Juliette Greco (1927-2020)Czarny anioł egzystencjalizmu

5 paź 2020

Po raz pierwszy zobaczyłem ją, w tytułowej roli, we francuskim serialu kryminalnym z rysami horroru, „Belfegor, czyli upiór Luwru” z 1965 roku, który kilka lat później wyemitowała telewizja polska. Ubrana na czarno, z charakterystycznymi bardzo ostrymi rysami wyglądała bardzo demonicznie w roli egipskiego ducha Luwru, co sugestywnie współgrało z nastrojem serialu.

35 lat później (2000) zagrała niewielki epizod w swoistym, kinowym sequelu tej historii. Jednak ścieżka aktorska była w karierze Juliette Greco drugorzędna, bo przede wszystkim była jedną z wielkich osobowości piosenki i pieśni francuskiej.
Zanim jednak się to stało pod niebem Paryża, pierwsze 19 lat jej życia, które spędziła z dala od tego miasta, wcale tego nie zapowiadały. Urodziła się 7 lutego 1927 w Montpellier w południowej Francji.
Podczas II wojny światowej wraz ze swoimi rodzicami działała, jako dorastająca dziewczyna, we francuskim ruchu oporu (Résistance). Została w związku z tym aresztowana, ale uniknęła deportacji do niemieckiego obozu koncentracyjnego z powodu młodego wieku.
Według niektórych biografów była jednak więźniarką obozu w Ravensbrück. Nigdy tego nie zweryfikowano, jako że artystka strzegła osobistych tajemnic. W 1946 roku zamieszkała w Paryżu, gdzie szybko zaczęła odnosić sukcesy artystyczne jako pieśniarka.
Kompozytorami jej utworów byli m.in. znany jazzman Miles Davis i Joseph Kosma. Teksty do muzyki pisali m.in. poeci Jean Cocteau, Jacques Prevert i Boris Vian. Szybko stała się jedną z gwiazd powojennej Francji. Jej repertuar pieśniarski oddawał w języku artystycznym ferment dokonany przez nowy kierunek filozoficzny, którego kolebką była Francja – egzystencjalizm oraz frustracje francuskich intelektualistów, które były m.in. następstwem doświadczeń II wojny światowej.
Tym refleksjom towarzyszył również wygląd sceniczny artystki – czarna suknia i długie, czarne rozpuszczone włosy. Jej siłą nie był jednak głos (pozbawiony dużej mocy), lecz bogata interpretacja. Wśród kilkudziesięciu tytułów jej piosenek warto wymienić „Déshabillez-moi”, „Le feuilles mortes”, „Parles moi d’amour”, „A la belle etoile”, „Coin de rue”, „Embrasse moi”, „Je suis comme je suis”, Juliette Gréco była częstą bywalczynią, a z czasem także jedną z ikon legendarnych kawiarń i tzw. filozoficznych piwnic paryskiej dzielnicy Saint Germain, tzw. Lewego Brzegu, gdzie obracała się artystyczna, polityczna i filozoficzna bohema z Jean Paul Sartre na czele. Jean Cocteau zaproponował jej niewielką rolę w reżyserowanym przez siebie filmie „Orfeusz” (1950), zrealizowanym za pieniądze hollywoodzkiego producenta i reżysera Darryla F. Zanucka.
Po tym debiucie filmowym była zapraszana do udziału w jego produkcjach filmowych w latach 1960–1970. W związku z tym zagrała w szeregu filmów, w tym m.in. w „Nocy generałów” Anatola Litvaka (1967). We Francji zagrała m.in. w głośnym filmie Jean Renoira „Helena i mężczyźni” (1956).
Choć była aktywna artystycznie aż do 2016 roku, to nie jako współczesna artystka, lecz przede wszystkim jako sentymentalna ikona przeszłości i relikt dawnej świetności kultury francuskiej, która przez wiele dziesięcioleci promieniowała na cały świat. Była też osobą bardzo zaangażowaną w sprawy społeczne i polityczne, o poglądach zdecydowanie lewicowych.
Zmarła 20 września 2020 roku w Ramatuelle.

Najnowsze

Zakochany Ziemkiewicz

Zakochany Ziemkiewicz

Rafał Ziemkiewicz pokochał Chiny. Naprawdę ! Ten Rafał Aleksander Ziemkiewicz polski publicysta, komentator polityczny...

Nie ufamy sądom

Nie ufamy sądom

Dlaczego ludzie boją się sądów? Bo człowiek, którego nie stać na adwokata, jest na z góry przegranej pozycji. W...

Sprawdź również

Jak się czujesz, gdy nie możesz znaleźć pracy?

Jak się czujesz, gdy nie możesz znaleźć pracy?

Część pierwsza – miłe złego początki Tekst archiwalny, napisany ponad osiem lat temu. Choć od tamtego czasu zmienił się mój sposób patrzenia na rzeczywistość społeczną i rynek pracy, zasadnicza wymowa tego tekstu pozostaje dla mnie aktualna — tym bardziej dziś, gdy...

Witajcie wśród krezusów

Witajcie wśród krezusów

Wielu Polaków dowiaduje się z końcem kwietnia, że stali się bogaci (albo prawie). A przynajmniej stali się na tyle bogaci, że przekroczyli magiczną linię progu podatkowego. Linia ta została nakreślona twardą ręką premiera Morawieckiego w roku 2022. Skumulowana...

Bomby i pokój

Bomby i pokój

Im bardziej Amerykanie przegrywali politycznie, tym więcej zrzucali bomb. Kolejne wietnamskie piekło zaczęło się od pokojowym rokowań. Konferencja genewska w 1954 podzieliła „tymczasowo” Wietnam wzdłuż 17 równoleżnika na północną Demokratyczną Republikę Wietnamu,...

Zakochany Ziemkiewicz

Zakochany Ziemkiewicz

Rafał Ziemkiewicz pokochał Chiny. Naprawdę ! Ten Rafał Aleksander Ziemkiewicz polski publicysta, komentator polityczny i ekonomiczny, powiązany ze środowiskami polskiej prawicy. A także pisarz fantastyczno- naukowy, zdeklarowany antykomunista, współzałożyciel...

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiński sąd postawił granicę automatyzacji. Korporacja może wdrażać AI, ale nie może używać jej jako alibi dla zwolnienia człowieka. To nie algorytm wręcza wypowiedzenie. Robi to pracodawca. To ważny sygnał globalnie, także dla Polski. Rewolucja już wchodzi na rynek...

Nie ufamy sądom

Nie ufamy sądom

Dlaczego ludzie boją się sądów? Bo człowiek, którego nie stać na adwokata, jest na z góry przegranej pozycji. W dodatku sądy niechętnie przyznają pełnomocnika z urzędu, twierdząc bardzo często niesłusznie, że sprawa jest prosta. Zaczyna się od tego, że język, którym...