Inflacja wróciła do 4 proc., a kredytobiorcy patrzą na listopad
Rada Polityki Pieniężnej pozostawiła stopy procentowe bez zmian. Stopa referencyjna nadal wynosi 3,75 proc. Dla milionów gospodarstw domowych oznacza to chwilowy spokój: raty kredytów nie dostaną nowego impulsu do wzrostu. Problem w tym, że inflacja znów przyspiesza. We wrześniu ceny były o 4 proc. wyższe niż rok wcześniej. Dlatego prawdziwa decyzja może zapaść dopiero w listopadzie.
Październikowe posiedzenie RPP nie przyniosło zmiany kosztu pieniądza. Stopa referencyjna pozostaje na poziomie 3,75 proc., lombardowa 4,25 proc., a depozytowa 3,25 proc.
To poziomy obowiązujące od marcowej obniżki stóp. Wtedy RPP ścięła stopę referencyjną o 0,25 pkt proc.
Brak podwyżki oznacza ulgę dla kredytobiorców. Ale nie oznacza końca problemu.
Inflacja znowu wyszła ponad cel
We wrześniu inflacja CPI wzrosła do 4,0 proc. rok do roku, podczas gdy w sierpniu wynosiła 3,4 proc. Ceny tylko w ciągu miesiąca wzrosły przeciętnie o 0,7 proc.
To istotne, ponieważ inflacja ponownie znalazła się powyżej górnej granicy pasma odchyleń od celu NBP. Cel wynosi 2,5 proc., z tolerowanym odchyleniem o 1 pkt proc. w obie strony.
Na pierwszy rzut oka sytuacja wygląda więc prosto: ceny przyspieszają, czyli stopy powinny rosnąć.
Tyle że gospodarka nie jest równaniem z podręcznika.
Według ekonomistów Credit Agricole za dużą część wrześniowego skoku odpowiadały paliwa. Ich ceny były według analizy o 36,1 proc. wyższe niż przed rokiem. Jednocześnie bank szacował, że inflacja bazowa – po wyłączeniu energii i żywności – mogła spaść z 3,3 proc. do około 3,0–3,1 proc.
To zasadnicza różnica.
Jeżeli ceny rosną dlatego, że gospodarka jest przegrzana, podwyżka stóp może ograniczyć popyt. Jeżeli jednak źródłem problemu jest przede wszystkim droga ropa i energia, wyższa rata kredytu hipotecznego nie sprawi, że baryłka ropy stanieje.
Inflację trzeba hamować. Ale rachunek też ktoś płaci
Wysoka inflacja jest społecznie destrukcyjna. Najbardziej odczuwają ją gospodarstwa domowe przeznaczające dużą część dochodów na żywność, energię, transport i mieszkanie.
Człowiek zarabiający 6 tys. zł miesięcznie nie może odpowiedzieć na droższą żywność tak samo jak osoba zarabiająca 30 tys. zł. Pierwszy ogranicza zakupy, drugi najwyżej mniej odłoży.
Dlatego walka z inflacją jest również polityką społeczną.
Ale podwyższanie stóp procentowych także ma swoją cenę.
Płacą ją przede wszystkim ludzie posiadający kredyty ze zmiennym oprocentowaniem, osoby próbujące kupić pierwsze mieszkanie oraz przedsiębiorstwa finansujące inwestycje kredytem.
W modelowych wyliczeniach przytaczanych przez „Rzeczpospolitą” wzrost stóp o każde 0,25 pkt proc. oznaczałby dla kredytu rzędu 400 tys. zł wzrost miesięcznej raty o ponad 40 zł.
Jedna podwyżka nie wywraca domowego budżetu. Seria podwyżek już może.
Dlatego pytanie nie brzmi tylko: czy RPP pokona inflację?
Trzeba zapytać także: jakim kosztem i kto ten koszt poniesie?
Listopad będzie ważniejszy niż październik
Październikowa decyzja była szeroko oczekiwana. Znacznie ciekawszy jest listopad.
Wtedy RPP będzie dysponować nową projekcją inflacji i wzrostu gospodarczego. To ona może odpowiedzieć na najważniejsze pytanie: czy obecne 4 proc. inflacji jest przede wszystkim chwilowym skutkiem szoku na rynku paliw, czy początkiem bardziej trwałego wzrostu cen.
Ekonomiści nie są w tej sprawie jednomyślni.
Credit Agricole wskazuje, że listopadowa projekcja może dostarczyć argumentów za jednorazową podwyżką stóp, ale jednocześnie przyznaje, że jej prawdopodobieństwo zmniejszyły działania ograniczające wzrost cen paliw.
Inni ekonomiści przesuwają ryzyko podwyżek dopiero na 2027 r. „Rzeczpospolita” zwracała uwagę, że wszystkie ankietowane przed październikowym posiedzeniem zespoły analityczne oczekiwały pozostawienia stóp na 3,75 proc., natomiast znacznie większa niepewność dotyczy dalszej części roku i przyszłego roku.
Dlatego hasło „rynek oczekuje podwyżki” byłoby dziś zbyt daleko idące.
Rynek czeka na listopad. To nie to samo.
Kredytobiorca między bankiem centralnym a stacją benzynową
Dla zwykłego gospodarstwa domowego sytuacja jest niewygodna.
Z jednej strony drożeją paliwa, transport i część innych towarów. Z drugiej – próba zahamowania inflacji poprzez podniesienie stóp może oznaczać droższy kredyt.
Można więc dostać po kieszeni dwa razy: najpierw przy kasie i dystrybutorze, później przy spłacie raty.
To pokazuje ograniczenia polityki pieniężnej.
RPP może podnosić lub obniżać cenę pieniądza, ale nie kontroluje światowych cen ropy, nie buduje mieszkań, nie ustala marż sieci handlowych ani nie decyduje o wszystkich cenach energii.
Dlatego odpowiedzialność za inflację nie może być przerzucana wyłącznie na bank centralny i gospodarstwa domowe.
Potrzebna jest również polityka państwa: konkurencja na rynku, skuteczny nadzór nad cenami w sektorach o ograniczonej konkurencji, polityka energetyczna zmniejszająca zależność od drogich surowców oraz takie działania osłonowe, które pomagają przede wszystkim tym gospodarstwom, dla których wzrost rachunku o kilkaset złotych naprawdę jest problemem.
Nie każda inflacja wymaga tego samego lekarstwa
Najbliższe tygodnie pokażą, czy wrześniowe 4 proc. było ostrzeżeniem, czy początkiem trwalszego trendu.
Jeżeli droższe paliwa zaczną przekładać się na ceny transportu, produkcji, usług i żądania płacowe, presja na RPP będzie rosła. Prezes NBP Adam Glapiński już pod koniec września mówił o ryzyku rozprzestrzeniania się impulsu surowcowego na całą gospodarkę.
Jeżeli natomiast inflacja bazowa pozostanie pod kontrolą, a presja paliwowa osłabnie, podwyższanie stóp tylko po to, żeby reagować na chwilowy skok cen energii, mogłoby przynieść więcej kosztów niż korzyści.
Dlatego październikowe „bez zmian” nie kończy dyskusji.
Ono ją dopiero odracza.
Dla RPP prawdziwym testem będzie listopadowa projekcja inflacji. Dla kredytobiorców stawką będzie wysokość rat. A dla milionów gospodarstw domowych najważniejsze pozostaje coś znacznie bardziej przyziemnego: ile pieniędzy zostanie po zapłaceniu za mieszkanie, energię, paliwo i jedzenie.
Źródła: Narodowy Bank Polski, Główny Urząd Statystyczny, Credit Agricole Bank Polska, „Rzeczpospolita”, PAP/money.pl. Dane według stanu na 7 października 2026 r.











