Mądry Europejczyk… i trochę szkoda

9 mar 2025

Relacje Europejsko-Transatlantyckie wchodzą w nową fazę. To zawsze był skomplikowany związek oparty na dominacji amerykańskiej i milczącej zgodzie państw europejskich. Nowy ład ukształtował się po drugiej wojnie, gdy zwycięska Ameryka (Północna) przyjęła rolę światowego stabilizatora/żandarma. Była tym żandarmem aż do wietnamskiej katastrofy, oczywiście z punktu widzenia USA. Był to okres, w którym ewidentnie Stanom nie szło. Co prawda okopali się w Korei (Południowej), ale stracili Wietnam, Kubę, Kambodżę i Laos. Co prawda podbili Grenadę. Udało się to przy stosunku sił 5:1 na korzyść USA, które straciły przy tym 9 śmigłowców, a 10 maszyn zostało uszkodzonych. Niekoniecznie przez obrońców wyspy. To było największe zwycięstwo Amerykanów w tamtym okresie.

Potem wydawało się, że wszystko idzie ku lepszemu. Wyścigu zbrojeń nie wytrzymał ZSRR i grzecznie upadł, tzn. rozpadł się na nierówne kawałki. USA uzyskały wielkie zwycięstwa pokonując Irak, Afganistan i doprowadzając do upadku Kadafiego w Libii. „Wybombardowały” Serbię. Okazało się, koncepcja prowadzenia wojny z początku XX wieku może być skuteczna. Oczywiście pod warunkiem wybrania właściwego kraju do bombardowania. Kraje Unii Europejskiej, która to w międzyczasie znacznie się powiększyła, akceptowały generalnie to buńczuczne, trochę brutalne przywództwo, szczególnie że jego ofiarami padały „kraje trzecie”. Kraje Europy albo akceptowały kłamstwa „irackie” albo udawały, że w nie wierzą. Elity milcząco zgadzały się na państwowy terroryzm USA, przetrzymywanie więźniów w Guantanamo i torturowanie „podejrzanych” w lokalnych placówkach poza terytorium USA. Amerykańskie administracje są wytrenowane w omijaniu wszelkich konwencji, omijały je też w Polsce.

Kiedy już wydawało się, że świat będzie miał jednego hegemona, pojawił się Trump i zarządził opuszczenie Afganistanu. Decyzję wykonał już niespodziewany następca Trumpa, Prezydent Biden. Mało brakowało, żeby skończyło się drugim Wietnamem. Choć w sumie skończyło się małym. Zdaje się, ze amerykańska armia „nie umie w ewakuację”. Talibowie otrzymali w spadku tyle sprzętu amerykańskiego, że długo nie będą musieli nic kupować.

Natomiast reszta świata jest obowiązana kupować amerykański sprzęt… przynajmniej zdaniem amerykańskich polityków. Wcale nie tylko tej administracji. Tyle że amerykański sprzęt może nagle przestać działać. Lokalne mocarstwa (mocarstewka) zdały sobie z tego sprawę najwcześniej. Pierwszy chyba Izrael, który jest największym na świecie odbiorcą amerykańskiej pomocy militarnej i największym importerem jej broni. Dziś Izrael, poza lotnictwem, jest w zasadzie samowystarczalny w kwestii uzbrojenia. W tym samym kierunku zmierza Turcja, która pracuje nawet nad własnym lotnictwem. Najmniej niezależna wydaje się być Europa, która choć posiada potencjał wytwórczy pozwalający na produkcję każdego rodzaju broni, do dziś nie była w stanie się porozumieć w kwestii ujednolicenia uzbrojenia i wspólnych zakupów.

Polska na tym tle wydaje się spełniać wszystkie życzenia USA. Kupujemy amerykańskie samoloty, choć bardziej odpowiadałyby naszym potrzebom europejskie Gripeny a przy pewnej rozrzutności Rafale czy Eurofigthery. PiS postanowił oprzeć naszą obronę o sprzęt koreański, a nawet australijski. W ostateczności zakupy w Australii nie doszły do skutku, ale staliśmy się chyba największym klientem Koreańczyków. W sytuacji zagrożenia w dostawach części zamiennych nawet InPost nie pomoże. Rząd premiera Tuska wydaje się znów preferować zakupy w USA. Proponuję jednak się upewnić, czy działanie sprzętu nie będzie uzależnione od pewnej kombinacji znaków na tablecie Elona Muska.

Na zakończenie przywołam słowa autorytetu (tki?). Gazeta Wyborcza z dnia 8 marca zamieszcza duży tekst Anne Applebaum. Pisze w nim o odbiorze ostatnich spektakularnych działań amerykańskiej administracji. Z tekstu wynika, że autorka obracała się w środowisku entuzjastów „American dream”, którzy nagle zostali skonfrontowani z nową rzeczywistością.

Dorzucę więc jeszcze jedno rozczarowanie. Ameryka była taka zawsze. Nie zawsze mówiła takim językiem, a już na pewno nie zawsze w blasku fleszy. Europejscy politycy nie zawsze też spełniali amerykańskie życzenia. Wystarczy przywołać de Gaulle’a i jego linię polityczną, którą w zasadzie kontynuowali, lepiej lub gorzej kolejni Francuscy prezydenci.

Jeśli naszym elitom nie zawsze pasuje Bonaparte, to przynajmniej powinni uczyć się od de Gaulle’a. Raczej nie od Leszka Millera.


Źródło; aristoskr.wordpress.com

Najnowsze

Bomby i pokój

Bomby i pokój

Im bardziej Amerykanie przegrywali politycznie, tym więcej zrzucali bomb. Kolejne wietnamskie piekło zaczęło się od...

Sprawdź również

Gra w referenda

Gra w referenda

Referendum to ważny element demokracji: obywatele przesądzają w nim o kwestiach istotnych dla państwa. W pewnych krajach stosuje się je rzadko, w innych bardzo rzadko, no i jest jeszcze Szwajcaria, która trenuje je nieustannie, szczególnie na poziomie kantonów. Nie ma...

Bomby i pokój

USA czy Chiny – oto jest pytanie

Pierwszego maja zniknęły cła na eksport do Chin z dwudziestu państw Afryki. Postrzeganych jako te najbogatsze. Trzydzieści trzy uważane za słabiej rozwinięte otrzymały ten przywilej już w zeszłym roku. W czasie wojny celnej, którą prezydent Donald Trump wypowiedział...

Spotkanie Xi Jinpinga i Trumpa w Pekinie. Kurs na stabilność

Spotkanie Xi Jinpinga i Trumpa w Pekinie. Kurs na stabilność

Na to spotkanie patrzyły nie tylko Pekin i Waszyngton. Patrzył świat zmęczony wojnami, cłami, niepewnością na rynkach energii i rosnącymi kosztami życia. Donald Trump wrócił do Pekinu po ośmiu i pół roku od poprzedniej wizyty w Chinach. Kiedy przy jednym stole siadają...

Prawicowy kosmopolityzm

Prawicowy kosmopolityzm

Zbigniew Ziobro, były minister sprawiedliwości, jakoś nie spieszy się do powrotu na łono umiłowanej ojczyzny. Najpierw udał się na długą wycieczkę do Węgier, a teraz kiedy klimat polityczny uległ zmianie, odnalazł się na lotnisku Newark w New Jersey w USA. Warto...

Trump leci z Big Techem do Pekinu. Chodzi o chipy, rynek i AI

Trump leci z Big Techem do Pekinu. Chodzi o chipy, rynek i AI

Donald Trump leci do Pekinu z delegacją, w której polityka spotyka się z interesami największych amerykańskich korporacji. Obok urzędników administracji USA do Chin jadą ludzie, dla których wynik rozmów z Xi Jinpingiem może oznaczać miliardy dolarów w kontraktach,...

Jak się czujesz, gdy nie możesz znaleźć pracy?

Jak się czujesz, gdy nie możesz znaleźć pracy?

Część pierwsza – miłe złego początki Tekst archiwalny, napisany ponad osiem lat temu. Choć od tamtego czasu zmienił się mój sposób patrzenia na rzeczywistość społeczną i rynek pracy, zasadnicza wymowa tego tekstu pozostaje dla mnie aktualna — tym bardziej dziś, gdy...

Kryzys na Kubie. Wyspa bez paliwa, turystów i złudzeń

Kryzys na Kubie. Wyspa bez paliwa, turystów i złudzeń

Kryzys na Kubie wszedł w codzienne życie mieszkańców głębiej niż kolejne rządowe komunikaty i zagraniczne sankcje. Brak paliwa oznacza dziś problemy z dojazdem do pracy, dostawami żywności, odbiorem śmieci, funkcjonowaniem szpitali i obsługą turystów. Do tego dochodzą...

Witajcie wśród krezusów

Witajcie wśród krezusów

Wielu Polaków dowiaduje się z końcem kwietnia, że stali się bogaci (albo prawie). A przynajmniej stali się na tyle bogaci, że przekroczyli magiczną linię progu podatkowego. Linia ta została nakreślona twardą ręką premiera Morawieckiego w roku 2022. Skumulowana...