Cyrk Williamsa na torze Interlagos

Przedostatni w tym sezonie wyścig Formuły 1, Grand Prix Brazylii na torze Interlagos w Sao Paulo, wygrał kierowca ekipy Red Bulla Max Verstappen. Niewiele brakowało, a Holendrowi szanse na triumf zniweczyłby Robert Kubica, którego techniczy Williamsa wypuścili z pit-stopu niemal pod koła bolidu Verstappena. To nie był jedyny paskudny numer jaki brytyjski zespół wyciął Polakowi w Brazylii.

Kubica ukończył wyścig o Grand Prix na 16. pozycji, ale był ostatnim z kierowców, którzy ukończyli zmagania. Do mety tym razem nie dojechali Lance Stroll z Racing Point, Valtteri Bottas z Mercedesa i obaj jeźdźcy Ferrari – Sebastian Vettel oraz Charles Leclerc, którzy w bratobójczym pojedynku na torze rozbili swoje bolidy. Na Interlagos rządził tym razem Verstappen, który prowadził od startu do mety, a jego zwycięstwo stanęło pod znakiem zapytania tylko raz, gdy Holender wyjeżdżał na tor po pierwszej zmianie opon. Niemal w tym samym momencie do pit-stopu zjechał Kubica, ale z jakiegoś powodu, notująca we wcześniejszych wyścigach najlepsze czasy przy zmianach ogumienia obsługa techniczna Williamsa, tym razem przytrzymała auto Polaka przez kilka sekund dłużej i wypuściła go w najmniej odpowiednim momencie, nie informując przy tym o nadjeżdżającym właśnie aucie Red Bulla. Nieświadomy tej sytuacji Kubica w alei serwisowej wpakował się holenderskiemu kierowcy niemal pod koła i zmusił go do gwałtownego zjazdu w bok, co groziło uderzeniem w bandę i rozbiciem auta.

Wściekły Verstappen klął jak szewc, bo na chwilę utknął za Polakiem i gdy obaj w końcu wrócili na tor, na prowadzenie wyszedł Lewis Hamilton. Holender był jednak tego dnia znakomicie dysponowany i świetnym manewrem wyprzedził świeżo upieczonego mistrza świata, odzyskując utraconą pozycję lidera wyścigu. Williams za ten incydent został ukarany pięcioma sekundami przymusowego postoju w kolejnym pit-stopie, zaś Kubicy wlepiono dwa punkty karne do licencji.

Kubica po wyścigu przeprosił holenderskiego kierowcę. „Nie widziałem go, a gdy usłyszałem, że nadjeżdża, było już za późno na reakcję. Jest mi przykro, bo sam wiem jak denerwujące są takie incydenty, gdy walczy się na czele stawki. Przepraszam” – powiedział Kubica. Co ciekawe, sędziowie ostatecznie uznali, że to Polak z własnej winy pozostał dłużej w boksie i przez to wyjechał z opóźnieniem prowokując niebezpieczną sytuację.

Ta sytuacja po raz kolejny pokazuje, jak złe relacje ma obecnie polski kierowca z brytyjska ekipą. Podczas piątkowego trening samochód Kubicy przy wyjściu z zakrętu przestał reagować na ruchy kierownicy i wyleciał z toru rozbijając się o bandę. Mechanicy poskładali bolid, ale użyli do tego części zapasowych w starszej specyfikacji, co oznaczało, że polski kierowca znów będzie się ścigał niekonkurencyjnym bolidem. Mimo to Kubica w niedzielę jak zawsze wystartował wybornie i wyprzedził drugiego z kierowców Williamsa, George Russella i dosyć długo jechał przed Brytyjczykiem, ale oba auta brytyjskiej ekipy zamykały stawkę. Sytuacja zmieniła się po pierwszej wizycie w alei serwisowej. Młody Brytyjczyk wyprzedził naszego kierowcę w najmniej spodziewanym momencie.

Niebieska flaga w wyścigach Formuły 1 oznacza, że zawodnik lub zawodnicy zaraz zostaną zdublowani. Dobrym obyczajem jest, że przepuszcza się kierowców walczących o czołowe lokaty. Tymczasem niebieską flagę postanowił wykorzystać Russell, żeby wskoczyć przed Kubicę. Polak nawet się nie bronił przez atakiem kolegi z zespołu, ale był zdziwiony jego zachowaniem. „Z reguły jak się jedzie na dwóch ostatnich miejscach i ma się niebieskie flagi, to puszcza się gości, którzy o coś się ścigają, a nie walczy z kolegą z zespołu” – cierpko skomentował zachowanie Russella polski kierowca.

Na swoim złomie Kubica i tak nie miał szans na wyprzedzenie żadnego z rywali, natomiast dysponujący lepszą wersją bolidu FW42 Russell awansował na 12. pozycję tylko dlatego, że w końcówce dwukrotnie na torze pojawiał się samochód bezpieczeństwa. Punktów do klasyfikacji konstruktorów jednak nie zdobył, a zatem na koncie brytyjskiego zespołu nadal pozostaje jeden punkt wywalczony przez Kubicę. I pewnie tak już pozostanie do końca sezonu. Nie zmienia to jednak wrażenia, że ekipa Williamsa u schyłku współpracy pogrywa sobie z polskim kierowcą już na całego, lekceważąc przy tym także interesy sponsorującego brytyjski team PKN Orlen. Dobrze, że ta farsa wkrótce się skończy.

 

Formuła 1: Ekipa Mercedesa w podwójnej koronie

Lewis Hamilton wygrał wyścig o Grand Prix Brazylii i potwierdził, że zasłużenie zdobył piąty już tytuł mistrza świata kierowców. Ale na torze Interlagos Brytyjczyk swoim zwycięstwem przypieczętował też tytuł mistrza świata konstruktorów dla ekipy Mercedesa.

 

Przed rozpoczęciem wyścigu o Grand Prix Brazylii Hamilton miał już tytuł mistrza świata, piąty w karierze, w kieszeni. Pewny wicemistrzostwa był też jego najgroźniejszy konkurent Niemiec Sebastian Vettel z Ferrari, więc w Brazylii walka toczyła się już tylko o miejsce na najniższym stopniu podium. Po zakończeniu rywalizacji na Interlagos najbliższy zajęcia trzeciej lokaty jest drugi z kierowców Ferrari Kimi Raikkonen. Fin ma 14 punktów przewagi nad rodakiem Valtterim Bottasem (Mercedes), a szanse na wyprzedzenie fińskiego duetu ma jeszcze Holender Max Verstappen (Red Bull). Jego strata do kierowcy Mercedesa wynosi zaledwie trzy punkty. Gdyby nie kolizja w Grand Prix Brazylii, to kierowca Red Bull Racing zapewne już wyprzedziłby Bottasa.

Nic dziwnego, że Verstappen, któremu szanse na wygranie wyścigu na torze Interlagos odebrał Francuz Esteban Ocon z ekipy Force India, po wyścigu brutalnie go zaatakował. Do pierwszego incydentu między nimi doszło na 44. okrążeniu. Podczas dublowania Francuza przez Verstappen doszło do lekkiego zderzenia ich bolidów. Holender wypadł z toru i wykręcił bączka, ale jego auto nie uległo uszkodzeniu i po kilku sekundach zdołał wrócić na tor. Ale te kilka sekund wykorzystał Hamilton, który wyszedł na prowadzenie i nie oddał go już do mety. „Co za idiota” – wrzeszczał przez radio wściekły Verstappen, a Oconowi pokazał wyprostowany palec. Podczas rutynowej kontroli wagi po wyścigu Verstappen zwymyślal Ocona i kilka razy go popchnął. Za to naganne zachowanie FIA ukarała 21-letniego Holendra dwoma dniami prac społecznych, które musi odpracować w ciągu najbliższych sześciu miesięcy.

Po sukcesie Hamiltona w GP Brazylii jest już pewne, że mistrzostwo wiata konstruktorów w tym sezonie przypadnie ekipie Mercedesa, która prowadzi z dorobkiem 620 punktów. Drugie miejsce zajmuje Ferrari (553), a trzecie Red Bull Racing (392). Do zakończenia sezonu pozostał jeszcze jeden wyścig – o Grand Prix Abu Zabi, który odbędzie się 25 listopada. Może tego dnia wyjaśni się przyszłość Roberta Kubicy w Formule 1. Rosyjski rosyjski portal specjalistyczny Motorsport.com informuje, że Polak jest faworytem do angażu w ekipie Williamsa na nowym sezon, u boku George’a Russella. Kubica zdaniem rosyjskich dziennikarzy zebrał większy budżet niż przed rokiem, a na dodatek jego starania wspiera Liberty Media, właściciel Formuły 1, który po odejściu Fernando Alonso chce mieć w jego miejsce innego cieszącego się popularnością kierowcę. Coś musi być na rzeczy, bo Kubica odrzucił ofertę przejścia do Ferrari w roli kierowcy rozwojowego. Decyzja w sprawie kontraktu Williamsa z Kubicą ma zostać ogłoszona w najbliższych dniach.