Franciszek Drucki-Lubecki – narodowy bohater bez pomnika

KLUB
Franciszek Drucki-Lubecki – narodowy bohater bez pomnika

„Na pierwsze dekady XIX wieku patrzymy zwykle przez pryzmat wojen napoleońskich i powstania listopadowego. Ale czasy Królestwa Polskiego to także ważny okres w dziejach polskiej gospodarki. Ta zaś związana jest nierozerwalnie z postacią Franciszka Ksawerego Druckiego-Lubeckiego. Mariusz Głuszko pokazuje, że ten reformator gospodarki polskiej zasługuje na wdzięczną pamięć rodaków. Umocnił krajową walutę, uzdrowił handel zagraniczny, zainicjował wiele ważnych inwestycji. Szedł inną drogą niż większość jego współczesnych. Klucz do narodowej samodzielności widział w skazanej z góry na niepowodzenie walce zbrojnej z Rosją, lecz w budowie podstaw nowoczesnej gospodarki i zdrowego pieniądza. Mówił, że „Polsce potrzeba bogactwa dla utrzymania niepodległości”. Książka Mariusza Głuszki w jasny i atrakcyjny sposób przypomina postać w narodowej historiografii niesłusznie spychaną na drugi plan”.

W odniesieniu do bohatera tej opowieści kluczowe są właśnie sformułowania o „zasługiwaniu na wdzięczną pamięć rodaków” i o „niesłusznym spychaniu na drugi plan”. Bo we „wdzięcznej pamięci Polaków” Drucki-Lubecki nie jest, natomiast rzeczywiście jest „niesłusznie spychany na drugi plan”. Nie ma na przykład w Warszawie swojego pomnika.
Przed Pałacem Komisji Rządowej Przychodów i Skarbu i gmachem banku Polskiego przy placu Bankowym, w którym książę-minister urzędował stoi dziś pomnik Juliusza Słowackiego, jako następcy Feliksa Dzierżyńskiego. Pomnik Słowackiemu najsłuszniej się należy, ale zabawnym poniekąd paradoksem jest to, że ma on swój pomnik przed gmachem, w którym pracował jako skromny urzędnik, a jego pryncypał pomnika nie ma.
Rzecz jasna nie za urzędowanie uhonorowano pomnikiem Słowackiego, lecz za poezję, ale fakt jest faktem, że Lubeckiemu pomnika za jego zasługi nie wzniesiono.
Powstanie listopadowe, które wybuchło w momencie ministrowania Druckiego-Lubeckiego położyło kres jego dziełu, ba, zrujnowało je doszczętnie. Pnące się ekonomicznie dzięki reformom Lubeckiego Królestwo Polskie przeżyło po 1830 roku straszną cywilizacyjną zapaść, co pogłębiło kolejne postanie 1863 roku. Polacy woleli wywoływać beznadziejne powstania, zamiast cierpliwie budować podstaw ekonomiczne narodu.
W Polsce niestety nadal trwa tradycja nadmiernego honorowania bohaterów wojennych i powstańczych, zarówno tych wygranych jak i pokonanych, ale realiści bohaterowie codziennej pracy u podstaw nie cieszą się wdzięczną pamięcią.
Podobny przecież los sprawił, że jeden z najwybitniejszych polityków polskich Aleksander Wielopolski, który poniekąd, w pewnych aspektach kontynuował idee Druckiego-Lubeckiego, figuruje w oficjalnym przekazie historycznym w Polsce jako zdrajca.
Przegrane, krańcowo nonsensowne, zakończone krwawą klęską i zniszczeniem miasta powstanie warszawskie ma swój wielki pomnik w postaci okazałego muzeum i mnóstwo upamiętnień pomniejszych, a wielki reformator gospodarczy, prekursor pozytywizmu, który być może zainspirował Bolesława Prusa do stworzenia postaci Stanisława Wokulskiego w „Lalce” nie ma pomnika w Warszawie.
Co zaś do samej książki, to jej autor, dr Mariusz Głuszko jest nie tylko świetnym znawcą dziejów polskich XIX i XX wieku, ale także bardzo dobrym narratorem, obdarzonym talentem opowiadania o nich

Mariusz Głuszko – „Franciszek Ksawery Drucki-Lubecki i cud gospodarczy Królestwa Polskiego”, Fundacja Oratio Recta, Warszawa 2021, str. 196, ISBN 978-83-64407-83-3

Poprzedni

Wybory w cieniu pandemii i mezaliansu księżniczki

Następny

Fińska dystopia