Prowincja czyli świat cały i epoka też

18 lis 2019

Dziwnym trafem, jednym z takich jakie od czasu do czasu mi się zdarzają, lektura wspomnień Zofii z Odrowąż-Pieniążków Skąpskiej (1881-1961) wpisała mi się w moje nie tak dawno ożywione zainteresowania niektórymi szlakami rodzinnej genealogii.

O tym jednak na końcu, bo na początek chcę dać oczywiste pierwszeństwo wybitnemu polskiemu pisarzowi Wiesławowi Myśliwskiemu, który o tych „wspomnieniach galicyjskich” napisał tak: „Autorka tego pamiętnika to postać niezwykła, wyrastająca nie tylko ponad miarę swoich czasów. (…) Jeszcze młódka, a szybko przeobraża się w światłą, nowoczesną gospodynię, dzięki czemu dzierżawione majątki zaczynają kwitnąć. (…) Obarczona siedmiorgiem potomstwa znajduje czas na systematyczne czytanie, interesuje się nawet psychologią i filozofią (Freud, Platon). Zbiera pieśni ludowe, zajmuje się działalnością społeczną (…) Wiodą z mężem niby-prowincjonalne życie, lecz przegląda się w nim niemal cała epoka”. I rzeczywiście, w głowie się już kręci od tego bogactwa faktograficznego biografii autorki wspomnień przy samej tylko lekturze wstępu autorstwa Rafała Skąpskiego, wnuka Zofii z Odrowąż-Pieniążków. Gąszcz zdarzeń, zjawisk, środowisk, niezliczone personalia, te nieznane i te bardzo znane, historyczne persony, z którymi spotykała lub co najmniej stykała się sama Zofia lub jej antenaci i inni członkowie skoligaconych rodów. Już sam ten wstęp Rafała Skąpskiego jest epopeją, choć podaną w maksymalnie możliwym skrócie. Pod koniec wstępu tak podsumowuje on wartość tekstu swej Babki: „Walorem tych wspomnień, być może nawet niezamierzonym przez Autorkę, jest przedstawienie, przez koleje życia swojej rodziny, historii kraju i ukazanie uniwersalizmu losów narodu i losów kilku pokoleń inteligencji polskiej. Lektura dla czytelnika, który skądinąd znając dzieje polityczne Polski, odnajdzie tu zapis emocji, marzeń, nadziei, radości i smutków dziesiątków barwnych postaci z krwi i kości, których wielowątkowe losy wpisane są w kontekst ledwo co zarysowanych wydarzeń wielkiej historii”. Jak zauważył zacytowany na wstępie Wiesław Myśliwski, choć autorka wraz z mężem prowadzili na Sądecczyźnie (od 1920 roku na Pomorzu) żywot nader prowincjonalny, budzący naturalne skojarzenia z żywotem Barbary i Bogumiła, bohaterów „Nocy i dni” Marii Dąbrowskiej (asocjacja tym bardziej trafna, że Zofia z Odrowążów urodziła się w Kaliszu), to w trakcie lektury doznaje się zadziwiającego, paradoksalnego wrażenia, że wiodą oni niesłychanie barwne, bujne, wręcz światowe życie, a to za przyczyną zarówno rodzinno-towarzyskich filiacji, spotkań w z wybitnymi osobistościami epoki, jak i z powodu horyzontów intelektualnych autorki, jej lektur i kulturalnych pasji, działalności publicystycznej, podróży, aktywności społecznej. Na kartach wspomnień pojawiają się liczne nazwiska historyczne, w tym postacie z którymi autorka się zetknęła, jak Edward Rydz-Śmigły, Władysław Anders czy Maria Jehanne Wielopolska, autorka sławnych kiedyś, a zapomnianych dziś „Kryjaków”, jak rody Dunikowskich czy Brezów, Feliks Nowowiejski, czy aktorka Teofila Koronkiewicz, znana widzom kultowej komedii Tadeusza Chmielewskiego „Nie lubię poniedziałku” (1971) z roli starszej damy, przedwojennej warszawianki, opowiadającej napotkanemu Włochowi o dawnej Warszawie-Paryżu Północy. Dowiaduję się też z tych wspomnień detali niby drobnych, ale dla zainteresowanego personaliami literatury cennych, jak choćby to, że Skąpscy są spokrewnieni z rodziną Bohdana Rogatko, zmarłego niedawno wybitnego krytyka literackiego o – moim zdaniem – randze myśliciela. Aliści niezliczone wręcz nazwiska, i te historyczne i te mniej historyczne i te zupełnie niehistoryczne, pojawiają się także w cennych przypisach, już to jako postacie, z którymi autorka zetknęła się osobiście, już to niejako za pośrednictwem kontaktów i filiacji męża, już to wtedy, gdy pojawiają się jako postacie „styku pośredniego”, w jakiś sposób związane z postaciami opisywanymi bądź wzmiankowanymi we wspomnieniach i „mnożące” się na zasadzie „linków”. Wspomnienia Zofii z Odrowąż-Pieniążków Skąpskiej są prawdziwą kopalnią wiedzy o epoce, zarówno poprzez bezpośredni, realistyczny przekaz, jak i poprzez szerokie konteksty zewnętrzne, bardzo bogate dzięki horyzontom myślowym i rozległym zainteresowaniom autorki. Czyta się te wspomnienia znakomicie, jako że napisane są klarowną, piękną polszczyzną ówczesnej inteligencji, rzeczową, mimetyczną, bogatą w realistyczne detale, a przy tym wolną od jakiejkolwiek minoderii czy „ćwiczeń stylistycznych”, w tym od wszelkiej „młodopolszczyzny”, która przecież Autorce formującej się duchowo i kulturowo w tej właśnie epoce, łacno mogły się przydarzyć, a jednak się nie przydarzyły. Edycja wspomnień uzupełniona jest między innymi (poza ikonografią fotograficzną) listami autorki oraz tablicami genealogicznymi m.in. rodów Odrowąż-Pieniążków i Skąpskich. Zazdroszczę Rafałowi Skąpskiemu tego dzieła edytorskiego, a nade wszystko tego, że posiada tak bogatą, że prawie pełną dokumentację rodzinną. Ja w poszukiwaniu genealogii rodzinnej ze strony mojej babki doszperałem się zaledwie okruchów – mam tylko wiedzę o małżeństwie mojej prababki z Janem Bielińskim, rocznik 1865 i datę jej urodzenia – w roku 1878, roku w którym zaczyna się akcja „Lalki” Prusa oraz tylko jedną, jedyną jej fotografię, w którym ta kobieta, którą zapamiętałem z dzieciństwa jako zasuszoną, skurczoną, bezzębną staruszkę, jawi się jako młody, czarnowłosy „wamp”, jakby wzięty z otoczenia lub twórczości Stanisława Przybyszewskiego. Na osłodę tej genealogicznej „pustki” pozostaje mi tylko nazwisko męża jej córki Apolonii, mojej ciotecznej babki, która wyszła za przedstawiciela krakowskiej rodziny Jurowiczów, a której jednego z jej przedstawicieli utrwalił w sztuce „Karykatury” Jan August Kisielewski. Czytałem zatem „Dziwne jest serce kobiece” z „genealogiczną” zazdrością, ale pogodną, bez zawiści, za to z ogromnym
zainteresowaniem.

Zofia z Odrowąż-Pieniążków Skąpska – „Dziwne jest serce kobiece. Wspomnienia galicyjskie”, opr. wspomnień, wstęp, komentarz, przypisy i dobór ilustracji Rafał Skąpski, wyd. Czytelnik, Warszawa 2019, str. 474, ISBN 978-83-07-03451-5

Najnowsze

Sprawdź również

Zakochany Ziemkiewicz

Zakochany Ziemkiewicz

Rafał Ziemkiewicz pokochał Chiny. Naprawdę ! Ten Rafał Aleksander Ziemkiewicz polski publicysta, komentator polityczny i ekonomiczny, powiązany ze środowiskami polskiej prawicy. A także pisarz fantastyczno- naukowy, zdeklarowany antykomunista, współzałożyciel...

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiński sąd postawił granicę automatyzacji. Korporacja może wdrażać AI, ale nie może używać jej jako alibi dla zwolnienia człowieka. To nie algorytm wręcza wypowiedzenie. Robi to pracodawca. To ważny sygnał globalnie, także dla Polski. Rewolucja już wchodzi na rynek...

Nie ufamy sądom

Nie ufamy sądom

Dlaczego ludzie boją się sądów? Bo człowiek, którego nie stać na adwokata, jest na z góry przegranej pozycji. W dodatku sądy niechętnie przyznają pełnomocnika z urzędu, twierdząc bardzo często niesłusznie, że sprawa jest prosta. Zaczyna się od tego, że język, którym...

Pochód to moje środowisko naturalne

Pochód to moje środowisko naturalne

Urodziłem się w świętym mieście Częstochowie. Tam, kiedy tylko śniegi z Alej zeszły, roiło się od maszerujących. Płci wszystkich, zwykle pod księżowskimi przewodem. Wtedy nie było tygodnia bez przynajmniej jednej pielgrzymki. Szli górnicy i hutnicy, młodzież...

Mit o pomaganiu

Mit o pomaganiu

Wczoraj pisałem o Łatwogangu, 251 mln zł zebranych dla dzieci chorujących onkologicznie, dziurze w NFZ, politykach ogrzewających się przy obywatelskiej mobilizacji, bogatych firmach, influencerach i konieczności patrzenia fundacjom na ręce. Dzisiaj chciałbym zejść na...