Sadurski znów nagrodzony

W III edycji Ogólnopolskiego Konkursu na Rysunek Prasowy im. Aleksandra Wołosa – Olsztyn 2021, zwyciężyła praca Janka Janowskiego. Jednym z wyróżnionych jest Szczepan Sadurski, nagrodzony rysunek pokazujemy obok.

Ukazał się na okładce w Trybunie, w lutym 2020. Tym samym nasz autor powtórzył ubiegłoroczny sukces.

Nie tylko pandemia spowodowała, że konkursów rysunku satyrycznego jest organizowanych coraz mniej. Prace polskich karykaturzystów coraz rzadziej goszczą w prasie i można je oglądać głównie w Internecie. Jest też coraz mniej rysujących satyryków, którzy na co dzień komentują naszą rzeczywistość. Szkoda, bo tematów do skomentowania aktualnie jest mnóstwo.

Rysunki Sadurskiego (rocznik 1965) są obecne w prasie od 1979 r., gdy jako nastolatek zadebiutował w Świecie Młodych. Jego rysunki gościły w ok. 150 tytułach prasy polskiej i zagranicznej.

Władza bierze się za satyryków?

Nie wiem, czy kiedyś o Szczepanie Sadurskim będą pisać, że w 2021 roku podkładał bomby. Jeśli nie zmieni się władza, to niewykluczone. 29 stycznia zeznawał w sprawie ZD-530/21. Na razie jako świadek.

Oczywiście nie można mieć pretensji do szeregowych policjantów. Taka praca. Miał przesłuchać – przesłuchał. Ale skądś przyszło zlecenie. Zapewne z prokuratury. Czy można wierzyć organom (prokuratura, sądy) gdy nawet sam prezydent RP, premier i posłowie partii rządzącej, do tego TVP i billboardy w całej Polsce, mówią lub jasno dają do zrozumienia, że to nieuczciwa, podejrzana „kasta”. Które co chwila szukają haków na Giertycha i innych (to już inna bajka, ale też pokazuje Polakom: nie należy im ufać).

Telefonicznie odmówiono zdziwionemu Sadurskiemu odpowiedzi na pytania po co jest wzywany i to nawet zrozumiałe. Ale 48h na stawienie się na komisariacie? Morderstwo albo sprawa polityczna. Bo w jakich jeszcze innych sprawach polskie organy ścigania działają tak błyskawicznie? W sytuacji, gdy szereg głośnych spraw (począwszy od „dwóch wież”) czeka albo jest natychmiast umarzanych.

Głupi dowcip, który należy zbadać (tylko kto teraz wierzy policji?) czy zlecenie, które ma drugie dno?

Satyryk, który na co dzień drukuje rysunki polityczne w lewicowym czyli opozycyjnym dzienniku Trybuna. Który na Sadurski.com ma mocne dowcipy polityczne, satyrę na PiS i najwyższych przedstawicieli obecnej władzy. Drukujący w prasie od wielu lat. W stanie wojennym jako nastolatek nie bał się rysować Jaruzelskiego i ZOMOwców, (niektóre rysunki są na ekspozycji stałej w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku), który w ostatnich latach otwierał wystawy w różnych miejscach świata. Nie humorysta, lecz satyryk czyli osoba, która swą twórczością niejednemu zalazła za skórę. Na pewno nie osoba anonimowa. Ktoś taki miałby podkładać bomby, w dodatku dla jaj (a może całkiem poważnie) informować o tym organa ścigania wysyłając e-maila, w którym jest jego imię i nazwisko?

To się kupy nie trzyma i śmierdzi jak stąd do Smoleńska. Pewnie dlatego jest sprawdzane. Ale czy w sytuacji upolitycznienia instytucji takich jak prokuratury, sądy, w czasach gdy w Internecie widzimy jak działają policjanci, pacyfikując pokojowe masze Strajku Kobiet, logicznie myślący człowiek natychmiast wszystko wykluczy? Przecież ta władza robi wszystko, aby autorytet wspomnianych wyżej instytucji podważyć i żeby Polacy im nie ufali.

A może chodzi o skompromitowanie wieloletniej działalności Sadurskiego (jak jak niedawno skompromitowano aktorkę Jandę i innych ludzi kultury), choć tak naprawdę chodzi o „pokazanie”, jakich to ludzi ma wokół siebie Trybuna, lewica, lub szerzej – opozycja? Może zaraz materiał zrobi TVP i puści w Wiadomościach? Nawet jeśli wszystko okaże się „nieporozumieniem”, „pomyłką” i przycichnie – smrodek pozostanie. Twórcy mają się bać, Polacy mają się bać wyrażania swoich poglądów. Pretekst, żeby w kogoś lub coś uderzyć, jeśli się koniecznie chce – zawsze się znajdzie. Żyjemy przecież w epoce „Prawa” i „Sprawiedliwości”.