Coraz ciaśniej w górze tabeli żużlowej ekstraligi

Żużlowcy Unii Leszno triumfowali w czterech ostatnich sezonach PGE Ekstraligi, ale w obecnej edycji coraz bardziej zanosi się na to, że seria ich zwycięstw zostanie przerwana. Po ośmiu kolejkach „Byki” zajmują dopiero piątą lokatę ze stratą trzech punktów do czwartego w tabeli Motoru Lublin.

W minioną niedzielę w ósmej ligowej kolejce Unia Leszno zmierzyła się na wyjeździe ze Stalą Gorzów. Potyczka gigantów polskiej ekstraklasy żużlowej (oba zespoły łącznie mają w dorobku 27 tytułów mistrzowskich – Unia 18, a Stal 9) była wydarzeniem weekendu. Leszczynianie bardzo chcieli się zrewanżować gorzowianom za porażkę u siebie w pierwszej kolejce (42:48), ale chociaż tradycji stało się zadość i mecz został rozstrzygnięty dopiero w ostatnim biegu, to jednak zakończył się porażką Unii 43:47. Stal dzięki tej wygranej awansowała w ligowej tabeli na drugą pozycję, za Spartę Wrocław, która z kolei na własnym torze rozgromiła GKM Grudziądz 63:27. Ostatnie miejsce w tabeli opuścił w końcu Falubaz Zielona Góra, pokonując u siebie Apator Toruń 48:42. Atut własnego toru wykorzystali też żużlowcy Włókniarza Częstochowa i wygrali z rewelacyjnie spisującym się w tym sezonie Motorem Lublin 56:34.
Wracając do hitowego w 8. kolejce starcia w Gorzowie. Było to setny ligowy mecz tych drużyn. Do 49 wcześniejszych zwycięstw gorzowianie dorzucili kolejne i mają teraz na koncie okrągłe 50 triumfów. Leszczynianie wygrywali dotąd 45 razy, a cztery potyczki zakończyły się remisami. Obecni na niedzielnym meczu kibice z pewnością nie żałowali pieniędzy wydanych na bilety, bo w spotkaniu Stali z Unią ścigało się aż pięciu uczestników tegorocznego cyklu Grand Prix. Po stronie gospodarzy byli to dwukrotny indywidualny mistrz świata Bartosz Zmarzlik oraz Słowak Martin Vaculik i Duńczyk Anders Thomsen, natomiast w zespole gości Australijczyk Jason Doyle i Rosjanin Emil Sajfutdinow, ale wszystkich przyćmił Vaculik, który był piekielnie szybki i wywalczył 14 punktów. On też na spółkę ze Zmarzlikiem zapewnił Stali zwycięstwo w ostatnim biegu, pokonując po fantastycznej walce 4:2 Doyla i Sajfutdinowa.
We Wrocławiu takich emocji nie było. Zawodnicy Sparty byli znacznie szybsi od gości z Grudziądza. Grudziądzanie tylko w pierwszych biegach dobrze ruszali spod taśmy, dzięki czemu kibice na Stadionie Olimpijskim mogli zobaczyć trochę ciekawej walki, ale im bliżej było zakończenia zawodów, tym przewaga gospodarzy stawała się coraz bardziej przytłaczająca. Zniechęcił się nawet waleczny zazwyczaj Nicki Pedersen. Trzykrotny mistrz świata dopiero w dziesiątej gonitwie pokazał klasę, odpierając przez cztery okrążenia ataki Artioma Łaguty i Daniela Bewleya. Ale w tym momencie Sparta prowadziła już 41:19 i było jasne, że zgarnie w tym meczu wygraną i punkt bonusowy. Ostatecznie gospodarze wygrali 63:27 i zrobili kolejny krok do wywalczenia miejsca w play off. A ekipa GKM Grudziądz zleciał w tabeli na ostatnie miejsce i musi teraz szukać punktów na własnym torze, inaczej czeka ją nieuchronna degradacja z PGE Ekstraligi.
Czerwoną latarnię grudziądzanie przejęli od Falubazu Zielona Góra, który przed meczem z Apatorem miał na koncie tylko jedną wygraną. Kolejna porażka mogła pogrążyć zielonogórzan już definitywnie. Ale w starciu z torunianami Max Fricke, Matej Zagar, Patryk Dudek, a zwłaszcza wychowanek zielonogórskiego klubu Mateusz Tonder, stanęli na wysokości zadania i zasłużenie zwyciężyli 48:42. Trener Falubazu Piotr Żyto przed meczem odważnie zapowiedział na antenie nSport+, że jego drużyna wygra, jednak po doznanej w poprzedniej kolejce klęsce 27:63 ze Sparta Wrocław mało kto w to wierzył. Najważniejsze jednak było to, że swojemu trenerowi uwierzyli zawodnicy. Kibice Falubazu liczą, że podbudowany zwycięstwem zespół skutecznie powalczy o utrzymanie w PGE Ekstralidze, bo na awans do czołowej czwórki nikt już nie liczy. Zielonogórzanie mają już za dużą stratę punktową do czwartego w tabeli Motoru Lublin i trzeciego Włókniarza Częstochowa. Te dwa zespoły w 8. kolejce zmierzyły się na częstochowskim torze, a na swoim terenie Włókniarz w tym sezonie przegrał tylko ze Spartą i Unią. Lublinianie nie mieli dość mocy i przegrali 34:56.
W klasyfikacji najskuteczniejszych zawodników ligi pierwszy jest Bartosz Zmarzlik, który legitymuje się średnią biegową 2,619. Drugą lokatę zajmuje Maciej Janowski (Sparta) – 2,605 pkt, a trzecią Janusz Kołodziej (Unia) – 2,378 pkt. Kolejne miejsca w Top 10 zestawienia zajmują: 4. Artiom Łaguta (Sparta) – 2,372; 5. Martin Vaculik (Stal) – 2,325; 6. Tai Woffinden (Sparta) – 2,286; 7. Jason Doyle (Unia) – 2,195; 8. Patryk Dudek (Falubaz) – 2,159; 9. Nicki Pedersen (GKM Grudziądz) – 2,111 i 10. Jack Holder (Apator) – 2,111.
W tabeli prowadzi Sparta Wrocław (13 pkt), przed Stalą (13), Włokniarzem (11), Motorem (11), Unią (8), Apatorem (6), Falubazem (4) i GKM Grudziądz (3).

Zestaw par 9. kolejki
Piątek, 11 czerwca:
Apator Toruń – Sparta Wrocław, godz. 18:00; Unia Leszno – Włókniarz Częstochowa, godz. 20:30;
Niedziela, 13 czerwca:
Motor Lublin – Stal Gorzów, godz. 16:30; GKM Grudziądz – Falubaz Zielona Góra, godz. 19:15.

Zmiana lidera w żużlowej PGE Ekstralidze

Stal Gorzów zaczynała miniony weekend na pierwszym miejscu w PGE Ekstralidze, a skończyła go na trzecim. W niedzielę Bartosz Zmarzlik i spółka przegrali u siebie z Włókniarzem Częstochowa. Była to ich druga porażka z rzędu. Z potknięć gorzowian skwapliwie skorzystały ekipy Motoru Lublin i Sparty Wrocław i zepchnęły ich na najniższy stopień podium.

Ten weekend żużlowa ekstraliga poświęciła na odrobienie zaległości. W piątek odbyły się zaległe spotkania z piątej kolejki (Motor Lublin pokonał u siebie Apator Toruń 51:39, a Unia Leszno wygrała na wyjeździe z GKM Grudziądz także 51:39), zaś w niedzielę z czwartej (Stal Gorzów u siebie uległa Włókniarzowi Częstochowa 44:46, natomiast Sparta Wrocław pokonała u siebie Unię Leszno 47:43). Dzięki temu po sześciu rozegranych kolejkach wszystkie osiem zespołów ma komplet rozegranych meczów.
Liderem jest Motor Lublin z dorobkiem 9 punktów (4 zwycięstwa, 1 porażka i 1 remis). Na drugie miejsce awansowała z czwartego Sparta Wrocław (8 punktów, 4 zwycięstwa, 2 porażki), a po dwóch porażkach z rzędu (wcześniej w niedzielę 16 maja ulegała na wyjeździe Sparcie 38:52) na trzecie z pierwszego spadła ekipa Stali Gorzów (8 punktów, 4 zwycięstwa, 2 porażki). Regulamin rozgrywek PGE Ekstraligi stanowi, że w przypadku takiej samej liczby dużych punktów o kolejność drużyn decyduje tzw. mała tabela, w której uwzględniane są wyłącznie wyniki meczów między zainteresowanymi drużynami. Dlatego wyżej w ligowej tabeli Sparta jest wyżej od Stali. Na czwartej pozycji plasuje się obrońca mistrzowskiego tytułu Unia Leszno (4 zwycięstwa, 2 porażki, ze Stalą i Spartą), na piątej Włókniarz Częstochowa (6 punktów, 3 zwycięstwa, 3 porażki), na szóstej Apator Toruń (4 punkty, 2 zwycięstwa, 4 porażki), a na siódmej GKM Grudziądz (3 punkty, 1 zwycięstwo, 1 remis i 4 porażki). Stawkę ośmiu drużyn zamyka sensacyjnie Falubaz Zielona Góra (2 punkty, 1 zwycięstwo, 5 porażek), ale na razie jest stanowczo za wcześnie żeby skazywać zielonogórzan na spadek do I ligi.
W klasyfikacji najskuteczniejszych zawodników ligi liderem nadal jest Bartosz Zmarzlik. Lider gorzowskiej Stali legitymuje się średnią biegową 2,656 i średnią punktową na mecz 13,67. Druga lokatę w tym zestawieniu zajmuje żużlowiec Sparty Wrocław Maciej Janowski (średnia biegowa 2,515, średnia punktów na mecz 12,67). Najniższy stopień podium zajmuje lider Unii Leszno Janusz Kołodziej (średnia biegowa 2,464, średnia punktów na mecz 10,17). Top 10 zestawienia po sześciu ligowych kolejkach uzupełniają: 4. Artiom Łaguta (2,382; 12,83), 5. Patryk Dudek (2,324; 12,83), 6. Emil Sajfutdinow (2,267; 10,33), 7. Martin Vaculik (2,267; 9,83), 8. Nicki Pedersen (2,152; 11,83), 9. Jack Holder (2,121; 10,67), 10. Jakub Miśkowiak (2,120; 8,33).
Następna, 7. kolejka PGE Ekstraligi odbędzie się w najbliższy weekend. W piątek 28 maja Włókniarz zmierzy się z GKM Grudziądz, a Stal z Apatorem, a w niedzielę Falubaz podejmie Spartę, a Motor Unię Leszno.

48 godzin sport

Świetne wyniki lekkoatletów
Michał Haratyk podczas rozegranego w miniona sobotę w Warszawie Memoriału im. Zygmunta Szelesta wygrał konkurs pchnięcia kulą rewelacyjnym rezultatem 22,17 m. To najlepszy tegoroczny wynik w Europie i czwarty na świecie. Na czoło europejskich tabel wynikowych wysunął się także młociarz Paweł Fajdek, który w Memoriale Szelesta uzyskał odległość 78,67 m, co jest najlepszym rezultatem w Europie i drugim na świecie. Najlepszy wynik w tym roku wykręciła też w tych zawodach skoczkini wzwyż Kamila Lićwinko. Zawodniczka Podlasia Białystok skoczyła 1.94 m.

Pierwsza porażka Stali Gorzów
W rozegranej w miniony weekend 6. kolejce żużlowej PGE Ekstraligi pierwszej porażki w tym sezonie doznała ekipa Stali Gorzów, która przegrała wyjazdowe spotkanie ze Sparta Wrocław 38:52. W pozostałych meczach Apator Toruń przegrał u siebie z Włókniarzem Częstochowa 41:49, Unia Leszno pokonała na własnym torze Falubaz Zielona Góra 54:36, a GKM Grudziądz zremisował u siebie z Motorem Lublin 45:45. Mimo porażki Stal Gorzów utrzymała pozycję lidera PGE Ekstraligi, a kolejne lokaty w tabeli zajmują Motor, Sparta, Unia, Włókniarz, Apator, GKM Grudziądz, a ostatnie spadkowe miejsce zajmuje Falubaz.

Mancini z nowym kontraktem
Selekcjoner piłkarskiej reprezentacji Włoch Roberto Mancini przedłużył kontrakt i pozostanie trenerem „Squadra Azurra” do końca mistrzostw świata w 2026 roku. Pod jego wodzą włoska drużyna narodowa od maja 2018 roku rozegrała 30 meczów, z który 21 wygrała, sześć zremisowała, a tylko w dwóch doznała porażek.

Gracz Legii w kadrze Chorwacji
Portugalski trener polskiej reprezentacji nie powołał do kadry na Euro 2021 ani jednego piłkarza Legii Warszawa. Takich oporów nie miał selekcjoner zespołu Chorwacji Zlatko Dalić, który w gronie 26 zawodników znalazł miejsce dla 25-letniego obrońcy warszawskiego klubu Josipa Juranovicia. Warto przypomnieć, że ekipa Chorwacji to aktualni wicemistrzowie świata.

Fury podał datę walki z Joshuą
Brytyjski bokser wagi ciężkiej Tyson Fury (30-0-1, 21 KO) wyjawił, kiedy dojdzie do jego wyczekiwanej walki z rodakiem Anthonym Joshuą (24-1, 22 KO). Pojedynek ma się odbyć 14 sierpnia w Arabii Saudyjskiej. Fury zapewnił swoich fanów, że wiadomość tę otrzymał od sekretarza obrony Arabii Saudyjskiej księcia Khalida Adbdulaziza Al Sauda.

Puchacz w Unionie Berlin
Lewy obrońca Lecha Poznań Tymoteusz Puchacz przeszedł we wtorek testy medyczne w Unionie Berlin. 23-letni piłkarz przejdzie do klubu niemieckiej 1.Bundesligi za 3,5 mln euro. Puchacz zwiąże się z Unionem umową do końca czerwca 2025 roku.

Żużel: Stal Gorzów górą w lubuskich derbach

Pierwsze w tym sezonie starcie dwóch lubuskich drużyn, ale już 101. w historii, odbyło się na stadionie w Zielonej Górze. Gorzowianie przyjechali do lokalnych rywali w glorii lidera PGE Ekstraligi i jedynej niepokonanej ekipy w żużlowej ekstralidze. Zaczęli mecz fatalnie i po czterech wyścigach przegrywali 10:20, lecz ostatecznie zwyciężyli 50:40.

Na wstępie wypada wspomnieć, że zaplanowane na miniony piątek mecze PGE Ekstraligi, Motor Lublin – Apator Toruń oraz GKM Grudziądz – Unia Leszno, ze względu na złe prognozy pogody zostały przełożone na 21 maja. Oba niedzielne spotkania, Falubazu Zielona Góra ze Stalą Gorzów i Włókniarza Częstochowa ze Spartą Wrocław odbyły się bez przeszkód. Znakomicie w zespole Falubazu jeździł w niedzielny wieczór Partyk Dudek, na początku dotrzymywał mu jeszcze kroku Max Fricke, ale prawdziwą furorę zrobił młodzieżowiec Nile Tufft, który w spotkaniu ze Stala zadebiutował w PGE Ekstralidze. Najpierw do spółki z Fabianem Ragusem wywalczył podwójną wygraną, a w wyścigu czwartym zdobył kolejne dwa punkty. Do prawdziwej sensacji doszło jednak w piątym biegu, do którego zaskoczony wynikiem trener gorzowskiej ekipy Stanisław Chomski wystawił Bartosza Zmarzlika jako rezerwę taktyczną za Karczmarza. Dwukrotny mistrz świata jechał w parze z pozyskanym przed tym sezonem z Falubazu Słowakiem Martinem Vaculikiem, zapowiadało się więc, że Stal wygra co najmniej 4:2. Tymczasem jadący w barwach zielonogórskiej drużyny Dudek nieoczekiwanie minął metę na pierwszej pozycji, a partnerujący mu w tym biegu Damian Pawliczak wyprzedził Vaculika i to Falubaz wygrał wyścig 4-2. W tym momencie Falubaz prowadził 20:10 i zapachniało sensacją. Ale tylko na moment, bo gorzowianie opanowali nerwy i w kolejnych sześciu biegach aż czterokrotnie ich para mijała metę na dwóch czołowych pozycjach. Znakomicie w tym okresie spisywali się Anders Thomsen i Szymon Woźniak, skutecznie zaczął ścigać się też Martin Vaculik, a Bartosz Zmarzlik, poza jednym słabszym występem w piątej gonitwie, w pięciu pozostałych w jakich w niedzielny wieczór wystartował był nieosiągalny dla rywali i skończył zmagania z dorobkiem 17 punktów.
Najlepszy w zielonogórskiej ekipie Patryk Dudek także pojechał w sześciu wyścigach i był od Zamrzlika tylko o jeden punkt gorszy (zdobył ich w sumie 16), ale sam jeden nie był w stanie przeważyć szali. Max Fricke gasł z każdym kolejnym biegiem i w całym meczu zdobył zaledwie 7 punktów. Nie istniał na torze Piotr Protasiewicz, który wywalczył tylko jeden punkt w czterech startach. Nic dziwnego, że rozczarowani jego postawą kibice Falubazu po meczu znów w mediach społecznościowych równali go z ziemią, a w najłagodniejszych ocenach wysyłali na emeryturę. Na domiar złego najsłabszy mecz w sezonie zaliczył Słoweniec Matej Zagar (3+1 pkt w czterech wyścigach).
Piotr Żyto, trener Falubazu, szacował, że Stal będzie do ugryzienia, jeśli dobrze spiszą się juniorzy i Pawliczak. Te rachuby okazały się chybione, bo w meczu ze Stalą zawiedli seniorzy. Przewaga Falubazu po piątym biegu zaczęła szybko topnieć, a po dziewiątym wyścigu Stal objęła prowadzenie, którego nie oddała już do końca zawodów zwyciężając ostatecznie 50:40. Gorzowianie z dorobkiem 8 punktów umocnili się na prowadzeniu w PGE Ekstralidze. Drugą lokatę zajmuje Motor Lublin, a trzecią
Sparta Wrocław.
W 5. kolejce udało się rozegrać tylko dwa mecze. Poza derbami Ziemi Lubuskiej do skutku doszło drugie niedzielne spotkanie, Włókniarza Częstochowa ze Spartą Wrocław. Był to już 120. ligowa potyczka żużlowców tych drużyn w historii. Tym razem jednak częstochowianie na własnym torze mocno rozczarowali swoich fanów doznając drugiej porażki w obecnym sezonie. Z wrocławskim zespołem ekipa Włókniarza przegrała 38:52 i nawet przez moment nie była równorzędnym przeciwnikiem. Sparta przyjechała do Częstochowy jeszcze bez swojego asa Taia Woffindena, bo Brytyjczyk wciąż nie wrócił do pełni sił po kontuzji, lecz w niedzielę pierwsze skrzypce we wrocławskiej ekipie grali Artiom Łaguta i Maciej Janowski zdobyli po 17 pkt), którym dzielnie sekundowali Gleb Czugunow (10 pkt) i Daniel Bewley (8). W zespole częstochowskich „Lwów” najwięcej punktów zdobyli Jakub Miśkowiak (11), Duńczyk Leon Madsen (7) i Bartosz Smektała (5).
Druga w tym sezonie porażka na własnym torze oznacza, że szanse Włókniarza na wysokie miejsce w fazie play-off stają się coraz bardziej teoretyczne. Dość powiedzieć, że na dziewięć ostatnich domowych meczów, Włókniarz wygrał tylko dwa. To miażdżąca statystyka.
A wrocławianie wracali wreszcie do domu w dobrych humorach, bo nie dopuścili do trzeciej porażki z rzędu i awansowali z ostatniego ósmego miejsca w tabeli PGE Ekstraligi na trzecie. Do zespołu ma wkrótce wrócić Woffinden, akurat na trudne mecze ze Stalą Gorzów (16 maja) i Unią Leszno (23 maja).
W klasyfikacji najskuteczniejszych zawodników ligi wciąż prowadzi Bartosz Zmarzlik, który notuje niebywale wręcz wysoką średnią biegową – 2,905 pkt. Za nim plasują się Maciej Janowski (2,500) i Martin Vaculik (2,450).

Program 6. kolejki:
Sobota 15 maja:
Unia Leszno – Falubaz Zielona Góra, godz. 16:00;
GKM Grudziądz – Motor Lublin, godz. 21:00.
Niedziela 16 maja:
Apator Toruń – Włókniarz Częstochowa, godz. 16:30;
Sparta Wrocław – Stal Gorzów, godz. 19:15.

Zmarzlik wiezie Stal na tron

W miniony weekend odbyły się wszystkie mecze 3. kolejki PGE Ekstraligi. Znów koncertowo pojechali żużlowcy Stali Gorzów, którzy pokonali GKM Grudziądz 52:38. W pozostałych meczach Unia Leszno wygrała z Apatorem Toruń 47:43, Włókniarz Częstochowa z Falubazem Zielona Góra 49:41, a Motor Lublin ze Spartą Wrocław 52:38.

Zwycięstwo Stali Gorzów na torze w Grudziądzu trzeba jednak uznać za sporą sensację. W ostatnich sezonach była to dla gorzowian arena wyjątkowo nieprzychylna. Dość powiedzieć, że po raz ostatni zwyciężyli tu w 2006 roku, gdy oba zespoły ścigały się w ramach rozgrywek I ligi. W kolejnych latach ekipa Stali zwykle wyjeżdżała z grudziądzkiego owalu mniej lub bardziej, ale zawsze potłuczona. Przed konfrontacją w obecnym sezonie fani gorzowskiego zespołu mieli nadzieję, że ich ulubieńcy, którzy zaczęli sezon znakomicie, od pokonania samej Unii Leszno na jej torze, w końcu przełamią trwającą od piętnastu lat serię porażek w Grudziądzu. Podopieczni trenera Stanisława Chomskiego nie zawiedli tych oczekiwań. Znów koncertowo pojechał lider gorzowskiego zespołu Bartosz Zmarzlik. Dwukrotny indywidualny mistrz świata, dla którego był to wyjątkowy dzień, bo obchodził dziesięciolecie debiutu w żużlowej ekstraklasie, zdobył komplet punktów, a jego drużyna wygrała 52:38. Zmarzlik w pierwszej serii przegrał start, lecz potem z dziecinną łatwością minął gwiazdorów zespołu gospodarzy Nickiego Pedersena i Przemysława Pawlickiego. W gorzowskim zespole świetnie spisywali się w pierwszej fazie rywalizacji także Anders Thomsen i Marcus Birkemose. W drugiej serii biegów trener ekipy gospodarzy Janusz Ślączka od razu sięgnął po rezerwę taktyczną. Ale goście nie dali się zdominować i powoli zaczęli w punktacji odjeżdżać gospodarzom. Przed wyścigami nominowanymi prowadziła 42:36. Chwilę później było po meczu, gdy Thomsen i Szymon Woźniak zdobyli komplet punktów. Zdecydowanie najlepszym zawodnikiem meczu był Zmarzlik, który zgromadził tzw. płatny komplet punktów. Mistrz świata w w Grudziądzu był najlepiej punktującym żużlowcem Stali w 50. z 71 ostatnich spotkań. To niewiarygodne osiągnięcie.
Poza Zmarzlikiem bardzo dobrze spisali się również pozostali seniorzy Stali. Natomiast ostatnia po trzech kolejkach drużyna GKM uznawana jest teraz za głównego kandydata do spadku. Spory wpływ na słabe wyniki ma widoczny na każdym kroku ostry konflikt między Pedersenem a Pawlickim. Obaj pałają do siebie niechęcią i zamiast łączyć siły w walce o punkty, na torze robią wszystko, żeby sobie wzajemnie przeszkadzać. I co najgorsze, chyba nikt w klubie nie ma pomysłu, jak ten konflikt zażegnać.
Trener innych zespołów też borykają się z personalnymi konfliktami lub popełniają błędy przy ustalaniu składu. Jak choćby trener Włókniarza Częstochowa Piotr Świderski, który uparł się odbudować formę Kacpra Woryna, ale ten żużlowiec na razie jest tylko kulą u n ogi częstochowskiej ekipy i gównie przez niego Włókniarz jest poza czołową czwórką. Podobnie uparty w trzymaniu się swoich personalnych wyborów jest też trener Motoru Lublin Maciej Kuciapa. On z kolei postawił na odbudowę formy Krzysztofa Buczkowskiego, ale póki co ten obiecujący młody żużlowiec musi sporo poprawić w technice jazdy i dopóki tego nie zrobi, to będzie miał problemy ze zdobywaniem punktów. Wygrana z osłabioną kadrową Spartą Wrocław może trochę zaciemniła szkoleniowcowi obraz sytuacji, ale gdy przyjdzie walczyć z mocniejszymi, słabość Buczkowskiego może znacznie drożej kosztować.
Na kilka ciepłych słów zasłużyła natomiast skazywana przed sezonem na spadek ekipa beniaminka, czyli Apatora Toruń. Torunianie na torze obrońców mistrzowskiego tytułu wywalczyli aż 43 punkty i byli nawet bliscy wygranej. Ostatecznie przegrali 43:47 i wielu fanów Apatora zastanawiało się, jaki byłby wynik gdyby za Adriana Miedzińskiego pojechał Tobiasz Musielak. Miedziński to wychowanek toruńskiego klubu i wygrał walkę o miejsce w składzie z Musielakiem, lecz jak na razie jest największych hamulcowym w swojej drużynie. Natomiast Musielak, którego wypożyczono do Wilków Krosno, punktuje na wysokim poziomie i trzyma równą formę. Ktoś popełnił błąd i powinien przynajmniej za niego przeprosić.
Niespodzianką jest dopiero trzecia lokata Unii Leszno. Obrońcy tytułu to wciąż mocna ekipa, ale nie budzi już takiego postrachu u rywali jak choćby w poprzednim sezonie. Jej największą słabością są juniorzy i cała piątka seniorów musi pojechać perfekcyjnie, żeby drużyna zdobyła 50 punktów. W meczu z Apatorem zawalił Jason Doyle i udało się wygrać „na styk”. Wrocławska Sparta po stracie Taia Woffindena mocno straciła na sile. U siebie jeszcze jakoś dawała radę, ale na wyjazdach w Grudziądzu i Lublinie wyglądali marnie. Problemy wrocławian przeczą snutym przed sezonem tezom, że będą to rozgrywki „dwóch prędkości”. W tej chwili wiele wskazuje, że liga będzie bardziej wyrównana, niż sądzono.
W miniony piątek udało się rozegrać dwa zaległe spotkania z 1. rundy – Motor Lublin wygrał z Włókniarzem 49:41, GKM pokonał Spartę 45:44. Zatem po trzech ligowych kolejkach nikt nie ma już zaległości. Liderem z kompletem zwycięstw jest Stal Gorzów (6 pkt), przed Motorem (4 pkt) i Unią (4), czwarte miejsce zajmuje Sparta (2 pkt), piątek Włókniarz (2), szóste Apator (2), siódme Falubaz (2), a stawkę zamyka GKM Grudziądz (2 pkt).
W klasyfikacji najskuteczniejszych zawodników ligi wciąż na czele jest Bartosz Zmarzlik (średnia punktowa 2,933), przed kolegą z zespołu Stali Martinem Vaculikiem (2,600) i zawodnikiem Motoru Dominikiem Kuberą (2,400).

Zestaw par 4. kolejki PGE Ekstraligi
30 kwietnia:
Apator Toruń – GKM Grudziądz, godz. 18:00; Falubaz Zielona Góra – Motor Lublin, godz. 20:30;
2 maja:
Stal Gorzów – Włókniarz Częstochowa, godz. 16:30; Sparta Wrocław – Unia Leszno, godz. 19:15.

Żużel: Stal króluje w ekstralidze

Stal Gorzów w drugiej kolejce żużlowej ekstraligi pewnie pokonała Motor Lublin 52:38 i z czterema punktami na koncie objęła prowadzenie. Wypada przypomnieć, że w pierwszej kolejce gorzowianie wygrali z wyjeździe z broniącą mistrzowskiego tytułu Unią Leszno, która z kolei w miniony weekend rozprawiła się w Częstochowie z Włókniarzem 49:41.

Po zwycięstwie w Lesznie gorzowski zespół momentalnie wyrósł na jednego z głównych kandydatów do przerwania trwającej od 2017 roku dominacji ekipy Fogo Unii. Aktualni wicemistrzowie Polski w miniony weekend w drugiej kolejce PGE Ekstraligi podejmowali u siebie Motor Lublin i rzecz jasna uważani byli za faworytów tej potyczki. Gorzowianie, ponownie prowadzeni przez Piotra Palucha, dzielnie zastępującego walczącego z koronawirusem trenera Stanisława Chomskiego, nie zawiedli oczekiwań swoich fanów pewnie pokonując lubelską drużynę 52:38. Ponownie najlepszy w ich ekipie był dwukrotny indywidualny mistrz świata Bartosz Zmarzlik, który wygrał wszystkie swoje wyścigi i zdobył komplet 15 punktów. Niewiele gorszy od niego był pozyskany przed tym sezonem z Falubazu Zielona Góra Słowak Martin Vaculik, który wywalczył 13 punktów. Mecz nie był zagrożony, bo pogoda dopisała, a tor poprawiony pod okiem komisarza zawodów i sędziego był równy i pozwalała na szybkie i bezpieczne ściganie.
Po pierwszej serii startów, zgodnie z przewidywaniami, prowadzili gospodarze różnicą czterech punktów. Wśród gości wyróżniał się debiutujący w elicie Mateusz Cierniak, który zdobył dla Motoru sześć punktów. Na półmetku zmagań Stal prowadziła 24:18, a brylującym w ekipie gospodarzy Zmarzlikowi i Vaculikowi kroku dotrzymywali jeszcze Duńczyk Anders Thomsem (zdobył w meczu 11 punktów) oraz Szymon Woźniak, który wywalczył osiem punktów.
W zespole Motoru dobrze spisał się Jarosław Hampel, co było miłą niespodzianką dla kibiców tej drużyny, bo ten żużlowiec jeszcze niedawno ciężko przechodził zakażenie Covid-19. Były wicemistrz świata zdobył dziewięć punktów z dwoma bonusami i był to jego najlepszy występ na gorzowskim torze od kilku lat.
Trener Motoru Maciej Kuciapa już w 8. wyścigu skorzystał z rezerwy taktycznej i posłał do walki Duńczyka Mikkela Michelsena, który wespół z Rosjaninem Grigorijem Łagutą stworzyli mocny duet. Bieg rozegrano na raty, bo w pierwszym podejściu doszło do kraksy z udziałem Thomsena i Michelsena. W powtórce duńsko-rosyjska para wygrała podwójnie i lublinianie zniwelowali stratę do dwóch punktów. Ale był to jedyny taki zryw zespołu gości w tym meczu. Michelsen bliżej z torem zapoznał się jeszcze w 10. wyścigu. Duńczyk na pierwszym łuku uderzył kolanem o tor, co wytrąciło go z równowagi i doprowadziło do upadku. Sędzia zawodów Artur Kuśmierz podjął dyskusyjną decyzję o powtórce z udziałem czterech zawodników, bo Michelsen raczej zasłużył na wykluczenie. Gorzowianie nie rwali z tego powodu szat, bo powtórzony bieg wygrali podwójnie i odzyskali sześciopunktowe prowadzenie, którego nie pozwolili już rywalom zmniejszyć i które w kolejnych biegach jeszcze systematycznie powiększali.
Przyczynił się do tego głównie Szymon Woźniaka, który po dwóch pierwszych słabszych wyścigach w drugiej części spotkania przebudził się i wygrał dwa biegi. Szczególnie istotne było jego zwycięstwo w 11. wyścigu, w którym za rywali miał Hampela i Łagutę. Gorzowianie przesądzili o swoim zwycięstwie w tym starciu już w 13. biegu po podwójnej wygranej pary Zmarzlik – Thomsen. Ale prezes Stali Marek Grzyb może też cieszyć się z transferu Vaculika, bo Słowak w drugim ligowym występie imponuje wysoką formą. Zmarzlik i właśnie Vaculik oraz Thomsen i Woźniak zaczęli ten sezon w iście mistrzowskim stylu, ale czy starczy im pary do końca rozgrywek, na razie trudno przewidzieć.
Broniąca tytułu Unia Leszno z pewnością nie odda mistrzostwa bez walki. W ekipie „Byków” porażka z gorzowianami w meczu inaugurującym nowy sezon nie wzbudziła paniki, nawet wręcz przeciwnie – pomogła w mobilizacji przed wyjazdowym starciem z także aspirującym do walki o najwyższe laury Włókniarzem Częstochowa. Częstochowianie rozpoczęli niedzielny mecz z Unią z impetem i po kilku biegach mieli już nawet osiem punktów przewagi, lecz wtedy przyjezdni dokonali korekt w ustawieniach swoich motocykli i szybko wrócili do gry. Punktowali jednak tylko seniorzy, bo juniorzy znów wypadli fatalnie – Pludra i Sadurski zdobyli tylko jeden punkt, który przysługiwał im z urzędu w biegu juniorskim.
Ale w ekipie Włókniarza w trakcie rywalizacji słabych stron ujawniło się znacznie więcej. Bartosz Smektała i Kacper Woryna chyba jeszcze nie czuję się na częstochowskim torze jak na swoim, bo byli wolni i lepiej spisywał się od nich nawet Jonas Jeppesen. Najbardziej zawiódł jednak jeden z liderów zespołu Fredrik Lindgren. Widać było, że szwedzki żużlowiec na początku sezonu ma kłopoty sprzętowe i nie jest jeszcze równorzędnym wsparciem dla Duńczyka Leona Madsena. On zresztą też daleki jest od swojej optymalnej dyspozycji. Po jedenastu biegach ekipa Unii po raz pierwszy wyszła w tym meczu na prowadzenie i wtedy podopieczni trenera Piotra Barona złapali taki wiatr w żagle, że tylko cud mógł uratować gospodarzy od porażki. Ale choć zawody odbywały się pod Janą Górą, cud na częstochowskim torze się nie wydarzył, a po 13. biegu, w którym para Miśkowiak – Lindgren przegrała podwójnie, Unia przyklepała swoje zwycięstwo i już do końca tylko pilnowała przewagi, by ostatecznie wygrać mecz 49:41.
Aktualni mistrzowie Polski w tej chwili są w tabeli ekstraligi na czwartej pozycji. Prowadzi Stal Gorzów (dwa mecze, dwa zwycięstwa, komplet czterech dużych punktów i małe punkty +20), przed Spartą Wrocław (jeden mecz, dwa punkty, małe +12) i Apatorem Toruń (dwa mecze, dwa punkty, małe 0). Unia jest na czwartym miejscu (dwa mecze, dwa punkty, małe +2), Falubaz na piątym (dwa mecze, dwa punkty, małe 0), a Włókniarz na szóstym (jeden mecz, zero punktów, małe – 8).
Dwie ostatnie lokaty zajmują GKM Grudziądz (jeden mecz, zero punktów, małe – 12) oraz Motor (jeden mecz, zero punktów, małe – 14). W klasyfikacji najskuteczniejszych zawodników ligi prowadzi Bartosz Zmarzlik (średnia punktów 2,900). Za nim są Nicki Pedersen (2,667), Tai Woffinden i Martin Vaculik (obaj 2,600).
Trzecia kolejka PGE Ekstraligi zostanie rozegrana w najbliższy weekend. W piątek Unia Leszno podejmie Apatora Toruń, a Włókniarz Częstochowa Falubaz Zielona Góra, natomiast w niedzielę GKM Grudziądz zmierzy się u siebie ze Stalą Gorzów, a Motor w Lublinie ze Spartą Wrocław.

Żużel: Stal Gorzów rozbiła Unię w Lesznie

Od sensacyjnej porażki zaczęli nowy sezon broniący mistrzowskiego tytułu żużlowcy Unii Leszno. W 1. kolejce PGE Ekstraligi leszczynianie przegrali na własnym torze ze Stalą Gorzów 42:48.

Unia po raz ostatni przegrała na swoim stadionie w sierpniu 2017 roku, a ekipą, która ich wtedy pokonała, była Stal Gorzów. W kolejnych latach ekipa „Byków” zaliczyła na własnym torze serię 30 zwycięskich meczów, a przed inauguracją tegorocznego sezonu PGE Ekstraligi nic nie zapowiadało, że ta znakomita passy zostanie przerwana. Drużyna prowadzona przez trenera Piotra Barona znakomicie spisywała się w przedsezonowych sparingach, natomiast gorzowianie borykali się w wieloma problemami – z powodu przeciągającej się renowacji toru na swoim stadionie nie mogli porządnie trenować, a na domiar złego tuż przed niedzielną potyczką z Unią pojawiły się wątpliwości związane z niejasnym wynikiem testu na obecność koronawirusa u Martina Vaculika. Działacze Stali wykazali się jednak dużą operatywnością i ostatecznie słowacki żużlowiec wystartował w Lesznie, zdobywając dla gorzowskiej drużyny 10 punktów. Lepszy od niego w ekipie Stali był tylko Bartosz Zmarzlik.
Dwukrotny indywidualny mistrz świata wywalczył 14 punktów, przegrywając tylko jeden bieg – z liderem zespołu Unii Australijczykiem Jasonem Doyle’m, który także wywalczył w tym meczu 14 „oczek”. W ekipie z Leszna, która w poprzednich sezonach imponowała wyrównanym składem, tym razem dobrze pojechali tylko wspomniany Dole oraz Rosjanin Emil Sajftudinow (zdobył 12 pkt). Reszta zawodników Unii zawiodła oczekiwania. Ekipa Stali wygrała w Lesznie jak najbardziej zasłużenie, bo w niedzielny wieczór nie miała w swoim składzie słabych punktów.
W drugim spotkaniu 1. kolejki beniaminek PGE Ekstraligi Apator Toruń pokonał na swoim torze Falubaz Zielona Góra 51:39. Mecze Motoru Lublin z Włókniarzem Częstochowa i GKM Grudziądz ze Spartą Wrocław przełożono na 24 kwietnia.

Żużlowa PGE Ekstraliga gotowa do walki

W rywalizacji ośmiu zespołów w żużlowej ekstraklasie kibice będą obejrzą 64 mecze i 960 wyścigów. Mistrzowskiego tytułu bronić będzie ekipa Unii Leszno, którą już w pierwszej ligowej kolejce, zaplanowanej w świąteczny weekend, czeka prestiżowe starcie na własnym torze z wicemistrzem z poprzedniego sezonu, Stalą Gorzów.

Rozgrywki PGE Ekstraligi zainaugurowane zostaną 3 kwietnia (sobota), a pierwsza runda dokończona będzie dzień później. Pierwszy mecz PGE Ekstraligi odbędzie się w Lublinie, gdzie miejscowy Motor podejmie Włókniarza Częstochowa (początek godz. 18:00. Tego samego dnia GKM Grudziądz zmierzy się ze Spartą Wrocław (początek godz. 20:15). Natomiast w niedzielę beniaminek ligi Apator Toruń podejmie ma Motoarenie Falubaz Zielona Góra (godz. 16:30, a Unia Leszno na swoim torze zmierzy się z wicemistrzem z poprzedniego sezonu Stalą Gorzów (godz. 19:15).
W stosunku do poprzedniego sezonu w zespołach PGE Ekstraligi doszło do wielu zmian kadrowych. Pod tym względem najmniej zamieszania było w prowadzonej przez Piotra Barona mistrzowskiej ekipie Unii Leszno, z której odeszli juniorzy Dominik Kubera i Bartosz Smektała, a dołączył do niej Australijczyk Jason Doyle. Filarami drużyny po staremu będą jednak Janusz Kołodziej, Piotr Pawlicki i Emil Sajfutdinow.
W wicemistrzowskiej ekipie Stali Gorzów zdecydowanie radykalniej przemeblowano kadrę. Trener Stanisław Chomski musiał zimą pożegnać Krzysztofa Kasprzaka, Nielsa Kristiana Iversena i Mateusza Bartkowiaka, ale w ich miejsce pojawili się w gorzowskim klubie wracający z wypożyczenia junior Kamil Nowacki oraz Duńczyk Marcus Birkemose i Słowak Martin Vaculik. Gwiazdą zespołu będzie rzecz jasna dwukrotny indywidualny mistrz świata Bartosz Zmarzlik, którego wspierać będą Szymon Woźniak, Duńczyk Anders Thomsen i Szwed Linus Sundstroem.
W Sparcie Wrocław zimą doszło do kadrowej rewolucji. Zespół opuścili Max Fricke, Wiktoria Garbowska, Bartosz Curzytek i Mateusz Gzyl, ale trener Dariusz Śledź będzie miał teraz do dyspozycji mocne trio – bo do Brytyjczyka Taia Woffindena i Macieja Janowskiego dołączył Rosjanin Artem Łaguta. Gdyby miał jeszcze zdyskwalifikowanego za niedozwolony doping Maksyma Drabika, wrocławski zespół byłby w stanie nawet przełamać hegemonię Unii Leszno. Ale nawet w obecnym składzie także w tym sezonie powinien znaleźć się w strefie medalowej.
Dużo też w przerwie między sezonami działo się w Falubazie Zielona Góra prowadzonym przez trenera Piotra Żyto. Zielonogórzanie stracili Martina Vaculika, Antonio Lindbaecka (zakończył karierę), Michaela Jepsena Jensena, Norberta Krakowiaka, ale pozyskali w ich miejsce równie dobrych jeźdźców – Słoweńca Mateja Zagara, Australijczyka Maksa Fricke, a przede wszystkim Patryka Dudka i weterana torów 45-letniego Piotra Protasiewicza.
Włókniarz Częstochowa wymienił niemal połowę zespołu, jeśli brać pod uwagę kluczowe zmiany transferowe. Pozyskanie Bartosza Smektały, Kacpra Woryny i Jonasa Jeppesena to solidne wzmocnienie, ale trener Piotr Świderski z pewnością żałuje odejścia Jasona Doyle`a. Ma jednak nadal w składzie Duńczyka Leona Madsena, Szweda Fredrik Lindgren i naszego czołowego juniora Jakuba Miśkowiak.
W Motorze Lublin nie lubią stagnacji. Trener Jacek Ziółkowski przed sezonem dostał zgodę zarządu klubu na zatrudnienie sprawdzonych w ligowej walce żużlowców i ściągnął Rosjanina Grigorija Łagutę, Duńczyka Mikkela Michelsena i Jarosława Hampela, ale wzmocnił też juniorską część kadry o Dominika Kuberę. Z klubu odeszli natomiast Matej Zagar, Jakub Jamróg, Paweł Miesiąc, Oskar Bober i Wiktor Trofimow.
GKM Grudziądz zatrudnił nowego trenera, Janusza Ślączkę, a w miejsce Artem Łaguty, Krzysztofa Buczkowskiego i Marcina Turowskiego zatrudnił Krzysztofa Kasprzaka, Norbert Krakowiaka i Mateusza Bartkowiaka, którzy w zamyśle mają być wsparciem dla duńskich rutyniarzy – Nickiego Pedersena i Kennetha Bjerre oraz lidera zespołu Przemysława Pawlickiego.
I na koniec sytuacja w zespole beniaminka PGE Ekstraligi Apatorze Toruń. Trener Tomasz Bajerski zachował trzon kadry tworzony przez australijskich braci Chrisa i Jacka Holderów, Rosjanina Pawła Łagutę oraz Polaków Adriana Miedzińskiego i Tobiasza Musielaka, do którego dołączyli Brytyjczyk Robert Lambert oraz wracający z wypożyczenia Paweł Przedpełski oraz pozyskany w Wybrzeża Gdańsk Karol Żupiński.

Cięcie kasy w Stali

W ekipie Stali Gorzów, aktualnych wicemistrzów Polski w jeździe na żużlu, znów zrobiło się nerwowo. Miejskie władze przyznały klubowi roczną dotację w wysokości 2,3 mln złotych. To o 1,7 mln zł mniej niż wnioskował klub.

Pod koniec lutego atmosfera wokół Stali Gorzów zgęstniała z powodu kolportowanych w internecie wieści o rzekomo niestosownym zachowaniu działaczy klubu, w tym prezesa Marka Grzyba, w trakcie pobytu na przedsezonowym zgrupowaniu zespołu w Hiszpanii. Za nagłośnieniem tej sprawy stał ponoć gorzowski radny Jerzy Synowiec, w przeszłości prezes Stali, a dzisiaj największy oponent obecnego szefa klubu.
Co naprawdę zdarzyło się w hiszpańskim hotelu trudno jednoznacznie stwierdzić, bo jedna strona mówi, że działacze Stali ostro tam balowali, a prezes Grzyb stanowczo temu przeczy i grozi pozwami do sądu za publikowanie nieprawdziwych według niego informacji w tej sprawie. Ale fali oburzenia jaka wezbrała wśród mieszkańców Gorzowa powstrzymać nie zdołał, a to odbiło się natychmiast na decyzji radnych w dyskutowanej akurat w tym czasie debacie o wysokości tegorocznej dotacji dla Stali z budżetu miasta przyznawanego z puli środków na promocję Gorzowa. Żużlowy klub, który jest dumą i wizytówką tego miasta, złożył wniosek o przyznanie dofinansowania w wysokości czterech milionów złotych.
Rozkolportowane opowieści o imprezach w hiszpańskim hotelu raczej nie wpłynęły na decyzję rady miasta i prezydenta Jacka Wójcickiego o obcięciu dotacji dla Stali o 1,7 mln złotych. I bez tego zostałaby zmniejszona, bo miejski budżet ma poważniejsze wydatki związane z pandemią, ale może nie aż tyle. „Szanuję decyzję prezydenta i komisji sportu. Nasz wniosek opiewał na wyższą kwotę, a dostaliśmy mniejszą. Rozumiemy, że to z powodu trudnej sytuacji gospodarczej w okresie pandemii. Przyjmujemy decyzję do wiadomości i działamy dalej” – skomentował decyzję prezes Grzyb. Teraz musi jednak znaleźć te 1,7 mln złotych, bo przecie sam Bartosz Zmarzlik ma kontrakt w wysokości 3 mln zł.

PGE Ekstraliga: Nie oszczędzają na transferach

Sezon transferowy w naszej żużlowej PGE Ekstralidze rozpocznie się 1 listopada, ale z grubsza już wiadomo, jakie zmiany zajdą w poszczególnych zespołach. Mimo strat finansowych spowodowanych przez pandemię koronawirusa kluby nie oszczędzają na apanażach dla kluczowych zawodników, głównie polskich.

Najlepiej opłacanym zawodnikiem w PGE Ekstralidze w nowym sezonie będzie bez dwóch zdań dwukrotny mistrz świata Bartosz Zmarzlik. Szefowie Stali Gorzów zapewniają w medialnych wypowiedziach, że doszli już do porozumienia ze swoim wychowankiem i są absolutnie pewni, że 25-letni żużlowiec, jedyny Polak który ma w dorobku dwa tytuły indywidualnego mistrza świata, na dodatek zdobyte rok po roku, mimo licznych intratnych ofert nie zmieni barw klubowych. Rzecz jasna nie zrobi tego za darmo. Jeśli wierzyć nieoficjalnym przechwałkom działaczy gorzowskiego klubu, Zmarzlik może liczyć na zarobki porównywalne z tymi, jakie w 2011 roku miał w tym klubie świeżo upieczony mistrz świata Tomasz Gollob. A to oznacza, że gaża lidera Stali w nowym sezonie PGE Ekstraligi osiągnie pułap trzech milionów złotych. Poza tym Zmarzlik ma indywidualny kontrakt z PKN Orlen wart kolejny milion złotych, kilka mniejszych umów sponsorskich oraz niemal gwarantowane dodatkowe zarobki za starty w cyklu Speadway Grand Prix, a także w zagranicznych ligach – szwedzkiej i duńskiej. Żużlowi eksperci szacują, że w sumie gorzowianin w najbliższym sezonie może zgarnąć ponad pięć milionów złotych. Inni zawodnicy nie mogą liczyć na takie gwiazdorskie apanaże. Tylko kilku żużlowców może liczyć na zarobki powyżej dwóch milionów złotych za sezon.
Nowością tegorocznego okresu transferowego jest to, że na lukratywne oferty mogą liczyć w zasadzie wyłącznie polscy żużlowcy. Nie ma wśród nich wielu mogących zagwarantować wysoki poziom sportowy, ale z powodu niedostatku wartościowych jeźdźców w kategorii wiekowej do 24 lat, to właśnie Polacy, których każdy zespół musi zatrudnić w obowiązkowej liczbie, będą decydować o wynikach zespołów. I to dlatego szefowie naszych żużlowych klubów oferują najlepszym z nich naprawdę wielkie pieniądze, byle tylko zgodzili się ścigać w ich drużynach. Dobrym przykładem jest tu 22-letni zawodnik Unii Leszno Bartosz Smektała, który przymierza się do zmiany barw klubowych. O jego pozyskanie zabiega mocno Włókniarz Częstochowa, oferując mu za sam podpis na nowym kontrakcie ponad 700 tysięcy złotych, zaś za każdy zdobyty ligowy punkt jest gotów płacić siedem tysięcy złotych. Łatwo policzyć, że jeśli Smektała w nowym sezonie utrzyma skuteczność z tegorocznego, przy takich stawkach będzie mógł tylko w zespole Włókniarza zarobić w 2021 w sumie 1,7 mln złotych. Na niewiele mniejsze pieniądze w Motorze Lublin może też liczyć rówieśnik Smektały, Dominik Kubera.
Z płacowymi żądaniami nie zaszaleją natomiast obcokrajowcy. Powód ich pasywnej postawy jest oczywisty – cudzoziemców chętnych do ścigania się w najlepszej i najlepiej płacącej lidze żużlowej na świecie jest więcej niż miejsc przyznanych im w PGE Ekstralidze. Dlatego szefowie klubów wykorzystują tę sytuację przy negocjacjach, chociaż z drugiej strony, patrząc na planowane budżety i wydatki, chyba nie ma w PGE Ekstralidze lęku przed finansowymi skutkami pandemii koronawirusa. W większości klubów oferowane zawodnikom stawki punktowe wróciły do poziomu wynegocjowanego przez zawodników w 2019 roku.

Przymiarki kadrowe w ekstralidze
Unia Leszno: zostają – Emil Sajfutdinow, Janusz Kołodziej, Piotr Pawlicki, Jaimon Lidsey, Kacper Pludra; przychodzą – Jason Doyle, Krzysztof Sadurski, Damian Ratajczak; odchodzą – Bartosz Smektała (Włókniarz), Dominik Kubera (Motor), Szymon Szlauderbach (szuka klubu).
Stal Gorzów: zostają – Bartosz Zmarzlik, Anders Thomsen, Szymon Woźniak, Rafał Karczmarz, Mateusz Bartkowiak, Wiktor Jasiński; przychodzą – Martin Vaculik, Marcus Birkemose, Kamil Nowacki: odchodzą – Krzysztof Kasprzak (GKM), Niels-Kristian Iversen (szuka klubu).
Sparta Wrocław: zostają – Tai Woffinden, Maciej Janowski, Gleb Czugunow, Daniel Bewley, Michał Curzytek, Przemysław Liszka, Maksym Drabik (ale nie na 100 procent); przychodzi – Artiom Łaguta, odchodzi – Max Fricke (szuka klubu).
Falubaz Zielona Góra: zostają – Patryk Dudek, Piotr Protasiewicz, Michael Jepsen Jensen), Jan Kvech; Matej Zagar, Rohan Tungate; odchodzą – Martin Vaculik (Stal), Norbert Krakowiak (GKM), Antonio Lindbeck, Mateusz Tonder, Damian Pawliczak (szukają klubu).
Włókniarz Częstochowa: zostają – Leon Madsen, Fredrik Lindgren, Jakub Miśkowiak, Mateusz Świdnicki, Bartłomiej Kowalski; przychodzą – Bartosz Smektała, Kacper Woryna, Jonas Jeppesen; odchodzą – Jason Doyle (Unia), Rune Holta (ROW), Paweł Przedpełski (Apator).
Motor Lublin: zostają – Grigorij Łaguta, Mikkel Michelsen, Jarosław Hampel, Wiktor Lampart, Wiktor Firmuga; przychodzą – Dominik Kubera, Krzysztof Buczkowski; odchodzą – Matej Zagar (Falubaz), Jakub Jamróg, Paweł Miesiąc, Wiktor Trofimow, Oskar Bober (szukają klubu).
GKM Grudziądz: zostają – Nicki Pedersen, Kenneth Bjerre, Przemysław Pawlicki, Roman Lachbaum, Danis Zieliński, Kacper Łobodziński, Damian Lotarski; przychodzą – Krzysztof Kasprzak, Norbert Krakowiak; odchodzą – Artiom Łaguta (Sparta), Krzysztof Buczkowski (Motor), Marcin Turowski (szuka klubu).
Apator Toruń: zostają – Jack Holder, Chris Holder, Adrian Miedziński, Tobiasz Musielak, Kamil Marciniec, Aleks Rydlewski, Justin Stolp; przychodzą – Robert Lambert, Paweł Przedpełski, Karol Żupiński; odchodzą – Wiktor Kułakow, Igor Kopeć-Sobczyński (szukają klubu).