Aktor nie do zapomnienia – Roman Kłosowski (1929-2018)

20 cze 2018

Pogrzeb Romana Kłosowskiego przebiegł w atmosferze, która na pewno odpowiadałaby usposobieniu zmarłego przed dziesięcioma dniami (11.06) wybitnego aktora. Kameralny zespół instrumentalny usytuowany obok urny z prochami Artysty zagrał m.in. nieśmiertelny, przedwojenny szlagier „Bal na Gnojnej” (pamiętny także z filmu „Baza ludzi umarłych”) i popularny szlagwort serialu „Czterdziestolatek”. Nastrojowi smutku towarzyszyły tony żartobliwe, które w swoim wystąpieniu w Domu Przedpogrzebowym na warszawskim Cmentarzu Wojskowym na Powązkach wprowadził reżyser Jerzy Gruza.

 

– Romek dokonał rzadkiej sztuki. Grając na ogół postaci o marnych charakterach, rozmaitych Maliniaków i jemu podobnych, wzbudzał ogromną sympatię u widzów – mówił J. Gruza.
Dodał, że siła komizmu aktora była tak wielka, że nawet powtarzane przez niego przez dziesiątki lat grepsy niezmiennie śmieszyły.

– Jeden z takich grepsów polegał na tym, że odpowiadając na jakieś pytanie Romek kiwał przecząco głową, aby natychmiast zamienić ten gest w przeczące kręcenie głową. I mnie to zawsze autentycznie śmieszyło. Innych też – wspominał J. Gruza.

Jednak przywoływana była nie tylko rola niezapomnianego Maliniaka z serialu J. Gruzy. Cezary Domagała, przewodniczący warszawskiego oddziału ZASP i minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego, który przysłał na uroczystość pogrzebową swój list, wymienili niektóre role teatralne, filmowe i telewizyjne, w tym jedną z ostatnich kreacji scenicznych Kłosowskiego, czyli tytułowego bohatera „Ostatniej taśmy Krappa” Tankreda Dorsta, z którą jeździł po kraju. Bardzo ciepłe osobiste słowo o zmarłym, serdecznym koledze wypowiedziała Teresa Lipowska, która była przy nim w jego ostatnich chwilach w szpitalu w Łodzi. Aktorka podkreśliła nieprzeciętną ludzką dobroć, która go charakteryzowała .

Roman Kłosowski, absolwent warszawskiej PWST (1953) był uczniem m.in. wielkiego aktora i pedagoga Aleksandra Zelwerowicza. Po studiach zadebiutował w „Szczęściu Frania” Włodzimierza Perzyńskiego w Teatrze Dramatycznym w Szczecinie, gdzie grał w latach 1953-1955. Od 1955 roku był aktorem teatrów stołecznych. W latach 1976-1981 dyrektorował Teatrowi Powszechnemu w Łodzi, gdzie zagrał m.in. tytułowego, szekspirowskiego Ryszarda III. Stworzył dziesiątki ról teatralnych, najczęściej o profilu komediowym i charakterystycznym, w tym m.in. dobrego wojaka Szwejka, w którego wcielił się także w przedstawieniu telewizyjnym. W filmie zadebiutował jako junak SP w „Trzech opowieściach” Cz. Petelskiego (1953), a także znakomite epizody, m.in. w „Celulozie” J. Kawalerowicza (1953) czy „Człowieku na torze” A. Munka (1956). W roku 1957 zagrał aż cztery niezapomniane role: w „Ewa chce spać” T. Chmielewskiego („Kup pan cegłówkę, ocalisz pan główkę”), „Pętli” W.J. Hasa, „Eroice” A. Munka i „Kapeluszu pana Anatola” J. Rybkowskiego. W 1958 roku zagrał rolę „Orsaczka” w wybitnym dziele Czesława i Ewy Petelskich „Baza ludzi umarłych”, a w 1960 wystąpił w „Zezowatym szczęściu” A. Munka. Do jego niezapomnianych kreacji należą też pastuch Kazimierz w „Bing Bangu” (1986) i maharadża Kaburu w kultowej „Hydrozagadce” (1970) Andrzeja Kondratiuka.

W zawodzie był czynny do 2011 roku, ale postępująca choroba wzroku uniemożliwiła mu kontynuację pracy.

Najnowsze

Sprawdź również

Zakochany Ziemkiewicz

Zakochany Ziemkiewicz

Rafał Ziemkiewicz pokochał Chiny. Naprawdę ! Ten Rafał Aleksander Ziemkiewicz polski publicysta, komentator polityczny i ekonomiczny, powiązany ze środowiskami polskiej prawicy. A także pisarz fantastyczno- naukowy, zdeklarowany antykomunista, współzałożyciel...

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiński sąd postawił granicę automatyzacji. Korporacja może wdrażać AI, ale nie może używać jej jako alibi dla zwolnienia człowieka. To nie algorytm wręcza wypowiedzenie. Robi to pracodawca. To ważny sygnał globalnie, także dla Polski. Rewolucja już wchodzi na rynek...

Nie ufamy sądom

Nie ufamy sądom

Dlaczego ludzie boją się sądów? Bo człowiek, którego nie stać na adwokata, jest na z góry przegranej pozycji. W dodatku sądy niechętnie przyznają pełnomocnika z urzędu, twierdząc bardzo często niesłusznie, że sprawa jest prosta. Zaczyna się od tego, że język, którym...

Pochód to moje środowisko naturalne

Pochód to moje środowisko naturalne

Urodziłem się w świętym mieście Częstochowie. Tam, kiedy tylko śniegi z Alej zeszły, roiło się od maszerujących. Płci wszystkich, zwykle pod księżowskimi przewodem. Wtedy nie było tygodnia bez przynajmniej jednej pielgrzymki. Szli górnicy i hutnicy, młodzież...

Mit o pomaganiu

Mit o pomaganiu

Wczoraj pisałem o Łatwogangu, 251 mln zł zebranych dla dzieci chorujących onkologicznie, dziurze w NFZ, politykach ogrzewających się przy obywatelskiej mobilizacji, bogatych firmach, influencerach i konieczności patrzenia fundacjom na ręce. Dzisiaj chciałbym zejść na...