Bronisław Cieślak (1943-2021)

5 maj 2021

Wielu może się to wydać niewiarygodne, ale Bronisław Cieślak ani nie lubił siebie w roli porucznika Borewicza, ani też, choć przyniosła mu ona kolosalną popularność, nie dążył do zdyskontowania jej, by zapewnić sobie aktorską karierę, która wręcz pchała mu się w ręce. Ba, nie tylko nie dążył, ale wręcz odrzucał propozycje, które co pewien czas, na przestrzeni wielu lat, mu czyniono. Owszem, czasem czynił ustępstwo i dawał się do jakiejś roli namówić, ale w porównaniu z liczbą propozycji, jakie mu składano, była to – by tak rzec – kropla w morzu.

Nie lubił także o poruczniku Borewiczu opowiadać, nie wydał też książki wspomnieniowej czy wywiadu-rzeki pod hasłem „ja jako Borewicz”, choć książki takie wydają radośnie osoby mające po temu nieporównywalnie mniej od Bronisława Cieślaka powodów.
Przekonałem się o tym osobiście, gdy korzystając z jakiejś okazji zadzwoniłem do niego, bodaj pod koniec 2006 roku z prośbą o wywiad. Nie wykluczam, że tą okazją była m.in. czterdziesta rocznica inauguracji serialu Krzysztofa Szmagiera „07 zgłoś się”. Bronisław Cieślak chętnie podjął rozmowę, ale z góry zastrzegł, że o serialu i o roli Borewicza rozmawiać nie ma ochoty. Ta jego postawa wydawać się może niezrozumiała zwłaszcza w czasach, w których mnóstwo osobników potrafi wykorzystać swoje nawet najgłupsze i najobrzydliwsze narowy, by za wszelką cenę, zaistnieć dzięki nim w rozmaitych „mediach społecznościowych”, a nawet zarobić na tym mnóstwo pieniędzy.
Tymczasem on nie palił się też do dyskontowania swojej popularności w reklamach, co może się wydać jeszcze bardziej niewiarygodne.
A przecież, choć nie był aktorem zawodowym, to obdarzony był autentycznym talentem, naturalnym instynktem aktorskim, miał w sobie autentyczność i prawdę, które uderzały na ekranie, a kamera – jak to się zwykło mówić – go kochała. Warto zauważyć, że w podobnym gatunkowo serialu „S.O.S” Janusza Morgensterna z 1974 roku, grający główną rolę wybitny aktor Władysław Kowalski nie zdobył nawet małej cząstki popularności, która przypadła w udziale Cieślakowi.
Nigdy właściwie nie wyjaśnił przyczyn swojej postawy. Być może częściową odpowiedź można odnaleźć w tytule wspomnianego wywiadu: „Czuję się jak towar na ladzie”.
Po prostu tego nie lubił. Być może jakaś część odpowiedzi na to pytanie tkwi też w jego osobowości, w charakterze naznaczonym szczyptą specyficznej, może nawet trochę krakowskiej szorstkości, goryczy i sceptycyzmu (był krakusem z urodzenia). By użyć literackiej metafory – było w nim coś z „Kłapouchego” z angielskiej opowieści o Kubusiu Puchatku i jego przyjaciołach.
Miał oczywiście cechę właściwą aktorom niezawodowym, która polegała na spontaniczności bycia przed kamerą, spontaniczności nie ujmowanej w trwałą aktorską formę. W każdym dublu był inny.
Jedna z zawodowych aktorek, która z nim grała, wspominała, że było to dla niej do pewnego stopnia kłopotliwe, bo nigdy nie wiedziała jak jej partner w danym momencie się zachowa, co w zawodzie aktorskim nie jest normą. W sumie ta jego aktorska przygoda zaowocowała kilkunastoma rolami, od epizodycznej roli w serialu Romana Załuskiego „Znaki szczególne”, poprzez epizod w „Kung fu” Janusza Kijowskiego, dużą rolę kapitana milicji w kryminalnym filmie Załuskiego (to był taki „Borewicz na smutno”), po role w serialach „Mrok” czy „Malanowski i partnerzy”.
Co zatem, skoro nie aktorstwo, było tym co cenił Bronisław Cieślak? Wygląda na to, że jednak polityka. Dwukrotnie był posłem na Sejm z listy Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Później kilkakrotnie startował w wyborach bez powodzenia. Przeżywał też życiowe kłopoty. Towarzyszyła mu gorycz z powodu niepowodzeń lewicy, które przyszły po sukcesach w wyborach 1993 i 2002.
Ale opowiedzenie o tym, poselskim, politycznym aspekcie jego działalności wypada mi już zostawić innym. I jeszcze jedno, na zakończenie tego wspomnienia. W czerwcu 2017 roku jechałem na kilka dni do Krakowa.
Gdy pociąg ruszył, zadzwoniłem do Bronisława Cieślaka w nadziei, że uda mi się umówić z nim na ponowny wywiad, tym razem w jego rodzinnym mieście. Odmówił, uzasadniając tym, że źle się czuje, że jest chory. Nie oznaczało to jednak, że na tym rozmowa się zakończyła.
Pan Bronisław, odmawiając mi wywiadu, sam rozwinął bogatą narrację na różne tematy i po mniej więcej pół godzinie powiedział mi: „No to właściwie ma pan wywiad”. Niestety, takiego wariantu nie przewidziałam i to co powiedział, bezpowrotnie rozpłynęło się w eterze.

Najnowsze

Zakochany Ziemkiewicz

Zakochany Ziemkiewicz

Rafał Ziemkiewicz pokochał Chiny. Naprawdę ! Ten Rafał Aleksander Ziemkiewicz polski publicysta, komentator polityczny...

Sprawdź również

Prawicowy kosmopolityzm

Prawicowy kosmopolityzm

Zbigniew Ziobro, były minister sprawiedliwości, jakoś nie spieszy się do powrotu na łono umiłowanej ojczyzny. Najpierw udał się na długą wycieczkę do Węgier, a teraz kiedy klimat polityczny uległ zmianie, odnalazł się na lotnisku Newark w New Jersey w USA. Warto...

Jak się czujesz, gdy nie możesz znaleźć pracy?

Jak się czujesz, gdy nie możesz znaleźć pracy?

Część pierwsza – miłe złego początki Tekst archiwalny, napisany ponad osiem lat temu. Choć od tamtego czasu zmienił się mój sposób patrzenia na rzeczywistość społeczną i rynek pracy, zasadnicza wymowa tego tekstu pozostaje dla mnie aktualna — tym bardziej dziś, gdy...

Witajcie wśród krezusów

Witajcie wśród krezusów

Wielu Polaków dowiaduje się z końcem kwietnia, że stali się bogaci (albo prawie). A przynajmniej stali się na tyle bogaci, że przekroczyli magiczną linię progu podatkowego. Linia ta została nakreślona twardą ręką premiera Morawieckiego w roku 2022. Skumulowana...

Bomby i pokój

Bomby i pokój

Im bardziej Amerykanie przegrywali politycznie, tym więcej zrzucali bomb. Kolejne wietnamskie piekło zaczęło się od pokojowym rokowań. Konferencja genewska w 1954 podzieliła „tymczasowo” Wietnam wzdłuż 17 równoleżnika na północną Demokratyczną Republikę Wietnamu,...

Zakochany Ziemkiewicz

Zakochany Ziemkiewicz

Rafał Ziemkiewicz pokochał Chiny. Naprawdę ! Ten Rafał Aleksander Ziemkiewicz polski publicysta, komentator polityczny i ekonomiczny, powiązany ze środowiskami polskiej prawicy. A także pisarz fantastyczno- naukowy, zdeklarowany antykomunista, współzałożyciel...

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiński sąd postawił granicę automatyzacji. Korporacja może wdrażać AI, ale nie może używać jej jako alibi dla zwolnienia człowieka. To nie algorytm wręcza wypowiedzenie. Robi to pracodawca. To ważny sygnał globalnie, także dla Polski. Rewolucja już wchodzi na rynek...