27 listopada 2022

loader

Aktor nie do zapomnienia – Roman Kłosowski (1929-2018)

SONY DSC

Pogrzeb Romana Kłosowskiego przebiegł w atmosferze, która na pewno odpowiadałaby usposobieniu zmarłego przed dziesięcioma dniami (11.06) wybitnego aktora. Kameralny zespół instrumentalny usytuowany obok urny z prochami Artysty zagrał m.in. nieśmiertelny, przedwojenny szlagier „Bal na Gnojnej” (pamiętny także z filmu „Baza ludzi umarłych”) i popularny szlagwort serialu „Czterdziestolatek”. Nastrojowi smutku towarzyszyły tony żartobliwe, które w swoim wystąpieniu w Domu Przedpogrzebowym na warszawskim Cmentarzu Wojskowym na Powązkach wprowadził reżyser Jerzy Gruza.

 

– Romek dokonał rzadkiej sztuki. Grając na ogół postaci o marnych charakterach, rozmaitych Maliniaków i jemu podobnych, wzbudzał ogromną sympatię u widzów – mówił J. Gruza.
Dodał, że siła komizmu aktora była tak wielka, że nawet powtarzane przez niego przez dziesiątki lat grepsy niezmiennie śmieszyły.

– Jeden z takich grepsów polegał na tym, że odpowiadając na jakieś pytanie Romek kiwał przecząco głową, aby natychmiast zamienić ten gest w przeczące kręcenie głową. I mnie to zawsze autentycznie śmieszyło. Innych też – wspominał J. Gruza.

Jednak przywoływana była nie tylko rola niezapomnianego Maliniaka z serialu J. Gruzy. Cezary Domagała, przewodniczący warszawskiego oddziału ZASP i minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego, który przysłał na uroczystość pogrzebową swój list, wymienili niektóre role teatralne, filmowe i telewizyjne, w tym jedną z ostatnich kreacji scenicznych Kłosowskiego, czyli tytułowego bohatera „Ostatniej taśmy Krappa” Tankreda Dorsta, z którą jeździł po kraju. Bardzo ciepłe osobiste słowo o zmarłym, serdecznym koledze wypowiedziała Teresa Lipowska, która była przy nim w jego ostatnich chwilach w szpitalu w Łodzi. Aktorka podkreśliła nieprzeciętną ludzką dobroć, która go charakteryzowała .

Roman Kłosowski, absolwent warszawskiej PWST (1953) był uczniem m.in. wielkiego aktora i pedagoga Aleksandra Zelwerowicza. Po studiach zadebiutował w „Szczęściu Frania” Włodzimierza Perzyńskiego w Teatrze Dramatycznym w Szczecinie, gdzie grał w latach 1953-1955. Od 1955 roku był aktorem teatrów stołecznych. W latach 1976-1981 dyrektorował Teatrowi Powszechnemu w Łodzi, gdzie zagrał m.in. tytułowego, szekspirowskiego Ryszarda III. Stworzył dziesiątki ról teatralnych, najczęściej o profilu komediowym i charakterystycznym, w tym m.in. dobrego wojaka Szwejka, w którego wcielił się także w przedstawieniu telewizyjnym. W filmie zadebiutował jako junak SP w „Trzech opowieściach” Cz. Petelskiego (1953), a także znakomite epizody, m.in. w „Celulozie” J. Kawalerowicza (1953) czy „Człowieku na torze” A. Munka (1956). W roku 1957 zagrał aż cztery niezapomniane role: w „Ewa chce spać” T. Chmielewskiego („Kup pan cegłówkę, ocalisz pan główkę”), „Pętli” W.J. Hasa, „Eroice” A. Munka i „Kapeluszu pana Anatola” J. Rybkowskiego. W 1958 roku zagrał rolę „Orsaczka” w wybitnym dziele Czesława i Ewy Petelskich „Baza ludzi umarłych”, a w 1960 wystąpił w „Zezowatym szczęściu” A. Munka. Do jego niezapomnianych kreacji należą też pastuch Kazimierz w „Bing Bangu” (1986) i maharadża Kaburu w kultowej „Hydrozagadce” (1970) Andrzeja Kondratiuka.

W zawodzie był czynny do 2011 roku, ale postępująca choroba wzroku uniemożliwiła mu kontynuację pracy.

Krzysztof Lubczyński

Poprzedni

Pierwsze powstanie

Następny

„We are America!”

Zostaw komentarz