Chińczycy mają rację

2 lis 2025

W świecie, w którym dezinformacja stała się codziennością, a każdy przypadkowy TikToker może uchodzić za eksperta, potrzebne są realne rozwiązania, które wprowadzą choć minimum porządku w przestrzeni medialnej. Od końca października w Chinach obowiązują nowe zasady, według których twórcy internetowi nie mogą wypowiadać się na tematy uznane za poważne, jak medycyna, prawo, finanse czy edukacja, bez potwierdzonych kwalifikacji. Żeby udzielać porad, trzeba mieć dyplom, licencję lub certyfikat. Można? Można.

Decyzję ogłosiła Cyberspace Administration of China (CAC), uzasadniając ją potrzebą walki z dezinformacją i ochrony użytkowników przed fałszywymi, często szkodliwymi poradami. Platformy takie jak Douyin (chiński odpowiednik TikToka), Weibo (połączenie X i Facebooka) czy Bilibili (serwis wideo popularny wśród młodych twórców edukacyjnych i technologicznych) mają obowiązek weryfikować, czy influencerzy posiadają odpowiednie uprawnienia zawodowe. W przeciwnym razie treści nie będą publikowane, a platformom grożą grzywny do 100 000 juanów, czyli około 52 000 złotych.

W praktyce oznacza to, że amatorzy i samozwańczy eksperci stracą możliwość doradzania w sprawach zdrowotnych, finansowych i prawnych milionom użytkowników. Douyin już usuwa materiały z „niezweryfikowanymi” poradami finansowymi, a Weibo zawiesza konta influencerów promujących pseudomedyczne metody leczenia.

Temat z wiadomych przyczyn wywołał zainteresowanie nie tylko w Chinach. Użytkownicy mediów społecznościowych z całego świata przyznają, że problem istnieje i że jakieś rozwiązania są konieczne. Reakcje nie są jednak oczywiście jednoznaczne. Obok głosów poparcia pojawiły się zarzuty o cenzurę, ograniczanie wolności słowa i nadmierną kontrolę. Warto jednak spojrzeć na sprawę bez emocji i z odrobiną zdrowego rozsądku, bo wszyscy chyba zgodzimy się co do tego, że Chińczycy podjęli się uporządkowania niezwykle ważnego zjawiska, które stało się realnym wyzwaniem dla całego świata.

Wystarczy wejść na dowolną platformę społecznościową, by zobaczyć, jak ogromny wpływ mają dziś ludzie bez żadnego przygotowania merytorycznego. W internecie roi się od „specjalistów” od diet, terapii, kredytów czy inwestycji, którzy budują popularność na emocjach i prostych hasłach. Ich porady często są błędne, a czasem dosłownie niebezpieczne.

Koszty społeczne tego zjawiska są coraz wyższe. Ludzie rezygnują z leczenia, wierząc w cudowne metody. Tracą oszczędności, inwestując w internetowe „pewniaki”. Młodzi podejmują decyzje życiowe na podstawie rad przypadkowych influencerów. W efekcie media społecznościowe stały się przestrzenią chaosu, w której głos TikTokera liczy się bardziej niż opinia specjalisty – bo ci, choć też obecni w sieci, przegrywają z algorytmami, które premiują emocje, prostotę i sensację zamiast fachowej wiedzy.

Dostrzegają to m.in. eksperci z WHO, którzy alarmują, że za wzrostem zachorowań na choroby zakaźne, w tym na odrę, stoi rosnąca skala dezinformacji zdrowotnej w mediach społecznościowych. W 2024 roku w Europie i Azji Centralnej odnotowano ponad 127 000 przypadków odry – najwięcej od ponad 25 lat – a większość chorych nie była zaszczepiona. W Polsce liczba zachorowań wzrosła ponad ośmiokrotnie. WHO i UNICEF wiążą ten trend bezpośrednio z falą treści antyszczepionkowych i pseudomedycznych, które masowo rozprzestrzeniają się w internecie.

Podobne wnioski przynosi Edelman Trust Barometer 2025. Według edycji Trust and Health, czwartej corocznej odsłony raportu poświęconej zaufaniu w kwestiach zdrowotnych przeprowadzonej w marcu 2025 roku, aż 52 proc. badanych przyznaje, że regularnie spotyka się w sieci z fałszywymi lub wprowadzającymi w błąd informacjami o zdrowiu. Autorzy raportu piszą, że dezinformacja coraz częściej zastępuje ekspercką wiedzę emocją, algorytmem i klikiem. A to przecież ma się nie tylko do zdrowia, tylko do wszystkich wyżej wymienionych dziedzin pełnych pseudoekspertów.

Chińczycy postanowili to uporządkować. Uznali, że skoro w świecie offline lekarz, prawnik czy doradca finansowy muszą mieć odpowiednie kwalifikacje, to w internecie powinno być podobnie. W pewnym stopniu oczywiście ogranicza to wolność słowa, ale jest to ograniczenie, które można uznać za konieczne, jeśli chcemy przywrócić w sieci elementarny porządek i odpowiedzialność.

W Europie na razie nikt się na to nie odważył. Unia wprowadza regulacje dotyczące oznaczania reklam czy treści generowanych przez sztuczną inteligencję, ale wciąż nie odpowiada na pytanie, kto ma prawo uchodzić za eksperta. Tymczasem wpływ pseudoautorytetów z roku na rok narasta.

Oczywiście, każda władza, niezależnie od ustroju, może nadużyć takiego prawa. Ale nie zmienia to faktu, że kierunek jest słuszny. Internet potrzebuje zasad, bo stał się zbyt ważny dla naszej codzienności, by dalej funkcjonować w trybie wolnej amerykanki.

Jeżeli ktoś doradza w sprawach, od których zależy zdrowie lub bezpieczeństwo innych, powinien mieć za to realną odpowiedzialność. Można dyskutować, jak dokładnie powinny wyglądać takie regulacje w Europie, ale nie da się zaprzeczyć, że problem istnieje. I głupotą jest, że go dalej ignorujemy.

Wyobraźcie sobie, ile lepszym miejscem byłby internet bez mnożących się pseudoekspertów pokroju Jerzego Zięby, ludzi bez wykształcenia w dziedzinach, w których się wypowiadają, ile zysków społecznych by to przyniosło, mniej porzuconych terapii, mniej straconych oszczędności, mniej wprowadzonych w błąd młodych ludzi, a więcej rzetelnej wiedzy i odpowiedzialnej debaty. Tę szarlatanerię trzeba wreszcie ukrócić, nie z ideologicznych pobudek, lecz w imię wyższego dobra publicznego, lepszego zdrowia, większego bezpieczeństwa finansowego i zaufania do tych, którzy naprawdę wiedzą, o czym mówią.

Owszem, wszyscy znamy doktorów i ekspertów, którzy plotą wyssane z palca głupoty, ale to nie oni są prawdziwym problemem. Zdecydowanie mniejsza szansa, że antyszczepionkowe bzdury usłyszymy od lekarza niż od inżyniera, który go udaje. Chińskie rozwiązanie jest w tym kontekście warte rozważenia także przez inne państwa.

Najnowsze

Sprawdź również

Co stało się z 3,5 mln ha gruntów PGR po PRL?

Co stało się z 3,5 mln ha gruntów PGR po PRL?

Pod koniec PRL-u, państwowe gospodarstwa rolne dysponowały areałem wynoszącym ponad 3,5 mln ha. Te grunty przejęło państwo. Co się potem z nimi stało? Czy dziś część z nich mogłoby trafic pod budownictwo? O likwidacji państwowych gospodarstw rolnych mówiło się dotąd...

Nowa Era Korupcji w Ameryce: Zmiany w Rządzie

Nowa Era Korupcji w Ameryce: Zmiany w Rządzie

„Problem korupcji rządowej w Ameryce wchodzi w nową erę” Problem korupcji rządowej w Ameryce wchodzi w nową erę – to teza, która wraca z nową siłą po publikacji analcznego artykułu CNN z 3 września 2026 roku. W materiale...

Przeciw kościelnej patodeweloperce

Przeciw kościelnej patodeweloperce

W Poznaniu na Osiedlu Maltańskim doszło do pierwszych eksmisji mieszkańców, przeciwko którym czynnie protestują ich sąsiedzi oraz aktywiści społeczni związani ze środowiskami lokatorskimi. Protesty te są tłumione, z użyciem przemocy, przez funkcjonariuszy policji. Są...

Polska odzyska pieniądze za pomoc Ukrainie.

Polska odzyska pieniądze za pomoc Ukrainie.

Polska odzyska pieniądze za pomoc Ukrainie. W Brukseli zapadł ważny kompromis Polska ma otrzymać około 400 mln euro zwrotu za broń przekazaną Ukrainie, a w najlepszym wariancie także dodatkowe 10–30 mln euro z rezerwy. Informację tę jako pierwsze szerzej opisały...

Ojczyzna ludobójstwa demokratycznego

Ojczyzna ludobójstwa demokratycznego

Wielu amerykańskich Indian, potomków rdzennych mieszkańców Ameryki Północnej, nie używa banknotów dwudziestodolarowych. Bo widnieje na nich wizerunek Andrew Jacksona. Prezydenta Stanów Zjednoczonych w latach 1829-1837. Wcześniej generała armii USA, wojskowego...

Świętujmy razem

Świętujmy razem

Ekip telewizyjnych jeszcze nie było. Zachowały się czarno- białe zdjęcia filmowe i relacje świadków. Zapamiętali, że przyjechał na plac Ba Dinh francuskim samochodem, eskortowany przez gwardię rowerzystów. Półmilionowy, zebrany tłum ujrzał go na prowizorycznej...

Grupa Wyszehradzka – nadal nieformalna

Grupa Wyszehradzka – nadal nieformalna

1 lipca 2026 roku Słowacja objęła przewodnictwo w Grupie Wyszehradzkiej. Dotychczasowe osiągnięcia Grupy nie są zbyt imponujące. Główną przyczyną niepowodzeń jest nieumiejętność pogodzenia różnych opcji politycznych, często sprzecznych, rządów w poszczególnych krajach...