Nie ma wyboru?

Jeśli mieliście nieszczęście wpaść w banksterskie sidła i zaciągnąć kredyt we frankach szwajcarskich, pewnie teraz zgrzytacie zębami. Bo kurs szwajcarskiej waluty radykalnie wzrósł. Jeśli chcielibyście podziękować winnemu waszej straty, to niebawem będziecie mieli okazję to uczynić. Dnia pierwszego września odwiedzi nasz kraj prezydent USA Donald Trump z okazji rocznicy wywołania II wojny światowej.
Wielce oczekiwany w Warszawie gość właśnie wywołał kolejną wojnę handlową z Chinami. Aby utrudnić sprzedaż chińskich towarów na amerykańskim rynku nakazał podwyższyć cła na chińskie produkty. Ale „Chińcyki trzymają się mocno”. Poszli na wojnę ekonomiczną i obniżyli kurs swej waluty aby osłabić skutki ceł. Efektem polityki „taniego juana” jest coraz droższy dolar amerykański.
Niestety droższy dolar to także słabszy polski złoty. Droższe euro i frank szwajcarski. Na obecnym osłabieniu wartości złotego zyskają Polacy pracujący za granicą i polscy eksporterzy. Stracą polscy importerzy, amatorzy wyjazdów zagranicznych i pracujący w Polsce Ukraińcy. Najwięcej mogą stracić Ukraińcy z frankowymi kredytami.
Ale to nie koniec skutków wojny trumpo- chińskiej jakie rykoszetem uderzają w Polaków.
„Nie chcę być niepotrzebnie prowokacyjna” – powiedziała dla prorządowego tygodnika „Do Rzeczy” Jej Ekscelencja ambasador USA w Polsce Georgetta Mosbacher. Po czym dodała dobitnie: „Dzisiaj kwestia bezpieczeństwa jest wyjątkowo istotna, bo zagrożenia płynie jednocześnie ze strony dwóch rosnących potęg”. I jednoznacznie wskazała te grożące nam „rosnące potęgi”.

Rosję i Chiny

Oczywiście zagrożenie rosyjskie nie zostało zakwestionowane ze strony prawicowego, prorządowego dziennikarza. Ale zagrożenie chińskie wzbudziło zdumienie.
„Chiny chcą w Polsce inwestować” – zauważył przytomnie redaktor Marcin Makowski – „budować nowy jedwabny szlak, pomagać przy Centralnym Porcie Komunikacyjnym oraz infrastrukturze 5G. Czy będziemy musieli wybierać między Ameryką a Państwem Środka?”
„Nie wiem czy to uczciwie tak stawiać sprawę”- skarciła redaktora amerykańska Ekscelencja – „Proszę spojrzeć na sprawę chłodno: w chińskim prawie widnieje zapis, że każda chińska firma jest zobowiązana do dzielenia się wszelkimi dostępnymi technologiami oraz informacjami z rządem. Oczywiście Ameryka niepokoi się o rozwój chińskiej technologii 5G w Polsce, ale ze względów bezpieczeństwa, a nie biznesowych. Jeśli chodzi o inwestycje chińskich firm, które nie zagrażają bezpieczeństwu Polski, to nie widzę problemu”.
Jednak nawet prorządowy, czyli dzisiaj też proamerykański, dziennikarz musiał dostrzec w tej wypowiedzi fałsz.
„Chciałbym jednak, aby odpowiedziała pani wprost: czy Polska będzie musiała wybierać?”- odważnie zapytał.
„Ujmę to tak” – odpowiedziała Ekscelencja Mosbacher – „Ameryka już wybrała. Wybraliśmy wolność i demokrację zamiast centralistycznego rządu, który funkcjonuje Chinach. Jesteśmy w stanie walczyć i bronić swobód, których tam nie mają. Polska również musiała stanąć przed tym dylematem. Po roku mieszkania w Warszawie ma przeczucie, że będzie to prosty wybór. Polacy czują instynktownie, bo żyli w państwie komunistycznym, czym kończy się ucieczka od wolności. Nie mogę sobie wyobrazić, aby ponownie skręcili w tym kierunku, a właśnie taki „pakiet” otrzymuje się od Chin.”
Ale ten narzucany przez władze USA „wolny” wybór nie okazuje się aż tak prosty, skoro prorządowy dziennikarz zauważa: „Tyle, że pieniądze, które popłynęły do Polski szerokim strumieniem, nie mają żadnej ideologii”.
I to wielce rozłościło amerykańską Ekscelencję. ”Pieniądze mają swój wymiar ideologiczny, w zależności od tego skąd pochodzą” – pouczyła dziennikarza i wszystkich Polaków.
A potem przypomniała amerykański plan bezpieczeństwa dla Polski. Rząd PiS kupi od USA drogie myśliwce F-35 i będzie cieszyć się, że USA sprzedają peryferyjnej Polsce aż tak nowoczesną technologię. W zamian rząd PiS wybuduje na terenie Polski bazę z instalacjami amerykańskiej tarczy antyrakietowej. A także inne bazy dla amerykańskiego wojska. I będzie cieszyć się z każdego przybyłego tam amerykańskiego żołnierza. Bo to zagwarantuje bezpieczeństwo przed rosyjską agresją.
Aby wzmocnić poczucie tego bezpieczeństwa polskie firmy będą kupować amerykański gaz i cieszyć się, że nie jest to gaz rosyjski. Bo „Moskwa używa gazu jako broni politycznej”- co potwierdziła amerykańska Ekscelencja.
Aby potwierdzić wierność wobec USA Polska nie kupi od chińskiego koncernu Huawei nowoczesnej technologii 5G, bo to komunistyczna, czyli zniewolona technologia. Niezgodna z amerykańskimi wartościami.

Bądźmy kolonią

Zapewne nieprzypadkowo amerykańska Ekscelencja nie wspomniała, że niedawno prezydent Trump wypowiedział traktat o całkowitej likwidacji pocisków rakietowych średniego zasięgu. Pretekstem było testowanie przez Rosję zabronionych układem pocisków. Tak naprawdę chodziło o Chiny. Ich ograniczenia nie obowiązują, bo w 1987 roku, kiedy Moskwa i Waszyngton wynegocjowały traktat INF, chińska armia rakiet średniego zasięgu jeszcze nie miała. I dlatego w tym stuleciu uzbrajała nimi swoją armię bez traktatowych ograniczeń. Podpisany wtedy traktat przyczynił się do zakończenia „zimnej wojny” między USA i ZSRR. Teraz Europie grozi nowy wyścig zbrojeń. Nowa „zimna wojna” i wzrost zagrożenia nowym konfliktem zbrojnym. Bo przecież taki pocisk rakietowy wyposażony w megatonową głowicą jądrową odpalony z Rosji lub poligonu na Białorusi może w ciągu 10 minut dotrzeć nad Belgię i Holandię. Podobny amerykański pocisk odpalony z Niemiec potrzebuje również około dziesięciu minut aby dotrzeć do Petersburga lub Moskwy. Rakiety odpalane są z samobieżnych, mobilnych wyrzutni. Błyskawiczny atak nie daje wielu szans na reakcję. Ryzyko, że do atomowego starcia dojdzie przez przypadek, w wyniku błędu obsługi albo nieporozumienia na linii politycy- wojskowi znów staje się wysokie.
Wyścig zbrojeń już ruszył, bo Amerykanie właśnie przetestowali taki pocisk nowej generacji. Chiny i Rosja zwróciły się do Rady Bezpieczeństwa o zwołanie jej nadzwyczajnego posiedzenia w sprawie nowych amerykańskich zbrojeń.
Prezydent Trump, wypowiadając traktat INF, zapewniał, że chce jedynie stworzyć nowe mechanizmy kontroli zbrojeń, które będą pasować do realiów XXI wieku. Na razie zamiast konflikty rozwiązywać, albo przynajmniej łagodzić, stale podsyca je. I tworzy nowe.
W reakcji na amerykańskie testy rakietowe prezydent Rosji Władimir Putin stwierdził, że USA chcą zainstalować nowe rakiety w Europie. Przede wszystkim w Rumunii i w Polsce, co uznał za zagrożenie dla Rosji. Zapowiedział też, że Moskwa odpowie w adekwatny sposób.
W efekcie narzucanego nam przez Waszyngton „wyboru” Polska, zostanie pozbawiona chińskich nowoczesnych technologii. Skłócona z najbogatszymi państwami Unii Europejskiej stanie się krajem zapóźnionym cywilizacyjnie. Peryferią technologiczną Europy.
Będzie za to najbardziej zdeklarowanym proamerykańskim państwem na wschodzie Europy. Łatwym celem w przyszłych, hybrydowych konfliktach, w których kosztowne myśliwce F-35 będą nieprzydatne. Narzucany Polsce wybór to rola przyszłego chłopca do bicia. Miejsca zastępczych starć pomiędzy USA i „rosnących potęg”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *