Gospodarka 48 godzin

Handel zagraniczny rośnie
Po pięciu miesiącach 2021 r. wśród głównych partnerów handlowych Polski nie odnotowano spadku w eksporcie, a w imporcie spadek nastąpił tylko ze Stanów Zjednoczonych – wskazuje Główny Urząd Statystyczny. Obroty z najważniejsza dziesiątką naszych partnerów handlowych stanowiły 65,4 proc. polskiego eksportu i 64,3 proc. importu. Wśród tej dziesiątki pierwsze miejsce zdecydowanie zajmują Niemcy. Udział Niemiec w polskim eksporcie wyniósł 28,9 proc., a w imporcie 21,6 proc. Zarabiamy na handlu z Niemcami, bo w pierwszych pięciu miesiącach tego roku dodatnie saldo Polski wyniosło 40,4 mld PLN (10,7 mld USD, 8,9 mld EUR) wobec zaledwie 29,9 mld PLN (7,5 mld USD, 6,9 mld EUR) w analogicznym okresie ubiegłego roku. Największy obrót towarowy Polska odnotowała z krajami rozwiniętymi. W naszym handlu zagranicznym ogółem nastąpił wzrost w prawie wszystkich grupach towarowych zarówno w imporcie, jak i w eksporcie. W polskim eksporcie największy wzrost dotyczył maszyn i urządzeń transportowych (o 38,4 proc.), surowców z wyjątkiem paliw (o 37,3 proc.), różnych wyrobów przemysłowych (o 32,8 proc.), olejów, tłuszczy, wosków zwierzęcych i roślinnych (o 30,8 proc.), paliw mineralnych, smarów i materiałów pochodnych (o 20,3 proc.), chemii i produktów pokrewnych (o 19,2 proc.), żywności i zwierząt żywych (o 9,2 proc. ) oraz napojów i tytoniu (o 2,2 proc.).
Z kolei w polskim imporcie największy wzrost zanotowano w towarach przemysłowych (o 32,4 proc.), oraz także w maszynach i urządzeniach transportowych (o 31,7 proc.), surowcach z wyjątkiem paliw (o 26,7 proc.), w chemikaliach i produktach pokrewnych (o 23,2 proc.), w paliwach mineralnych, smarach i materiałach pochodnych (o 17,6 proc.), w olejach, tłuszczach, woskach zwierzęcych i roślinnych (o 11,7 proc.), w napojach i tytoniu (o 8,3 proc.) oraz w żywności i zwierzętach żywych (o 6,1 proc.). Czyli, generalnie, zarówno sprzedajemy, jak i kupujemy coraz więcej tych samych grup towarów – co jest typowe dla gospodarki rynkowej.

Myślą już o wyborach
Minister finansów Tadeusz Kościński w ramach już przedwyborczych obietnic PiS, zapowiedział, że w przyszłym roku nastąpi podwyżka kwoty wolnej od podatku do poziomu 30 tys. złotych. Wedle jego wyliczeń, zyska na tym aż 18 mln podatników – z nadzieją, że część znich w związku z tym zechce zagłosować na Prawo i Sprawiedliwość. Ponadto minister finansów stwierdził, że aż dwie trzecie emerytów przestanie w ogóle płacić podatek PIT. Zdaniem ministra, dla 90 proc. podatników, to jest dla 23 mln, zmiany które proponuje rząd są albo korzystne, albo neutralne. Tadeusz Kościński zapowiedział także, że od przyszłego roku przedsiębiorcy mają płacić składkę zdrowotną na takim samym poziomie jak pracownicy, ponieważ nie może być tak, że pracownicy, którzy zarabiają mniej od swoich pracodawców, płacą większą składkę zdrowotną. Przedsiębiorcy wszakże na tym nie stracą, ponieważ zostaną objęci tzw. estońskim podatkiem CIT, kolejnymi obniżkami ryczałtu oraz ulgami na innowacje oraz rozwój firm. W ten sposób, według ministra, przedsiębiorcy będą mogli osiągać jeszcze większe dochody – o ile oczywiście zechcą rozwijać i modernizować swoje firmy.

Gospodarka 48 godzin

Seniorzy będą mądrzeć
Mieszkający w Polsce ludzie w wieku od 55 do 60 (kobiety) i 65 lat (mężczyźni) oraz starszym, są raczej kiepsko wykształceni – co w jakimś stopniu może tłumaczyć dotychczasowe, niewielkie sukcesy naszego kraju w budowie innowacyjności i postępu. W tym przedziale wiekowym osoby z wyższym wykształceniem stanowią tylko 17 proc., podczas gdy w grupie 45 – 54 lat takich osób jest już 26 proc., a wśród ludzi mających 35 – 44 lata, aż 44 proc. ukończyło studia. Tak więc, im Polak młodszy, tym mądrzejszy. W miarę starzenia się społeczeństwa i rosnącego w nim udziału populacji osób w wieku 50 plus, będzie jednak też rosnąć grono seniorów, którym udało się skończyć studia. To zasługa demografii. Być może lepsze wykształcenie ludzi w jesieni życia skłoni ich również do szukania pracy na emeryturze – bo ludziom kiepsko wyedukowanym proponuje się głównie nieskomplikowane acz męczące zajęcia, co nie skłania ich do kontynuowania zatrudnienia po przejściu na emeryturę. W rezultacie, współczynnik aktywności zawodowej wśród osób powyżej 65 roku życia wynosi tylko niespełna 6 proc., nad czym boleje rząd Prawa i Sprawiedliwości, który chciałby zaoszczędzić na emeryturach i szuka sposobu, jakby tu skłonić seniorów do dalszej pracy. Być może najskuteczniejszy okaże się przymus ekonomiczny, gdyż pod rządami PiS ubóstwo dochodowe osób w wieku 65 plus systematycznie się rozszerzało. Na koniec 2018 roku, jak podaje Główny Urząd Statystyczny, wśród ogółu osób dotkniętych tym ubóstwem odsetek seniorów osiągnął 17 proc., podczas, gdy w 2015 r., ostatnim, w którym rządziła Platforma Obywatelstwa, ten odsetek ubóstwa wynosił zaledwie 11,2 proc. Dobrze to pokazuje, jak prominenci Prawa i Sprawiedliwości „troszczyli się” o ludzi w jesieni wieku. Jak widać, rząd PiS konsekwentnie proponował seniorom zmianę diety, pragnąc zapewne aby z głodu ogryzali oni korę z drzew. Zapewne w ten sposób rządowi wreszcie uda się ich zachęcić do pracowania po 65 roku życia.

Z kim zarabiamy?
Polska sprzedaje towary i usługi głównie do krajów rozwiniętych. Ich udział w naszym eksporcie stanowi obecnie 86, 3 proc. (w tym Unia Europejska to 75 proc.), a w imporcie jest nieco mniejszy – 63,7 proc., z czego UE to 55,2 proc. Natomiast najmniejszy udział w polskim handlu zagranicznym mają kraje naszego regionu, czyli Europy Środkowo-Wschodniej. Ich udział w eksporcie ogółem wyniósł 5,6 proc. , a w imporcie 6,8 proc. Na wymianie handlowej z tymi państwami, oraz z państwami rozwijającymi się, Polska traci – ujemne saldo odnotowane przez GUS z krajami rozwijającymi się wyniosło minus 104,6 mld PLN, zaś z krajami Europy Środkowo-Wschodniej minus 5,2 mld PLN. Zarabiamy za to w handlu z krajami rozwiniętymi. Tu dodatnie saldo wynosi 125,8 mld PLN , w tym z krajami UE osiągnęło 110,1 mld PLN.

Kumulacja błędów
Jak podaje państwowa firma Polskie Sieci Elektroenergetyczne, przyczyną awarii, która w maju tego roku wstrzymała pracę elektrowni Bełchatów, był błąd człowieka w połączeniu z niewłaściwymi rozwiązaniami technicznymi. Okazało się, że dyżurny pomylił guziki i doprowadził do zwarcia. Zwarcia udałoby się uniknąć, gdyby instalacja uziemiająca miała prawidłowe parametry, ale była ona ośmiokrotnie cieńsza, niż być powinna.

Gospodarka 48 godzin

Wzrósł zysk z handlu
Obroty towarowe polskiego handlu zagranicznego w styczniu i lutym bieżącego roku wyniosły 185,6 mld PLN w eksporcie oraz 176,8 mld PLN w imporcie – podał Główny Urząd Statystyczny. Dodatnie saldo ukształtowało się na poziomie 8,8 mld PLN, gdy w tym samym okresie ubiegłego roku wyniosło 4,3 mld PLN, czyli ponad dwa razy mniej. W porównaniu z styczniem – lutym 2020 r. nasz eksport wzrósł o 7,2 proc., a import o 4,7 proc. Eksport wyrażony w dolarach USA wyniósł 50,0 mld USD, a import 47,6 mld USD (wzrost odpowiednio w eksporcie o 10,5 proc., a w imporcie o 7,9 proc. czyli bardziej imponujący niż w złotówkach). Dodatnie saldo ukształtowało się na poziomie 2,4 mld USD, a w analogicznym okresie 2020 r. wyniosło 1,1 mld USD. Skromniej wygląda to we wspólnej walucie. Eksport wyrażony w euro wyniósł 41,1 mld EUR, a import 39,2 mld EUR (wzrósł w eksporcie o 1,0 proc., a spadł w imporcie o 1,4 proc.). Dodatnie saldo wyniosło 2,0 mld EUR, gdy w styczniu – lutym 2020 r. 1,0 mld EUR.
Największy udział w polskim handlu zagranicznym mają kraje rozwinięte – 86,6 proc. w eksporcie (w tym Unia Europejska 75,3 proc.), zaś w imporcie 62,7 proc. (UE: 54,4 proc.). Natomiast najmniejszy udział odnotowaliśmy z krajami Europy Środkowo-Wschodniej, który w eksporcie wyniósł 5,2 proc., a w imporcie 7,0 proc. Dodatnie saldo uzyskaliśmy w obrotach z krajami rozwiniętymi: 49,9 mld PLN (13,4 mld USD, 11,0 mld EUR), w tym z krajami UE 43,6 mld PLN (11,8 mld USD, 9,7 mld EUR). Ujemne saldo odnotowano natomiast tradycyjnie z krajami rozwijającymi się – minus 38,3 mld PLN (minus 10,3 mld USD, minus 8,5 mld EUR) oraz z krajami Europy Środkowo-Wschodniej: minus 2,7 mld PLN (minus 0,7 mld USD, minus 0,6 mld EUR). Obroty z pierwszą dziesiątką naszych partnerów handlowych stanowiły 65,6 proc. eksportu i 64,9 proc. importu. W okresie styczeń – luty 2021 r. wśród głównych partnerów handlowych Polski odnotowano spadek eksportu do Wielkiej Brytanii (efekt brexitu) oraz Czech (efekt nie wiadomo czego), a w imporcie – spadek ze Stanów Zjednoczonych (efekt zmiany prezydenta), z Rosji (efekt wahań cen surowców), Korei Południowej i Francji (też nie bardzo wiadomo dlaczego). Jeśli chodzi o podstawowego partnera Polski, czyli Niemcy, to ich udział w naszym eksporcie wzrósł w porównaniu z tym samym okresem ubiegłego roku o 2,0 punkty procentowe i wyniósł 29,0 proc., a w imporcie spadł o 0,5 p. proc. i stanowił 21,2 proc. Dodatnie saldo wyniosło 16,4 mld PLN (4,4 mld USD, 3,6 mld EUR) wobec 10,2 mld PLN (2,7 mld USD, 2,4 mld EUR) w analogicznym okresie 2020 r.
W całym polskim eksporcie największy wzrost dotyczył olejów, tłuszczy, wosków zwierzęcych (wśród których najbardziej znany jest pszczeli) i roślinnych, różnych wyrobów przemysłowych, chemii i produktów pokrewnych, surowców, maszyn i urządzeń transportowych oraz żywności i zwierząt żywych. Spadek odnotowano w paliwach mineralnych, smarach i materiałach pochodnych oraz napojach i tytoniu. Natomiast w imporcie największy wzrost nastąpił w chemii i produktach pokrewnych, towarach przemysłowych, surowcach, w napojach i tytoniu oraz w maszynach i urządzeniach transportowych. Spadek importu zaobserwowano w paliwach mineralnych, smarach i materiałach pochodnych.

Ostatni niezły kwartał

W pierwszych miesiącach tego roku pandemia koronawirusa jeszcze nie odcisnęła swego fatalnego wpływu na polskim handlu zagranicznym.
Obroty naszego handlu zagranicznego w pierwszym kwartale bieżącego roku wyniosły 254,9 mld PLN w eksporcie oraz 251,4 mld PLN w imporcie. Dodatnie saldo ukształtowało się na poziomie 3,5 mld PLN, gdy w analogicznym okresie ubiegłego roku wyniosło 1,0 mld PLN. W porównaniu z pierwszym kwartałem ubiegłego roku eksport wzrósł o 0,6 proc., a import spadł o 0,4 proc.
Mimo wprowadzonych w drugiej połowie marca br. szeregu ograniczeń na terenie Polski związanych z COVID-19, to nie miały one dużego wpływu na statystykę obrotów towarowych z zagranicą. Granice dla przepływu towarowego były i są otwarte. W danych za marzec, odnotowano spadek obrotów w statystyce towarowej handlu zagranicznego, tzn. w eksporcie o 5,6 proc., a w imporcie o 2,5 proc. w stosunku do marca ub. roku.
Eksport wyrażony w dolarach USA wyniósł 65,9 mld USD, a import 65,0 mld USD (spadek odpowiednio w eksporcie o 1,5 proc., a w imporcie o 2,5 proc.). Dodatnie saldo ukształtowało się na poziomie 0,9 mld USD, gdy w tym samym okresie ubiegłego roku wyniosło minus 0,3 mld USD.
Eksport wyrażony w euro wyniósł natomiast 59,9 mld EUR, a import 59,0 mld EUR (wzrost w eksporcie o 1,7 proc., a w imporcie o 0,7 proc.). Dodatnie saldo wyniosło 0,9 mld EUR, podczas gdy w styczniu – marcu ubiegłego roku było ujemne: minus 0,8 mld EUR.
Największy udział w eksporcie ogółem Polska ma z krajami rozwiniętymi – 86,5 proc. (na Unię Europejską przypada 73,5 proc.). Podobnie jest w imporcie – 65,3 proc. (udział UE to 55,4 proc.). Jest to jednak nieco mniej niż w ubiegłym roku, gdy na kraje rozwinięte przypadało 88,0 proc. naszego eksportu (UE: 74,8 proc.) i 66,9 proc. importu (UE: 57,0 proc.) w styczniu – marcu 2019 r.
Natomiast najmniejszy udział odnotowano z krajami Europy Środkowo-Wschodniej, który w polskim eksporcie wyniósł 5,9 proc., a w imporcie 7,6 proc., wobec odpowiednio 5,4 proc. i 7,6 proc. w tym samym okresie ubiegłego roku.
Ujemne salda Polska tradycyjnie odnotowała z krajami rozwijającymi się – minus 48,5 mld PLN (eksport: minus 12,6 mld USD, import: minus 11,4 mld EUR) i z krajami Europy Środkowo-Wschodniej – minus 4,2 mld PLN.
Taka struktura handlu zagranicznego to wynik systemowo słabej kondycji polskiej gospodarki. Z krajami rozwiniętymi mamy bilans dodatni, bo sprzedajemy im części i podzespoły, importując niewiele zaawansowanych wyrobów i technologii, których nasza mało nowoczesna gospodarka nie jest w stanie wykorzystać, bądź jej na nie nie stać.
Z kolei od krajów rozwijających się (i z Europy Środkowo – Wschodniej) kupujemy głównie surowce i także części oraz podzespoły. Nie mamy natomiast na tyle atrakcyjnych wyrobów finalnych, których eksport mógłby zrównoważyć nasze zakupy.
W I kwartale br. wśród głównych partnerów handlowych Polski odnotowano wzrost eksportu do Rosji, Stanów Zjednoczonych i Czech, a wzrost importu – z Korei Południowej, ze Stanów Zjednoczonych, z Holandii, Chin oraz Rosji. Obroty z pierwszą dziesiątką naszych partnerów handlowych stanowiły 65,7 proc. całego eksportu (w tym samym okresie ubiegłego roku 67,4 proc. , a importu – 64,1 proc. (wobec 64,0 proc. w styczniu – marcu 2019 r.).
Udział naszego najważniejszego partnera gospodarczego, Niemiec, w eksporcie obniżył się w porównaniu z tym samym okresem ubiegłego roku i wyniósł 27,6 proc., a w imporcie 21,6 proc. Dodatnie saldo polskiego handlu z Niemcami wyniosło 16,2 mld PLN (4,2 mld USD, 3,8 mld EUR) wobec 13,6 mld PLN (3,6 mld USD, 3,1 mld EUR) w styczniu – marcu 2019 r.
Największy imporcie Polska ma z krajów rozwiniętych – 185,3 mld PLN, w tym z Unii Europejskiej 167,7 mld PLN, wobec odpowiednio 187,7 mld PLN ( w tym z UE 169,1 mld PLN) w takim samym okresie 2019 r.
W styczniu – marcu 2020 r. odnotowano wzrost obrotów w połowie branż towarowych w porównaniu z 2019 r.
W polskim eksporcie największy wzrost dotyczył napojów i tytoniu (o 17,1 proc.), olejów, tłuszczów, wosków, zwierzęcych i roślinnych (o 10,7 proc.), chemii i tzw. produktów pokrewnych (o 8,2 proc.), żywności i zwierząt żywych (o 7,3 proc., mimo różnych epidemii, takch jak np. pomór dzików,oraz zakazów sprzedaży, trapiących naszą branżę spożywczą).
Wzrost eksportu, choć minimalny, nastąpił takze jeśli chodzi o różne wyroby przemysłowe (o 1,4 proc. ), natomiast spadek odnotowaliśmy w paliwach mineralnych, smarach i materiałach pochodnych (o 19,2 proc.).
W polskim imporcie największy wzrost zanotowano w olejach, woskach, tłuszczach zwierzęcych i roślinnych (o 29,4 proc.), oraz w żywności i zwierzętach żywych (o 8,8 proc.), produktach chemicznych (o 8,2 proc.), napojach i tytoniu (o 5,2 proc.) oraz różnych wyrobach przemysłowych (tylko o 2,4 proc.), natomiast spadek – w surowcach z wyjątkiem paliw (o 8,8 proc.) oraz generalnie w towarach przemysłowych (o 3,7 proc.).

Eksportowy motor już nie zwalnia

Poprawiła się sytuacja w polskim handlu zagranicznym. Mamy dodatni bilans obrotów, co jest dobrą wiadomością dla naszej gospodarki oraz budżetu.

Polski eksport nadal rośnie mimo osłabienia gospodarczego u głównych partnerów handlowych. W okresie styczeń – listopad 2019 r. wzrósł o 4,8 proc. (w ujęciu w euro), import zaś zaledwie o 2,3 proc.
Dodatnie saldo obrotów wyniosło 1,9 mld euro (8 mld PLN). Odnotowano dodatnie saldo w obrotach z wszystkimi grupami krajów, z wyjątkiem krajów rozwijających się (minus 41,9 mld euro) i krajów Europy Środkowo-Wschodniej (minus 3,7 mld euro) – podał Główny Urząd Statystyczny.
Wśród dobrze rozwiniętych
Na rynki krajów wysoko rozwiniętych kierowane jest aż 86,7 proc. polskiego eksportu – wśród tych krajów największą grupę stanowią kraje Unii Europejskiej (79,9 proc.) a z nich – państwa strefy euro (57,5 proc.).
Taka struktura geograficzna polskiego eksportu pozwala postawić tezę, że polskie towary są nadal konkurencyjne na wymagających rynkach krajów wysoko rozwiniętych, na których polscy eksporterzy napotykają sporą konkurencję – zauważa Towarzystwo Ekonomistów Polskich.
Polska importuje także głównie z krajów wysoko rozwiniętych (65,5 proc.), w tym z krajów Unii Europejskiej (57,8 proc.) i ze strefy euro (45,9 proc.).
Z krajów rozwijających się pochodziło 26,7 proc. importu (wzrost o 1,6 punktu procentowego rok do roku), a z krajów Europy Środkowo-Wschodniej 7,8 proc.
Niemcy i inni
Nadal, jak w roku poprzednim, najważniejszymi partnerami polskich eksporterów są firmy niemieckie – nasz eksport na rynek niemiecki wzrósł o 2,7 proc. rok do roku i wyniósł 60,1 mld euro.
Mimo to udział gospodarki niemieckiej w wartości polskiego eksportu ogółem spadł o pół punktu procentowego. To efekt wzrostu eksportu na inne rynki, co jest dobrą wiadomością – potwierdza stale wysoką pozycję polskich eksporterów na rynku niemieckim oraz wzrost eksportu do innych krajów i regionów.
Dostawcy niemieccy byli także największymi partnerami polskich importerów – w wyrażeniu wartościowym import z Niemiec wyniósł w okresie styczeń-listopad 2019 r. 47,1 mld euro, co stanowiło 21,9 proc. naszego importu ogółem, to jest o 0,7 punktu procentowego mniej, niż rok temu (przy wzroście wartości importu ogółem).
W handlu z Niemcami polscy partnerzy odnotowali dodatnie saldo obrotów w wysokości 13 mld euro, wobec 10,9 mld euro w tym samym okresie roku poprzedniego.
Mniej kupujemy z Rosji
Wzrósł nasz eksport do wszystkich pozostałych partnerów handlowych Polski z pierwszej dziesiątki – Czech, Wielkiej Brytanii, Francji, Włoch, Holandii, Rosji, Stanów Zjednoczonych, Szwecji i Węgier. Ich łączny udział w nszym eksporcie (włącznie z Niemcami) wynosił 66,35 proc.
Wzrósł także nasz import ze Stanów Zjednoczonych, Chin, Hiszpanii, Francji, Włoch oraz Niemiec.
Udział dziesięciu największych pod względem wartości importu krajów w całym naszym imporcie stanowił 63,8 proc.
Odnotowano spadek udziału importu z Rosji (trzeciej na liście naszych największych dostawców) o 1 punkt procentowy w porównaniu z rokiem poprzednim – z 7,1 proc. do 6,1 proc.
Jak wskazuje Towarzystwo Ekonomistów Polskich, struktura towarowa naszego eksportu odpowiada strukturze eksportu krajów wysoko rozwiniętych – polscy producenci eksportują głównie maszyny, urządzenia i wyroby transportowe (38 proc. eksportu ogółem) oraz różne wyroby przemysłowe (35,4 proc. eksportu ogółem). Żywność i zwierzęta stanowiły 10,7 proc. całego polskiego eksportu.
Głównymi towarami w naszym imporcie także były maszyny, urządzenia i środki transportu (36,3 proc. udziału ogółem), różne wyroby przemysłowe (31,1 proc.), a także chemikalia (13,6 proc.). Paliwa mineralne i materiały pochodne stanowiły 7,6 proc. polskiego importu.
Jak widać, opublikowane przez GUS dane statystyczne wskazują na silną pozycję polskich eksporterów na rynkach krajów wysoko rozwiniętych – oraz na nieznaczny wzrost naszej ekspansji na rynki krajów rozwijających się oraz na rynki krajów Europy Środkowo-Wschodniej.

Drugi silnik zaczął lepiej pracować

Nasz eksport zaczyna nabierać rozpędu po zachwianiu, spowodowanym rządami PiS.
Oznacza to, że drugi, najważniejszy obok konsumpcji krajowej motor polskiego
wzrostu gospodarczego, stopniowo przyśpiesza. Pytanie, na jak długo?

Polski handel zagraniczny wyszedł z dołka. Jak podaje Główny Urząd Statystyczny, obroty towarowe Polski w okresie styczeń – wrzesień bieżącego roku wyniosły 745,9 mld PLN w eksporcie oraz 742,3 mld PLN w imporcie.
Tak więc, dodatnie saldo ukształtowało się na poziomie 3,6 mld PLN, podczas gdy w w tym samym okresie roku ubiegłego wyniosło minus 12,3 mld PLN. W porównaniu ze styczniem – wrześniem 2018 roku eksport wzrósł o 6,5 proc., a import o 4,1 proc.

Na lekkim plusie

Te dane stanowią dobry sygnał, świadczący o tym, że polskie firmy umieją radzić sobie także i w trudniejszych warunkach, spowodowanych wolniejszym tempem rozwoju u naszego głównego partnera gospodarczego, w Niemczech.
Po trzech kwartałach jesteśmy na plusie także i w przeliczeniu na dwie najważniejsze waluty świata. Eksport wyrażony w dolarach USA wyniósł 195,6 mld USD, a import 194,7 mld USD (spadek odpowiednio w eksporcie o 1,1%, a w imporcie o 3,2%). Tak więc, mamy nadwyżkę w wysokości 0,9 mld USD, podczas gdy w tym samym okresie 2018 r. odnotowaliśmy deficyt: minus 3,5 mld USD.
Natomiast eksport wyrażony w euro wyniósł 173,6 mld, zaś import 172,8 mld (czyli wzrost w eksporcie o 5,0 proc. , a w imporcie o 2,7 proc.).
Dodatnie saldo wyniosło zatem 0,8 mld EUR, podczas gdy w ubiegłym roku traciliśmy w tym czasie 2,9 mld EUR.

Z rozwiniętymi notujemy rozwój

Tradycyjnie, największy udział w wymianie gospodarczej Polska osiąga w handlu z krajami rozwiniętymi.
Jeśli chodzi o nasz eksport, to kierujemy tam 86,8 proc. (w tym na Unię Europejską przypada 79,9 proc.). Import z krajów rozwiniętych stanowi zaś 65,6 proc. (w tym z UE 57,9 proc.).
W handlu zagranicznym z tymi państwami osiągamy nadwyżki. Dodatnie saldo w obrotach z krajami rozwiniętymi wyniosło 161,1 mld PLN (42,3 mld USD, 37,5 mld EUR), z czego na kraje Unii Europejskiej przypada 165,8 mld PLN (43,5 mld USD, 38,6 mld EUR).
W sumie, do krajów rozwiniętych wyeksportowaliśmy wyroby o wartości 647,8 mld PLN (169,9 mld USD, 150,8 mld EUR), z czego na UE przypada 595,6 mld PLN (156,2 mld USD, 138,6 EUR).
Polski import z państw rozwiniętych wyniósł zaś 486,7 mld PLN (127,6 mld USD, 113,3 mld EUR), w tym z Unii 429,8 mld PLN (112,7 mld USD, 100,0 mld EUR).

Skazani na deficyt

Najmniejsze obroty mamy natomiast z krajami Europy Środkowo-Wschodniej. Ich udział w naszym eksporcie to tylko 6 proc., zaś w imporcie 7,9 proc. Tu notujemy deficyt – minus 13,7 mld PLN (minus 3,6 mld USD, minus 3,2 mld EUR).
Ten deficyt jest jednak minimalny, w porównaniu z nierównowagą, jaka panuje w relacjach gospodarczych z krajami rozwijającymi się – deficyt aż minus 143,7 mld PLN (minus 37,7 mld USD, minus 33,5 mld EUR).
Przyczyna takiej sytuacji jest oczywista: duże zakupy tanich wyrobów i surowców, czego nie jesteśmy w stanie zrównoważyć eksportem polskich produktów, pożądanych na tamtych rynkach.
W handlu zagranicznym z krajami rozwiniętymi ratuje nas to, że jesteśmy w Unii Europejskiej, więc pełnimy dla nich rolę dostawców części i półproduktów. Dla państw rozwijających się nie możemy być kooperantami, więc w obrotach z nimi jesteśmy skazani na strukturalny deficyt.

Niemcy i długo nic

Po trzech kwartałach roku odnotowaliśmy wzrost eksportu do wszystkich krajów z pierwszej dziesiątki głównych odbiorców wyrobów z Polski (kolejno: Niemcy, Czechy, Wielka Brytania, Francja, Włochy, Holandia, Rosja, Stany Zjednoczone, Węgry, Szwecja).
Jeśli zaś chodzi o import, to zwiększyliśmy zakupy z Chin, Stanów Zjednoczonych, Hiszpanii, Francji, Holandii oraz Niemiec.
Niemcy są od lat naszym najważniejszym partnerem gospodarczym. Po trzech kwartałach tego roku nasz eksport na rynek niemiecki wyniósl 206,5 mld PLN, a import stamtąd 163,6 mld PLN.
Drugie miejsce w naszym eksporcie zajmują Czechy (45,7 mld PLN). Natomiat w imporcie, za Niemcami znajdują się Chiny, skąd sprowadziliśmy produkty o wartości 91 mld PLN.
Udział Niemiec w eksporcie obniżył się w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku o 0,5 punktu procentowego i wyniósł 27,7 proc. W imporcie obniżył się natomiast o 0,7 p. proc., do 22,0 proc.
Dodatnie saldo w obrotach z Niemcami wyniosło 42,9 mld PLN (11,3 mld USD, 10,0 mld EUR) wobec 35,3 mld PLN (10,0 mld USD, 8,3 mld EUR) w trzech kwartałach 2018 r.
Po trzech kwartałach roku w porównaniu z tym samym okresem 2018 r. nastąpił wzrost obrotów w większości grup towarów.

To samo sprzedajemy i kupujemy

W polskim eksporcie najbardziej zwiększyła się sprzedaż olejów, tłuszczów zwierzęcych i roślinnych (o 25,0 proc.) oraz napojów i tytoniu (o 12,2 proc. ). Spadła natomiast sprzedaż paliw mineralnych i smarów (o 4,5 proc.).
Co do importu, to największy wzrost zanotowano w napojach i tytoniu (o 14,8 proc.) oraz różnych wyrobach przemysłowych (o 8,4 proc.) natomiast spadek – w paliwach mineralnych i smarach (o 4,6 proc.), towarach przemysłowych (o 1,3 proc.) oraz w surowcach z wyłączeniem paliw (o 1,1 proc.).
W czasach globalizacji, kraje, zwłaszcza o rozwiniętej gospodarce, sprzedają i kupują od siebie podobne grupy towarów. Nic więc dziwnego, iż Polska jest zarazem eksporterem i importerem na przykład tytoniu i napojów czy paliw.