Tajemnicza Ryszarda

28 sty 2018

Już na wstępie lektury książki Magdaleny Raszewskiej o Ryszardzie Hanin (1919-1994) doznałem dreszczyku.

Oto popularna przez dziesięciolecia aktorka teatralna, telewizyjna, filmowa, jedna z legend polskiego aktorstwa okresu powojennego, laureatka wielu nagród i ceniona, lubiana pedagog warszawskiej Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza, której setna rocznica urodzin upłynie w przyszłym roku, objawia się jako postać tajemnicza, jako osoba, która skrywała i deformowała swoją biografię do najdrobniejszych szczegółów, tworzyła wokół siebie atmosferę dystansu i tajemniczości.
Sama już ta postawa jest tajemnicza. O ile bowiem w okresie stalinowskim, aktorka, mająca lwowskie „korzenie burżuazyjne”, córka bogatej rodziny żydowskiej, a jednocześnie wojenną biografią związana ze Związkiem Patriotów Polskich, z wojskiem polskim utworzonym pod egidą radziecką w Sielcach nad Oką (Pierwsza Dywizja im. Tadeusza Kościuszki) miała powody by nie mówić o swojej przeszłości otwarcie, o tyle kontynuowanie tej tajemniczości w latach późniejszych jest do dziś prawdziwą i do końca nie wyjawioną zagadką. W czasach Gomułki, Gierka i Jaruzelskiego Hanin mogłaby swobodnie pozostawać w kręgach PZPR, której członkinią była przez dziesięciolecia, mając jednocześnie – jak zauważa we wstępie Magdalena Raszewska – status byłej hrabianki. Mimo to podtrzymywała swoją tajemniczość i unikała tematów prywatnych i wspomnień osobistych także w prasowych wywiadach. Ukrywała nawet epizod paryski z roku 1937, gdzie jako 18-latka uczyła się aktorstwa u słynnego Charlesa Dullina. Trzonem książki Magdaleny Raszewskiej są „notatki do nienapisanej monografii” uformowane jako kalendarium jej życia, pracy artystycznej i pedagogicznej. Kalendarium uzupełnione jest kilkoma szkicami, w których Raszewska pokazuje swoją bohaterkę jako fascynującą postać, uwikłaną w tajemnice i zagadkowe zaszłości, także prywatne. Książka wzbogacona jest kilkoma szkicami autorki, zawierającymmi m.in. cytaty z wypowiedzi przedstawicieli grona jej współpracowników, koleżanek i kolegów, m.in. Zbigniewa Zapasiewicza czy – w pewnym okresie – życiowego partnera, Jana Matyjaszkiewicza. W tym świetle jaki się Ryszarda Hanin jako kobieta –Sfinks, jako osoba „uwikłana w Historię”, naznaczona osobliwym piętnem „żydowskiego pochodzenia” i skomplikowanym życiem osobistym, małżeńskim. Raszewska dotyka też kwestii recepcji aktorstwa Hanin, na której, choć uchodziła za jedną z mistrzyń polskiej sceny powojennej i była profesorką warszawskiej Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej (dziś Akademii Teatralnej), kładło się też cieniem, paradoksalnie, piętno przypisywanego jej „amatorstwa” zawodowego. Monografia Ryszardy Hanin, choć – wedle deklaracji autorki – „nienapisana” jest w lekturze fascynująca, acz nie znamy niektórych faktów z jej życia i już się najprawdopodobniej o niej niczego więcej nie dowiemy. Sam czytałem „Historię nieoczywistą” Ryszardy Hanin z tzw. wypiekami na twarzy (metafora) także dlatego, że mój własny stosunek do postaci i aktorstwa Ryszardy Hanin uległ przemianie na przestrzeni lat. Jako młodociany widz nie lubiłem jej – paradoksalnego, bo nie pochodziła „z ludu”, choć związała się z władzą ludową – plebejskiego na ogół emploi aktorskiego, grała bowiem na ogół kobiety z ludu, wieśniaczki, drobne mieszczki, gospodynie domowe, zatroskane matki, ale po latach doceniłem nie tylko jej talent i kunszt, ale też specyficzny, tajemniczy i – by użyć słowa z tytułu: „nieoczywisty” erotyzm. Na koniec dwie drobne korekty, które adresuję do redaktorów być może przyszłego, kolejnego wydania tej publikacji. Wkradły się błędy w podpisach do dwóch fotografii. Na stronie 124, na zdjęciu z parku Kaliszu, obok Ryszardy Hanin stoi, wbrew podpisowi, nie Jan Matyjaszkiewicz, ale ktoś inny, choć nie potrafię pozytywnie wskazać kim jest towarzyszący jej mężczyzna. I na fotografii ze strony 183, na lewo od aktorki, za jej prawym ramieniem, znajduje się nie Jan Matyjaszkiewicz, lecz Stanisław Niwiński. Błędy te powielone zostały także w spisie ilustracji.
Po tych drobnych uwagach nie mogę sobie odmówić rekomendacji lektury tej frapującej „nienapisanej” monografii, dla miłośników polskiego teatru powojennego, obowiązkowej.

Najnowsze

Sprawdź również

Zakochany Ziemkiewicz

Zakochany Ziemkiewicz

Rafał Ziemkiewicz pokochał Chiny. Naprawdę ! Ten Rafał Aleksander Ziemkiewicz polski publicysta, komentator polityczny i ekonomiczny, powiązany ze środowiskami polskiej prawicy. A także pisarz fantastyczno- naukowy, zdeklarowany antykomunista, współzałożyciel...

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiński sąd postawił granicę automatyzacji. Korporacja może wdrażać AI, ale nie może używać jej jako alibi dla zwolnienia człowieka. To nie algorytm wręcza wypowiedzenie. Robi to pracodawca. To ważny sygnał globalnie, także dla Polski. Rewolucja już wchodzi na rynek...

Nie ufamy sądom

Nie ufamy sądom

Dlaczego ludzie boją się sądów? Bo człowiek, którego nie stać na adwokata, jest na z góry przegranej pozycji. W dodatku sądy niechętnie przyznają pełnomocnika z urzędu, twierdząc bardzo często niesłusznie, że sprawa jest prosta. Zaczyna się od tego, że język, którym...

Pochód to moje środowisko naturalne

Pochód to moje środowisko naturalne

Urodziłem się w świętym mieście Częstochowie. Tam, kiedy tylko śniegi z Alej zeszły, roiło się od maszerujących. Płci wszystkich, zwykle pod księżowskimi przewodem. Wtedy nie było tygodnia bez przynajmniej jednej pielgrzymki. Szli górnicy i hutnicy, młodzież...

Mit o pomaganiu

Mit o pomaganiu

Wczoraj pisałem o Łatwogangu, 251 mln zł zebranych dla dzieci chorujących onkologicznie, dziurze w NFZ, politykach ogrzewających się przy obywatelskiej mobilizacji, bogatych firmach, influencerach i konieczności patrzenia fundacjom na ręce. Dzisiaj chciałbym zejść na...