Gospodarka 48 godzin

Bankierzy prosperują
Banki komercyjne w Polsce mają się świetnie. Jak podaje Główny Urząd Statystyczny, zysk netto sektora bankowego w 2019 r. wyniósł 14,6 mld zł, to jest aż o 12,2 proc. więcej niż w 2018 r. Suma bilansowa banków zwiększyła się o 5,6 proc. i wyniosła 1 992,4 mld zł. Na wynik finansowy netto w 2019 r. składały się zyski netto 570 banków w kwocie 15,9 mld zł oraz straty netto 30 banków (16 komercyjnych, w tym 11 oddziałów instytucji kredytowych oraz 14 banków spółdzielczych) o wartości 1,3 mld zł. Wartość kredytów udzielonych sektorowi niefinansowemu zwiększyła się o 4,4 proc. do kwoty 1 131,0 mld zł, a wartość depozytów sektora niefinanoswego wzrosła o 9,6 proc. do 1 262,3 mld zł. Według stanu w dniu 31 grudnia 2019 r. największą pozycją aktywów sektora bankowego były aktywa finansowe – 71,2 proc. Po stronie pasywów dominującą pozycją były zobowiązania finansowe, które stanowiły 86,1 proc. pasywów. Kredyty dla przedsiębiorstw zostały w większości (53,6 proc.) zaciągnięte przez małe i średnie przedsiębiorstwa. Kredyty udzielone na nieruchomości mieszkaniowe (w tym 98,3 mld zł powiązane z kursem franka) oraz kredyty konsumpcyjne osób prywatnych stanowiły łącznie 82,8 proc. kredytów gospodarstw domowych.

Niższe odszkodowania
Nie tylko banki lecz i towarzystwa ubezpieczeniowe znakomicie prosperują w naszym kraju. Zyski towarzystw ubezpieczeniowych ogółem w 2019 r. były lepsze niż przed rokiem i wyniosły 7,2 mld zł. Wpłynęły na to korzystniejsze wyniki uzyskane tak przez zakłady ubezpieczeń na życie (dział I), jak i zakłady ubezpieczeń majątkowych (dział II). W strukturze ich przychodów dominującą pozycję stanowiła składka. W 2019 r. składka przypisana brutto ogółem wyniosła 63 831,3 mln zł (więcej o 2,7 proc. niż w 2018 r.), z czego 21 266,4 mln zł stanowiła składka działu I, a 42 564,9 mln zł działu II. Odszkodowania i świadczenia wypłacone brutto ogółem w 2019 r. wyniosły 40 868,6 mln zł i były niższe o 1,9 proc. niż w 2018 r. W dziale I zmniejszyły się do 18 565,7 mln zł, a w dziale II wzrosły do 22 302,9 mln zł. Łączny wynik finansowy netto zakładów ubezpieczeń wyniósł dokładnie 7 224,1 mln zł i był wyższy o 8,0% niż w 2018 r. Towarzystwa ubezpieczeń w dziale I wypracowały wynik w wysokości 2 584,2 mln zł, a w dziale II wynik ten wyniósł 4 639,9 mln zł. W strukturze składki, składka zakładów działu I stanowiła 34,9 proc. , a zakładów działu II – 65,1 proc. Dominującą pozycję w dziale I, pod względem wartości zebranej składki brutto, uzyskała grupa „ubezpieczenia na życie”. Kolejną pozycję zajmowała grupa „ubezpieczenia na życie związane z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym” – czyli wciąż te osławione, na ogół oszukańcze polisolokaty. Udział tych dwóch grup ubezpieczeń na życie wyniósł odpowiednio 37,0 proc. i 32,1 proc. wartości składek przypisanych brutto działu I. W dziale II największą pozycję (59,5 proc. ) stanowiły składki zebrane z tytułu polis komunikacyjnych. Składki te zwiększyły się o 0,5 proc. i wyniosły 23 593,1 mln zł. Udział ubezpieczeń auto casco w składkach działu II wyniósł 21,9 proc., a ubezpieczeń odpowiedzialności cywilnej 37,6 proc.

Wypadki chodzą po pracownikach

Główny Urząd Statystyczny przedstawił dane na temat liczby ofiar wypadków przy pracy w 2018 roku.
Wynika z nich, że w tym czasie łączna liczba poszkodowanych w wypadkach przy pracy wyniosła 84304 osób i była o 4,6% niższa niż rok wcześniej. W tym czasie wypadkom ciężkim uległo 517 osób, czyli o 21,8% mniej niż przed rokiem.
W ubiegłym roku 209 osoby uległy wypadkom śmiertelnym, czyli o 22,3% mniej niż rok wcześniej. Najwięcej wypadków śmiertelnych było w budownictwie – 48, przetwórstwie przemysłowym – 45 oraz transporcie i gospodarce magazynowej – 33.
W ubiegłym roku wskaźnik wypadkowości w Polsce wyniósł 6,37 i był nieco niższy niż w 2017 r., gdy wyniósł 6,84. Najwyższe wskaźniki wypadkowości (liczba osób poszkodowanych na 1000 pracujących) odnotowano w sekcjach: Górnictwo i wydobywanie – 14,73, Dostawa wody; gospodarowanie ściekami i odpadami; rekultywacja – 14,25, natomiast najniższe w sekcjach Informacja i komunikacja – 1,32 oraz Pozostała działalność usługowa – 1,75. Najwyższe wskaźniki wypadkowości odnotowano w województwach: dolnośląskim i wielkopolskim – po 7,88, warmińsko-mazurskim – 7,59 i lubuskim – 7,41, a najniższe w województwie mazowieckim – 4,37, małopolskim – 4,77 i podkarpackim – 5,78.
W konsekwencji wypadków przy pracy pracownicy opuścili 2,996 mln dni, czyli o 114 tys. mniej niż rok wcześniej. Na jednego poszkodowanego przypadło 35,6 dni, czyli 0,3 dnia więcej niż rok wcześniej.

Czy warto się ubezpieczyć?

Co drugi Polak podejmuje działania związane z ubezpieczeniem na życie wtedy, gdy dojdzie do jakichś niepożądanych sytuacji.

Nieżyjący już niestety profesor Jerzy Vetulani mawiał, że on się nie ubezpiecza, ponieważ woli, by po jego śmierci bliscy płakali, a nie się cieszyli.
Rzeczywiście, żal po jego tragicznej śmierci był powszechny, choć oczywiście nie miało to żadnego związku z tym, czy profesor był, czy też nie był ubezpieczony.
Wydaje się jednak, że duża część Polaków podziela opinię, iż ubezpieczenie na życie nie jest nam specjalnie potrzebne do …życia.
I chyba jest w tym nieco racji, no bo komuś, kto opuścił już ten padół łez jest raczej obojętne, czy i na jaką kwotę był ubezpieczony na wypadek swej śmierci – i ile zostawił spadkobiercom.

Na wypadek wypadku

Blisko 50 proc. Polaków podejmuje działania związane z ubezpieczeniem na życie (ubezpiecza się po raz pierwszy, zmienia warunki polisy, kupuje nową polisę), wtedy, gdy dojdzie do jakichś niepożądanych sytuacji, choroby czy śmierci bliskiej osoby. Taki wniosek płynie z najnowszego badania firmy Imas na zlecenie Vienna Life.
Priorytety życiowe Polaków nie ulegają zmianom na przestrzeni lat. Zarówno w najnowszych badaniach, jak i tych realizowanych 5 lat temu, dla 2/3 ankietowanych najważniejsza jest rodzina, a następnie zachowanie dobrego zdrowia.
Większość respondentów (78 proc.) pragnie chronić swoich bliskich przed nieszczęściami, oraz nie chce być dla nich ciężarem, gdy dojdzie do niepożądanych sytuacji (63 proc.).

Ubezpieczyciele mówią „nie”

Polacy są dość altruistyczni, bo aż 57 proc. badanych czuje się osobiście zobowiązanych do zapewnienia bytu bliskim na wypadek własnej choroby, niepełnosprawności lub śmierci.
Inna sprawa, że zaledwie 20 proc. w pełni zabezpieczyło członków rodziny na wypadek swojej niezdolności do pracy lub śmierci.
Natomiast indywidualne ubezpieczenie następstw nieszczęśliwych wypadków ma jedynie 28 proc. z nas. Pojęcie „w pełni” jest oczywiście względne, bo dla każdej rodziny będzie to inna kwota.
Na pewno jednak ten odsetek byłby dużo wyższy, gdyby nie polityka towarzystw ubezpieczeniowych działających w Polsce, które tylko do 65 roku życia sprzedają ubezpieczenia na „wypadek wypadku”, choroby i niezdolności do pracy. Po przekroczeniu tej granicy trzeba liczyć tylko na emeryturę i na to co się samemu odłożyło.
Co nas motywuje do zakupu ubezpieczenia? Oczywiście przymus.
Niezmiennie od lat badania pokazują, że Polacy decydują się na ubezpieczenie wtedy, gdy jak w przypadku OC komunikacyjnego, jest to obowiązkowe – lub wymagane, na przykład ubezpieczenie nieruchomości przy kredycie hipotecznym. Relatywnie często kupujemy ubezpieczenie turystyczne przed wyjazdem na urlop.

To, co nam przeszkadza

Według 2/3 badanych śmierć, nieuleczalna choroba jak i niepełnosprawność, najsilniej osłabiłyby poczucie bezpieczeństwa finansowego ich samych oraz ich rodzin. 53 proc. wskazuje, że nie posiada indywidualnego ubezpieczenia na życie.
Jednakże 52 proc. ankietowanych wskazuje, że rola jedynego żywiciela rodziny – i troska o los pozostawionych bliskich – jest tym, co najsilniej motywuje do sięgnięcia po ubezpieczenie na życie.
Teoria jest tu oczywista: dobrze posiadać kompleksową ochronę w różnych sytuacjach życiowych, również wtedy, gdy nas zabraknie. Jeśli przydarzy się wypadek, czy choroba, warto posiadać polisę, która zabezpieczy nie tylko naszą przyszłość, ale też przyszłość naszych najbliższych.
Główną deklarowaną barierą wykupienia indywidualnego ubezpieczenia na życia są oczywiście względy ekonomiczne (brak środków 30 proc., nieopłacalność 8 proc.).
Podobnie często wskazywane są odmienne powody, mniej lub bardziej racjonalne (inne zabezpieczenia, np. grupowe ubezpieczenie na życie – 28 proc., „nie myślałem o tym” – 15 proc., brak zaufania do ubezpieczycieli – 16 proc., brak czasu na zatroszczenie się o polisę – 5 proc.

Mieć rodzinę i dzieci

Śmierć to nie wszystko. Zawsze może trafić się sytuacja, która – wydawałoby się – nas nie dotyczy czy nie spotka. Jeśli mamy polisę, to w przypadku długotrwałej rehabilitacji po zdarzeniu losowym czy nieuleczalnej choroby, my i nasza rodzina będziemy chronieni.
54 proc. badanych przeznaczyłoby środki z ubezpieczenia na życie czy ubezpieczenia Następstw Nieszczęśliwych Wypadków na zabezpieczenie finansowe swoich bliskich. 51 proc. – na własne leczenie.
Natomiast aż 1/3 deklaruje, że wykorzystałaby je na bieżące wydatki, a 1/4 – na spłatę zobowiązań, co oznacza, że bez środków z ubezpieczenia ich codzienne życie uległoby znacznemu zaburzeniu.
Ponieważ troska o najbliższych jest jednym z najsilniejszych motywatorów do zakupu polis NNW, więc single rzadziej się ubezpieczają. Brak ubezpieczenia indywidualnego tłumaczą najczęściej młodym wiekiem czy brakiem pieniędzy, ale też przyczynami mniej racjonalnymi (nigdy o tym nie myślałem, zbytnie skomplikowanie ubezpieczeń itp).
Gdy dojdzie do sytuacji w której spotka ich choroba, niezdolność do pracy, czy nieszczęśliwy wypadek, znacznie trudniejsze dla singli będzie zachowanie dotychczasowego standardu życia. Wtedy pojawia się problem, z którym często muszą się uporać sami. Warto więc wcześniej pomyśleć o indywidualnym ubezpieczeniu.
Jak pokazuje badanie, osoby nie będące w związku małżeńskim może dość skutecznie skłonić do ubezpieczenia zmiana stanu cywilnego (17 proc.) oraz pojawienie się dziecka (32 proc.). Wniosek – należy się żenić, wychodzić za mąż oraz mieć dzieci.