Siatkarskie mistrzostwa świata: Pora na Iran i Bułgarię

Polscy siatkarze na razie są niepokonani w mistrzostwach świata. Po zwycięstwach z Kubą, Portoryko i Finlandią biało-czerwoni obronili pozycję lidera grupy D. Przed meczami z Iranem i Bułgarią nasz zespół zapewnili już sobie awans do kolejnej fazy mistrzostw.

 

W trzecim meczu na mistrzostwach, z Finlandią, polscy siatkarze znów zadumali się w jednym secie i podobnie jak we wcześniejszym starciu z Kubą, przegrali. Ostatecznie biało-czerwoni pokonali Finów 3:1 (25:20, 26:28, 25:16, 25:15), ale ich nagła zapaść w drugiej partii była trochę irytująca. Na szczęście wkurzyła też samych zawodników, bo w dwóch kolejnych setach grali już jak natchnieni i wygrali je bezdyskusyjnie. Na szczególną pochwałę zasłużyli świetną grą w ataku, osiągając aż 93 procent skuteczności. Nasza reprezentacja z kompletem punktów prowadzi w grupie D. Jej kolejnym rywalem będzie w poniedziałek 17 czerwca Iran i będzie to mecz o pierwsze miejsce w grupie.

W piątek Rosjanie bez najmniejszych problemów wygrali z Tunezją 3:0 (25:19; 25:6, 25:19). Nikt w historii siatkarskich mistrzostw świata nie wygrał seta przewagą 19 punktów. Ostatni rekord został pobity w Krakowie, gdy cztery lata temu Stany Zjednoczone wygrały z Portoryko seta w stosunku 25:8. Wygrana z Tunezją była dla Rosji drugim zwycięstwem z rzędu. Wcześniej gładko pokonali Australijczyków i byli liderami grupy C. Ale w sobotę nas ich drodze stanęła ekipa Stanów Zjednoczonych, podobnie jak rosyjska uważana za jednego z największych faworytów mistrzostw. Trenerzy obu zespołów wystawili do gry najsilniejsze składy, ale Amerykanie tego dnia byli lepiej dysponowani i wygrali 3:1 (25:23, 20:25, 25:23, 25:20). Po tej porażce Rosjanie spadli na trzecie miejsce za USA i Serbię, do których tracą teraz jeden punkt.

Największą sensację w miniony weekend sprawili jednak siatkarze Holandii, którzy pokonali 3:1 (21:25, 25:20, 25:20, 25:21) drużynę Brazylii, aktualnego mistrza olimpijskiego. Canarinhos w niczym nie przypominali zespołu, który niedawno pewnie pokonał Francję. Kolejne nieudane zagrania tylko pogłębiały ich frustrację, którą próbowali wyładowywać na rywalach. Podczas przerwy technicznej interweniować musiał arbiter, który wezwał do siebie kapitanów obu ekip, aby nieco ostudzili rozpalone głowy kolegów. Holendrzy do końca grali doskonale w obronie. Nie pomogły kolejne zmiany dokonywane przez trenera Brazylijczyków Renana Dal Zotto. Brazylia w grupie B spadła na czwarte miejsce za Kanadę, Francję i Holandię.

Kanadyjczykom pierwsze miejsce i pewny awans do następnej fazy mistrzostw zapewniali sobie wygraną z Chinami 3:1. Ich trener Stephane Antiga okazał się lepszy od swojego konkurenta Raula Lozano. Było to starcie dwóch byłych selekcjonerów reprezentacji Polski. Antiga zdobył z biało-czerwonymi złoto w 2014 roku, a Lozano srebro w 2006 roku.

 

Siatkarskie mistrzostw świata: Polacy zaczęli od zwycięstwa

Reprezentacja Polski siatkarzy udanie rozpoczęła mistrzostwa świata. W swoim pierwszym meczu w grupie D biało-czerwoni z lekkimi kłopotami w trzecim secie pokonali zespół Kuby 3:1 (25:18, 25:19, 21:25, 25:14). Zwycięstwa na otwarcie odnieśli też najgroźniejsi rywale Polaków – Iran wygrał z Portoryko 3:0, a Bułgaria z Finlandią także 3:0.

 

W środę nasi siatkarze zaczęli mistrzostw od potyczki z Kubańczykami, ekipą mocno odmłodzoną i przez to nieprzewidywalną. Kiedyś to był zespół zawsze groźny dla najlepszych, a w swoich najlepszych okresach notowała spektakularne sukcesy – na koncie ma dwa srebrne medale mistrzostw świata (1990 i 2010 rok – ten z 17-letnim Wilfredo Leonem w składzie) oraz dwa brązowe (1978 i 1998). W mistrzostwach Ameryki Północnej Kubańczycy triumfowali 15 razy, zdobyła 11 medali igrzysk panamerykańskich, 9 Ligi Światowej, a w 1989 roku wygrała Puchar Świata. Przez swoją sztywną politykę transferową Kubańczycy stracili w ostatnich latach wielu wybitnych zawodników, którzy uciekli i dzisiaj reprezentują barwy innych krajów, jak Wilfredo Leon (zagra w reprezentacji Polski), Osmany Juantorena (gra dla Włoch) czy Leal (gra dla Brazylii). Wpływ na obecny skład kadry Kuby miał też skandal z udziałem zawodników posądzonych o gwałt w fińskim Tampere podczas zmagań Ligi Światowej. Zespół się rozpadł, ale w igrzyskach w Rio de Janeiro wystartował, zajmując 11. miejsce. Wtedy też po raz ostatni Kubańczycy grali z Polakami i przegrali 0:3.

W Warnie po dwóch pierwszych setach wydawało się, że ten wynik zostanie powtórzony, ale w sprawnie działającej polskie machinie się zacięło i w trzecią partię biało-czerwoni niespodziewanie przegrali. Ich dekoncentracja trwała też na początku czwartego seta, w którym Kubańczycy objęli prowadzenie, ale zanim zrobiło się niebezpiecznie nasi siatkarze odzyskali rytm i rozjechali rywali w tej partii do 25:14. W czwartek ekipa Vitala Heynena zmierzyła się z najsłabszą w grupie D drużyną Portoryko, którą w środę Iran bez wysiłku ograł 3:0, więc raczej nikt nie zakładał innego wyniku w jej starciu z Polakami (mecz zakończył się po zamknięciu wydania). Belgijski szkoleniowiec do gry wystawił taki oto skład: Piotr Nowakowski, Bartosz Kurek, Artur Szalpuk, Fabian Drzyzga, Michał Kubiak, Jakub Kochanowski, Paweł Zatorski (libero) oraz Damian Schulz, Grzegorz Łomacz, Damian Wojtaszek. W piątek w rozgrywkach nastąpi przerwa, a w weekend nasz zespół sprawdzi swoje możliwości w starciach z Iranem i współgospodarzami imprezy Bułgarami.

W innych grupach także dominowali faworyci. W grupie A w meczach otwarcia zwycięstwa po 3:0 odniosły zespoły Włoch, Słowenii i Belgii, w grupie B Francji, Brazylii i Kanady, a w grupie C Rosja, zaś w starciu dwóch pozostałych potentatów USA pokonały Serbię 3:2. Te dziewięć zespołów na pewno przejdzie dalej, w „polskiej” grupie D awans Polski, Bułgarii i Iranu też jest więcej niż pewny, a czwartą ekipą powinna być Kuba.

 

Siatkarskie MŚ 2018: Kombinacje gospodarzy

Aby zdobyć medal w rozpoczętych w minioną niedzielę siatkarskich mistrzostwach świata we Włoszech i Bułgarii, trzeba będzie rozegrać w ciągu trzech tygodni 12 trudnych spotkań, niewykluczone, że nawet w trzech różnych miastach, a na pewno dwóch krajach.

 

Ten wyczerpujący serial wyłoni najlepsze zespoły, ale już wiadomo, że będą one przede wszystkim najbardziej wytrzymałe w stawce 24 uczestników mistrzostw. Przed siatkarzami trzy fazy grupowe, a dla najlepszych udział w finałowym turnieju w Turynie (29-30 września). Co ciekawe, w drodze po medale trzeba będzie rozegrać o jeden mecz mniej, niż cztery lata temu w mistrzostwach organizowanych samodzielnie przez Polskę. Zmieniające się co cztery lata zasady rozgrywania światowego czempionatu to znak rozpoznawczy FIVB. Co cztery lata działacze światowej federacji tak kombinują, żeby jak najwięcej wycisnąć z imprezy, dlatego tak układają regulamin turnieju, żeby meczów było więcej, bo od tego zależą wpływy ze sprzedaży praw telewizyjnych biletów. W tych rachubach nie ma miejsca na troskę o zdrowie siatkarzy i sportowy poziom imprezy.
Dla porównania, w piłce nożnej mistrz świata musi rozegrać siedem meczów, w koszykówce dziewięć, tyle samo co w piłce ręcznej. Siatkówka w liczbie meczów bije inne zespołowe dyscypliny sportu na głowę.

Schemat rozgrywania siatkarskich mistrzostw świata zmieniany była w każdych z sześciu ostatnich turniejów. Po raz ostatni przejrzysty system rozgrywania mistrzostw zastosowano w 1990 roku w Brazylii i 1994 roku w Grecji. O medale rywalizowało w tych turniejach po 16 drużyn, rozgrywano 1/8 finału i ćwierćfinały. Potem zaczęto wprowadzać rozwiązania, które tylko niepotrzebnie komplikują rywalizację.

W tegorocznej edycji nie będzie inaczej. Światowe media rozpisują się o kolejnych wpadkach organizatorów. Ich niefrasobliwość poczuli na własnej skórze także nasi siatkarze, którzy przyjechali na turniej w glorii obrońców tytułu i z tego choćby powodu mieli pełne prawo oczekiwać specjalnego traktowania. Tymczasem już po przybyciu do Warny spotkała ich nieprzyjemna niespodzianka, bo bułgarscy organizatorzy zapomnieli przysłać autokar i z treningu do hotelu nasza ekipa musiał wracać taksówkami. Równie nieładnie potraktowano trenera biało-czerwonych Vitala Heynena, na którego nie poczekał bus rozwożący szkoleniowców z narady. Belgijski szkoleniowiec wrócił do hotelu na piechotę. Potraktował ten incydent z humorem, ale na każdym kroku ostrzega swoich podopiecznych, żeby nie dali się takimi „zagrywkami” gospodarzy wyprowadzić z równowagi.

Bułgarzy, z którymi biało-czerwoni rywalizują w grupie, na otwarcie turnieju wygrali łatwo z Finlandią 3:0. Polacy zaczną turniej w środę od spotkania z Kubą.

 

Obiecujące testy formy siatkarzy przed MŚ 2018

Nasz siatkarska reprezentacja przed wylotem na mistrzostwa świata rozegrała w Szczecinie dwa sparingowe mecze z zespołem Belgii. Biało-czerwoni wygrali oba spotkania po 3:1 i zaprezentowali obiecująca formę.

 

Po raz ostatni reprezentacja Polski siatkarzy grała w Szczecinie 20 lat temu. To szczęśliwe miasto dla biało-czerwonych, bo przed potyczkami z Belgią rozegrali tu sześć meczów i tylko jeden z nich przegrali – w 1979 roku z Japonią. Teraz ich bilans będzie jeszcze lepszy, bo po dwóch efektownych zwycięstwach nad belgijską drużyną aktualny bilans występów naszej siatkarskiej reprezentacji w Szczecinie wynosi 8-1. Jeszcze lepiej prezentują się statystyki ostatnich przed mistrzostwami świata spotkań kontrolnych. Podopieczni Vitala Heynena rozprawili się dwukrotnie z Kameruńczykami, następnie wygrali trzy mecze w Memoriale Huberta Jerzego Wagnera, kolejno z Kanadą, Francją i Rosją, a teraz rozprawili się z mocną ekipą Belgii, której trenerem jest były selekcjoner biało-czerwonych Andrea Anastasi.
Oba mecze w wypełnionej niemal do ostatniego miejsca szczecińskiej Neto Arenie były do siebie podobne. Nasi siatkarze zaczynali z impetem, ale po jednym lub dwóch wygranych setach przytrafiały im się krótkie przestoje, które rywale skrzętnie wykorzystywali. Po reprymendzie od trenera Vitala Heynena biało-czerwoni szybko jednak wracali na zwycięską ściekę. Ostatecznie pokonali Belgów dwukrotnie po 3:1 (25:23, 25:16, 20:25 i 25:22, a w drugim spotkaniu 25:21, 25:27, 25:14 i 25:18). „Mamy teraz dwa dni wolnego, złapiemy trochę świeżości i będzie jeszcze lepiej” – zapewniał Artur Szalpuk.
Polacy mistrzostwa świata zaczną 12 września od meczu z Kubańczykami. W grupie D zmierzą się jeszcze Bułgarią, Finlandią, Iranem i Portoryko.

 

Nasi siatkarze nie są faworytami, ale…

Już wkrótce nasi siatkarze, po czterech latach zasiadania na tronie, na boiskach w Bułgarii i Włoszech staną do walki w obronie tytułu mistrzów świata. Biało-czerwoni nie będą faworytami turnieju, ale stać ich nawet na zwycięstwo.

 

Opinię tę potwierdza nawet belgijski trener biało-czerwonych Vital Heynen. Jego zdaniem faworytami turnieju w Bułgarii i we Włoszech będą Rosjanie i Amerykanie, a w dalszej kolejności Francuzi i Włosi, lecz gdyby Polacy okazali się od tych zespołów lepsi, aż taką wielką sensacją ich sukces by nie był. Apetyty polskich kibiców na co najmniej medal zaostrzyły sie po Memoriale Huberta Wagnera, w którym biało-czerwoni pokonali w finale Rosję 3:2, a ekipa „Sbornej” to przecież aktualni mistrzowie Europy i triumfatorzy tegorocznej Ligi Narodów. Wcześniej w krakowskiej Tauron Arenie nasi siatkarze wygrali też z wicemistrzami LN Francuzami 3:2 i ograli gładko 3:0 zespół Kanady, prowadzony dzisiaj przez Stephana Antigę. Te wyniki potwierdzają, że w przededniu rozpoczęcia mistrzostw świata 2018 reprezentacja Polski przezwyciężyła kryzys wywołany rządami włoskiego selekcjonera Ferdinando De Giorgiego i pod wodzą jego belgijskiego następcy, Vitala Heynena, ponownie stała się zespołem z najwyższej światowej półki.

Złota drużyna z 2014 roku stworzona przez francuskiego trenera Stephane’a Antigę zaczęła się rozpadać już rok po zdobyciu mistrzostwa świata. Po odejściu kilku weteranów w kadrze pojawiła się grupa nowych zawodników, jak Grzegorz Łomacz, Damian Wojtaszek czy Mateusz Bieniek, a w erze rządów Heynena Artur Szalpuk, Damian Schulz, Aleksander Śliwka, Bartosz Kwolek, Tomasz Fornal czy Jakub Kochanowski, największa perła wśród graczy młodego pokolenia. Ale mimo tej pokoleniowej wymiany kręgosłup złotej drużyny z 2014 roku został utrzymany. Heynen w swojej 14-osobowej kadrze na mistrzostwa w Bułgarii i Włoszech ma do dyspozycji pięciu mistrzów świata z 2014 roku (Drzyzga, Konarski, Nowakowski, Kubiak, Zatorski), pięciu triumfatorów Ligi Światowej z 2012 roku (Kurek, Konarski, Nowakowski, Kubiak, Zatorski), czterech srebrnych medalistów Pucharu Świata 2011 (Kurek, Nowakowski, Kubiak, Zatorski), pięciu brązowych medalistów ME z 2011 (Kurek, Kubiak, Nowakowski, Drzyzga, Zatorski) i tylko dwóch mistrzów Europy z 2009 roku (Kurek i Nowakowski).

Czy ta mieszanka rutyny z młodością okaże się zabójcza dla rywali, przekonamy się już niebawem. Heynen jest jednak optymistą, bo wyjawił, że bilet do domu zarezerwował na 1 października, czyli dzień po meczach o złote i brązowe medale. Czyli wierzy, że prowadzona przez niego drużyna znajdzie się w najlepszej czwórce turnieju. To wielce pokrzepiająca wiadomość.

 

Obiecujące zwycięstwa siatkarzy

Nasi siatkarze po raz ósmy w historii wygrali Memoriał Huberta Wagnera. W decydującym meczu 16. edycji tego turnieju pokonali w Tauron Arenie Kraków faworyzowaną Rosję 3:2, a wcześniej Francję i Kanadę.

 

Belgijski trener naszej siatkarskiej reprezentacji Vital Heynen w krakowskim turnieju miał okazję sprawdzić w boju zawodników, których już jakiś czas temu wybrał do 14-osobowej kadry na mistrzostwa świata. Jego decyzja została w Polsce przyjęta z mieszanymi uczuciami. Wielu ekspertów uważało, że selekcję zakończył przedwcześnie. Heynen nie podzielał jednak ich obaw, że jego wybrańcy będą słabiej pracować na zgrupowaniu, bo są już pewni wyjazdu na mistrzostwa.

„Wierzę w jakość zespołu, bo to jest naszą siłą i tym atutem możemy pokonywać przeciwników. Dlatego zostawiłem w kadrze tylko grupę zawodników, z którymi pojadę na mistrzostwa świata. Oni wciąż mają o co rywalizować, bo ciągle walczą o miejsce w podstawowej szóstkę” – wyjaśnia belgijski szkoleniowiec. I to być może tłumaczy, dlaczego dokonuje nieustannie roszad i miesza w ustawieniu. Heynen wymaga na treningach pełnego zaangażowania, a w meczach gry na maksymalnych obrotach. Takie podejście niesie ryzyko kontuzji, ale Belg uważa, że trzeba znaleźć balans między pracą a ryzykiem i chęcią utrzymania wybranej „14” graczy w zdrowiu. „Mamy zawodników w pogotowiu, więc gdyby komuś przydarzyło się coś złego, to oni swoim doświadczeniem na pewno załatają dziurę. Mam jednak nadzieję, że nikt kontuzji nie odniesie” – twierdzi trener biało-czerwonych.

Zwycięstwa z Rosją, Francją i Kanadą tuż przed mistrzostwami we Włoszech i Bułgarii napawają optymizmem. Tuż przed wyjazdem na turniej nasz zespół zagra jeszcze 4 i 5 września w Szczecinie z Belgami.

 

Rośnie forma biało-czerwonych przed MŚ 2018

Występ naszych siatkarzy w Memoriale Huberta Wagnera można uznać za udany. Zgodnie z oczekiwaniami podopieczni trenera Vitala Heynena pokonali Kanadę i Francję, a o zwycięstwo w turnieju zmierzyli się z faworyzowanymi Rosjanami.

 

Po raz pierwszy w historii Memoriału im. Huberta Wagnera skład kwartetu uczestników był taki sam jak rok wcześniej. W Tauron Arenie Kraków ponownie zmierzyły się zespoły Polski, Rosji, Francji i Kanady. Dla każdego z nich była to próba generalną przed wrześniowymi mistrzostwami świata, których gospodarzami będą Włochy i Bułgaria. Przed rokiem w Tauron Arenie Kraków triumfowali Polacy, przed Francuzami, Rosjanami i Kanadyjczykami. Żadna z drużyn nie zachowała statusu niepokonanej. Biało-czerwoni zwyciężyli, bo po porażce z Francją 2:3 potem pokonali Kanadę 3:0 i Rosję 3:2.

Trójkolorowi zmarnowali okazję na wygranie imprezy, bo chociaż wygrali z Rosjanami 3:2, to na zakończenie zmagań nieoczekiwanie dostali lanie od Kanadyjczyków, których do zwycięstwa poprowadził Stephane Antiga, były trener reprezentacji Polski, a przed laty także czołowy siatkarz francuskiej drużyny narodowej. W tym roku siatkarze tych czterech drużyn zmierzyli się ponownie, ale już trochę w zmienionych realiach, bowiem Polacy przystąpili do gry pod wodzą nowego szkoleniowca i ze zmienioną kadrą, zaś w roli murowanych faworytów wystąpili Rosjanie, aktualni mistrzowie Europy oraz triumfatorzy Siatkarskiej Ligi Narodów. Wyższe notowanie od naszej drużyny mieli też Francuzi, którzy w lipcowym finale Ligi Narodów zajęli drugie miejsce ulegając „Sbornej” 0:3.

W tegorocznej edycji Memoriału Huberta Wagnera aktualny układ sił w kwartecie uczestników wykrystalizował sie po dwóch seriach gier. W pierwszej Polacy pokonali Kanadę 3:0 (29:27, 25:17, 25:19), natomiast Rosja wygrała z Francją 3:1. W drugiej serii gier biało-czerwoni po heroicznym boju zwyciężyli trójkolorowych 3:2, zaś „Sborna” także 3:2 Kanadę. O zwycięstwo w turnieju nasza reprezentacja zagrała zatem w niedzielę z Rosjanami. Podopieczni Siergieja Szlapnikowa z ekipą „Klonowego Liścia” prowadzili już 2:0, ale wtedy selekcjoner „Sbornej” posłał na boisko rezerwowy skład i rywale odrobili straty, a niesieni powodzeniem postraszyli Rosjan jeszcze w tie-breaku, który przegrali dopiero na przewagi 19:21.

Mimo to ekipa Szlapnikowa była faworytem potyczki z gospodarzami krakowskiego turnieju. Po raz ostatni Polacy grali przeciwko Rosjanom w Final Six Ligi Narodów i przegrali z nimi w czterech setach. Tym razem wynik potyczki był trudny do przewidzenia, podobnie jak skład naszej drużyny, bo trener Heynen myślami jest już na mistrzostwach świata, na których biało-czerwoni będą bronić tytułu. Poza nim nikt chyba nie wie, jaką niespodziankę szykuje rywalom. Niedzielne mecze Polski z Rosją i Kanady z Francją zakończyły się po zamknięciu wydania.

 

Kadra siatkarzy ćwiczy w Zakopanem

Siatkarze powołani przez trenera Vitala Heynena do kadry na mistrzostwa świata zakończyli krótkie wakacje i zjechali do Zakopanego, gdzie w tamtejszym COS rozpoczęli ostatnie przygotowania do obrony na parkietach w Bułgarii i Włoszech mistrzowskiego tytułu wywalczonego cztery lata temu w Polsce.

 

Kadra biało-czerwonych trenuje w Zakopanem od 29 lipca. Zgrupowanie w stolicy polskich Tatr to dla zawodników miła odmiana, bo ich stałym miejscem spotkań jest zwykle Spała. „Mamy tutaj bardzo ładne widoki, ośrodek jest świetny i niczego nam w nim nie brakuje. Nie pozostaje nam nic innego, jak tylko ćwiczyć” – stwierdził jeden z nowych graczy naszej reprezentacji, Jakub Kochanowski. Zawodnicy są zadowoleni nie tylko z warunków treningowych, ale też z atrakcji jakie oferuje Zakopane w czasie wolnym, a których nie ma Spale. Nie wszyscy jednak zamierzają iść w ślady swojego trenera, bo Belg następnego dnia po przyjeździe do Zakopanego wszedł na Rysy i pochwalił się tym wyczynem na jednym z portali społecznościowych. Nasi siatkarze są wdzięczni belgijskiemu szkoleniowcowi, że potrafił w swoich planach wygospodarować dla nich trzytygodniowe wakacje, jeden z dłuższych w tej części sezonu w ostatnich latach. Wrócili z nich zrelaksowani i wypoczęci, ale już po trzech dniach trenowali na maksymalnych obrotach.

Wraz z piętnastką kadrowiczów przez cztery dni w zakopiańskim ośrodku trenował też Wilfredo Leon, który za rok o tej porze będzie już pełnoprawnym reprezentantem Polski, ale na razie tylko zapoznaje się z atmosferą kadry i swoimi nowymi kolegami. „Wilfredo jest najlepszym siatkarzem na świecie, więc my się cieszymy, że chce z nami grać. Ma nasze obywatelstwo, żonę Polkę, mają dziecko, on mówi świetnie po polsku. Fajnie, że mamy takiego zawodnika i że w przyszłym roku już do nas dołączy” – ocenił wizytę Kubańczyka Mateusz Bieniek. Kapitan reprezentacji Michał Kubiak nie omieszkał jednak zauważyć, że póki co naszą reprezentację czeka występ na mistrzostwach świata i będzie tam musiała poradzić sobie bez Leona, więc wszelkie rozważania o jego przyszłym wpływie na grę naszego zespołu ją na razie pozbawione sensu.
Przed wyjazdem na mistrzostwa świata biało-czerwoni zmierzą się w meczach towarzyskich z Kamerunem (18 sierpnia) i Belgią (4 i 5 września), a także zagrają w Memoriale Wagnera w Krakowie (24-26 sierpnia), z udziałem zespołów Rosji, Francji i Kanady.

Mistrzostwa świata w Bułgarii i we Włoszech rozpoczynają się 9 września. Pierwszy mecz Polacy zagrają trzy dni później. Biało-Czerwoni w grupie D zmierzą się z Kubą, Portoryko, Finlandią, Iranem i Bułgarią. Nasi siatkarze nie lekceważą żadnego z przeciwników, ale przed żadnym nie czują przesadnego respektu. Przewidują, że najtrudniejsza przeprawa może ich czekać z Iranem, z którym ostatnio przegrali w Lidze Narodów, ale od kilku lat jest to dla biało-czerwonych zawsze niewygodny rywal. „Naszym celem jest obrona złotego medalu, czyli musimy wygrywać z wszystkimi, jeśli chcemy go osiągnąć, ale czy tak będzie, to się okaże dopiero we wrześniu” – podsumował Bartosz Kwolek.

 

Leon już trenuje z kadrą siatkarzy

Kubański siatkarz Wilfredo Leon, który w lipcu przyszłego roku po zakończeniu karencji dołączy do naszej reprezentacji, wpadł na kilka dni do Zakopanego żeby potrenować z szykującą się do mistrzostw świata kadrą Polski.

 

W niedzielę za pośrednictwem Twittera Polski Związek Piłki Siatkowej pochwalił się zdjęciem Wilfredo Leona rozmawiającego z trenerem Vitalem Heynenem podczas treningu kadry. Kubański gwiazdor, który w miniony wtorek obchodził 25. urodziny, był ubrany tak samo jak wszyscy kadrowicze. Jego obecność na zgrupowaniu reprezentacji Polski nie jest żadną sensacją, bo była zapowiadana już znacznie wcześniej, bo w maju tego roku. „Już po podpisaniu kontraktu z trenerem Heynenem zapytaliśmy go, czy nie przeszkadzałoby mu, gdyby Wilfredo uczestniczył w którymś zgrupowaniu. Bardzo się z tej propozycji ucieszył, a potem już sam nawiązał kontakt z Leonem i wszystko z nim ustalił” – przyznał prezes PZPS Jacek Kasprzyk. Kubańczyk z polskim paszportem jest uznawany za jednego z najlepszych siatkarzy na świecie. W maju w barwach Zenita Kazań po raz czwarty z rzędu triumfował w Lidze Mistrzów. Potem zmienił klubowe barwy i na dwa sezony związał się z włoskim klubem Sir Sicoma Colussi Perugia. W reprezentacji Polski będzie mógł występować od 24 lipca 2019 roku.
W Zakopanem biało-czerwoni będą trenować do 8 sierpnia. Następnie przeniosą się do Spały, a potem rozegrają serię meczów towarzyskich. W Ostrowcu Świętokrzyskim 18 sierpnia zmierzą się z Kamerunem, a 24-26 sierpnia wezmą udział w Memoriale Huberta Wagnera w Krakowie. Przygotowania zakończą dwa mecze towarzyskie z Belgią w Szczecinie (4 i 5 września). Mistrzostwa świata we Włoszech i Bułgarii rozpoczną się 9 września i potrwają do końca miesiąca.

Zaczyna się finał Siatkarskiej Ligi Narodów

W środę 4 lipca w Lille rozpocznie się turniej finałowy Ligi Narodów siatkarzy. Biało-czerwoni w fazie grupowej zmierzą się z ekipami Rosji i USA.

 

W drugiej grupie zagrają gospodarze turnieju Francuzi oraz Brazylia i Serbia. Do półfinału awansują dwa zespoły z każdej grupy. Prawa telewizyjne do tej imprezy ma Polsat, więc nie będzie powszechnie dostępnych transmisji w kanałach otwartych, tylko w kodowanym kanały Polsat Sport i Super Polsat. W internecie relacje dostępne będą na także płatnej platformie IPLA.

Trener naszej reprezentacji Vital Heynen powołał na turniej finałowy Ligi Narodów taka oto kadrę: rozgrywający – Fabian Drzyzga i Grzegorz Łomacz, atakujący – Bartosz Kurek, Maciej Muzaj i Damian Schulz, środkowi – Mateusz Bieniek, Bartłomiej Lemański i Jakub Kochanowski, przyjmujący – Bartosz Bednorz, Bartosz Kwolek, Artur Szalpuk i Aleksander Śliwka oraz libero – Michał Żurek, Paweł Zatorski.

 

Terminarz meczów Final Six LN 2018:

 

Środa: 18:00 Rosja – Polska; 20:45 Francja– Brazylia.

Czwartek: 18:00 USA – Polska; 20:45 Serbia – Brazylia.

Piątek: 18:00 Rosja – USA; 20:45 Francja – Serbia.

Sobota: 14:00 Półfinał A1 – B2; 16:30 Półfinał B1 – A2.

Niedziela: 17:00 Mecz o 3. miejsce; 20:45 Mecz finałowy.