
President Donald Trump answers questions from members of the media after meeting with the White House Task Force on the 2026 FIFA World Cup, Monday, November 17, 2025, in the Oval Office. (Official White House Photo by Daniel Torok)
Atak sił zbrojnych/specjalnych USA na stolicę Wenezueli — Caracas i prezydenta Maduro — był przede wszystkim bandycki, pozbawiony wcześniejszej zgody amerykańskiego Kongresu, a ponadto jakiejkolwiek legitymacji prawa międzynarodowego. Oparty jedynie na zasadzie siły. Maduro był dyktatorem, a jego samego i jego otoczenie toczyły rozliczne, i poważne, choroby władzy. Jednak z inicjatywy Trumpa obalono go również w iście dyktatorski sposób. Nie można zbudować prawdziwej demokracji w tak niedemokratyczny sposób. Jednocześnie Trump wprost mówi o motywacji jego administracji odnoszącej się głównie do chęci eksploatacji wenezuelskiej ropy naftowej przez Amerykanów i amerykańskie koncerny. A deklarowaną przez niego wolę walki z kartelami narkotykowymi pochodzącymi z Wenezueli należy odczytywać jako pretekst, przy większym napływie narkotyków do Stanów np. z Meksyku.
Zapowiadany i planowany proces uprowadzonego Maduro w USA trudno zatem byłoby postrzegać inaczej niż tylko jako sceniczne przedstawienie i parodię niezależnego sądu.
Na określenie działań Trumpa w Wenezueli cisną się określenia takie jak imperializm, neokolonializm oraz plany faktycznej okupacji… Twierdzi, że chce naprawiać sytuację społeczno-polityczną w innych krajach, podczas gdy same Stany mają wiele wewnętrznych i nierozwiązanych problemów. A i tak wszystko sprowadza się do nieskrywanej, ślepej żądzy pieniądza. Ostatnie wydarzenia wokół Wenezueli można by skomentować także powiedzeniem – „przygania kocioł garnkowi, a oba smolą”.
Jednocześnie należy zauważyć, że Trump swoimi obecnymi działaniami nie po raz pierwszy łamie obietnice, jakie składał przed wyborami prezydenckimi, o planowanej nieingerencji militarnej USA w sytuację wewnętrzną obcych krajów (kojarzone z ruchem MAGA). A skłania się ku podziałowi świata na regionalne strefy mocarstwowych wpływów. Co ciekawe, jego działania są często mocno krytykowane w samym społeczeństwie amerykańskim.
Media uraczyły nas aktualnie wieloma fejkowymi pseudoinformacjami, jak np. o rzekomej ucieczce wiceprezydentki Wenezueli do Rosji oraz wywodami samego Trumpa — pełnymi sloganów, przeinaczeń i zwykłej bezczelności. Otóż amerykański prezydent chciałby, aby obecne władze Wenezueli (bez Maduro na czele) znalazły się pod jego „butem”, mówi też o możliwej na ich miejsce „grupie nowych ludzi”, a inną alternatywą do objęcia lokalnych rządów pozostaje — w głównej mierze — skrajnie prawicowa opozycja. Ale dopiero czas — i to jak zachowają się wenezuelskie siły wewnętrzne oraz społeczne — pokaże rozwój dalszych wypadków (a ten może być bardzo różny).









