Nasz Marionetku

Do redakcji dotarł list bez adresu. Może tą drogą trafi do właściwego adresata.

Znów obrońcom ludu pracującego miast i wsi nie podoba się, jak strzeżesz obozów pracy niczym anioł opiekuńczy. Chcieliby oni, żeby komisarze Państwowej Inspekcji Pracy, mogli od ręki likwidować śmieciówki. I tym samym pozbawić nas przewodnictwa w UE. A przecież gdyby nie te 4 mln taniej siły roboczej, trzeba by samemu zakasać rękawy u kolegi Janusza, który udaje krusowca. Jurek Starak musiał nawet przenieść zakład swojej Polpharmy do kazachstańskiego Szymkentu, choć przecież średni koszt godziny pracy u nas wynosi tylko jedną trzecią zachodniego sąsiada.

Dobrze, że umiejętnie chwalisz naszą peryferyjną gospodarkę awansem na 20-te miejsce pod względem PKB. Mistrzowsko ukryłeś fakt, że połowa tego statystycznego bajeru to obroty między zagraniczną centralą a jej filiami ulokowanymi w naszym forcie Polanda. Ale niepotrzebnie chwalisz się zaproszeniem na konferencję G-20, bo przecież to nie to samo, co członkostwo w tym towarzystwie.

Także wysoko cenię to, że potrafisz świetnie radzić sobie z mikrofonem w ręku – oko w oko z naszą wierną publisią. Komuniści stali jak mumie na tych swoich trybunach. Kaczor też inaczej nie potrafi. Nikt ci nie dorówna w standaperce. Masz gadanę o cudach wolnej przedsiębiorczości, o zasłużonym dobrobycie, o demokracji, o naszym tytanie wzrostu Rafale. Uczysz nas, jak wyzwalać obywatelską energię, podobnie jak twój niedoszły następca.

Ale duży plus, że nie zdradziłeś ideałów naszych niemieckich ordoliberałów. I towarzysza naszej wspólnej drogi do dobrobytu – Janusza Augiasza Lewandowskiego. Bez was nie udałaby się kuponowa prywatyzacja publicznych przedsiębiorstw. Dzięki temu udało nam się przyłączyć tę postkomunistyczną resztówkę do wolnej przedsiębiorczości Zachodu. Dzięki temu nad Wisłą powstało tyle nowych miejsc pracy: w montowniach, w logistyce, w usługach biznesowych i transportowych dla naszych zachodnich kolegów. Gdzie by teraz znaleźli tak dobre posady w spółkach ci wszyscy masterzy biznesu, którzy pokończyli różne collegia tumana. I gdzie by się nauczył finansowych trików nasz główny księgowy kraju Andy Domański. Ale i tak nie jest w stanie ani intelektualnie, ani organizacyjnie przybliżyć nas do rozwiązania polskiego problemu nr 1. Musiałby opracować strategię reindustrializacji gospodarki. Najwyżej powoła Radę Przyszłości bez przyszłości. Niech się o to martwią Kalifornijczycy. Elonów tam ci dostatek!

Dzięki tej transformacji Ursusa w Factory, także my możemy żyć z nadwyżki wypracowanej na miejscu. Niewiele rzeczy tak nam się udało, jak optymalizacja podatkowa. I ten 19 proc. podatek od towarzysza Millera dla samozatrudnionych menedżerów! Udało się też skutecznie otworzyć nasz rynek wewnętrzny dla nadwyżek produkcyjnych nowych przyjaciół. I przede wszystkim zadbaliśmy o tanią i sformatowaną siłę roboczą, pozbawioną należytej ochrony ze strony instytucji, które chronią pracowników w ich własnych krajach. Przy okazji, spiłowaliśmy kły związkowcom. Mało ich teraz, stracili wpływ na stosunki pracy. W sumie, udało się skutecznie zminimalizować rolę instytucji państwa w sferze nadzorczej i regulacyjnej wobec biznesu.

Dobrze też się stało, że oddaliśmy sektor bankowy bardziej doświadczonym kolegom z Zachodu. Oni bez skrupułów handlują długami i kredytami, zwłaszcza mieszkaniowymi. Dzięki temu wielu mogło się podszkolić w operacjach otwartego rynku, lecz zamkniętego dla „roszczeniowej” hołoty. Gdzie by się nauczyli tych trików z różnymi Izerami, kombinatorki z funduszami spółek publicznych, z unikaniem podatków ci wszyscy nasi Morawieccy, Obajtkowie, Nowakowie, Mentzenowie, Petruidzi. Tylko trochę przesadziłeś, kiedy w świątyni naszego wielkiego biznesu, pieściłeś nasze uszy opiniami zachodniej prasy. Cieszy się ona w imieniu Larry`ego Finka i pozostałych tamtejszych „inwestorów”, że znów się pożywią odsetkami, dywidendami, zyskami od inwestycji z unijnych kredytów. Frederick W. Smith z FedEx zdążył już zakupić 37% akcji Rafałowego InPostu.

Dobrze też, że kazałeś min. Kudryckiej zamienić uniwersytet jako republikę uczonych w korporację produkującą dyplomy. Niech teraz ci cichociemni wyrobnicy pisują te swoje mądrości do anglosaskich czasopism. Co prawda, za nasze pieniądze. Najwyżej czasami zaprosimy któregoś do mediów. Jarząbek lubi posłuchać „eksperta”, który wygląda na mądrzejszego od niego. Rafał to tylko magister, a przecież tak świetnie ci doradza, jak dalej deregulować, byśmy mogli prosperować.

Mistrzowsko opanowałeś też socjotechnikę strachu przed Rosją i uchodźcami. I ty i twój przyboczny minister obrony zygot – wspólnie zastępujecie Hetmankę Narodu w dziele zapewnienia ojczyźnie bezpieczeństwa. Macie gest, bo to już 20 procent budżetu, czyli 200 mld ZLP na przyszły złom. Bo chyba na poważnie nie bierzecie możliwości wojny z państwem, które ma ponad 5 tys. głowic jądrowych. Uważajcie, bo rusofobia wszystkim w Europie wysysa szarą substancję z mózgu. Ale sprytnie prowadzisz też wojnę propagandową. Wykorzystałeś spekulacje o Epsteinie tego Szkota Andrew Marra. Niech wszyscy w kraju myślą, że cała ta afera to kolejne dzieło KGB. Po co ludzie mają wiedzieć, że zbił fortunę na korporacyjnych szwindlach i handlu izraelską bronią. Chyba to ten kraj miał i ma kontrolę nad amerykańską elitą? Chociaż raz wyglądałeś jak Donald Groźny, a nie jak Cienki Bolek.

Dobrze, że ludzie szukają schronów, uczą się, jak upakować ewakuacyjny plecak. Dzięki temu nie stawiają sobie pytań, jakim kosztem się zazbrajamy: wydatków na zdrowie, edukację i naukę, słowem, na rozwój i dostatnie życie. Dobrze, że zawsze możemy liczyć na starą rusofobię i świeżą antyputinowską histerię. Ja to się cieszę, bo zainwestowałem trochę w akcje spółki Rheinmetall AG. A wartość akcji tego największego niemieckiego koncernu zbrojeniowego wzrosła o 31%. W kwietniu 2024 r. po raz pierwszy przebiła 25 mld dolarów kapitalizacji.

Na szczęście nie ma żadnych analogii do sytuacji poprzedzającej drugą wojnę światową. Choć ekscesy naszego sojusznika – cysorza trochę niepokoją. Co będzie, jak wzrosną ceny paliw! Bo to, że Korona Brauna kradnie ludzi lewicy niespecjalnie mnie martwi, ani dziwi. Rozczarowani oligarchicznym kapitalizmem, uwiądem państwa socjalnego wolą teraz prawicę. I co z tego? Niech wybierają między dżumą a cholerą!

Z nieustającym podziwem,

TadeK

Tadeusz Klementewicz

(ur. 1949) – polski politolog, profesor nauk społecznych, wykładowca na Wydziale Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego. Specjalista w zakresie teorii polityki i metodologii nauk społecznych. https://pl.wikipedia.org/wiki/Tadeusz_Klementewicz

Poprzedni

Byle polska wieś spokojna

Następny

Kto ma wyzwolić Iran?