Kościuszko – problem dla prawicy

Montaż cyfrowy. Wykorzystano historyczny wizerunek T. Kościuszki oraz archiwalne zdjęcie marszu ONR. Fot. Rosiek.kub / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0.

W 230. rocznicę Insurekcji 1794 roku, Senat RP poświęcił specjalną uchwałę z dn. 4 kwietnia 2024 r. Wielu polityków chętnie grzało się w blasku obchodów tej historycznej rocznicy i postaci samego Naczelnika Tadeusza Kościuszki. Czy jednak dla polityków prawicy idee Kościuszki mogą w rzeczywistości stanowić drogowskaz w ich działalności i ideologii? Co do tego należy żywić ogromne wątpliwości. Śledząc biografię naszego bohatera, warto analizować ją w kontekście współczesnej nam problematyki społeczno–politycznej i postaw polityków prawicy.

W służbie narodu

Kościuszko w słowach przysięgi złożonej 24 marca 1794 r. zobowiązał się nie użyć powierzonej mu władzy ,,na niczyj prywatny ucisk”, a wykorzystać ją jedynie dla ,,odzyskania samowładności Narodu i ugruntowania powszechnej wolności”. Politycy PiS, którzy uwielbiają militarną, wojowniczą retorykę (atak, obrona, front, rubież, flanka itp.), widzą w Kościuszce jedynie wodza, który poprowadził naród do walki przeciw Rosji. Tymczasem postać Naczelnika nie jest jednowymiarowa; to także polityk, demokrata, działacz społeczny, zwolennik tolerancji, równości i równouprawnienia. Politykę rozumiał należycie jako służbę narodu, dla jego dobra i wolności obywatelskich, wartości ujętych w słowach jego przysięgi, a tak obco, niekomfortowo i niezrozumiale brzmiących w uszach polityków prawicy, czego dobitnie dowiodły ich 8-letnie autorytarne rządy.

Autorytaryzm i demokracja są nie do pogodzenia. A służba narodowi, taka jak rozumiał ją Kościuszko, jest nie do pogodzenia z powszechną na dzisiejszej prawicy i wszechobejmującą korupcją, protekcją, pospolitym złodziejstwem, pazernością, nadużyciami finansowymi, przepisywaniem majątków na żony, nielegalnymi fortunami liczonymi w dziesiątkach milionów zł, a zarobionymi jak w przypadku brata Ziobry w ciągu 8 godzin fikcyjnej, zdalnej pracy. Podobne przypadki można mnożyć i liczyć w dziesiątkach i setkach.

Jedność

Na szabeltasach oddziału huzarów eskorty Kościuszki widniał napis Jedność. To krótkie słowo stanowiło odzwierciedlenie rzeczywistej dążności Kościuszki do zjednoczenia narodu wokół wytycznych sobie celów, jakimi były niepodległość, równość i sprawiedliwość społeczna. To cele niezmiernie trudne do realizacji biorąc pod uwagę ówczesne podziały społeczne i uwarunkowania polityczne. Tym niemniej w rozkazie do wojska Naczelnik stwierdzał: „Zalecam połączenie jak najściślejsze, jedność, do­brą harmonię”. W odezwie do ludu warszawskiego z czerwca 1794 r. pisał:Obrona wolności Ojczyzny po­winna nas jedynie zaprzątać i łączyć. Jednością jedynie możemy być silni”.

Politycy PiS uwielbiają powtarzać za swoim prezesem hasła o jedności, o byciu razem i zgodzie narodowej. Szczególnie często słychać je było podczas kampanii wyborczych. Czy jednak odzwierciedlały one rzeczywiste intencje tego środowiska, w to należy mocno wątpić. Należy żywić przekonanie, że jest to bardziej pusty zabieg retoryczny i element strategii wyborczej. Podziały wprowadzane między Polakami to tradycyjna metoda PiS osiągania swoich politycznych celów. Fałsz pobrzmiewający w hasłach o jedności i zgodzie, wypływających z Nowogrodzkiej, jest oczywisty, kiedy jednocześnie słyszymy od Kaczyńskiego o jakimś narodowym nowotworze zwanym przez niego Niepolakami. To w odniesieniu do wszystkich tych, którzy nie podzielają poglądów tego środowiska, niewierzących w geniusz strategiczny prezesa, w zbrodnię smoleńską i w prawdomówność Macierewicza. To wszyscy ci, o których Kaczyński mówi jako zdrajcach, Targowicy, agentach Putina i Zachodu, ci, których tenże Kaczyński dosłownie chciałby zniszczyć i wprost o tym mówi.

Nie tylko on zresztą. Połowę Polaków chciałby wykosić kosą na sztorc, zdobną w biało-czerwone tasiemki, a dla skuteczności potraktować ich napalmem, niejaki Bąkiewicz, pospolity chuligan, łobuz z wyrokami, damski bokser, nienawistnik, ksenofob, który w oczach Kaczyńskiego jawi się jako zasłużony działacz społeczny, dzielny, mądry i szlachetny obrońca polskich granic.

Ciemnoskórzy przyjaciele Kościuszki

Niezwykły był stosunek Naczelnika Kościuszki do innych narodowości, z jakimi miał styczność w różnych okresach życia. Całą generalską gażę przysługującą mu ze służby wojskowej w armii G. Washingtona przeznaczył na wykup murzyńskich niewolników. Swą wolę zapisał w testamencie, którego wykonawcą wyznaczył B. Franklina. Gestem tym wyprzedził swą epokę i poglądy czołowych amerykańskich polityków i działaczy Oświecenia, w tym samego Franklina, który woli Kościuszki nie dopełnił. Kościuszko jeszcze jako pułkownik amerykańskiej armii dowiódł, że ludzie o odmiennym kolorze skóry traktuje jak braci, ludzi zasługujących na szacunek i wszelkie wolności obywatelskie. Po ojcowsku i przyjacielsku traktował swoich czarnoskórych ordynansów Agrippę Hull i Jeana Lapierre. Ci z kolei odwzajemniali mu się swą wiernością i przywiązaniem, nie odstępując w najcięższych chwilach życia Kościuszki.

Ze wszech miar wskazanym byłoby, aby politycy prawicy dowiedzieli się o stosunku Kościuszki do ciemnoskórych niewolników, który w kontaktach z nimi nie żywił obaw o rzekomo niebezpieczne dla białych pasożyty, pierwotniaki i zarazki, kiedy obejmował po ojcowsku murzynów, paląc z nimi tę samą fajkę krążącą z ust do ust. Wyrażał tym samym nie tyle swą tolerancję co wręcz uznanie ich rasowej odmienności za rzecz naturalną i zgodną z prawami ludzkimi. Jeśli politycy prawicy, zarówno ci z PiS, Konfederacji, jak i Narodowego Odrodzenia Polski, ONR, Kamraci, dla których historia (obok religii) stanowi koronę nauk, chcą nadal powoływać się na historię i pomnikowe postacie z naszych dziejów, niechże zaczną czerpać z niej właściwe wnioski i wyciągać nauki, które dostrzega każdy rozumny człowiek.

Kościuszko niewątpliwie byłby doskonałym nauczycielem dla tych, którzy swe polityczne przesłanie dla Polaków opierają na ksenofobii, wzbudzaniu wrogości wobec innych narodów, ras, wyznawców odmiennych religii, wobec ludzi szukających u nas ratunku od opresji, prześladowań, uciekających od głodu i śmierci. Jeśli przedstawiciele rodzimej prawicy potrafiliby wznieść się na wysoki poziom zrozumienia kościuszkowskiego przesłania o równości i braterstwie, może za ich rządów w Polsce znaleźliby schronienie choćby dalecy od terroryzmu syryjscy czy iraccy chrześcijanie lub nieszczęśni Jezydzi z Kurdystanu. Problem jednak polega nie tylko na ograniczonych możliwościach percepcji przedstawicieli prawicy, obawa dotyczy występowania u nich godnego napiętnowania zjawiska ksenofobii, szowinizmu i wręcz rasizmu.

Muzułmanie wówczas i dziś a problem rasizmu

A przecież warto pamiętać, iż w wojsku Kościuszki służyli nie tylko chrześcijańscy żołnierze. Wiele formacji składało się z wiernych Rzeczypospolitej pułków polskich muzułman od wieków zamieszkałych nasze ziemie. To nie tylko chorągwie janczarów, lecz głównie wyznających islam Tatarów. Tworzyli oni 11 znakomitych pułków (w tym dwa gwardii królewskiej) będących elitą ówczesnej polskiej kawalerii. Panowanie króla Stanisława Augusta Poniatowskiego zostało naznaczone szeregiem burzliwych wydarzeń mających z pewnością wpływ na proces rozbudzenia uczuć patriotycznych obywateli, także wśród polskich muzułmanów. Złożyli oni liczne dowody wierności wobec Polski, walcząc podczas Insurekcji Kościuszkowskiej od pierwszych potyczek w stolicy, przez Nowy Dwór, Słonim, Zegrze, Krupczyce, Brześć, aż po Szczekociny, Maciejowice i Pragę.

Czy dla dzisiejszej polskiej prawicy uporczywie wzniecającej wrogość wobec muzułman, są to fakty znane i uznawane? I tu należy głęboko powątpiewać, bo znajomość historii w jej szeregach symbolizuje wypowiedź posła M. Suskiego o zwycięstwie pod Grunwaldem odniesionym nad Turkami, twierdzenie A. Macierewicza o czynie legionowym Piłsudskiego, dla którego inspiracją stali się powstańcy warszawscy, lub nauki o mordzie katyńskim wyniesione przez marszałek E. Witek z przedwojennych podręczników. Wątpliwość dotyczy jednak czegoś więcej jak poziom wiedzy prawicowców i umiejętność wyciągania wniosków. Rzecz w ich naturze, w którą mocno wdrukowana jest ksenofobia i przekonanie o wartościach wyższego rzędu, swoistych jedynie Polakom, czemu towarzyszy pogarda i wrogość wobec wszystkiego co obce. Taka jest nasza prawica.

Tymczasem w okresie panującego Oświecenia nikomu do głowy nie przyszłoby wzniecać bezzasadną niechęć wobec muzułman i obcych. To okres, kiedy ze szczególną siłą, zaczęły przenikać do społeczeństw idee równości społecznej wobec prawa, zasady tolerancji i równouprawnienia wszystkich ras i wyznań.

Antysemityzm i kościuszkowskie nauki o równości i równouprawnieniu

Kościuszko proklamował równouprawnienie wszystkich wiar – również muzułmanów i Żydów. Właściwe nowożytnemu republikanizmowi kościuszkowskie pojęcie narodu obejmowało wszystkich mieszkańców Rzeczypospolitej niezależnie od stanu, statusu majątkowego, wyznania i przynależności etnicznej. Jako liberał i demokrata, Naczelnik łączył wyzwolenie narodowe z ideami egalitaryzmu i pozytywnie odnosił się do Izraelitów. Jeszcze w Ameryce spotykał się z żydowskimi oficerami armii Washingtona. Zaraz po przysiędze złożonej na krakowskim rynku również spotkał się z krakowskimi Żydami, a ich kahał zobowiązał się wobec niego dostarczyć rekruta i wyznaczył pokaźną sumę pieniędzy na potrzeby armii.

Nieskrywana pogarda i niechęć prawicy rodem z endecji R. Dmowskiego wobec Żydów, przemieszana z nieusprawiedliwionym poczuciem wyższości wszystkiego co polskie, bazuje na przekonaniu o polskiej waleczności, bohaterstwie i poświęceniu wobec ojczyzny, podczas gdy Żydzi zajmowali się tak mało zaszczytnymi zajęciami jak wzgardzany przez szlachtę handel, usługi i prowadzenie karczm. Do tego Żydzi mieli zdecydowanie stronić od parania się wojennym rzemiosłem. Historia Insurekcji Kościuszkowskiej dowodzi wręcz czegoś odwrotnego. Od pierwszych chwil jej trwania Żydzi chwycili za broń. Kościuszko pisał o nich: „Zwarli się mężnie z nieprzyjacielem i dowiedli światu, że życia swego ochraniać nie umieją”. W podobnym tonie pisało wielu pamiętnikarzy, jak Antoni Trębicki, Tadeusz Czacki austriacki poseł w Warszawie Benedikt de Cache, austriacki naczelnik cyrkułu Antoni Baum i inni.

Przez cały czas trwania powstania w Warszawie Żydzi służyli w oddzielnych kompaniach w gwardii, czyli milicji miejskiej. Podobnie było w Grodnie i Wilnie. Polscy Żydzi, Berek Joselewicz i Józef Aronowicz doprowadzili do sformowania ochotniczego Starozakonnego Pułku Lekkokonnego liczącego 500 ludzi, dowodzonego przez żydowskich oficerów. Pułk ten niemal do ostatniego żołnierza poległ w obronie Pragi, dzieląc tragiczny los z Pułkiem Mahometańskim walczącym na tych samych pozycjach.

Wbrew tym historycznym faktom, w okresie międzywojennym niektórzy badacze historii usilnie starali się wykazać, że był to jedynie efemeryczny twór, lub wręcz nigdy nie zaistniał. Tak to prawda historyczna zaprzęgana była w ówczesne rozgrywki ideologiczne i polityczne, w których pierwsze skrzypce grały endeckie tony. Dziś ze strony prawicy nie słychać podobnych wątpliwości, lecz najprostszym tego wytłumaczeniem jest po prostu jej niewiedza i nieświadomość tych historycznych zdarzeń.

Powszechnie znane są takie pojęcia jak: polskie strachy, Polacy są narodem antysemitów, Polacy wysysają antysemityzm z mlekiem matki. Oczywiście nie dotyczą wszystkich Polaków, lecz badania socjologiczne wykazują, że w dekadzie 2014–2024, od 40 do prawie 50 proc. Polaków żywiło uprzedzenia antysemickie. To nie dziwi, kiedy zauważymy, że dane te pokrywają się mniej więcej z statystyką mówiącą o tym, że 40-50 proc. Polaków to wyznawcy prawicy. Otwarcie wyrażają oni negatywne opinie o Żydach i Izraelczykach, swych przekonań nie skrywają, zdają się wręcz być z nich dumni, gdyż są tymi, którzy jako jedyni rozpoznali demoniczne cechy Żydów, dostrzegli ich antypolskie knowania i spiski. Stąd nienawistne, troglodyckie, karygodne hasła mazane na murach: Żydzi do gazu, a w gazecie „Teraz Polska” znajdziemy nie tylko pełny zestaw antysemickich wypowiedzi, ale również wprost wyrażone wezwania do fizycznej eliminacji Żydów. To samo dotyczy „Naszego Dziennika” czy wielu pisemek narodowych. Środowiska jawnie antysemickie są także w obrębie kościoła. Zbieramy wszyscy owoce działania Radia Maryja i ruchu z nim związanego. Wrogość ludzi prawicy wobec Żydów idzie w parze z żywioną wobec nich pogardą i piętnowaniem ich jako ustawicznie zdradzających interes Polski. Dobrze, gdyby ludzie prawicy, chętnie odwołujący się do haseł niepodległości i tradycji walk o wolność, poszerzyli swe horyzonty poznawcze. Dowiedzieliby się, że polscy Żydzi walczyli w Powstaniu Listopadowym w szeregach gwardii miejskich, szwadronu izraelickiego Józefa Berkowicza (syna Berka Joselewicza), służyli w wielu pułkach kawalerii i piechoty, z inicjatywy A. Mickiewicza formowali własny pułk w Turcji podczas wojny krymskiej, uczestniczyli w Powstaniu Styczniowym, walczyli w Legionach Polskich i żydowskich kompaniach Salomona Leinberga i chor. Cejtlina podczas wojny polsko-bolszewickiej.

Kobiety

Stosunek do kobiet działacze PiS i Konfederacji wyrażają w sposób ostentacyjny i naskórkowy, całując je w rękę, nawet w miejscu pracy, co nie jest zgodne z etykietą i trąci myszką, przepuszczając w drzwiach, lecz zarazem zezwalają na traktowanie walczących o swe prawa demonstrantek, metalowymi pałkami w rękach tajniaków, robiąc im kotły, poniżające rewizje osobiste, wywożąc je poza miasto, przetrzymując na ,,dołku”, a przede wszystkim odmawiając im należytych praw. Ustami Kaczyńskiego nazywają strajkujące pielęgniarki ,,przestępcami”(!), pokazując tym samym niebywałą hipokryzję tego środowiska. Ze strony z cicha obłąkanych polityków Konfederacji słyszymy kompromitujące ich i reprezentowany przez nich kraj, bezwstydnie wygłaszane w Europarlamencie oświadczenia o tym, że kobiety są mniej inteligentne od mężczyzn i mają mniejsze mózgi.

Kościuszko przewróciłby się w grobie obserwując te zawstydzające fakty, zdarzenia i wypowiedzi kierowane pod adresem Polek. Patrząc z już popowstaniowej perspektywy pisał o nich z szacunkiem i uznaniem, a jego słowa należałoby dedykować szeroko pojętej prawicy:

,,Płeć piękna nigdzie tyle nie pokazała przywiązania do swej ojczyzny, jak Polki”. (Czy Polacy mogą wybić się na niepodleg­łość? Paryż 1800).

Wstecznictwo i co na to Kościuszko

Niewiedza szkodzi i nie usprawiedliwia antysemityzmu, antyfeminizmu, nietolerancji, ksenofobii, a dodatkowo tym zadawnionym postawom sprzyja i pozwala trwać, mocny czynnik polskiej religijności i ugruntowanej roli kościoła kat.

Palenie książek na gdańskiej plebanii, obskurancki stosunek biskupów do in vitro, ich haniebne, rodem ze średniowiecza twierdzenie o bruździe na czole dzieci urodzonych tą metodą jako znamieniu diabła, absurdalne, antynaukowe powoływanie się na biblijną zasadę czynienia ziemi poddanej, zaprzeczanie pilnej potrzebie ochrony środowiska i klimatu, a przy tym zohydzanie ekologii poprzez nazywanie jej ,,ekologizmem” i zrównywanie jej z komunizmem i hitleryzmem, wszystko to dzieje się w Polsce w 200 lat po ideach doby Wieku Rozumu (!)

Tymczasem Naczelnik Kościuszko pozostając pod silnym wpływem przedstawicieli Oświecenia, wysoko cenił wiedzę, zdolności intelektualne oraz zmysł prawny człowieka. Toteż w świetle doświadczeń z 8-letnich rządów prawicy, warto i należy przypominać o dorobku myślowym Naczelnika w sferze społeczno – politycznej, a jednocześnie o jakości tamtych rządów, sprawowanych przez ludzi mających w pogardzie takie wyznawane przez Kościuszkę wartości oświeceniowe jak wiedza, wykształcenie, humanizm, świeckość, tolerancja, prawo i sprawiedliwość.

W tym kontekście przypominać należy o tym jacy ludzie sprawowali władzę do 2023 r., jaki poziom moralności i intelektu reprezentowali. Czy sejm i senat to właściwe miejsce dla tapicerów, ślusarzy, stolarzy, techników kolejowych, ogrodników, wyplataczy koszy wiklinowych, absolwentów zawodówek? ludzi wybieranych z list PiS. Nawet związana z tym środowiskiem Z. Romaszewska zauważa, że w PiS nie liczą się kompetencje, działacze partyjni nawet nie myślą o wyrażaniu swoich opinii, a podstawowym wymogiem jest ślepe posłuszeństwo i ślepe podążanie za liderem.

Czy nie lepiej dla jakości życia politycznego byłoby pozostawienie ich w tych jakże użytecznych zawodach? Obserwujemy przecież polityków, którzy przez całe kadencje nie zaznaczyli się jedną choćby kompetentną, nacechowaną wiedzą wypowiedzią. Lecz może istotniejszym od kwalifikacji zawodowych i intelektualnych jest kwalifikacja wielu z nich pod względem moralno – etycznym. Znamy polityków PiS i Konfederacji rozwodzących się po wielokroć, niedotrzymujących wierności małżeńskiej, na którą przysięgali przed ołtarzem, bijących i maltretujących swe żony, wlokących psa za samochodem, przeciwników praw zwierząt, a nawet praw kobiet i dzieci.

Takiemu patologicznemu stanowi rzeczy z pewnością zdecydowanie sprzeciwiłby się T. Kościuszko, którego postać w tym kontekście jest szczególnie potrzebna i właściwa do przywołania, lecz jakże niewygodna dla ludzi prawicy.

Kościół prawicy i kościół wg Kościuszki

Na bolesny problem uwstecznienia społeczeństwa, a zarazem na problem tolerancji religijnej, równouprawnienia kultów religijnych, bogacenia się kleru, Kościuszko wskazywał w swym memorandum z 1814 r., skierowanym do ks. A. Czartoryskiego. Dokument ten stanowił jego religijno-filozoficzne credo. Wskazywał w nim na potrzebę oddzielenia kościoła od państwa, twierdził, że nie wolno mu zajmować się kształceniem młodzieży, że księża zawsze wykorzystają ciemnotę i przesądy ludu, posłużą się religią jako maską, by przykryć swą hipokryzję, niegodziwość swych przedsięwzięć i swą pazerność. Wg Kościuszki religia zbyt często wykorzystywana była przez kler do utrwalania dominacji nad ludem i umocnienia władzy tyranów.

Brzmi to wymownie w kontekście polskiej współczesności. Z pewnością nie w smak prawicy będą słowa Kościuszki o jego nieufności wobec hierarchów kościoła, o wrogości kościoła wobec idei Oświecenia, o tym, że religia stanowi punkt oparcia dla niewolnictwa i tyranii. Wpływ oświeceniowej myśli J. Rousseau szczególnie wyraźnie daje się odczuć w tej części memoriału Kościuszki, gdzie jest mowa o kardynalnych sprzecznościach interesów kościoła i państwa.

Ta nieco zapomniana klauzula sumienia Kościuszki winna być starannie studiowana i przyswajana przez kler, szczególnie przez biskupów, domagających się podporządkowania szkolnictwa kościołowi, a te absurdalne pomysły powtarzane są przez posłów PiS. Gdy biskupi żądają nadrzędności prawa boskiego nad prawem stanowionym, dla Kościuszki oczywistym i naturalnym było, iż prawa narodu mają mieć pierwszeństwo przed prawem boskim, a ,,każda religia powinna być posłuszna prawom ustanowionym przez Naród”.

Szantażowanie polityków przez hierarchów kościelnych, domagających się spełnienia ich postulatów w zamian za poparcie wyborcze, objawiające się m.in. dopuszczeniem do wystąpień polityków na ołtarzach, skutkuje wprowadzaniem najbardziej restrykcyjnego w Europie prawa aborcyjnego, lekcji religii w ilości przewyższającej lekcje np. z fizyki czy geografii. Do tego katalogu doliczmy żądania utrzymywania katechetów przez państwo, emerytur państwowych dla księży, sutych dotacji na utrzymanie kościołów, kościelnych projektów na miarę Bizancjum, przerośnięte roszczenia wobec nadziałów majątków ziemskich, czy oczekiwanie ochrony prawnej dla księży pedofilów. Tym celom bez zastrzeżeń służyło pisowskie państwo, a także liczne fundacje i stowarzyszenia o profilu kościelnym.

Kościuszko i jego wyprzedzający epokę pogląd na potrzebę oddzielenia państwa od kościoła jest dobitną i potrzebną odpowiedzią na te przerośnięte aspiracje i bezzasadne roszczenia kościoła katolickiego.

Dodać należy, iż Naczelnik świadomie nie wykonywał praktyk religijnych, nie spowiadał się, nie uczestniczył w publicznych mszach świętych, choć czcił Boga. Traktował to jednak jako sprawę osobistą. I taka postawa mocno zderza się z demonstrowaną i ostentacyjną religijnością współczesnych polityków polskiej prawicy, uwielbiających kamery i reporterów utrwalających ich podczas odprawiania obrzędów religijnych w kościołach, a szczególnie na sakralnych masówkach pod Jasną Górą.

Tak więc postać Kościuszki należy traktować nie jako postać pomnikową, ze spiżu, a jako wskazówkę dla nas wszystkich, obywateli i polityków, jak żyć i jak pracować dla Polski w zgodzie z zasadami uczciwości, honoru, służenia narodowi, tolerancji, demokracji i nieostentacyjnego, a rzeczywistego patriotyzmu.

Jacek Jaworski

Poprzedni

USA: agenci federalni zawieszeni po zastrzeleniu pielęgniarza w Minneapolis