce.

Potyczki zespołów Trefla i VERVY okazały się najciekawsze ze wszystkich ćwierćfinałów. Tylko te zespoły potrzebowały trzeciego meczu, żeby wyłonić półfinalistę PlusLigi. Najpierw podopieczni trener Michała Winiarskiego zwyciężyli u siebie 3:1, ale w następnym meczu w Warszawie górą byli warszawianie, trenowani przez byłego szkoleniowca Trefla Andreę Anastasiego, którzy wygrali na swoim boisku 3:2. Trzeci mecz rozegrano ponownie w Gdańsku, lecz tym razem ekipie Trefla atut własnego boiska nie pomógł i stołeczna ekipa nadspodziewanie łatwo wygrała 3:0 (25:21, 25:19, 25:18).
Na końcowy rezultat tej rywalizacji niecierpliwie czekali siatkarze Jastrzębskiego Węgla, bo oni ze zwycięzcą zmierzą się teraz w walce o awans do finału rozgrywek. Pierwsze spotkanie półfinałowe odbędzie się już w najbliższy weekend w Jastrzębiu Zdroju. W drugiej parze rywalizują drużyny Grupy Azoty ZAKSY Kędzierzyn-Koźle oraz PGE Skry Bełchatów.

Ćwierćfinałowe boje w siatkarskiej PlusLidze

Drużyna Jastrzębskiego Węgla awansowały jako pierwsza do półfinału siatkarskiej PlusLigi. W innych sobotnich meczach ekipa Vervy Warszawa Orlen Paliwa w dramatycznych okolicznościach doprowadziła do remisu w rywalizacji z Treflem Gdańsk, a PGE Skra Bełchatów bez trudu wyeliminowała Asseco Resovię Rzeszów.

Pierwsi z awansu do strefy medalowej rozgrywek w PlusLidze cieszyli się siatkarze Jastrzębskiego Węgla, druga drużyna w tabeli po rundzie zasadniczej. Jastrzębianie po raz drugi pokonali Aluron CMC Wartę Zawiercie. Tydzień wcześniej u siebie wygrali 3:0, a minioną sobotę ekipa trenera Andrei Gardiniego zwyciężyła też na wyjeździe 3:1. Gospodarzy stać było tylko na wygranie pierwszego seta 26:24, trzy kolejne padły łupem drużyny z Jastrzębia Zdroju, która wygrała kolejno do 18, 23 i 22. Aż 24 punkty dla zwycięskiego zespołu wywalczył Mohamed Al Hachdadi, ale na najlepszego gracza meczu wybrano libero Jakuba Popiwczaka.
Dużo większe emocje towarzyszyły meczowi w Warszawie, gdzie ekipa VERVY walczyła z Treflem Gdańsk. W pierwszym spotkaniu lepsi byli gdańszczanie, którzy wygrali 3:1, zatem stołeczny zespół miał nóż na gardle. Gospodarzy pewnie wygrali dwa pierwsze sety, do 22 i 23, ale od tego momentu drużyna trenera Michała Winiarskiego zaczęła grać o niebo lepiej. Świetnie spisywali się w niej zwłaszcza Bartłomiej Lipiński i Mariusz Wlazły i to za ich sprawą Trefl wygrał w dwóch kolejnych partiach do 21 i doprowadził do remisu 2:2 i tie-breaku. W decydujący secie gracze VERVY opanowali jednak nerwy i ostatecznie wygrali 15:13 i całe spotkanie 3:2. Na najlepszym zawodnika meczu wybrano libero ekipy gospodarzy Damiana Wojtaszka, chociaż aż trzech zawodników zdobyło ponad 20 punktów – Wlazły (25), Bartosz Kwolek (Verva, 24) i Lipiński (Trefl, 23). Rozstrzygające o awansie do półfinału trzecie spotkanie tych zespołów zostanie rozegrany w środę 31 marca w Gdańsku, co chyba stawia ekipę Trefla w roli faworyta. Nie ma jednak co skazywać warszawian przedwcześnie na porażkę, bo ten zespół ma w swoim składzie całą plejadę znakomitych zawodników, z dwukrotnym mistrzem świata Piotrem Nowakowskim na czele.
Zaplanowany także na sobotę w Rzeszowie drugi mecz Asseco Resovii z PGE Skrą Bełchatów był zapowiadany jako największy szlagier ćwierćfinałowych zmagań. W pierwszym spotkaniu rozegranym tydzień wcześniej w Bełchatowie drużyna z Rzeszowa nie miała wiele do powiedzenia i przegrała 1:3. Jej fani liczyli jednak, że na swoim boisku pokaże klasę i zwycięży. Nic z tego. Siatkarze Asseco Resovii nie byli w stanie przeciwstawić się znakomicie dysponowanym rywalom. Bełchatowianie byli lepsi praktycznie w każdym elemencie gry, ale szczególnie wybitnie spisywali się w bloku, dzięki któremu zdobyli aż 11 punktów. Po wygranych setach przez Skrę do 20 i 21 emocje pojawiły się dopiero w trzeciej, najbardziej wyrównanej partii. Przy stanie 20:20 wspaniałą serią popisał się rewelacyjny Dusan Petković. Serbski atakujący, który zdobył w tym spotkaniu 15 punktów i został uznany za najlepszego gracza meczu, najpierw skończył atak z prawego skrzydła, a następnie posłał dwie bomby serwisowe, czym zapewnił swojej drużynie trzy punkty przewagi, której ekipa Skry już nie zmarnowała i wygrała trzeciego seta 25:22, a cały mecz nadspodziewanie łatwo 3:0. Tym samy już drugi sezon z rzędu zespół Asseco Resovii kończy ligowy sezon poza strefą medalową, co dla mającego mocarstwowe aspiracje rzeszowskiego klubu jest nader bolesnym doświadczeniem.
Przed niedzielnym meczem ostatniej pary ćwierćfinałowej mało kto zakładał, że siatkarze Grupy Azoty ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, jakby nie było finaliści obecnej edycji Ligi Mistrzów CEV, nie odniosą zwycięstwa w rewanżowym spotkaniu z drużyną Ślepsk Malow Suwałki. W poprzednią niedzielę kędzierzynianie pokonali ją u siebie 3:1, ale w środku tygodnia stoczyli morderczy sześciosetowy bój z Znitem Kazań w półfinale Ligi Mistrzów i prowadzona przez trenera Andrzeja Kowala ekipa z Suwałk liczyła, że podopieczni trenera Nikoli Grbicia w minioną niedzielę będą mieli jeszcze w nogach trudy spotkania z rosyjskim zespołem.
Siatkarze Ślepska Malow nie mieli nic do stracenia, nie ciążyła też na nich żadna presja, bo dla tego zespołu już sam awans do najlepszej ósemki rozgrywek w naszej siatkarskiej ekstraklasie jest bardzo dobrym wynikiem. Ale nawet gdyby jakim cudem zdołali pokonać drużynę ZAKSY, to rozstrzygający o awansie ewentualne trzecie spotkanie i tak przyjdzie im zagrać ponownie w Kędzierzynie. A w mateczniku siatkarzy ZAKSY mocniejsze przecież drużyny nie dawały rady. Cud się jednak nie zdarzył. W drugim meczu Ślepsk Malow także przegrał z kędzierzynianami 1:3, a ekipa ZAKSY pewnie awansował do półfinału, w którym zmierzy się z PGE Skrą Bełchatów. W drugiej parze Jastrzębski Węgiel powalczy z lepszym zespołem z pary Trefl Gdańsk – VERVA Warszawa.

W PlusLidze zaczynają grać o medale

Mecz PGE Skry Bełchatów z MKS Będzin zakończył trwającą blisko pół roku zasadniczą część sezonu siatkarskiej PlusLigi. Wygrał ją zespół Grupy Azoty ZAKSY Kędzierzyn-Koźle. W kolejnej fazie rozgrywek o tytuł mistrza Polski powalczy osiem zespołów. Zwycięzcę sezonu 2020/2021 poznamy najpóźniej 21 kwietnia.

Wtorkowe zwycięstwo PGE Skry Bełchatów z drużyną zdegradowanego już do niższej ligi MKS Będzin (3:0) przesądziło o kolejności miejsc w czołowej ósemce PlusLigi. Zdecydowanym zwycięzcą zasadniczej części sezonu została Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, która w 26 meczach wywalczyła 70 punktów. Drużyna pod wodzą Nikoli Grbicia o półfinał mistrzostw Polski zmierzy się z ósmym w tabeli po rundzie zasadniczej MKS Ślepsk Malow Suwałki. Podopieczni trenera Andrzeja Kowala nie są faworytami w tej potyczce – w tym sezonie dwukrotnie przegrali z kędzierzynianami 0:3 i 1:3.
Jeśli ekipa Grupy Azoty ZAKSY Kędzierzyn-Koźle awansuje do półfinału, jej przeciwnikiem będzie lepszy zespół z pary PGE Skra Bełchatów – Asseco Resovia Rzeszów. Bełchatowianie dzięki wygranej z MKS Będzin rzutem na taśmę utrzymali czwartą pozycję w ligowej tabeli. Z kolei rzeszowski zespół w ostatnim meczu w rundzie zasadniczej uległ Indykpolowi AZS Olsztyn 1:3 i zajął ostatecznie piątą lokatę.
Kolejną parę ćwierćfinałową tworzą Jastrzębski Węgiel i Aluron CMC Warta Zawiercie. Ekipa trenera Andrei Gardiniego, których w tym sezonie mocno nękał koronawirus, zasadniczą część sezonu zakończyli na drugiej pozycji, zdobywając 56 punktów. W fazie play off zmierzą się z zajmującą siódmą lokatę ekipą z Zawiercia, z którą w fazie zasadniczej na wyjeździe wygrali (3:2), a we własnej hali przegrali (1:3). Zwycięzca z tej pary w półfinale zmierzy się ze zwycięzcą rywalizacji między zajmującymi odpowiednio trzecią i szóstą pozycję zespołami Trefla Gdańsk i VERVY Warszawa Orlen Paliwa. W minionej rundzie zasadniczej potyczki tych drużyn były emocjonujące, ale obie wygrali podopieczni trenera Michała Winiarskiego (Tref wygrał na wyjeździe 3:1 i 3:2 we własnej hali).
Rywalizacja o awans do półfinału toczyć się będzie do dwóch zwycięstw. Zmiany gospodarza następują po każdym spotkaniu, a gospodarzami pierwszych meczów są te drużyny, które po części zasadniczej PlusLigi uplasowały się wyżej w tabeli. Pierwsze spotkania odbędą się 20 marca, a ostatnie najpóźniej 31 marca. Mecze półfinałowe będą rozgrywane w okresie od 3 do 10 kwietnia, a finałowe zaczną się 14 kwietnia, a zakończą najpóźniej 21 kwietnia.

Ćwierćfinaliści PlusLigi 2020/21:
Ćwierćfinał 1: Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – MKS Ślepsk Malow Suwałki
Ćwierćfinał 2: Jastrzębski Węgiel – Aluron CMC Warta Zawiercie
Ćwierćfinał 3: Trefl Gdańsk – VERVA Warszawa Orlen Paliwa
Ćwierćfinał 4: PGE Skra Bełchatów – Asseco Resovia Rzeszów

PGE Skra Bełchatów bez formy

Siatkarze PGE Skry Bełchatów przegrali w miniony weekend na wyjeździe ligowy mecz z Asseco Resovią Rzeszów 0:3. To ich pierwsza porażka w PlusLidze od 16 stycznia.

Stracone punkty mogą mieć wpływ nie tylko na końcową lokatę bełchatowian w krajowej lidze po fazie zasadniczej, lecz być może zwiastują jakiś kryzys formy, co jest niepokojące w kontekście czekającej zespół już w najbliższą środę potyczki w ćwierćfinale Ligi Mistrzów CEV. W ostatnich dniach siatkarze obu drużyn odpadli z Pucharu Polski. Rzeszowianie zostali w tych rozgrywkach pobici 0:3 przez Grupę Azoty ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle, natomiast bełchatowianie w czterech setach przegrali z Treflem Gdańsk. W sobotę w ligowym starciu z rzeszowianami ekipa PGE Skry zaprezentowała formę, w której będzie jej trudno nawiązać walkę w meczach Ligi Mistrzów z Zenitem Kazań.
Asseco Resovia przed spotkaniem z bełchatowianami zajmowała czwarte miejsce w tabeli PlusLigi, a PGE Skra szóste. Dzielił je jednak tylko jeden punkt, a miejsce w czołowej czwórce ekstraklasy po fazie zasadniczej sezonu jest o tyle ważne, że daje przywilej rozgrywanie najważniejszych meczów w fazie play off na własnym boisku. Wygląda jednak na to, że siatkarzom PGE Skry na tym specjalnie nie zależy, skoro odpuścili walkę z Asseco Resovią.
W pierwszym ligowym meczu obecnego sezonu tych zespołów rzeszowianie wygrali 3:2. Tym razem nie chcieli rozgrywać pięciu setów. Pierwszą partię wygrali gładko 25:15, ale w dwóch kolejnych musieli już mocno się napracować, ostatecznie jednak wygrali je 26:24 i 29:27. Siedemnasta wygrana Asseco Resovii w tym sezonie podtrzymała szanse tej drużyny na walkę o podium w zasadniczej części sezonu. Pierwsze miejsce już zapewniła sobie ekipa ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, która prowadzi z dorobkiem 66 punktów. Drugą lokatę zajmuje Jastrzębski Węgiel z 50. pkt na koncie, a trzeci jest Trefl Gdańsk (47 pkt). Czwarta w tabeli Asseco Resovia ma na koncie 43 pkt, piąta Verva Warszawa 42, tyle samo co szósta PGE Skra. Kolejne lokaty zajmują: 7. Aluron CMC Warta Zawiercie (38 pkt); 8. Indykpol AZS Olsztyn (31 pkt); 9. GKS Katowice (29 pkt); 10. Cuprum Lubin (28 pkt); 11. Ślepsk Malow Suwałki (27 pkt); 12. Stal Nysa (23 pkt); 13. Cerrad Enea Czarni Radom (22 pkt), 14. MKS Będzin (7 pkt).

Siatkarze ZAKSY poprawiają własne rekordy

ZAKSA Kędzierzyn Koźle pobiła swój rekord serii zwycięstw w PlusLidze! Kędzierzynianie wygrali w sobotę ze Ślepskiem Suwałki 3:1 i było to ich 18 kolejne zwycięstwo w obecnym sezonie. Tym samym poprawili swoje osiągnięcie z sezonu 2017/2018, gdy w PlusLidze wygrali 17 spotkań z rzędu.

Ekipa ZAKSY traciła do tej pory tylko dziesięć setów i tylko w jednym spotkaniu nie zdobyła kompletu trzech punktów, pokonując w grudniu ub. roku PGE Skrę Bełchatów w tie-breaku. Zwycięstwo ze Ślepskiem Suwałki pozwoliło siatkarzom z Kędzierzyna-Koźla poprawić klubowy rekord zwycięstw z rzędu w PlusLidze z sezonu 2017/2018 – ZAKSA wygrała wtedy 17 spotkań z rzędu. Ale do rekordu ligowego ustanowionego w sezonie 2010/2011 przez Skrę Bełchatów (24 mecze z rzędu) jeszcze sporo brakuje.
We wtorek 19 stycznia zaplanowano rozegranie przełożonego meczu 11. kolejki, w którym ZAKSA zmierzy się na wyjeździe z Wartą Zawiercie. Następnie siatkarze lidera PlusLigi zagrają w Bełchatowie w drugim turnieju fazy grupowej Ligi Mistrzów CEV, w którym zmierzą się z PGE Skrą, Fenerbahce oraz Lindemans Aalst. Po pierwszym turnieju, rozegranym w Kędzierzynie-Koźlu, ZAKSA jest liderem grupy A z przewagą trzech punktów nad drugą Skrą. Bełchatowianie mają teraz kryzys formy. W sobotę przegrali u siebie z Jastrzębskim Węglem 0:3 i była to ich trzecia porażka z rzędu (wcześniej ulegli Treflowi Gdańsk 1:3 i Asseco Resovi Rzeszów 2:3) oraz dziesiąta w tym sezonie.
Liderem PlusLigi jest ZAKSA (53 pkt), przed Jastrzębskim Węglem (40), Treflem Gdańsk (36) i VERVĄ Warszawa (32). Te zespoły rozegrały po 18 spotkań, tyle samo co szósta PGE Skra, która ma na koncie 27 pkt i za plecami gorsze tylko o jeden punkt Asseco Resovię, Ślepsk i GKS Katowice.

Kara dla trenera VERVY za wybuch złości

Polska Liga Siatkówki poinformowała, że Komisja Dyscyplinarna nałożyła na trenera VERVY Warszawa Orlen Paliwa Andreę Anastasiego grzywnę w wysokości 15 tysięcy złotych i dyskwalifikację na cztery mecze w zawieszeniu na dziewięć miesięcy. To sankcje za jego niestosowne zachowanie podczas meczu 12. kolejki z Wartą Zawiercie.

Do incydentu doszło 8 listopada ubiegłego roku podczas meczu z Aluronem CMC Wartą Zawiercie w Warszawie, który zakończył się zwycięstwem gości 3:0. Była to czwarta z rzędu porażka stołecznego zespołu. Znany z emocjonalnych reakcji na boiskowe wydarzenia Andrea Anastasi w trakcie pierwszego seta, przy wysokim prowadzeniu rywali, uznał, że autowa piłka po zagrywce Artura Szalpuka została w locie dotknięta przez gracza ekipy gości Piotra Orczyka. Ponieważ sędziowie nie podzielili jego poglądu w tej kwestii, włoski szkoleniowiec zwyzywał w swoim ojczystym języku siatkarza i całą drużynę Warty, a z sędziami kłócił się zawzięcie, aż w końcu zelżony przez niego arbiter Piotr Skowroński ukarał go żółtą kartką. Komisja Dyscyplinarna PLS wydała werdykt w tej sprawie dopiero po kilku tygodniach . Trenera VERVY Warszawa będzie musiał zapłacić grzywnę w wysokości 15 tysięcy złotych, a ponadto został zdyskwalifikowany na cztery mecze, lecz na jego szczęście wykonanie tej kary zawieszono na dziewięć miesięcy. Dla włoskiego szkoleniowca będzie to ciężka tortura, bo będzie musiał przez ten czas w trakcie meczów zważać na to co mówi i jak się zachowuje.
A ekipa VERVY Warszawa w tabeli siatkarskiej PlusLigi po 17 rozegranych spotkaniach zajmuje póki co piątą lokatę, za niepokonaną ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle, Jastrzębskim Węglem, Treflem Gdańsk i Aluronem CMC Wartą Zawiercie. W miniony weekend w rozegranych spotkaniach 20. kolejki beniaminek ekstraklasy Stal Nysa sensacyjnie pokonała we własnej hali 3:1 (18:25, 25:18, 25:18, 25:23) Jastrzębski Węgiel. Dla wicelidera tabeli była to dopiero trzecia porażka w tym sezonie, ale dotkliwa, bo dwie wcześniejsze porażki ponieśli w starciach z ZAKSĄ. Wydarzeniem była też porażka PGE Skry Bełchatów na swoim boisku z Treflem Gdańsk 1:3, bo do porażki bełchatowian przyczynił się ich wychowanek i wieloletni lider zespołu Mariusz Wlazły, dla którego był to pierwszy w karierze występ w Bełchatowie przeciwko swojej dawnej drużynie.

ZAKSA lepsza od Trefla

Siatkarze ZAKSY Kędzierzyn-Koźle wciąż nie mają godnego siebie rywala w rozgrywkach PlusLigi. Podopieczni trenera Nikoli Grbicia w minioną sobotę bez większych problemów pokonali rewelację rozgrywek Trefla Gdańsk 3:0.

Potyczka między dominującą w lidze Grupą Azoty ZAKSA i rewelacją obecnego sezonu Treflem Gdańsk była hitem 18. kolejki, ale nie dostarczyła spodziewanych emocji. Ekipa Nikoli Grbicia potwierdziła dobitnie, że nie bez powodu są niepokonani w krajowej lidze. Kędzierzynianie bez większych problemów wywalczyli komplet punktów wygrywając w setach 25:17, 25:21 i 25:22. Pierwsze skrzypce w zespole ZAKSY grali skrzydłowi – Aleksander Śliwka, Kamil Semeniuk i Łukasz Kaczmarek, ale decydujące ciosy zadawał na ogół środkowy Jakub Kochanowski. To właśnie seria doskonałych zagrywek w wykonaniu tego gracza zakończyła pierwszą odsłonę meczu.
W drugiej partii gdańszczanie chyba nie mieli już wiary, że będą w stanie coś ugrać w tym meczu, bo w połowie seta przegrywali już sześcioma punktami i nie mieli żadnego pomysłu na powstrzymanie ataków rywali, wśród których znów brylował Kochanowski. Nawet gwiazdorzy ekipy Trefla z Mariuszem Wlazłym na czele zawodzili. Na szczęście w końcówce tej partii gospodarze nagle zgubili swój rytm i zaczęli tracić punkty, dzięki czemu gdańska ekipa zdołała nieco zmniejszyć dystans. Ale wygrana kędzierzynian w drugim secie też była bezdyskusyjna, podobnie zresztą jak w trzecim, bo drużyna Trefla nie znalazł w sobie dość mocy, aby urwać ZAKSIE na jej terenie chociaż jednego seta.
Kędzierzynianie mogli się cieszyć z trzynastego zwycięstwa w sezonie w swoim trzynastym ligowym występie. ZAKSA jest liderem PlusLiugi z dorobkiem 38 punktów, a drugi w tabeli Trefl Gdańsk ma na koncie 33 „oczka”, lecz wywalczone w 17 spotkaniach. Kolejne miejsca w czołówce zajmują: 3. Aluron CMC Warta Zawiercie (15 meczów, 28 punktów), 4. Jastrzębski Węgiel (11 meczów, 26 pkt), 5. VERVA Warszawa Orlen Paliwa (13 meczów, 24 pkt), 6. MKS Ślepsk Malow Suwałki (16 meczów, 23 pkt).

Wirus w Plus Lidze

Po raz kolejny koronawirus pokrzyżował szyki zespołom naszej siatkarskiej ekstraklasy. W miniony weekend w ramach 9. kolejki rozegrano tylko mecz MKS Ślepsk Malow Suwałki z Vervą Warszawa Orlen Paliwa (1:3).

Warszawska drużyna przystąpiła do tego meczu bez dwukrotnego mistrza świata Piotra Nowakowskiego, który uzyskał pozytywny wynik testu na koronawirusa. „Zaraz potem testom poddani zostali zawodnicy i członkowie sztabu szkoleniowego, którzy do tej pory nie byli zakażeni. Wszyscy otrzymali wyniki negatywne” – przekazał klub VERVA Warszawa Orlen Paliwa na swojej oficjalnej stronie internetowej. To kolejny siatkarz VERVY, u którego wykryto zakażenie koronawirusem. Pierwsze pozytywne wyniki badań były już we wrześniu. W ostatnich dniach poinformowano też o przypadkach zakażeniu Covid-19 w Stali Nysa, Indykpolu AZS Olsztyn, Asseco Resovii Rzeszów, GKS Katowice i Skra Bełchatów.
Z tego powodu zaplanowany na niedzielę mecz PlusLigi Asseco Resovii z MKS Będzin został odwołany. Rzeszowski klub na swojej stronie internetowej poinformował, że czterech zawodników miało pozytywne wyniki testów na obecność Covid-19. Z tego powodu wcześniej nie rozegrano zaległego spotkania z 1. kolejki z Treflem Gdańsk.
Natomiast jedynie z powodu podejrzeń o zakażenie Covid-19 w ekipie siatkarzy GKS Katowice, odwołano także zaplanowany na sobotę mecz tego zespołu z PGE Skrą Bełchatów. Katowiczanie wolą dmuchać na zimne, bo niedawno dopiero wrócili do rywalizacji po przerwie spowodowanej kwarantanną po pozytywnych wynikach testów u trzech zawodników. Treningi zostały zawieszone, a zawodnicy odesłani do domów na kwarantannę. Trzy kolejne mecze, z Cuprum Lubin, MKS Będzin i ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle katowiczanie musieli odwołać i na razie z tych zaległości odrobili jedynie potyczkę z MKS Będzin (wygrali 3:0) oraz rozegrać spotkanie z VERVĄ Warszawa (przegrali 1:3).
W sobotę udało się natomiast rozegrać zaległy mecz z 8. kolejki między Jastrzębskim Węglem a Treflem Gdańsk. Wygrali jastrzębianie 3:0.