Liga Narodów FIVB: Polskie siatkarki nie zaszalały w Rimini

Zwycięstwem 3:2 z Rosją nasze siatkarki zakończyły swój występ w Lidze Narodów. Biało-czerwone w fazie zasadniczej rozgrywanego w Rimini turnieju w stawce 16 drużyn zajęły 11. lokatę. Pierwsze miejsce zajęła ekipa Stanów Zjednoczonych, a oprócz niej w Final Four zagrają jeszcze Brazylia, Japonia i Turcja.

Reprezentacja Polski siatkarek w swoim ostatnim występie w tegorocznej Lidze Narodów pokonała w Rimini wyżej notowaną drużynę Rosji 3:2 (25:17, 20:25, 25:16, 22:25, 15:7). Dzięki tej wygranej biało-czerwone awansowały na 11. miejsce w tabeli, ale to ich najsłabszy wynik w tych rozgrywkach. Trzy lata temu, w pierwszej edycji Ligi Narodów, Polki zajęły dziewiątą lokatę, a w drugiej, w 2019 roku, wywalczyły znakomite piąte miejsce (w ubiegłym roku z powodu pandemii koronawirusa impreza została odwołana). W tegorocznej edycji rozgrywki przeprowadzono w formie tzw. turniejowej bańki, koszarując wszystkie zespoły w Rimini we Włoszech. Tamże rywalizuję też męskie zespoły.
Nasza żeńska drużyna prowadzona przez trenera Jacka Nawrockiego wygrała tylko pięć spotkań, a w 10 doznała porażek. Oto komplet wyników naszych siatkarek w Rimini: Polska – Rosja 3:2, Polska – Chiny 0:3, Polska – USA 0:3, Polska – Włochy 3:2, Polska – Turcja 1:3, Polska – Serbia 1:3, Polska – Korea Południowa 3:0, Polska – Kanada 3:2, Polska – Brazylia 0:3, Polska – Belgia 2:3, Polska – Dominikana 1:3, Polska – Holandia 2:3, Polska – Japonia 2:3, Polska – Tajlandia 3:0, Polska – Niemcy 0:3.
Dwa lata temu, w ostatniej rozegranej edycji Ligi Narodów, Polkom udało się awansować do turnieju Final Six, a w fazie grupowej pokonywały nawet Brazylijki. Teraz zwycięstwa przyszły tylko w meczach z Kanadą, Tajlandią, Koreą Południową, Włochami i na koniec z Rosją. Oczekiwania przed turniejem były zdecydowanie wyższe, a wyniki niektórych spotkań – choćby porażka 0:3 z Niemcami – trudne do zaakceptowania. Trener Jacek Nawrocki często rotował składem i chciał sprawdzać niektóre zawodniczki, dając im konkretne zadania, ale ogółem grę Polek można ocenić jako raczej słabą.
W Rimini natomiast cztery najlepsze ekipy w fazie zasadniczej Ligi Narodów, czyli USA, Brazylia, Japonia i Turcja, powalczą teraz o zwycięstwo w turnieju. W zaplanowanych na 24 czerwca meczach półfinałowych Amerykanki zmierzą się z Turczynkami, a Brazylijki z Japonkami. Finał oraz spotkanie o trzecie miejsce odbędą się 25 czerwca.
A tak wygląda kolejność po fazie zasadniczej: 1. USA (14 zwycięstw), 2. Brazylia (13), 3. Japonia (12), 4. Turcja (11), 5. Chiny (10), 6. Dominikana (9), 7. Holandia (9), 8. Rosja (8), 9. Belgia (8), 10. Niemcy (5) 11. Polska (5), 12. Włochy (4), 13. Serbia (4), 14. Kanada (3), 15. Korea Płd. (3), 16. Tajlandia (2).
Trener biało-czerwonych Jacek Nawrocki przekonywał, że celem jego drużyny we Włoszech nie były walka o jak najlepszy wynik. „Przyjechaliśmy do Rimini z dużymi oczekiwaniami. W naszym kraju siatkówka jest na topie i nie dziwi to, że wszyscy wymagali od nas zwycięstw i jak najlepszej gry. Po meczach sparingowych z Bułgarkami mieliśmy zaledwie 10 dni, by przepracować okres przed turniejem. Stwierdziliśmy, że zrobimy próby różnych ustawień w boju. Wszystkiego nie sprawdziliśmy, ale mamy już obraz tego, jak będziemy chcieli grać podczas mistrzostw Europy” – wyjaśnił cel jaki postawił przed turniejem sztab szkoleniowy kady Polski.
„Była to wyczerpująca impreza, bo niełatwo gra się z taką intensywnością. Również ze względu na to, że nie mieliśmy na koncie wielu zwycięstw, ale dziewczyny przed każdym meczem starały się dbać o dobrą atmosferę. Chylę czoła przed nimi za to, że utrzymały swoje nastawienie do końca. W Lidze Narodów brały udział zespoły Belgii, Niemiec, Dominikany i USA, które w zbliżonych składach graja o kilku lat. My straciliśmy kilka dziewczyn z podstawowego składu – Joannę Wołosz i Natalię Mędrzyk, do tego doszły kontuzje Marty Krajewskiej i Martyny Grajber, odniesiony przez nią właściwie w dzień wyjazdu. Zgrania i doświadczenia zabrakło nam przede wszystkim w pierwszej części turnieju. Później byliśmy już w stanie rywalizować z Chinkami czy Amerykankami” – podkreślił trener Nawrocki.
Teraz nasze reprezentacyjne siatkarki dostaną trochę czasu na odpoczynek po trudach turnieju we Włoszech. W poniedziałek wróciły do kraju, a po krótkim urlopie kadra wróci do treningów w Centralnym Ośrodku Sportu w Szczyrku. W połowie sierpnia czeka nasza reprezentacja zagra w najważniejszej imprezie tegorocznego sezonu reprezentacyjnego, czyli w mistrzostwa Europy. Turniej zostanie rozegrany w Serbii, Bułgarii, Rumunii i Chorwacji. Biało-czerwone w fazie grupowej zmierzą się z Niemkami, Bułgarkami, Hiszpankami, Czeszkami i Greczynkami, a wszystkie mecze rozegrają w bułgarskim Płowdiw. Mistrzostwa potrwają od 18 sierpnia do 4 września.
Wracając do Rimini, to w męskiej części Ligi Narodów od poniedziałku do środy rozgrywana jest ostatnia seria gier. Polacy w poniedziałek zmierzyli się z zespołem Argentyny, pokonując go 3:0 (25:21, 25:22, 25:18). Trener Vital Heynen wystawił do gry w tym meczu Fabiana Drzyzgę, Bartosza Kurka, Kamila Semeniuka, Michała Kubiaka, Mateusza Bieńka, Karola Kłosa, Pawła Zatorskiego (libero) oraz Łukasza Kaczmarka i Grzegorza Łomacza.
Po trzynastu kolejkach rundy zasadniczej Ligi Narodów nasza drużyna z dorobkiem jedenastu zwycięstw i dwóch porażek zajmowała druga lokatę, za Brazylią. Do awansu do półfinałów, w których wystąpią cztery najlepsze drużyny pierwszej fazy, Polakom brakowało niewiele. Potrzebowali już tylko jednego zwycięstwa za trzy punkty w jednym z dwóch ostatnich spotkań – z Iranem lub Francją. Sprawę załatwili już w spotkaniu z Irańczykami, pokonując ich gładko 3:0 (25:20, 25:20, 25:16).