Europa chodzi na smyczy

30 lip 2025

27 lipca 2025 roku Unia Europejska i Stany Zjednoczone ogłosiły zawarcie nowego porozumienia handlowego. Z pozoru to tylko korekta taryf celnych. W rzeczywistości – zatwierdzenie nowego układu zależności. Przez dekady relacje transatlantyckie uchodziły za najbardziej zliberalizowane i partnerskie na świecie. Dziś zostały wpisane w ramy strukturalnej nierównowagi.

Nowy układ przewiduje średnią stawkę celną 15% na towary z UE. Przed 2017 rokiem było to około 1,5%. Nowy pułap ogłoszono dosłownie na kilka dni przed planowanym wdrożeniem ceł w wysokości 30%, które mogłyby zdestabilizować cały handel między blokami. Bruksela nie tyle coś wynegocjowała, co uniknęła katastrofy – na warunkach silniejszego.

Administracja prezydenta Trumpa od dawna przedstawia nadwyżkę handlową UE jako dowód niesprawiedliwości. W amerykańskiej polityce wewnętrznej to wdzięczny temat: „oni wykorzystują naszą otwartość”. Cła stały się narzędziem polityki przymusu. Bruksela, mimo że dysponuje wspólnym rynkiem, nie ma jednego głosu – 27 państw, każde z innymi interesami. Konsens? Czasochłonny i niepewny.

To, co wygląda na kompromis, jest w istocie usankcjonowaniem zmiany reguł gry. USA – jako centrum globalnych finansów, dolara i przemysłu zbrojeniowego – wyznaczają teraz nowe granice tego, co „partnerstwo” może oznaczać.

Jednym z głównych zapisów umowy jest deklaracja UE zakupu 750 miliardów dolarów amerykańskich surowców energetycznych (ropa, gaz, paliwo jądrowe) w ciągu trzech lat. Do tego dochodzi 600 miliardów dolarów w inwestycjach europejskich firm w gospodarkę USA do 2029 roku. W tle mowa też o zakupach amerykańskiej broni, soi i kukurydzy – bez konkretnych terminów i zobowiązań. W UE decyzje podejmują firmy, nie komisje.

W 2024 roku Europa sprowadziła z USA energię wartą 78,5 miliarda dolarów. Dziesięciokrotny wzrost w trzy lata? Fizycznie i logistycznie – mało realne. Ale w polityce chodzi o coś innego: lojalność. Wierność kierunkowi.

To porozumienie nie służy logice rynkowej. Chodzi o geostrategię. Surowce, broń, soja – to filary amerykańskiej doktryny przemysłowo-politycznej. USA nie tylko sprzedają. One podporządkowują sobie konsumpcję – a z nią całe łańcuchy zależności.

Na papierze UE i USA to partnerzy o porównywalnym potencjale: 43% światowego PKB, 1,68 bln euro rocznego handlu, ponad 7 bln USD wzajemnych inwestycji. Ale ta interdependencja nie oznacza równości.

UE ma nadwyżkę w handlu towarowym, USA dominują w usługach, finansach i możliwościach nacisku. Amerykanie mogą grozić, wprowadzać cła, stosować presję. UE, uzależniona od eksportu, nie może sobie pozwolić na odwety. Ryzyko zbyt duże.

Gdy Trump zagroził 30-procentowymi cłami, Bruksela przygotowała pakiet odwetowy wart 93 miliardy euro: sankcje na samochody, soję, samoloty. Mówiono o wykorzystaniu instrumentu antyprzymusowego – blokowaniu dostępu do przetargów. Ale wszystko rozbiło się o brak zgody. Francja chciała walczyć. Niemcy, Włochy, Irlandia – wycofać się rakiem.

USA zgodziły się na niepogłębianie konfliktu. UE przyjęła nowy reżim celny i ogólnikowe obietnice rewizji regulacji. Kryzys chwilowo zażegnano – kosztem trwałego podporządkowania. To nie porozumienie, lecz system zarządzanej asymetrii.

Najważniejsze kwestie pozostają nierozstrzygnięte: farmaceutyki (objęte dochodzeniem USA w sprawie bezpieczeństwa), podatki cyfrowe, harmonizacja VAT, arbitraż – wszystko zawieszone. Taka niejasność to dziś ulubione narzędzie polityki siły. USA zachowują elastyczność, UE zostaje z deklaracją pozbawioną egzekwowania.

Niektóre produkty – chemikalia, leki generyczne, wybrane artykuły rolne – zachowają zerowe stawki celne. Ale to wyjątki. Handel stanie się droższy i trudniejszy. Obie gospodarki odczują skutki, choć nierówno.

Europa mierzy się z wojną u własnych granic. Nie może sobie pozwolić na konflikt handlowy z głównym sojusznikiem wojskowym. Cła stały się narzędziem nacisku. Zgoda na ich asymetryczne wprowadzenie to nie wybór, lecz konieczność.

Reakcje państw UE? Niemcy, Włochy, Irlandia – z ulgą. Francja – z oburzeniem. Premier François Bayrou nazwał ten dzień „czarnym”. Nie z retoryki – z realizmu.

To porozumienie nie dotyczy tylko ceł. Dotyczy przyszłości podmiotowości Europy. USA cierpliwie kalibrują nowe rozdanie – wiedząc, że 27 państw członkowskich nie mówi jednym głosem. Komisja może negocjować, ale nie decydować. Zbyt wiele interesów, za mało wspólnej strategii.

To nie tylko asymetria transatlantycka. To ostrzeżenie: jeśli UE nie zbuduje własnej siły politycznej i gospodarczej, kolejne umowy będą wyglądać podobnie – albo gorzej.

Najnowsze

Zakochany Ziemkiewicz

Zakochany Ziemkiewicz

Rafał Ziemkiewicz pokochał Chiny. Naprawdę ! Ten Rafał Aleksander Ziemkiewicz polski publicysta, komentator polityczny...

Sprawdź również

Prawicowy kosmopolityzm

Prawicowy kosmopolityzm

Zbigniew Ziobro, były minister sprawiedliwości, jakoś nie spieszy się do powrotu na łono umiłowanej ojczyzny. Najpierw udał się na długą wycieczkę do Węgier, a teraz kiedy klimat polityczny uległ zmianie, odnalazł się na lotnisku Newark w New Jersey w USA. Warto...

Trump leci z Big Techem do Pekinu. Chodzi o chipy, rynek i AI

Trump leci z Big Techem do Pekinu. Chodzi o chipy, rynek i AI

Donald Trump leci do Pekinu z delegacją, w której polityka spotyka się z interesami największych amerykańskich korporacji. Obok urzędników administracji USA do Chin jadą ludzie, dla których wynik rozmów z Xi Jinpingiem może oznaczać miliardy dolarów w kontraktach,...

Burmistrz Nowego Jorku wybrał krawców zamiast balu miliarderów

Burmistrz Nowego Jorku wybrał krawców zamiast balu miliarderów

Zohran Mamdani, lewicowy burmistrz Nowego Jorku, nie pojawił się na dorocznym balu mody w Metropolitan Museum of Art. W wieczór, gdy muzeum wypełniły gwiazdy, projektanci i miliarderzy, jego biuro pokazało krawców, sprzedawców, dostawców i związkowców. Ludzi, bez...

Kryzys na Kubie. Wyspa bez paliwa, turystów i złudzeń

Kryzys na Kubie. Wyspa bez paliwa, turystów i złudzeń

Kryzys na Kubie wszedł w codzienne życie mieszkańców głębiej niż kolejne rządowe komunikaty i zagraniczne sankcje. Brak paliwa oznacza dziś problemy z dojazdem do pracy, dostawami żywności, odbiorem śmieci, funkcjonowaniem szpitali i obsługą turystów. Do tego dochodzą...

Bomby i pokój

Bomby i pokój

Im bardziej Amerykanie przegrywali politycznie, tym więcej zrzucali bomb. Kolejne wietnamskie piekło zaczęło się od pokojowym rokowań. Konferencja genewska w 1954 podzieliła „tymczasowo” Wietnam wzdłuż 17 równoleżnika na północną Demokratyczną Republikę Wietnamu,...