Jak to się robi na świecie

Z koronawirusem walczy się we wszystkich krajach. Rządy wybierają te sposoby ograniczania epidemii, które uznają za najsensowniejsze. I, na szczęście, prawie nikt nie ma pretensji do rozwiązań godzących w dobra pojedynczych ludzi. Jak chyba nigdy dotąd, nadrzędną wartością wszędzie stało się społeczeństwo. Oddaliśmy swoje dobra osobiste, takie jak spacery, siedzenie w knajpie, czy wspólne biwakowanie tym, którym to wszystko mogłoby grozić śmiercią.

Rząd szwedzki jest wyjątkiem. Zamiast nakazów i zakazów wydaje rekomendacje. Licząc, że obywatele zachowają się dorośle i odpowiedzialnie. Rekomenduje zatem zachowanie dystansu , pracę zdalną, pozostanie w domu gdy ma się zwykłe przeziębienie, czy inną infekcję i izolację osób w wieku powyżej 70 lat.
Nie są zamknięte przedszkola, żłobki i szkoły podstawowe. Jedynie uczelnie wyższe przeszły na system e-learningu ze względu na zajęcia, na których gromadzi się nawet 500 osób. Ministerstwo Spraw Zagranicznych odradza też wyjazdy do innych krajów. Jedynym rygorem jest zakaz zgromadzeń powyżej 50 osób.
Czy to się sprawdza? Szwecja licząca 4 razy mniej mieszkańców niż Polska, ma niemal 2 razy tyle osób zakażonych koronawirusem. I prawie 5 razy tyle co my zgonów spowodowanych COVID-19.
Rządy prowadzą też różne formy diagnozowania koronawirusa. Jedni, jak Niemcy, Amerykanie i Koreańczycy Południowi testuję na potęgę. Inni różnie. A Polska na tym tle nader średnio.
Połowa światowej populacji jest zmuszona odpowiednimi przepisami do siedzenia w domach. Godziny policyjne i kwarantanny obowiązują w ponad 90 krajach. W 49 państwach zamieszkałych przez 2,78 miliarda mieszkańców 49 wprowadzono zakaz wychodzenia z domów. Mają tak w większości stanów w USA. Mają Azjaci, choćby w Indiach, Nepalu i Sri Lance. Restrykcje takie obowiązują też w takich tuzach demokracji jak Wielka Brytania, Francja, Włochy i Hiszpania.
Ale w przypadkach Niemiec, Kanady, Meksyku czy Iranu nie wprowadzono żadnych środków przymusu ale ledwie ledwie wezwano mieszkańców do pozostania w domach, Dobrowolna kwarantanna dotyczy zatem 600 milionów obywateli takich krajów.
Z kolei 500 milionów osób mieszkających w 26 państwach takich jak Kenia, Egipt, Mali albo w Chile i Panamie ma godzinę policyjną, więc musi siedzieć w mieszkaniach od wieczora do rana.
Inne kraje pozamykały większe miasta. W Finlandii mają tak Helsinki, a w Demokratycznej Republice Konga – Kinszasa. Ciekawie wygląda rzecz w Arabii Saudyjskiej, gdzie zakaz ten dotyczy nie tylko Rijadu, ale i świętych miast islamu – Mekki i Medyny.
Nigdzie natomiast poza Polską nie występuje samoistny ( a nie spowodowany zakazem odchodzenia od domu dalej niż na kilometr – jak we Francji) zakaz wstępu do lasu.
Polska jest o tyle interesująca w gronie państw walczących z pandemią, że tutejszy rząd nie wykazuje typowej dla rządzących wszędzie – hipokryzji. Każda władza będzie się starała przekuć walkę z COVID 19 na swój sukces. Ale tylko w Polsce rząd robi to w sposób absolutnie niezawoalowany, prąc do wyborów prezydenckich.
Od reszty krajów różnimy się też tym, że wprowadzono mnóstwo zakazów i sankcji za ich naruszanie, nie wprowadzając jednak stanu wyjątkowego, który by to sankcjonował. Dlaczego? – wiadomo. A przecież stany nadzwyczajne wprowadziły nawet orbanowskie Węgry. Oprócz takiego wianuszka krajów działających dziś w stanie nadzwyczajnym, który pozwolę sobie wymienić, dedykując to rządzącym. Są to: Bułgaria, Czechy, Dania, Estonia, Finlandia, Francja, Włochy, Łotwa, Luksemburg, Portugalia, Rumunia, Słowacja i Hiszpania.

Stan wyjątkowy wprowadzić niezwłocznie!

Sytuacja z dnia na dzień staje się coraz gorsza. Musimy sobie uświadomić, że chorych z wirusem będzie przybywać. Jak w takiej sytuacji prowadzić nie tylko kampanię wyborczą – to już dziś jest prawie niemożliwe – a potem jak przygotować wybory? – mówi prof. Marek Chmaj, prawnik konstytucjonalista, w rozmowie z Justyną Koć (wiadomo.co).

Kiedy i w jakich sytuacjach konstytucja dopuszcza przesunięcie terminu wyborów?

Konstytucja przewiduje możliwość odroczenia terminu wyborów tylko w razie wprowadzenia jednego ze stanów nadzwyczajnych. Mamy trzy stany nadzwyczajne: stan wojenny, stan wyjątkowy i klęski żywiołowej. Zgodnie z art. 228 w czasie trwania stanu nadzwyczajnego i 90 dni po jego zakończeniu nie mogą się odbywać wybory, a kadencja danego organu ulega przedłużeniu.

Wszystko zależy od dwóch kwestii. Po pierwsze: czy będzie zarządzony stan nadzwyczajny. Widzę przesłanki do wprowadzenia jednego z dwóch – albo stanu wyjątkowego, bo mamy zagrożone bezpieczeństwo obywateli, albo też stanu klęski żywiołowej, jeżeli przyjmiemy, że walka z epidemią jest formą takiej właśnie klęski.

Niezależnie od wprowadzonego stanu to organ, który go wprowadza, decyduje, na jak długo. W przypadku klęski żywiołowej może być prowadzony na 30 dni, ale za zgodą Sejmu można go wydłużyć, natomiast stan wyjątkowy na okres nie dłuższy niż 90 dni i za zgodą Sejmu można go wydłużyć na 60 dni. Po zakończeniu stanu nadzwyczajnego nie można przeprowadzić wyborów przez 90 dni, może natomiast odbywać się kampania wyborcza. Przepis dotyczy tylko samych wyborów.

Czyli być może wybory odbędą się dopiero we wrześniu?

To zależy od tego, jaki stan zostanie wprowadzony. Jeżeli hipotetycznie zostałby wprowadzony teraz na 30 dni, to analogicznie w połowie kwietnia by się zakończył i potem 90 dni bez możliwości wyborów. Zatem wówczas wybory mogłyby się odbyć pod koniec lipca. Przy czym termin wyborów wyznaczyłby marszałek Sejmu, który powinien się kierować tym, aby wybory odbyły się jak najszybciej, w pierwszym konstytucyjnym terminie, a więc w dzień wolny od pracy przypadający w miarę szybko od końca tego 90-dniowego terminu.

Kto wprowadza stan nadzwyczajny?

Zależy który. Stan wyjątkowy wprowadza prezydent na wniosek Rady Ministrów, stan klęski żywiołowej sama Rada Ministrów.

Co oznacza wprowadzenie stanu nadzwyczajnego?

W czasie jego trwania niektóre wolności lub prawa określone w konstytucji mogą zostać czasowo zawieszone, bo mogą wystąpić tak nadzwyczajne zagrożenia, które uzasadniają ich zawieszenie.

Jakie prawa dokładnie mogą zostać ograniczone?

To zależy od szczegółowych regulacji w danej ustawie, ale można zawiesić możliwość zgromadzeń; na razie mamy apel premiera w tej sprawie.

Można wprowadzić tzw. godzinę policyjną, zakaz opuszczania mieszkania w określonych godzinach, ograniczyć swobodę przemieszczenia się np. z gminy do gminy albo z dzielnicy do dzielnicy, ruch może się odbywać tylko za specjalnym pozwoleniem. Może zostać ograniczona wolność prowadzenia działalności gospodarczej lub nakaz określonej działalności gospodarczej. Zajęcie rzeczy ruchomych, pojazdów, maszyn itp.

Niektórzy publicyści proponują, aby wprowadzić jednorazową poprawkę do konstytucji, tak aby móc zmienić datę wyborów bez potrzeby wprowadzania stanu nadzwyczajnego. Obawiają się, że PiS nie zrezygnuje szybko ze specjalnych uprawnień.

Jak pan ocenia ten pomysł?

Po to mamy konstytucję, która wprowadza stany nadzwyczajne, aby w sytuacjach szczególnych zagrożeń je wprowadzać. Ustawodawca przewidział możliwość ograniczania konstytucyjnych praw. Natomiast nowelizacja konstytucji obecnie musiałaby się odbywać zgodnie z procedurą określoną w art. 235. To są konkretne terminy, trzeba wnieść projekt, następnie musi być uchwalona ustawa w Sejmie większością 2/3, potem w terminie nie dłuższym niż 60 dni przez Senat, gdzie musiałaby być bezwzględna większość głosów za. Hipotetycznie to jest do zrobienia, ale uważam, że zmiana konstytucji pod presją nie jest dobrym rozwiązaniem.

Stan klęski żywiołowej można wprowadzić nawet na tydzień, a w wyniku wprowadzenia jej nawet w kilku gminach już wybory prezydenckie nie mogłyby się odbyć w planowanym terminie. Potem mamy 90 dni, aby można było normalnie prowadzić kampanię.

Pana zdaniem wybory należy przełożyć?

– Sytuacja z dnia na dzień staje się coraz gorsza. Musimy sobie uświadomić, że chorych z wirusem będzie przybywać. Jak w takiej sytuacji prowadzić nie tylko kampanię wyborczą – to już dziś jest prawie niemożliwe – a potem jak przygotować wybory? Przecież muszą zostać wyznaczone komisje wyborcze w każdym lokalu. Proszę pamiętać, że PiS podwoił liczbę członków komisji wyborczych, bo jedna komisja przeprowadza wybory, a druga liczy. Członkowie komisji musieliby być cały czas w lokalach wyborczych, mieliby styczność z tysiącami ludzi, którym trzeba by było sprawdzić personalia, następnie wydać kartę do głosowania i podać długopis.

Co z tymi, którzy przechodziliby kwarantannę w domach? Co z tymi, którzy przyjdą do lokalu i się zarażą? Nie można zagwarantować, bo to technicznie niemożliwe, aby lokal wyborczy był odkażany co kilka minut. Problemów jest bardzo dużo, a odpowiedzialność za to, że wybory będą odbywać się w tym terminie, spoczywać będzie na prezydencie i Radzie Ministrów.

A może wybory korespondencyjne?

To też wymagałoby zmiany ustawy. Poza tym wybory korespondencyjne mogą uzupełniać wybory tradycyjne, a nie je zastępować. Lokale wyborcze powinny być czynne.

Rząd powinien podjąć szybko tę decyzję?

Ma jeszcze chwilę do namysłu, ale pamiętajmy, że kampania wyborcza w zasadzie już się nie toczy. Kandydaci mają nawet problem z zebraniem 100 tys. podpisów, bo ludzie boją się podchodzić, aby złożyć podpis. Zatem stan nadzwyczajny powinno się wprowadzić w poczuciu odpowiedzialności za kraj niezwłocznie.