Przygody pana Andrzeja

5 paź 2020

Przychylnie przyjmuję każdą książkę poświęconą wybitnej polskiej aktorce lub aktorowi. Nie mam na myśli najmłodszego pokolenia. Ono na ogół samo promuje się skwapliwie. Nazywa się to „lansem”. Mam na myśli aktorów z generacji urodzonych (z grubsza i bardzo umownie biorąc) w latach 1920-1950, a zatem w okresie największego i doprawdy niezwykłego „urodzaju” talentów aktorskich w Polsce.

Oczywiście i przed pierwszą z dat i po drugiej urodziło się sporo wybitnych talentów aktorskich, ale niezwykłym trafem owe trzy dekady wydały ich najwięcej. Aby to uzmysłowić, przytoczę tylko po trzy przykłady urodzonych w każdej z tych dekad: lata dwudzieste – Gustaw Holoubek, Tadeusz Łomnicki, Andrzej Łapicki; lata trzydzieste – Ignacy Gogolewski, Zbigniew Zapasiewicz, Marek Walczewski; lata czterdzieste – Piotr Fronczewski, Zdzisław Wardejn, Jerzy Stuhr. Wystarczy?
Wystarczy, choć można by mnożyć wybitne nazwiska całymi stronami. Oczywiście, prze tymi datami urodziło się wielu wybitnych, których zdążyliśmy zapamiętać, bo byli czynni, także w Teatrze Telewizji, za życia wielu z nas, że wspomnę tylko wymienionego wyżej Woszczerowicza, Tadeusza Fijewskiego czy urodzonego w 1890 (tak!) roku Kazimierza Opalińskiego.
Wbrew pozorom nie ukazało się takich książek wiele. Niektóre ukazały się jako wywiady rzeki (ostatnio np. ze Stanisławem Mikulskim), inne jako pamiętniki aktora (n.p. Jerzego Stuhra, Ignacego Gogolewskiego czy Andrzeja Zaorskiego), wspomnienia osób bliskich (np. Magdalena Zawadzka o Gustawie Holoubku), inne jeszcze w formie pracy autorskiej dziennikarza czy historyka teatru.
Mają swoje duże monografie na przykład Jacek Woszczerowicz, Jan Kreczmar czy Roman Wilhelmi. Powstały już po ich śmierci, a więc objęły całość ich pracy. Minimonografii doczekali się m.in. Jan Nowicki, Jerzy Trela, Jerzy Stuhr, Tadeusz Łomnicki, Barbara Krafftówna, tyle że w ramach serii, która ukazywała się w latach siedemdziesiątych, co radykalnie obniża dziś ich wartość informacyjno-faktograficzną.
Jednak najskromniejszych bodaj książeczek nie doczekało się (i nie ma gwarancji, że się doczekają) dziesiątki mistrzów swojego zawodu, że wspomnę tylko Edmunda Fettinga, Jerzego Kamasa, Marka Walczewskiego, Wiktora Sadeckiego czy żyjącą wielką heroinę sceny krakowskiej, Izabellę Olszewską. O tym, że nie mają na nie szansy mistrzowie drugiego planu, już nie wspomnę.
Z tego choćby tylko powodu z satysfakcją przyjąłem napisaną przez dziennikarkę Krystynę Gucewicz książkę „Jak być kochanym”, poświęconą świetnemu aktorowi z rocznika 1934, Andrzejowi Kopiczyńskiemu. Nie ulega wątpliwości, że masową popularność przyniosła mu rola inżyniera Karwowskiego w serialu „Czterdziestolatek”, ale to przecież przede wszystkim pełnokrwisty, świetny, finezyjny aktor sceniczny, no i kinowy.
W młodości miał warunki amanta, które z biegiem lat, z biegiem dni przemieniły się w tym amanta charakterystycznego, a do tego doszło pełnowartościowe pasmo komediowe z dodatkiem dramatycznego, z niejakim wychyleniem w stronę ironii i dystansu. Ten dystans stał się jednym ze znaków firmowych aktorstwa Kopiczyńskiego, które – bywało – określano jako „angielskie” i doszukiwano się w nim nawet podobieństwa zewnętrznego do Davida Nivena.
Paleta środków Kopiczyńskiego jest bardzo szeroka, właściwie nieograniczona. Krystyna Gucewicz nie zdecydowała się jednak na „wszystkoizm”, ani na formułę plotkarską. Skoncentrowała się na pierwszych latach aktorskiej kariery Kopiczyńskiego, które spędził on na scenach Polski północnej, Olsztyna, Koszalina, Szczecina, Bydgoszczy.
Przy okazji więc jest ta historia początków zawodowych aktora także przyczynkiem do historii polskiego teatru powojennego i warunków, w jakich działał. Do tego dochodzą interesujące fakty z życia aktora, o którym powiedziano, że jest tak bogate w przygody, że mógłby nimi obdzielić kilku panów.
Krystyna Gucewicz ma lekkie pióro, dar barwnej narracji, więc nawet tę, na pozór nie najbardziej atrakcyjną dla przeciętnego czytelnika tematykę podaje bardzo interesująco i ze swadą. Ta bogato ilustrowana książka, wzbogacona o płytę CD z fragmentami czytanymi przez jej bohatera warta jest gorącej rekomendacji. Wydawnictwo zaś, Agencję Artystyczną MTJ, które do tej pory nie zajmowało się taką tematyką, warto zachęcić do jej kontynuowania.
Krystyna Gucewicz – „Jak być kochanym. Andrzej Kopiczyński”, Wyd. Agencja Artystyczna MTJ, Warszawa 2012, str. 296, ISBN 9788376991375

Najnowsze

Przemysław Wipler z Konfedracji – 6,7 miliona złotych. Gdzie się kończy uczciwość a gdzie zaczyna się dyktowanie prawa pod siebie

Przemysław Wipler z Konfedracji – 6,7 miliona złotych. Gdzie się kończy uczciwość a gdzie zaczyna się dyktowanie prawa pod siebie

Dziennikarskie śledztwo ujawnia powiązania między Przemysławem Wiplerem, posłem Konfederacji, a jego działalnością biznesową. Firmy, które założył, wystawiły faktury na 6,7 miliona złotych dla podmiotów, których interesy były omawiane w jego zespole parlamentarnym. Pojawia się wiele pytań o etykę i transparentność w polityce.

Rok systemu kaucyjnego w Polsce. 5 miliardów zwróconych opakowań i rachunek na 44 miliardy złotych

Rok systemu kaucyjnego w Polsce. 5 miliardów zwróconych opakowań i rachunek na 44 miliardy złotych

System kaucyjny w Polsce, który zadebiutował w październiku 2025 roku, zwrócił 5 miliardów butelek i puszek w ciągu roku, co świadczy o sukcesie ekologicznej inicjatywy. Jednak przewidywane koszty operacyjne sięgają 44 miliardów złotych, co budzi obawy dotyczące obciążenia finansowego dla konsumentów oraz konieczności większej przejrzystości w wydatkach.

Sprawdź również

110 lat walki o prawa kobiet.

110 lat walki o prawa kobiet.

110 lat temu kobiety trafiały do więzienia za wiedzę o antykoncepcji. Polska była pionierem praw kobiet. Co się z nami stało? 16 października 1916 roku trzy kobiety otworzyły w Nowym Jorku klinikę, w której inne kobiety mogły dowiedzieć się, jak uniknąć niechcianej...