Nabierze aktualności

27 sie 2019

Dystopia, która nie nadąża za realem

Szkoda, że dystopijna groteskowa fantasmagoria Jacka Dehnela „Ale z naszymi umarłymi” ukazała się nieco za wcześnie, zaledwie o pół roku. Gdyby jego powieść była składana dopiero teraz, mógłby do trzech mott (?) poprzedzających tekst, a pochodzących od Marii Janion, Juliusza Słowackiego i Jarosława Marka Rymkiewicza, dołączyć w ostatniej chwili czwarte – słowa arcybiskupa krakowskiego o „tęczowej zarazie”, które taką „karierę” zrobiły w ostatnich tygodniach. Wtedy na moment powieść Dehnela byłaby świeża jak gazeta. Jednak nie ma się co łudzić, szybko by straciła na gazetowej świeżości, bo pewnie już niebawem jakiś inny biskup polski wypowie coś, co może nawet słowa arcybiskupa krakowskiego przyćmi.
U Jacka Dehnela jako prozaika cenię jego wyczucie szczegółu, detalu, zmysł obserwacji i umiejętność przetwarzania jej w zgrabną literacką frazę. Takie są jego „Balzakiana”, taka jest „Lala”. „Ale z naszymi umarłymi”, powieść która tytułem ironicznie nawiązuje do tytułu głośnego eseju Marii Janion, opowiada o tym, że: „W kamienicy na krakowskim Podgórzu mieszkają przedstawiciele niemal całego polskiego społeczeństwa: pani Lola, słuchaczka Uniwersytetu Trzeciego Wieku, i jej zgryźliwy mąż; Kuba, sfrustrowany reporter lokalnej telewizji, jego chłopak, wiecznie ślęczący nad doktoratem Tomek; nastoletnia Kamila, córka bogobojnych i ciągle kłócących się rodziców, rozklejająca homofoniczne wlepki; międzynarodowa para, Dorota i Keneth (…) i pan Włodek, inwalida z sutereny. Życie bohaterów zakłóca dziwne zdarzenie, po którym odmienią się losy całego świata: pod Krakowem, na cmentarzu, Kuba z ekipą telewizyjną odkrywają tajemnicze zniknięcia zwłok.
Zaczyna się medialna histeria, międzynarodowe serwisy obiega wiadomość o polskich „powróconych”. Ludzi ogarnia na przemian panika i euforia, a politycy i biskupi próbują wykorzystać bezrozumne, ociężałe żywe trupy do własnych celów. Jacek Dehnel dokonuje brawurowej, pełnej czarnego humoru reinterpretacji romantycznych wzorców: czy Polska stanie się Chrystusem czy zombim narodów?” – tako rzecze nota wydawnicza, a ja myślę sobie że wyjawienie osnowy powieści nie odbierze czytelnikom przyjemności z lektury, bo urok prozy Dehnela nie polega na zaskoczeniach, lecz przeciwnie, na tym, że co rusz natykamy się w niej na wątki, style, motywy, postacie i zdarzenia, które skądinąd znamy i które potwierdzają nasze obserwacje, intuicje i przewidywania. Tym bardziej, że żyjemy w czasach, w których realne zdarzenia przebijają poziomem absurdu dystopie rodzące się w wyobraźni pisarzy, którym przecież na ogół na wyobraźni i to bujnej nie zbywa.
Tak też, czytając „Ale z naszymi umarłymi” niejednokrotnie nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że nawet te pochody zombich w Krakowie, to „małe piwo” w porównaniu z tym, co często, nieraz na co dzień, otrzymujemy w realu czy w mediach. Można też autorowi pogratulować, że proroczo przeczuł sprawę „homofobicznych wlepek” dołączanych całkiem niedawno jednego z tygodników, ale myślę też sobie, że książka to w końcu nie gazeta, i „gazetowa” czy internetowa aktualność niektórych wątków niekoniecznie musi być superzaletą w czasie lektury. Dlatego myślę, że powieść Dehnela nabierze walorów wraz z upływem czasu, gdy świeże sprawy i aktualne detale stracą świeżość, nabiorą patyny i kurzu rzeczy przeszłych.
Wtedy może jeszcze bardziej niż teraz ta proza nabierze walorów literackiego dokumentu swego czasu, dokumentu jego smaku, zapachu i nastroju.

Jacek Dehnel – „Ale z naszymi umarłymi”, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2019, str. 318, ISBN 978-83-08-06896-0.

Najnowsze

Sprawdź również

Zakochany Ziemkiewicz

Zakochany Ziemkiewicz

Rafał Ziemkiewicz pokochał Chiny. Naprawdę ! Ten Rafał Aleksander Ziemkiewicz polski publicysta, komentator polityczny i ekonomiczny, powiązany ze środowiskami polskiej prawicy. A także pisarz fantastyczno- naukowy, zdeklarowany antykomunista, współzałożyciel...

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiński sąd postawił granicę automatyzacji. Korporacja może wdrażać AI, ale nie może używać jej jako alibi dla zwolnienia człowieka. To nie algorytm wręcza wypowiedzenie. Robi to pracodawca. To ważny sygnał globalnie, także dla Polski. Rewolucja już wchodzi na rynek...

Nie ufamy sądom

Nie ufamy sądom

Dlaczego ludzie boją się sądów? Bo człowiek, którego nie stać na adwokata, jest na z góry przegranej pozycji. W dodatku sądy niechętnie przyznają pełnomocnika z urzędu, twierdząc bardzo często niesłusznie, że sprawa jest prosta. Zaczyna się od tego, że język, którym...

Pochód to moje środowisko naturalne

Pochód to moje środowisko naturalne

Urodziłem się w świętym mieście Częstochowie. Tam, kiedy tylko śniegi z Alej zeszły, roiło się od maszerujących. Płci wszystkich, zwykle pod księżowskimi przewodem. Wtedy nie było tygodnia bez przynajmniej jednej pielgrzymki. Szli górnicy i hutnicy, młodzież...

Mit o pomaganiu

Mit o pomaganiu

Wczoraj pisałem o Łatwogangu, 251 mln zł zebranych dla dzieci chorujących onkologicznie, dziurze w NFZ, politykach ogrzewających się przy obywatelskiej mobilizacji, bogatych firmach, influencerach i konieczności patrzenia fundacjom na ręce. Dzisiaj chciałbym zejść na...