Niemcy znowu nas biją

Jak to zwykle bywa, ci, którzy gardłują o uświęconej tradycji i odwiecznej roli mężczyzny jako przewodnika stada – w sytuacji kryzysowej chętnie robią z siebie ofiary spisków chciwych kobiet, a nawet wrażych państw.

 

Starałam się nie wypowiadać na temat „afery piętowej”, bo kiedy od lat walczy się o to, by inni nie zaglądali nam do łóżek, wypada stosować się do własnych standardów.
Nie wytrzymałam, kiedy Niezależna.pl zawiadomiła świat, że poseł Pięta postanowił „przerwać milczenie”. Redakcja portalu „Gazety Polskiej” podała, że parlamentarzysta-ogier padł najprawdopodobniej ofiarą wrażego spisku, zaaranżowanego przez Niemców (wydawcą „Faktu”, który obsmarował Piętę jest Axel Springer). Żeby tylko! Niezależna wysnuwa teorię, że ofiar krwiożerczych Niemców, wplątujących Bogu ducha winnych posłów prawicy w afery łóżkowe jest więcej.
Zupełnie na serio – prorządowe medium najzupełniej poważnie szuka w aktywności obcych służb przyczyn czkawki, którą odbija się prawicowemu hipokrycie złamanie przysięgi małżeńskiej.
Na szczęście karzącym mieczem Damoklesa okazał się w tej sytuacji sam Prezes, zawieszając Piętę w prawach członka (sic!) partii i klubu Prawa i Sprawiedliwości, a także usuwając go z sejmowych komisji ds. Amber Gold i służb specjalnych. Sam Pięta w pierwszych dniach afery gardłował o pozwie, który skieruje do „Faktu”, sugerował też, że spotkały go represje za to, że miał „niejednokrotnie krytykować politykę wewnętrzną Niemiec”. Prawdopodobnie obserwujemy właśnie ostateczny upadek kariery politycznej nadętego, pewnego siebie szowinisty, który, wycierając sobie gębę miłością do tradycji i wielokrotnego rodzicielstwa, oszukiwał przez wiele miesięcy dwie niczego nie podejrzewające kobiety.
Obrzydliwy to typ, który biorąc Maryję na sztandary, chowa się później za kosmicznymi teoriami zamiast wziąć na przysłowiową klatę własne grzeszki. „Niemcy mnie biją!” – krzyczy teraz niczym osaczony stary szczur, powtarzając nieśmiertelny „case Rokity”.
Czy to obce służby postawiły na jego drodze Izabelę zwaną w mediach dla niepoznaki Joanną? Zawodowi uwodziciele to raczej polska specjalność.

Głos lewicy

Będzie pozew

Wszystkie poświadczenia o dostępie do informacji niejawnych powinny być zweryfikowane. Skoro w przypadku posła Pięty popełniono błąd, a wydaje mi się, że popełniono, to mogło się to zdarzyć w przypadku każdego innego posła, który zasiada w tej komisji ds. służb specjalnych – powiedział Andrzej Rozenek w programie „Tak czy Nie”, komentując zamieszanie wokół romansu posła Pięty, który do wczoraj był członkiem sejmowej komisji nadzorującej służby specjalne.
Polityk SLD podkreślił, że „każde poważne państwo na świecie chroni swoje tajemnice”. – Szczególnie jeśli chodzi o komisję ds. służb specjalnych nie powinno być żadnych żartów i żadnego pola na jakieś niedociągnięcia, czy nieprzestrzeganie procedur, bo te procedury mogą czasem uratować komuś życie, a nieprzestrzeganie może komuś życie odebrać – argumentował.
Rozenek przypomniał skutki opublikowania raportu Antoniego Macierewicza. – W wyniku opublikowania tego raportu śmierć poniosło kilkanaście osób. To są fakty – stwierdził polityk SLD podkreślając, że „nie ma państwa na świecie, które ujawnia listy swoich agentów; poza Polską”.
W trakcie programu, rozmówca Andrzeja Rozenka – Adrian Stankowski z dziennika „Gazeta Polska Codziennie” porównał służby działające w PRL do gestapo. – Myślę, że wyląduje pan w sądzie za to, co pan powiedział. Życzę tego panu i będzie musiał pan przepraszać za to co pan powiedział – natychmiast ripostował Rozenek.

 

Dobre wieści  dla polskich przewoźników

Na forum Komisji Transportu 4 czerwca 2018 r. odbyło się głosowanie nad raportem Pani Poseł Merji Kyllönen:

Wymogi w zakresie egzekwowania prawa oraz szczegółowe zasady dotyczące delegowania kierowców w sektorze transportu drogowego”. W jego trakcie posłowie 27 głosami do 21 zagłosowali za przyjęciem kompromisu wyłączającego z delegowania transport międzynarodowy.
W trakcie prac nad ostatecznym kształtem przepisów będziemy bronić interesów naszych przewoźników, ponieważ jesteśmy przekonani, że kierowca ciężarówki czy autobusu wykonujący międzynarodowe przewozy, nie jest pracownikiem oddelegowanym zgodnie z charakterem jego pracy.
Przypominamy, iż na wniosek prof. Bogusława Liberadzkiego, członka Komisji Transportu i Turystyki PE postanowiono, że dyskusja o kierowcach ciężarówek i transporcie międzynarodowym została wyłączona z dyrektywy o pracownikach delegowanych i będzie przeprowadzona oraz głosowana oddzielnie.

 

Trzeba uruchomić wszystkie polskie siły

– Przypominam wszystkim, że ten budżet nie został jeszcze przyjęty. W związku z tym powinny zdarzyć się następujące rzeczy, po pierwsze eurodeputowani powinni wrócić do tradycji spotkań wszystkich posłów do Parlamentu Europejskiego bez względu na przynależność klubową i wspólnie myśleć o interesie naszego kraju – powiedział Włodzimierz Czarzasty w programie „Bez Retuszu”.
– Premier Mateusz Morawiecki powinien w trybie pilnym spotkać się z komisarz Elżbietą Bieńkowską i powinno mieć to miejsce przed jego lipcowym wystąpieniu w debacie Parlamentu Europejskiego o przyszłości Unii Europejskiej – oświadczył przewodniczący SLD.
– Premier powinien uruchomić wszystkie polskie siły, aby nasz kraj otrzymał z Unii Europejskiej jak najwięcej pieniędzy – ocenił Czarzasty.