Lisiu dostaje Hyzia

10 lis 2017

Dwa są główne segmenty frontu propagandowego reżymu PiS. Jeden to tzw. media publiczne, czyli Telewizja Polska i Polskie Radio. Drugi to segment prasowy, którego głównymi filarami są tygodniki „Gazeta Polska” Tomasza Sakiewicza, „Sieci prawdy” braci Karnowskich (dawne „W sieci”) i „Do Rzeczy” Pawła Lisickiego oraz ich internetowe odnogi, czyli portale.

Segment pierwszy, będący w bezpośredniej gestii władzy PiS jest oczywiście zdecydowanie potężniejszy od drugiego z uwagi na swój ogromny zasięg. Jego flagowymi pozycjami są supermanipulatorskie „Wiadomości” 19.30 w Jedynce TVP, czy takie jedynkowe programy propagandowe jak choćby poranny „Kwadrans polityczny” czy „Warto rozmawiać” Jana Pospieszalskiego, jak również propagandowy kombinat polityczny TVP Info, pisowska szczujnia w trybie non-stop.

Propaganda w stylu „naj”

Główne zadanie jakie spoczywa na tym pierwszym z segmentów propagandowych to podtrzymywanie poparcia dla władzy w elektoracie PiS, szczucie go na przeciwników, dostarczanie mu karmy dla nienawiści do „totalnej” opozycji, utrzymywanie go w stanie permanentnej mobilizacji, czujności, pobudzenia, w stanie nieustającego alertu politycznego. Wyklucza to stosowanie innych niż tylko najprymitywniejsze chwytów propagandowych, wyklucza cieniowanie problemów, zwracanie uwagi na subtelności, a już zwłaszcza wskazywanie na jakiekolwiek słabości w obozie „dobrej zmiany”. W tym przekazie wszystko jest „naj”: najwspanialszy rząd odnoszący wyłącznie sukcesy, najwspanialsi i najuczciwsi, a właściwie jedyni po słońcem uczciwi politycy PiS z ich genialnym wodzem na czele, najwspanialsza od tysiąca lat sytuacja gospodarcza Polski i najwspanialsze perspektywy dla narodu. Jedynym wyjątkiem od tej reguły, ale występującym dopiero od lipca b.r. bywa przekaz dotyczący prezydenta Dudy, człowieka, który, jak jest sugerowane, powodowany podejrzanymi motywacjami i wpływami, spowolnił swoimi wetami „dobrą zmianę” w sądownictwie. Jednak i w tym przypadku krytyczny w stosunku do prezydenta przekaz jest mitygowany, by nadmiernie nie martwić elektoratu, nie demobilizować go, nie zniechęcać. Nie porusza się tu więc także n.p. kwestii głośnego i ostrego konfliktu między Dudą a MON Macierewicza, a o konflikcie wokół wet do ustaw sądowych jedynie napomyka, klajstrując je równolegle retoryką niechybnie nadciągającej zgody na linii Duda-Kaczyński.

„PiS i jego świrowisko”

Dlatego o ile oglądanie produktów telewizyjnej szczujni TVP, to dla krytycznego widza doznanie i śmieszne i straszne, o tyle jest ono mało wartościowe z poznawczego punktu widzenia. Pałkarska toporność i jednostronność przekazu uniemożliwia wysnucie z niego istotnych wniosków co do tendencji, napięć, nurtów, fermentów i animozji personalnych w obozie władzy. Wiedzy o tych trzeba szukać gdzie indziej, właśnie m.in. we wspomnianych tygodnikach opinii i ich portalach. Z punktu widzenia sympatii politycznych ich pozycja kształtuje się następująco: „Gazeta Polska” i „Sieci prawdy”, choć występują miedzy nimi niesnaski personalne i na tle stosunku do obecnego kierownictwa TVP (Karnowscy są za Kurskim, Sakiewicz go nie lubi) ortodoksyjnie trwają przy obozie Kaczyńskiego w duchu rewolucyjnej „dobrej zmiany”, nie szczędząc przy tym oczywiście mniej czy bardziej ostentacyjnych uszczypliwości w stosunku do Dudy i jego kancelistów (grillowaniem Dudy zajmuje się na przedostatniej stronie okładki „GP” Michał Rachoń, gwiazda kłamliwych, skrajnie stronniczych programów TVP, „Woronicza 17” w Jedynce i „Minęła 20” w TVP Info). Natomiast „Do Rzeczy” zajmuje pozycję odrobinę bardziej zdystansowaną do kaczystowskiego centrum obozu rządzącego i jest bardziej wyrozumiałe wobec Dudy, poza tym że także nieco zdystansowane do sekty smoleńskiej i teorii zamachu. To właśnie w „Do Rzeczy” ukazał się artykuł Rafała Ziemkiewicza „PiS i jego świrowisko”, w którym przestrzegł on rządzących, że rozpętywanie ideologicznej paranoi i szaleństwa obróci się w końcu przeciw nim, za co zebrał potężną falę hejtu i oskarżeń o „zdradę”. W tym wymiarze, lekturę flagowych tygodników „dobrej zmiany” można traktować jako rodzaj papierka lakmusowego, czy, jak kto woli, sejsmografu dostarczającego danych o fermentach chemicznych i ruchach tektonicznych w obozie władzy.

Zyzia-Hyzia szlag trafia

O tym, że dekompozycja, także emocjonalno-symboliczna w obozie „dobrej zmiany”, mająca przecież ogromny wpływ na jego spójność, postępuje, może n.p. zaświadczyć treść i ton ostatniej edycji stałej rubryki kierownika działu Kraj „Gazety Polskiej” Piotra Lisiewicza, ukazującej się pod tytułem „Zyziu na koniu Hyziu”. Składa się ona z jego krótkich, złośliwych komentarzy dotyczących bieżących tematów politycznych i związanych z nimi personaliów. Otóż o ile do lipca wszystkie szydercze komentarze Lisiewicza (czy on Zyziu czy on Hyziu?) skierowane były pod adresem „totalnej opozycji”, PO, „N”, KOD, Obywateli RP czy wszelakiej lewicy, o tyle w edycji ostatniej („GP”/43/2017) na sześć kwestii tylko dwie ( jedna – poświęcona Grzegorzowi Schetynie i jego „ekipie frustratów”, druga – znienawidzonym generałom Stanisławowi Koziejowi i Markowi Dukaczewskiemu) dotyczą kręgów i osób niechętnych obecnemu obozowi władzy, ale aż cztery dotyczą postaci z własnych szeregów. Przyznając, że jest furiatem, Lisiewicz zjechał z góry na dół Zofię Romaszewską, za „buntowanie” Dudy, Rafała Ziemkiewicza za zdradziecki tekst „PiS i jego świrowisko”, prymasa Wojciecha Polaka za jego niezbyt miłe dla PiS wypowiedzi z ambony (Jasna Góra) i na łamach prasy („Tygodnik Powszechny”) oraz Jarosława Gowina za konserwowanie układu w środowisku naukowym. „Za chwilę szlag mnie trafi i zacznę bluzgać” – wyznaje Lisiewicz swój stan emocjonalny w reakcji na postawę Romaszewskiej. Ta proporcja 4 do 2, czy 2 do 4, jeśli kto woli, w tekście nieźle przecież poinformowanego dziennikarza „zbliżonego do kół” daje wiele do myślenia.

Rysa, szczelina, rów – już nie do zasypania

W tej sytuacji niezmiennie tromtadracki ton pisowskiej propagandy sukcesu, triumfalistyczne tony w wypowiedziach reżymowych dziennikarzy (n.p. Agatona Kozińskiego, który 26 X, jako gość radia Tok FM aż dławił się i pienił w pełnym zachwytu podnieceniu nad 47-procentowym poparciem dla PiS w wydaniu sondażowni CBOS) coraz bardziej staje się robieniem dobrej miny do coraz gorszej gry. Propagandyści PiS i jego co przytomniejsi politycy wiedzą, że poszerzająca i wydłużająca się rysa na stropie pisowskiej budowli może, przy pojawieniu się w jakimś momencie (niestety nie jest raczej zbyt bliski) ostrego tąpnięcia n.p. ekonomicznego czy wstrząsu polityczno-moralnego, stać się może detonatorem radykalnego rozpadu obozu rządzącego. Wiedzą, że owa rysa jest niepodatna na uszczelnienie choćby z przyczyn emocjonalno-charakterologiczno-ambicjonalnych, zwłaszcza po stronie Kaczyńskiego. To właśnie podskórny, maskowany demonstrowaną butą lęk popycha blisko siedemdziesięcioletniego Kaczyńskiego do poważnych rozważań nad bardzo dla niego osobiście i jego ekipy ryzykownym – z różnych powodów – wariantem objęcia przez niego teki szefa rządu. Ryzykownym, bo przecież o 11 lat młodszy (57-letni) pełen jeszcze werwy i wolny od późniejszych, ciężkich przeżyć Kaczyński, to nie mocno postarzały, zmęczony, zrujnowany zdrowotnie ciężkimi przeżyciami i będący wyraźnie w coraz gorszej (co naturalne) kondycji 68-letni Kaczyński z roku 2017.

Jak się może rozpaść w proch i w pył pisowska zawierucha

Podnosząc oczy ponad codzienny kurz bitewny warto sobie uświadomić, że władza PiS osadzona jest na bardzo kruchym fundamencie, jakim jest życie i zdrowie Kaczyńskiego. On nie jest liderem relatywnie łatwo zastępowalnym jak w innych partiach. Jest wodzem w bliskiej perspektywie niezastępowalnym, jest WSZYSTKIM. Gdyby go w pewnym momencie zabrakło, PiS na krótko zwarłby szeregi wokół Małego-Wielkiego Trupa (tak było w obozie stalinowskim po zgonie Generalissimusa), ale bardzo szybko pisowska zawierucha rozpadłaby się w proch i w pył, a pisowscy baronowie, faworyci, dworacy, liderzy frakcji, dziś w pokorze lub upokorzeniu znoszący tyranię wodza oraz skupieni na rywalizacji o miejsce przy jego uchu („uchu prezesa”) z charkotem rzuciliby się sobie do gardeł. A zatem – jeszcze nil desperandum, nie wszystko stracone. Za szwedzkiego potopu wyglądało to jeszcze gorzej.

Najnowsze

Bomby i pokój

Bomby i pokój

Im bardziej Amerykanie przegrywali politycznie, tym więcej zrzucali bomb. Kolejne wietnamskie piekło zaczęło się od...

Sprawdź również

Gra w referenda

Gra w referenda

Referendum to ważny element demokracji: obywatele przesądzają w nim o kwestiach istotnych dla państwa. W pewnych krajach stosuje się je rzadko, w innych bardzo rzadko, no i jest jeszcze Szwajcaria, która trenuje je nieustannie, szczególnie na poziomie kantonów. Nie ma...

Bomby i pokój

USA czy Chiny – oto jest pytanie

Pierwszego maja zniknęły cła na eksport do Chin z dwudziestu państw Afryki. Postrzeganych jako te najbogatsze. Trzydzieści trzy uważane za słabiej rozwinięte otrzymały ten przywilej już w zeszłym roku. W czasie wojny celnej, którą prezydent Donald Trump wypowiedział...

Prawicowy kosmopolityzm

Prawicowy kosmopolityzm

Zbigniew Ziobro, były minister sprawiedliwości, jakoś nie spieszy się do powrotu na łono umiłowanej ojczyzny. Najpierw udał się na długą wycieczkę do Węgier, a teraz kiedy klimat polityczny uległ zmianie, odnalazł się na lotnisku Newark w New Jersey w USA. Warto...

Jak się czujesz, gdy nie możesz znaleźć pracy?

Jak się czujesz, gdy nie możesz znaleźć pracy?

Część pierwsza – miłe złego początki Tekst archiwalny, napisany ponad osiem lat temu. Choć od tamtego czasu zmienił się mój sposób patrzenia na rzeczywistość społeczną i rynek pracy, zasadnicza wymowa tego tekstu pozostaje dla mnie aktualna — tym bardziej dziś, gdy...

Witajcie wśród krezusów

Witajcie wśród krezusów

Wielu Polaków dowiaduje się z końcem kwietnia, że stali się bogaci (albo prawie). A przynajmniej stali się na tyle bogaci, że przekroczyli magiczną linię progu podatkowego. Linia ta została nakreślona twardą ręką premiera Morawieckiego w roku 2022. Skumulowana...

Bomby i pokój

Bomby i pokój

Im bardziej Amerykanie przegrywali politycznie, tym więcej zrzucali bomb. Kolejne wietnamskie piekło zaczęło się od pokojowym rokowań. Konferencja genewska w 1954 podzieliła „tymczasowo” Wietnam wzdłuż 17 równoleżnika na północną Demokratyczną Republikę Wietnamu,...

Zakochany Ziemkiewicz

Zakochany Ziemkiewicz

Rafał Ziemkiewicz pokochał Chiny. Naprawdę ! Ten Rafał Aleksander Ziemkiewicz polski publicysta, komentator polityczny i ekonomiczny, powiązany ze środowiskami polskiej prawicy. A także pisarz fantastyczno- naukowy, zdeklarowany antykomunista, współzałożyciel...