Samochody zderzyły się z wirusem

Potężne załamanie na rynku motoryzacyjnym. Od lat nie było w Polsce tak małych zakupów nowych samochodów osobowych i dostawczych.

W kwietniu nastąpił duży spadek rejestracji nowych samochodów osobowych i dostawczych – aż o 65,8 proc. w porównaniu z kwietniem ubiegłego roku, do poziomu 17 865 sztuk. Kwietniowy wynik jest też niższy o 16,1 tys. od tegorocznego marca.
Na ten regres „zapracowały” procentowo zwłaszcza auta osobowe, bo ich sprzedaż zmniejszyła się o 67,1 proc., a dostawczych o 55,6 proc.
Oznacza to, że w kwietniu zarejestrowano w Polsce 15 239 nowych samochodów osobowych i 2 626 dostawczych. Tak niski poziom rejestracji od dawna nie był notowany w danych Centralnej Ewidencji Pojazdów. Jeszcze mniej rejestracji samochodów osobowych było ostatnio we wrześniu 2005 r., a dostawczych we wrześniu 2012 r.
Tak więc, drugi miesiąc obowiązywania stanu epidemii pogłębił załamanie rynku samochodowego. Jeszcze w ostatniej dekadzie marca dzienne rejestracje kształtowały się dla samochodów osobowych na poziomie 1067 szt. a lekkich dostawczych 189 szt.. W kwietniu, już tylko odpowiednio 726 i 125.
Nabywcy indywidualni zarejestrowali w poprzednim miesiącu 4,4 tys. aut, czyli mniej o 67,7 proc. rok do roku. Nabywcy instytucjonalni kupili zaś dużo więcej, bo 10,8 tys. samochodów, ale wynik ten był niższy niż przed rokiem o 66,9 proc. Wśród klientów instytucjonalnych najważniejszą grupę klientów stanowiły niezmiennie firmy leasingowe i wynajmujące pojazdy.
Tańsze, popularne marki aut zanotowały w Polsce znacznie większy spadek sprzedaży, niż limuzyny z segmentu premium, których nie kupuje się za własne prywatne pieniądze.
Marki popularne zakończyły ostatni miesiąc z rezultatem 11,8 tys. nowych rejestracji (minus 70 proc.). Liczba zarejestrowanych samochodów marek premium wyniosła 3,4 tys. szt. i była niższa niż rok wcześniej o 51,4 proc.
W całej grupie samochodów osobowych zarejestrowano około 2,3 tys. hybryd (minus 25,7 proc. rok do roku) oraz 341 aut z napędem jedynie elektrycznym (minus 26,5 proc.). Jest to więc pierwszy od dawna miesiąc, kiedy spadają rejestracje nowych samochodów z napędem alternatywnym.
W Polsce od początku roku (styczeń – kwiecień) przybyło w sumie 138 890 nowych samochodów osobowych i dostawczych do 3,5 t. Było to mniej o 33,6 proc. (minus 238 szt.) mniej niż w czterech pierwszych miesiącach ubiegłego roku. Samych nowych aut osobowych zarejestrowano 122 875, o 63 313 mniej niż w tym samym okresie 2019 r. Od początku roku w grupie nabywców indywidualnych przybyło 39 526 aut, czyli mniej o 36,2 proc. niż w tym samym okresie roku 2019.
W kwietniu i od początku tego roku liderem sprzedaży tradycyjnie pozostaje Volkswagen wraz z wszystkimi należącymi do niego markami, przed Toyotą. Trzecia jest KIA, a czwarte BMW.
W rankingu modeli na pierwszym miejscu jest zaś Toyota Corolla, druga Skoda Octavia, trzecia Fabia, a czwarta Dacia Duster przed Toyotą RAV4.
To, jak długo potrwa kryzys w branży, zależeć będzie od długości trwania epidemii i zachowań konsumentów w czasie jej trwania oraz po jej zakończeniu. Dwa miesiące do wakacji to na ogół był czas sprzyjający zakupom nowych aut, ale ten rok jest szczególny.
Rynek motoryzacyjny po kryzysie wymagać będzie ponownego rozruchu. W Unii Europejskiej przemysł motoryzacyjny odpowiada za 7 proc. produktu krajowego brutto i daje zatrudnienie blisko 14 milionom osób. Europejska branża motoryzacyjna została szczególnie dotknięta kryzysem COVID-19, w efekcie ponad milion pracowników sektora w UE już doświadczyło skutków zamknięcia fabryk, zaś do klientów nie trafiły dwa miliony pojazdów.
Przemysł krajów grupy wyszehradzkiej, do której należy i Polska, jest motorem napędowym całego naszego regionu. W sektorze motoryzacyjnym krajów grupy V4 zatrudnionych jest bezpośrednio 650 tys. osób, a ponad 1,3 miliona znajduje zatrudnienie pośrednie. Region V4 odpowiada za niemal jedną piątą całkowitej produkcji pojazdów w Unii Europejskiej.
Dlatego – biorąc pod uwagę znaczenie przemysłu motoryzacyjnego dla gospodarek krajów V4 i UE – Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego oraz organizacje motoryzacyjne Czech, Słowacji i Węgier (Czeski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego, Związek Przemysłu Motoryzacyjnego Słowacji, Węgierski Związek Importerów Pojazdów) zaapelowały do krajowych rządów, parlamentów i instytucji UE o „konstruktywne działania przywracające branżę do normalności po kryzysie COVID-19”.
Ponieważ produkcja pojazdów została wstrzymana na kilka tygodni, a sprzedaż samochodów gwałtownie spadła, we wszystkich segmentach rynku należy przeprowadzić działania pobudzające popyt na pojazdy o różnych napędach – w tym nisko- i zero emisyjnych. Należy nadal wspierać inwestycje w badania i rozwój oraz w najnowsze technologie. To niezbędne, bo prace rozwojowe, testowe i homologacyjne zostały wstrzymane z powodu koronawirusa.
„Oczekujemy zdecydowanego budowania mobilności, która pozwoli wesprzeć wysiłki UE na rzecz ograniczenia wpływu szkodliwych emisji na klimat i środowisko w całej Europie – w tym w krajach grupy wyszehradzkiej” – stwierdzają we wspólnym apelu szefowie organizacji motoryzacyjnych Polski, Czech, Słowacji i Węgier .
Konieczny jest też przegląd przepisów dotyczących sektora motoryzacyjnego – i zmiana harmonogramu wdrażania norm nakładających nowe obowiązki dla różnych rodzajów pojazdów. Chodzi zwłaszcza o zaostrzone przepisy homologacyjne oraz nowye wymagania związane z normami Euro 6, o kolejne generacje tachografów i radia cyfrowe.
Branża motoryzacyjna w czterech wspomnianych krajach podkreśla, że w pełni popiera konieczność ograniczenia emisji szkodliwych substancji – w tym CO2 i- podejmuje wszelkie działania aby ten cel osiągnąć, ale poziom redukcji wyznaczony na lata 2025 i 2030 jest bardzo ambitny i w obecnej sytuacji stał się jeszcze trudniejszy do realizacji. Dlatego warto przeprowadzić ocenę możliwości jego osiągnięcia.
Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego podkreśla, że „należy dokonać analizy możliwości spełnienia wymogów regulacyjnych, a przyszłe regulacje muszą uwzględniać konsekwencje obecnego kryzysu dla przemysłu i rynków dla grupy wyszehradzkiej całej UE.”
Szefowie organizacji motoryzacyjnych grupy V4 wskazują, że konieczne są zdecydowane działania umożliwiające powrót do pełnych mocy produkcyjnych zakładów i mające na celu pobudzenie popytu na rynku.
Do najbardziej oczekiwanych należy pomoc finansowa w jak najszybszym „restarcie” rynków wewnętrznych, utrzymanie dotychczasowego zatrudnienia oraz niezwłoczne przywrócenie sprawnego transportu części i podzespołów oraz… osób – pracowników, menedżerów i ekspertów dojeżdżających do pracy za granicą.

Polacy kupili dużo samochodów

Nie wiadomo, czy szybki wzrost liczby aut w Polsce jest na pewno tym czego potrzebujemy, ale dla zagranicznych producentów aut (bo własnego przemysłu samochodowego nie mamy) nasze wyniki są bez wątpienia satysfakcjonujące.

Z motoryzacyjnego punktu widzenia można mówić o mocnym zamknięciu dobrego dla branży 2019 r.
W grudniu ubiegłego roku zarejestrowano w naszym kraju w sumie 60 076 nowych samochodów osobowych i dostawczych o wadze do 3,5 t.

Nieco sztuczny wzrost

Jest to wynik wyższy o 14,7 proc. niż rok wcześniej i drugi najwyższy w dotychczasowej historii, po sierpniu 2018 (61 911 szt. co było związane z wprowadzeniem nowych norm pomiaru spalania). Liczba rejestracji samych samochodów osobowych zwiększyła się o 15,7 proc. a dostawczych o 8,1 proc.
Również i ów ubiegłoroczny grudniowy rezultat został napompowany nieco sztucznie. To przede wszystkim efekt wprowadzenia bardziej restrykcyjnych norm emisji CO2 zarówno dla samochodów osobowych, jak i dostawczych od początku 2020 roku.
Ponadto, ostatni grudzień był o jeden dzień roboczy dłuższy niż rok wcześniej ( 20 dni wobec 19 w grudniu 2018). Po uwzględnieniu tego faktu i tak wzrost jest niebagatelny – wyniósł 8,9 proc.
Natomiast w całym ubiegłym roku przybyło w Polsce 625 470 lekkich samochodów (liczonych razem osobowych i dostawczych do 3,5 t). Tempo wzrostu w skali roku wyniosło 4,1 proc. (+24 762 szt.) ale systematycznie obniża się w porównaniu z notowanym we wcześniejszych latach. W 2016 r osiągnęło 16,6 proc. po czym spadło w kolejnych latach do 15 proc. i 9,8 proc.
Ten przyrost, oprócz nowych norm, jest też wynikiem utrzymującej się ogólnie dobrej koniunktury gospodarczej w Polsce. Jednakże badania klimatu koniunktury w handlu detalicznym w grudniu ub.r. wskazują na mniej pozytywne oceny niż miesiąc wcześniej.
Nastroje przedsiębiorców kolejny raz pogorszyły się nieco w stosunku do poprzedniego miesiąca. Zapowiada to mniej optymistyczne spojrzenie na 2020 rok, który może zakończyć się spadkiem zakupu nowych samochodów w naszym kraju. Polsce.

Instytucje kupują drogo

W grudniu 2019 r. zarejestrowano 52 499 samochodów osobowych – czyli o 7 109 szt. (15,7 proc.) więcej niż rok wcześniej i jednocześnie o 7 124 szt. (15,7 proc.) więcej niż w listopadzie.
Nabywcy indywidualni kupili w ostatnim miesiącu roku 14,2 tys. szt. – o 21,4 proc. więcej niż w 2018 r. i o 6,8 proc. więcej niż w listopadzie. Udział tej grupy klientów wyniósł 27 proc. i był większy o 1,3 pkt. proc. niż rok wcześniej, a także mniejszy niż w listopadzie (o 2,2 pkt. proc.)
Cały czas lwia część rejestracji (78,6 proc.) przypada na nabywców instytucjonalnych. Oni kupili w grudniu 2019 r. 38,3 tys. samochodów. Wynik ten był wyższy niż przed rokiem (+4 617szt. i 13,7 proc.) i wyższy od uzyskanego miesiąc wcześniej o 6 222 szt. (19,4 cproc.).
Wśród klientów instytucjonalnych najważniejszą grupę klientów stanowiły niezmiennie firmy leasingowe i wynajmujące auta.
Marki popularne zakończyły ostatni miesiąc roku z rezultatem 43,2 tys. nowych rejestracji (14,9 proc.) i osiągnęły 82,2 proc. udziału w rynku. Liczba nowych samochodów marek premium wyniosła 9,3 tys. szt. i była wyższa niż rok wcześniej o 19,3 proc., głównie za sprawą zakupów firmowych i dokonywanych przez instytucje państwowe(gdzie nabywa się zwłaszcza droższe auta).

Nowe hybrydy

W grupie nowych samochodów osobowych zarejestrowano w grudniu ponad 4,3 tys. hybryd (51,3 proc r/r) oraz 264 pojazdów z napędem elektrycznym (aż 76 proc.). Wśród nich znalazło się 107 samochodów wyłącznie elektrycznych. Te wyniki osiągane były niemal wyłącznie dzięki tzw. zakupom flotowym.
Samochody z napędem benzynowym zajęły 70,5 proc. polskiego rynku a z dieslem 20,5 proc. – podczas, gdy rok wcześniej stanowiły w grudniu odpowiednio 66,4 proc. i 25,9 proc..
W całym 2019 roku zarejestrowano w Polsce 555 598 nowych samochodów osobowych – o 23 709 szt. (4,5 proc. ) więcej niż w 2018 r.
Wszystkich marek premium zarejestrowano 80,5 tys. szt. przy wzroście ich liczby o 7,2 proc. w skali roku. Natomiast marki popularne osiągnęły w tym czasie poziom 475,1 tys. nowych rejestracji (4 proc.).
W całej grupie samochodów osobowych zarejestrowano 38,7 tys. hybryd (62 proc.) oraz 2 690 szt. (95,1 proc) z napędem elektrycznym lub tzw. hybrydowym plug-in.
Samochody z napędem benzynowym zajęły 71 proc. rynku i przybyło ich 394,5 tys. szt. a diesle 20 proc. – i osiągnęły 111,1 tys. rejestracji. Rok wcześniej ich udział w rynku wynosił odpowiednio 69,2 proc. i 24,6 proc.
Jak zawsze VW
Od początku 2019 roku w grupie nabywców indywidualnych zarejestrowano 162,9 tys.nowych samochodów . Było to o 15443 szt. (10,5 proc.) więcej niż w tym samym okresie 2018 roku. Pozycja lidera tradycyjnie należy do Toyoty (23 529.; +24,3 proc., która wzmocniła jeszcze swój udział z 2018 r. o 1,6 p.p. Druga, Skoda zarejestrowała 18 690 szt. (+1,3 proc.). Na trzecim jest Dacia (14 722; +39,3 proc.), która zyskała 2 pozycje w rankingu w stosunku do 2018 r. Na czwartym miejscu była Kia (12 170 szt; +14,5 proc). Z piątą lokatą ubiegłe dwanaście miesięcy zakończył Hyundai (11 647; +11,1 proc.). Drugą piątkę otworzył Volkswagen (10 356 szt.; – 1,9 proc.) – pierwsza marka ze spadkiem w skali roku.
W rzeczywistości jednak to właśnie Volkswagen był i pozostaje liderem sprzedaży nowych samochodów w Polsce. Do niego należy bowiem Skoda a także i Seat oraz Audi. Niemiecki koncern wyprzedza więc bardzo wyraźnie wszystkich konkurentów. W grudniu najchętniej kupowane modele samochodów w Polsce to Toyota Corolla (2065szt.) i Skoda Octavia (1 779 szt.) a trzeci był Yaris (1 714 szt.).
Od początku 2019 roku w grupie nabywców indywidualnych zarejestrowano 162,9 tys. nowych samochodów. Było to o 15443 szt. (+10,5 proc.) więcej niż w tym samym okresie 2018 r.
W całym 2019 roku zarejestrowano 69 872 nowe samochody dostawcze o masie do 3,5 t, co jest wynikiem wyższym od tego w 2018 roku o 1,5 proc. Ten minimalny przyrost pokazuje na załamywanie się koniuktury gospodarczej w Polsce – nie za bardzo przybywa towarów do wożenia. W 2019 r. w rankingu samochodów dostawczych liderem był Fiat przed Renault i Volkswagenem.

Czy motoryzacja zaczyna hamować?

W 2018 r. liczba rejestracji nowych samochodów osobowych w Polsce wzrosła o blisko 10 proc. Nadal jednak najczęściej jeździmy starymi trupami.

W całym ubiegłym roku zarejestrowano w naszym kraju 531,9 tys. nowych samochodów osobowych, 68,8 tys. aut dostawczych, 29,9 tys. samochodów ciężarowych, 26,1 tys. przyczep i naczep oraz 2,7 tys. autobusów.
Liczba rejestracji nowych samochodów osobowych wzrosła o 9,4 proc, w porównaniu z rokiem 2017 – co jest zadowalającym wynikiem.

Daleko od rekordu

Jednocześnie jednak, liczba wyprodukowanych w Polsce aut osobowych spadła aż o 12,3 proc. w porównaniu z rokiem 2017 i wyniosła zaledwie 451,6 tys. sztuk.
W sumie, z taśm montażowych zjechało 659,6 tys. pojazdów samochodowych wszelkich rodzajów, czyli o 4,4 proc. mniej niż w 2017 roku.
Natomiast wartość produkcji sprzedanej firm z przemysłu motoryzacyjnego wyniosła 153,7 mld zł, to jest o 3,5 proc. więcej niż w 2017 r. (na co duży wpływ miała produkcja części zamiennych).
Rosła w Polsce produkcja samochodów dostawczych i ciężarowych – wytworzono ich 202 tys., o 19,1 proc. więcej niż w 2017 roku.
Wypada westchnąć – gdzie te czasy, kiedy – jak w 2008 r. – w Polsce produkowano prawie milion samochodów rocznie?. Natomiast inne kraje naszego regionu potrafią przyciągać inwestycje motoryzacyjne i rozwijać produkcję.
Niestety, rząd PiS nie jest w stanie inspirować tworzenia nowych inwestycji, polska myśl techniczna (o ile w ogóle istnieje) nie ma żadnego przełożenia na przemysł, a rządowe zapowiedzi o rozwijaniu produkcji samochodów elektrycznych to propagandowe bajki, w które nie wierzą także i ci, którzy je głoszą.
Zresztą, nawet rządowi propagandyści przestali już opowiadać historyjki o niemal gotowych, rodzimych modelach aut elektrycznych.
Wszystko to nie oznacza jednak załamania rynku motoryzacyjnego w Polsce. Stopniowo rośnie liczba nowych aut, jeżdżących po polskich (niestety, niebezpiecznych i fatalnie oznakowanych) drogach.

Rynek powoli rośnie

W porównaniu do 2017 r., coraz większą popularnością cieszą się auta z napędami alternatywnymi (hybrydy i na prąd).
Polacy kupują ich nieco więcej – w ubiegłym roku liczba rejestracji wzrosła do 24,1 tys., czyli o 32,1 proc. w stosunku do 2017 r. Są to jednak niemal wyłącznie zakupy firmowe.
W grupie klientów instytucjonalnych odnotowano dynamikę wzrostu sprzedaży aut alternatywnych wynoszącą aż 41,8 proc., podczas gdy wśród nabywców indywidualnych wzrost był znikomy – tylko 1,9 proc.
Jeśli chodzi o same auta elektryczne, to mimo, że jest ich więcej, nadal stanowią w Polsce margines. W 2018 r. zarejestrowano 1 324 takich pojazdów czyli o 22,9 proc. więcej, niż w 2017 r.
Procentowo wygląda to nieźle, bo w tym samym okresie liczba rejestracji samochodów osobowych z silnikami benzynowymi wzrosła o 14 proc., a z silnikami diesla spadła o 2,3 proc.

Szefowie urzędów mają gest

Zgodnie ze stałą tendencją, na całym rynku samochodowym w Polsce dominują rejestracje dokonywane przez klientów instytucjonalnych (firmy i urzędy), których w ubiegłym roku było 384,5 tys. Klienci indywidualni zarejestrowali zaś tylko 147,4 tys. nowych aut.
Szefowie instytucji, którzy nie kupują samochodów za swoje własne pieniądze, najczęściej wybierają auta duże, wygodne i kosztowne.
W całym 2018 r. liczba rejestracji nowych samochodów osobowych w segmencie premium wyniosła 75 tys. i była wyższa o 14,1 proc. w porównaniu do poprzedniego roku.
Natomiast łącznie w całym kraju niezmiennie najpopularniejszy jest segment małych i średnich SUV-ów, który odnotował 26 proc. wzrost.

Gorsza końcówka roku

Dość niepokojącym sygnałem była końcówka ubiegłego roku. W IV kwartale 2018 r. zarejestrowano w Polsce 128,5 tys. nowych samochodów osobowych czyli o 2,3 tys. mniej niż w tym samym okresie 2017 r.
– Pozostaje mieć nadzieję, że ubiegłoroczny trend wzrostowy będzie już stały. Nieco słabszy wynik IV kwartału był pośrednio spowodowany wejściem w życie nowego cyklu pomiarów zużycia paliwa i emisji dwutlenku węgla – wyjaśnia Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego.
Ważnym sygnałem jest ubiegłoroczny wzrost sprzedaży nowych samochodów użytkowych.
Liczba rejestracji samochodów dostawczych wyniosła 68,8 tys. sztuk, co oznacza wzrost o 12,8 proc. w porównaniu do 2017 r.
Rejestracje nowych przyczep i naczep wyniosły 26,1 tys. sztuk, tj. o 9,6 proc. więcej rok do roku. O 8 proc. wzrosła także liczba rejestracji nowych samochodów ciężarowych, których w 2018 r. zarejestrowano 29 870 sztuk.

Gospodarka ma co wozić

– Odnotowany blisko 10 proc. wzrost rejestracji samochodów użytkowych – zarówno dostawczych powyżej 3,5 t, jak również ciężarowych powyżej 16 t cieszy, zwłaszcza, że stymuluje popyt na nowe naczepy i przyczepy, które również odnotowały niemal 10-procentowy wzrost rejestracji. Popyt w segmencie pojazdów użytkowych przekłada się również na dobrą sytuację firm zabudowujących i transportowych – mówi Jakub Faryś.
Mało kto dziś już jeździ motorowerami, ale warto zauważyć, że w 2018 r. liczba rejestracji nowych motorowerów była niższa aż o 44,5 proc.
Pewien wpływ na ten regres miał wzrost rejestracji zanotowany w ostatnim kwartale 2017 r., który był spowodowany wprowadzeniem nowej normy czystości spalania dla motorowerów, obowiązującej od początku 2018 r.
Generalnie, w fabrykach motoryzacyjnych ulokowanych w Polsce widoczny jest spadek produkcji, co może być oznaką spowolnienia w branży samochodowej. Dodatkowo niekorzystny wpływ na przyszłą koniunkturę może mieć brexit, który grozi wprowadzeniem procedur celnych w dostawach części i komponentów.