Księgi fandomistów

12 wrz 2019

Dokonujmy wyboru, ale nie lekceważmy.

W 1976 miały miejsce trzy zdarzenia (pośród oceanu innych): po pierwsze, narodził się, przede wszystkim w akademiku przy warszawskiej ulicy Kickiego, polski ruch fandomowy, po drugie, urodził się Tomasz Pindel, dziś pierwszy historyk polskiego ruchu fandomowego, po trzecie, ja, 19-letni licealista, obficie czytający, pożeracz książek, pierwszego z wymienionych faktów nawet nie zauważyłem.
Czy istnieje jakaś koincydencja między tymi trzema wydarzeniami? Między pierwszym a drugim taka, że Pindel, znawca i tłumacz literatury iberoamerykańskiej oraz biograf Mario Vargasa Llosy, stał się biografem fenomenu i ludzi fandomu? A dwóch pierwszych faktów z trzecim? Tylko taka, że piszący te słowa 19-latek z 1976 roku, choć namiętny czytelnik, nigdy nie zainteresował się fandomem, choć cztery lata później, jesienią 1980 roku, poznał i na wiele lat zaprzyjaźnił się z Jakubem Chruszczewskim, miłośnikiem literatury fantastycznej, a na dokładkę bratankiem pisarza tego gatunku, Czesława Chruszczewskiego, który skądinąd jest przez Pindela przywołany, a także myślenickim sąsiadem Marka Oramusa – nie zainteresowałem się tą literaturą. Oczytany w Verne’em, Jerzym Żuławskim, Poe, Grabińskim, Lovecrafcie, Wellsie, Gauthierze, Rzewuskim, Niemojewskim, Langem i wielu innych, a także w prozie Stanisława Lema, a także widz filmów o Fantomasie i o „Gwiezdnych wojnach”, uważałem polską literaturę SF za badziewie, za „paździerz”, za nie wartą uwagi podróbkę, imitację, oczywiście Lema wyłączając, Lema za którego największe dzieło uważałem i uważam „Głos Pana”.
Kontaktu z polską fantastyką nie ułatwił mi też Erich von Daeniken, którego pseudonaukowe narracje zalały polski rynek Nie stałem się polskim fandomistą także w październiku 1982 roku, kiedy w sam mrok stanu wojennego ukazał się pierwszy numer pisma „Fantastyka” (istniało w latach 1982-1990). Pamiętam tylko, że zwróciłem uwagę na ten numer na wystawie jakiegoś kiosku, może nawet do niego zajrzałem, ale na pewno nie kupiłem. Poza wszystkim – moje zainteresowania literackie i umysłowe skierowane byłyby w inne strony i poruszały się z innych rejestrach.
Nie wiedziałem też wtedy jeszcze, że „Fantastyka” to pismo kryptoopozycyjne, choć jego redaktor naczelny Adam Hollanek objął swoją funkcję namaszczony przez samego szefa Wydziału Prasy KC PZPR Stefana Olszowskiego, który miał powiedzieć, że liczy, iż w tym piśmie opozycyjna młodzież będzie mogła bezpiecznie wyrażać „wraże poglądy”, czyli że liczył na efekt „wentyla”. I tym sposobem nigdy nie poznałem fandomu, nawet najważniejszych klasyków polskiej fantastyki, jak Adam Snerg-Wiśniewski, Janusz A. Zajdel, Krzysztof Boruń, Andrzej Trepka, Konrad T. Lewandowski, Konrad Fiałkowski, Mirosław Paweł Jabłoński, Anna Brzezińska, Marek Oramus, czy „gigant polskiej fantastyki” – jak Pindel określa Jacka Dukaja – że tylko rodzimych autorów wspomnę. I pewnie nigdy nie poznałbym tej literackiej krainy, gdyby nie Tomasz Pindel, który przerzucił się z Vargasa Llosy nad Wisłę i pomógł mi choć w części owo „niepoznanie” nadrobić.
Jestem mu za to wdzięczny. Zbyt bowiem dobrze znam literaturę, zbyt doświadczonym jestem czytelnikiem, zbyt dobrze czuję alchemię czytania, by nie zdawać sobie sprawy, że wzgardziwszy literaturą fantastyczną polskiego „fandomu”, sam pozbawiłem się jakichś czytelniczych doznań, o coś się zubożyłem, o coś, co zresztą jest już nie do odrobienia.
Pewnym pocieszeniem jest dla mnie przywołany przez Pindela fakt, że tak wszystkożerni czytacze, jakim są Paweł Dunin-Wąsowicz i Krzysztof Varga, także prześlepili (świadomie czy nie) polską fantastykę i w wydanej w 1995 roku syntezie „Parnas bis. Literatura polska urodzona po 1960 roku” całkowicie ją pominęli i dopiero później o nią zaindagowany Dunin przeczytał ją całą hurtem, na raz.
„Historie fandomowe” nie są monografią literatury tego gatunku, nie są analizą literaturoznawczą gatunku i poszczególnych utworów, choć jest w nich krótki zarys jego historii. To przede wszystkim historia fandomu, czyli ruchu, ogólnopolskiej sieci klubów miłośników, fanów, fanatyków, smakoszy tego gatunku. Poza wspomnianymi początkami fandomu, dowiadujemy się z książki Pindela o wielu sprawach fandomowych i okołofandomowych. O tym, że grupował on w dużym stopniu usposobioną kontestacyjnie w stosunku do PRL młodzież głównie o poglądach prawicowych, że był ruchem piwa a nie wódki czy wina, że był na wskroś męski w kolorycie i cokolwiek zdystansowany do kobiet (może nawet z lekkimi akcentami lightowego mizoginizmu), że był ruchem ekskluzywnym, mającym skłonności do nieco sekciarskiego izolowania się od zewnętrznego świata, a nawet od „aspirantów”.
Opisał też Pindel wewnętrzne ruchy tektoniczne, spory, ewolucje, kontrowersje, przyjścia, odejścia, zmiany pokoleniowe i personalne w szeregach ruchu fandomowego, a sporo miejsca poświęcił też, po części anegdotycznie, personaliom, w tym takim postaciom jak Maciej Parowski, legendarna postać fandomu, redaktor-arbiter „Fantastyki” (1982-1990) i szef „Nowej fantastyki od 1990 roku, weteran fandomu Wiktor Bukato czy Andrzej Sapkowski, jedyny który przedarł się i to w późnym wieku przez fandomowe mury Hebronu czy Jerycha. Jest także o tym, że dzisiejsza postać ruchu fandomowego, zdeterminowana przez świat gier, nowe technologie i mentalność nowego pokolenia, niewiele ma wspólnego z klasycznym fandomem. To wieża Babel, w której znajduje się niewielu starych fandomowców.
Czytałem „Historie fandomowe” z ogromnym zainteresowaniem. Jeśli z podobną pasją czytali fantastykę fandomiści, to ich rozumiem. Panie Tomaszu. Jestem za stary, żeby sięgnąć po całą literaturę fandomu, hurtowo jak Dunin (choć po Snerga-Wiśniewskiego czy Zajdela jednak sięgnę). Jednak dzięki Panu nadrobiłem w interesujący sposób choć część tej straty, którą sprokurowałem sobie na własne życzenie. Najgorszą rzeczą w percepcji wytworów kultury jest lekceważenie i nonszalancja. Nie lubmy, krytykujmy, dokonujmy wyborów, ale nie lekceważmy i nie pomijajmy.

Tomasz Pindel – „Historie fandomowe”, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2019, str. 238, ISBN 978-83-8049-886-0.

Najnowsze

Huragan Isaias rośnie w siłę. Ewakuacje nad Zatoką Meksykańską

Huragan Isaias rośnie w siłę. Ewakuacje nad Zatoką Meksykańską

Huragan Isaias, o sile wiatru 165 km/h, zmierza w stronę północnego wybrzeża Zatoki Meksykańskiej, osiągając drugą kategorię. Władze organizują ewakuacje, zamykają lotniska, a firmy energetyczne ograniczają wydobycie ropy i gazu. Z powodu spodziewanej fali sztormowej i powodzi, niebezpieczeństwo porównywalne z samym wiatrem jest wyjątkowo wysokie. Wprowadzono stan wyjątkowy w Alabamie i na Florydzie, gdzie ludność nisko położonych terenów namawia się do opuszczenia domów. Isaias pokazuje także słabość strategicznej infrastruktury energetycznej narażonej na ekstremalne zjawiska pogodowe, podnosząc pytania o przyszłe przygotowanie na takie katastrofy.

Akademicki Szpital WAM w Warszawie –  Światowy Dzień Zdrowia Psychicznego

Akademicki Szpital WAM w Warszawie – Światowy Dzień Zdrowia Psychicznego

Każdego roku 10 października obchodzimy Światowy Dzień Zdrowia Psychicznego, który przypomina, że problemy takie jak depresja, lęk czy stres dotykają wielu z nas. W tym kontekście Akademicki Szpital WAM w Warszawie oferuje szereg profesjonalnych usług, w tym konsultacje psychiatryczne, psychoterapię oraz leczenie ambulatoryjne. W placówce podkreśla się znaczenie indywidualnego podejścia i zaufania między pacjentem a specjalistami. Wczesna interwencja jest kluczowa dla poprawy jakości życia, a pomoc psychologiczna powinna być dostępna dla osób w każdym wieku, niezależnie od ich trudności emocjonalnych.

Noże w szkołach, wojna z edukacją zdrowotną.

Noże w szkołach, wojna z edukacją zdrowotną.

🔴 NOŻE W POLSKICH SZKOŁACH. MŁODZIEŻ POTRZEBUJE POMOCY, A PRAWICA I KOŚCIÓŁ WALCZĄ Z EDUKACJĄ ZDROWOTNĄ!

💔 Ostrołęka – dziewięć osób rannych. Pod Wyszkowem 15-latek śmiertelnie rani 37-letnią pracownicę szkoły. W Sierpcu policja udaremnia potencjalny atak.

Co dzieje się z polską szkołą? Dlaczego młodzi ludzie sięgają po przemoc? I gdzie są dorośli, którzy powinni im pomagać?

Polska szkoła uczy wzorów, dat i przygotowuje do egzaminów. Ale czy wystarczająco uczy empatii, tolerancji, radzenia sobie z emocjami, szacunku do drugiego człowieka i rozwiązywania konfliktów bez przemocy?

📢 Właśnie takie umiejętności miała rozwijać między innymi edukacja zdrowotna!

Tymczasem część prawicy i hierarchii Kościoła katolickiego rozpoczęła przeciwko niej polityczną krucjatę. Straszenie seksualizacją, „lewacką ideologią”, apele o wypisywanie dzieci z zajęć. W tej wojnie niemal zniknęła rozmowa o zdrowiu psychicznym, przemocy rówieśniczej i potrzebie budowania zdrowych relacji.

❗ W roku szkolnym 2025/2026 z nieobowiązkowej edukacji zdrowotnej korzystało zaledwie około 30 proc. uprawnionych uczniów.

❗ Badania pokazują, że przemoc, poniżanie i wyśmiewanie są codziennością wielu polskich uczniów.

❗ Wciąż brakuje łatwo dostępnej pomocy psychologicznej i skutecznego reagowania na zgłaszane problemy.

Nie można twierdzić, że polityczna walka z edukacją zdrowotną spowodowała ostatnie tragedie. Ale można i trzeba zapytać, dlaczego zamiast wspólnie budować bezpieczną szkołę, politycy i duchowni uczynili z edukacji kolejne pole ideologicznej bitwy.

Bo młodzież nie potrzebuje następnej wojny światopoglądowej dorosłych. Potrzebuje psychologów, mądrych nauczycieli, rozmowy, akceptacji i szkoły, która uczy nie tylko zdawania egzaminów, ale również życia w społeczeństwie.

⚠️ Czy naprawdę musimy czekać na kolejne tragedie, żeby zrozumieć, że empatia, tolerancja i zdrowie psychiczne nie są żadną ideologią?!

🔴 Kto nauczy nasze dzieci szacunku, jeśli dorośli wolą prowadzić ideologiczne wojny?

👉 O przemocy, zaniedbaniach polskiej szkoły, odpowiedzialności państwa i wojnie prawicy z edukacją zdrowotną piszemy w najnowszym artykule na TRYBUNA.INFO.

PRZECZYTAJ. BO CHODZI O BEZPIECZEŃSTWO NASZYCH DZIECI.

Sprawdź również

Kwarantanna i chaos informacyjny w Irkucku – DŻUMA

Kwarantanna i chaos informacyjny w Irkucku – DŻUMA

Kwarantanna, maski i informacyjny chaos po śmierci młodej pracownicy laboratorium W Szelechowie pod Irkuckiem część szpitala znalazła się pod kwarantanną, blisko 200 osób objęto obserwacją, a w ogromnej fabryce aluminium wprowadzono obowiązek noszenia masek. Wszystko...

Będziemy mieć cykl rządów mniejszościowych ?

Będziemy mieć cykl rządów mniejszościowych ?

Najstarsi pamiętają song „Układanka” napisany przez Wojciecha Młynarskiego. Metaforyczny. O polskiej rodzinie, która chciała z dostępnych im puzzli ułożyć obrazek. Obiecywany socjalistyczny raj. Dziś mamy demokrację parlamentarno- gabinetową. Jej sztandarowym...