Bigos tygodniowy

18 wrz 2019

Przewodniczący Ma(ł)o (to mój nowy przydomek dla prezesa) polecił marszałkini Sejmu Elżbiecie Witek, aby odbyła z sejmem stosunek przerywany. Nie jest to co prawda „Akt przerywany” na miarę dramatu Tadeusza Różewicza, ale przyczyny przerwania są intrygujące. To jakieś pisowskie przecherstwo. Do tej pory PiS używało w stosunkach sejmowych wyłącznie grubej jak opona prezerwatywy, co sprawiało, że Sejm był z punktu widzenia systemu demokratycznego bezpłodny. A co do samego wspomnianego posunięcia – podzielam opinię profesora Wiesława Władyki, że Kaczor przerzucił tę szalupę na drugą stronę rzeki na wszelki wypadek, jako polisę ubezpieczeniową. Może być wykorzystana do różnych celów, w zależności od sytuacji.

Jan Pospieszalski („Warto rozmawiać” i „Gazeta Polska”) lamentuje, że dowcipni księża określają bierzmowanie jako „uroczyste pożegnanie z Kościołem z błogosławieństwem biskupa”. Po bierzmowaniu z całego rocznika w Kościele zostają jednostki, podobno ok. 5 procent. „Tracimy młodzież” – mówi podobno kler. Nawiasem mówiąc, ta szybka i masywna laicyzacja „pokolenia JP 2” jakby nie było oraz jego następców, to intrygujący temat, a jego szczegółowe mechanizmy warte są naukowego studium w rodzaju „Miastka” Macieja Gduli. Również ojciec Romana Giertycha, Maciej, w dramatycznym tonie apeluje (na łamach „Gazety Wyborczej”!) do katolików, by nie głosowali na PiS, bo to bardzo zaszkodzi Kościołowi katolickiemu w Polsce, a pisowców nazywa „zamachowcami”. „Koniec świata” – jak mawiał dozorca Popiołek z serialu „Dom”. Tymczasem powtarzają się fizyczne ataki na kościoły katolickie. Nie pochwalam tego, ale tu w sposób klasyczny realizuje się powiedzenie, że „kto sieje wiatr, zbiera burze”. Dominacja kościelnej narracji w życiu społecznym i publicznym oraz jego nietykalność była przez ostatnie trzydzieści lat tak przemożna, że dla części społeczeństwa stała się aż upokarzająca. Rachunki zawsze są regulowane, prędzej czy później.

Rektor Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu na trzy miesiące zawiesił w obowiązkach akademickich Aleksandra Nalaskowskiego, pracownika naukowo-dydaktycznego tej uczelni i publicysty tygodnika Karnowskich „Sieci” (przez niektórych zwanego dowcipnie tygodnikiem branży rybackiej) za jego haniebny felieton, zawierający skrajną formę mowy nienawiści i pogardy (nazwał uczestników Marszów Równości „wędrownymi gwałcicielami”). Jestem radykalnym wolnościowcem, zwolennikiem maksymalnej wolności słowa, dlatego uważam, że publicyście wolno byłoby napisać to, co znalazło się w felietonie, a poza tym wszystko czego dusza zapragnie i jeszcze gorzej. Pedagogowi i wychowawcy młodzieży akademickiej, którym jest przede wszystkim – nie. Prawolstwo oczywiście podniosło larum.

Wszyscy recenzenci zgodnie psioczą na „Politykę” Patryka Vegi – że film to słaby, rozwlekły, drętwy, sztuczny. Co do mnie, to aż takiej surowości oceny nie podzielam. Nie jest to arcydzieło sztuki filmowej i nie dałbym „Polityce” cenzurki wyższej niż cztery minus, ale nie jest to wcale aż tak bardzo zły film. Ma swoje nieporadności i mielizny, ale czegóż spodziewali się krytycy? Głębi Bergmana, Buñuela czy Viscontiego? Przecież to tylko polityczny pamflet, z dobrym tempem, nieźle zagrany (Ewa Kasprzyk, Andrzej Grabowski, Janusz Chabior) kino użytkowe. Krytykować jest zawsze łatwo, znacznie trudniej znaleźć w utworze coś cennego.

Przy wszystkich sporach o obchody rocznicy wybuchu II wojny światowej jakoś nikt nie wspomniał o genezie pomnika na Westerplatte. Otóż wystawiła go wraża władza ludowa, owi znienawidzeni „komuniści”, choć przecież wojsko na Westerplatte broniło w 1939 roku burżuazyjno-pańskiej Polski. Wystawiła pomnik w 1966 roku, za czasów Władysława Gomułki, który w więzieniach II Rzeczypospolitej przesiedział się 7 lat, został wtedy postrzelony przez policję i nie miał powodu by tamtą Polskę dobrze wspominać.

Z afery hejterskiej w resorcie Ziobra wyszła jeszcze dodatkowa ohyda – antysemityzm. Otwarty, bezwstydny i siermiężny jak dawne worki na ziemniaki, objawiony jednego z przybocznych Ziobra, niejakiego Dudzicza z neo-KRS. Jest teraz najpopularniejszym polskim sędzią w Izraelu, a to Polsce dobrze nie zrobi.

„Ci, co myślą, że nowa Komisja Europejska będzie miała inne podejście do praworządności niż ja, to się zdziwią” – zapowiedział Frans Timmermans, wiceszef KE. I o to chodzi!

TVPiS staje na głowie, żeby upodobnić się do komitetu wyborczego swojej partii. Publikowane materiały z każdym dniem przypominają spoty wyborcze PiS. W Lublinie w lokalnej TVP3 odbyła się „debata”, w której wystąpili sami pisowcy. To jest jawne i bezczelne łamanie reguł wyborczych w mediach.

W swoim „Warto rozmawiać” Pospieszalski mówił o ateizmie i neomarksizmie jako o „fałszywej świadomości” i „błędzie antropologicznym”. Widzę je raczej w religii, tak jak definiowali ją Marks i Lenin. Tymczasem odbyła się klerykalna impreza „Polska pod krzyżem”, czy coś w tym rodzaju. Podobno wzięło w niej udział około 60 tysięcy osób. Jak na ponad trzydziestomilionowy naród katolicki to niewiele. W Polsce coraz wyraźnie widać zmęczenie religią i nie dotyczy tylko laicyzującej się młodzieży. Także wielu starszych, choć formalnie trwa przy kościele, nie ma w sobie dawnego żaru i entuzjazmu. Wiedza o pedofilskich aferach, chciwości i bucie kleru przesącza się jednak do świadomości coraz większej liczny wiernych. Daje to efekt nie na tyle mocny, żeby prowadziło do otwartych odejść z kościoła, ale wystarczający, by wywoływać efekt cichego, ale postępującego rozczarowania.

Najnowsze

Sprawdź również

Zakochany Ziemkiewicz

Zakochany Ziemkiewicz

Rafał Ziemkiewicz pokochał Chiny. Naprawdę ! Ten Rafał Aleksander Ziemkiewicz polski publicysta, komentator polityczny i ekonomiczny, powiązany ze środowiskami polskiej prawicy. A także pisarz fantastyczno- naukowy, zdeklarowany antykomunista, współzałożyciel...

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiński sąd postawił granicę automatyzacji. Korporacja może wdrażać AI, ale nie może używać jej jako alibi dla zwolnienia człowieka. To nie algorytm wręcza wypowiedzenie. Robi to pracodawca. To ważny sygnał globalnie, także dla Polski. Rewolucja już wchodzi na rynek...

Nie ufamy sądom

Nie ufamy sądom

Dlaczego ludzie boją się sądów? Bo człowiek, którego nie stać na adwokata, jest na z góry przegranej pozycji. W dodatku sądy niechętnie przyznają pełnomocnika z urzędu, twierdząc bardzo często niesłusznie, że sprawa jest prosta. Zaczyna się od tego, że język, którym...

Pochód to moje środowisko naturalne

Pochód to moje środowisko naturalne

Urodziłem się w świętym mieście Częstochowie. Tam, kiedy tylko śniegi z Alej zeszły, roiło się od maszerujących. Płci wszystkich, zwykle pod księżowskimi przewodem. Wtedy nie było tygodnia bez przynajmniej jednej pielgrzymki. Szli górnicy i hutnicy, młodzież...

Mit o pomaganiu

Mit o pomaganiu

Wczoraj pisałem o Łatwogangu, 251 mln zł zebranych dla dzieci chorujących onkologicznie, dziurze w NFZ, politykach ogrzewających się przy obywatelskiej mobilizacji, bogatych firmach, influencerach i konieczności patrzenia fundacjom na ręce. Dzisiaj chciałbym zejść na...