Śladami „Stawki”, śladami Hansa Klossa

Wielcy miłośnicy i amatorzy rozmaitych zjawisk, między innymi w kulturze, często są po trosze fetyszystami, to znaczy poza fascynacją samym zjawiskiem jako takim, w jego finalnym kształcie, mają często potrzebę dotknięcia, „pomacania” jego źródeł, oboczności, substancji materialnej itp.

Niejednokrotnie sama iluzja ekranowa nie wystarcza.
Takiemu powiedzmy miłośnikowi kina sprawia ogromną przyjemność zetknięcie się z aktorem ulubionego filmu, dotknięcie scenografii, kostiumów czy znalezienie się w miejscu, gdzie film był kręcony. Sam podlegam temu prawu, więc przeżyłem wiele takich chwil i tęsknot.
Nie zapomnę dzikiej satysfakcji z oglądania choćby tych wnętrz Muzeum Kinematografii w Łodzi, w których kręcono sceny do „Ziemi Obiecanej” Andrzeja Wajdy czy dotknięcia sławnej rzeźby Mateusza Birkuta z „Człowieka z marmuru”, z wędrówki po fragmencie Jury Krakowsko-Częstochowskiej, która „zagrała” Hiszpanię w „Rękopisie znalezionym w Saragossie” Wojciecha J. Hasa, czy po miejscach, w których kręcono filmy z telewizyjnego cyklu „Opowieści niesamowite” albo przyjemności oglądania rekwizytów i fragmentów scenografii do monumentalnej „Kleopatry” Josepha L.Mankiewicza czy wnętrza łodzi podwodnej „Czerwony Październik” w byłej rzymskiej wytwórni filmowej Cinecitta. Powstało już kilka publikacji poświęconych owym filmowym miejscom, „lokacjom”, jak się je nazywa w języku produkcji filmowej, n.p. w serialach czy o warszawskich miejscach w polskim kinie (Warszawą jest chyba jedynym polskim miastem, które zawsze „gra” w filmach samo siebie).
Taki n.p. Lublin bardzo rzadko był w filmach „sobą”, za to „grał” już Warszawę, Wilno czy Paryż. Wiadomo też, że mało jest w Polsce i na świecie takich namiętnych „fetyszystów” jak miłośnicy serialu „Stawka większa niż życie”. Maciej Kronenberg ze swoim zespołem poszukiwaczy i fotografów, niewątpliwie maniaków „Stawki” podążył śladami poszczególnych odcinków serialu, jakie zostawił on na filmowej taśmie.
To miasta i miasteczka, które w „Stawce” posłużyły za scenerię poszczególnych odcinków. Są wśród nich m.in. Kraków, Pieskowa Skała, Gdańsk, Łódź, Wrocław, które były plenerami poszczególnych odcinków, choć nominalnie miejsca akcji nie jest tożsame z fizyczną scenerią, także Gdynia, której dworzec główny kolejowy oraz korty tenisowe „zagrały” Stambuł, przy czym okazuje się, że na pierwszym miejscu, gdy chodzi o zakres wykorzystania w roli scenerii odcinków „Stawki” jest najwyraźniej Olsztyn, miasto z bogatym zasobem poniemieckiej architektury, obfite w jeziora i zróżnicowaną rzeźbę terenu.
Dziś części budowli, który wykorzystano na ekranie już nie ma, a niektóre miejsca zmieniły się nie do poznania, ale są też miejsca mało od tego czasu odmienione. „Stawkowy przewodnik”, zapis pasjonackiej acz i bardzo absorbującej, drobiazgowej, niemal „zegarmistrzowskiej” pracy jest lekturą pasjonującą.
Bogato ilustrowany fotografiami, na których czarno-białe kadry z serialu skonfrontowane są ze współczesnymi, barwnymi fotografiami tych samych, ale często nie takich samych miejsc i obiektów. Latem warto wziąć go do plecaka i przy okazji wyprawy na Mazury pojechać do Olsztyna, by trochę sobie poprzypominać „stawkowe” przygody. Co także innym fanom „Stawki” polecam i rekomenduję.
„Stawkowy przewodnik filmowy”, Maciej Kronenberg z zespołem, wyd. Centrum Inicjatyw na rzecz Rozwoju Regionu, Łódź 2014, str. 317, ISBN 978-83-131044-2-0