
Minister do spraw UE oraz przewodniczący partii Nowoczesna, został nominowany przez premiera Donalda Tuska na rzecznika prasowego tuskowego rządu. Nie dało się nie zauważyć, że podczas konferencji prasowej i deptania soczysto zielonego trawnika Szłapka drżał lekko. „Premier prosił, trudno było odmówić” – zauważył, co robi z premiera politycznego molestatora, a ze Szłapki tyleż ofiarę co i wazeliniarza, co – człowieka bez polotu. Tusk najwyraźniej tego nie spostrzegł jako, że życzył Szłapce – „Leć Adam, leć”. Przyznam, że nie podejrzewałam premiera ani o posiadanie takich pokładów sarkazmu, ani – do wyboru – okrucieństwa.
Dziennikarz Karol Darmoros podsumował Szłapkę zdecydowanie najlepiej – „To nie jest najostrzejsza kredka w piórniku”. Dodałabym: jaki piórnik, takie i kredki. Przypomniano również, że Szłapka bronił w PE projektu ustawy zwanej potocznie LexCenzura – czyli w swej istocie już nie mordokleja, nie kagańca, a żelaznej maski dla dziennikarzy niezależnych. Wszystkich dziennikarzy niezależnych. To, że brak wolności słowa kłóci się z samymi podstawami filozoficznymi liberalizmu, a partii Nowoczesna, czyli szłapkowa, uchodzi za bastion tegoż, to już mniejszy szczegół. No chyba, że przeskoczymy z filozofii do ekonomii, neoliberalizmu, a nawet przyjmiemy koncepcję, dość popularną w XX wieku, że faszyzm (również w rozumieniu XX-wiecznym) to nic innego jak kolejny etap w rozwoju kapitalistycznym. W cichości ducha zapieprzaj robolu; dziennikarzu, związkowcu, robola nie ucz prawdy, bo skończysz – w berlińskim kanale Landwehr.
A skoro jesteśmy przy kanale i kanale Landwehr, pozwolę sobie zacytować Różę Luksemburg: „Wolność tylko dla zwolenników rządu, tylko dla członków partii – choćby nawet byli nie wiadomo jak liczni – nie jest wolnością. Wolność jest zawsze wolnością dla myślących inaczej. Nie ze względu na fanatyzm >>sprawiedliwości<<, lecz dlatego, że zależy od tego cały oświecający, uzdrawiający i oczyszczający walor wolności politycznej i jego oddziaływanie zawodzi, gdy >>wolność<< staje się przywilejem”. Minister Kredka studiował politologię, więc istnieje znikoma nadzieja, że nie pomyli Róży Luksemburg dajmy na to – z Olgą Boznańską.
Dziennikarzy wszystkich opcji politycznych powinna niepokoić konferencyjna wypowiedź Szłapki, w której odnosi się do „informacyjnego chaosu” i „kłamstw” – „Część z nich jest intencjonalna, część z nich jest po prostu bałaganem. Naszym zadaniem – całej postawionej od podstaw komunikacji rządu – będzie to, żeby z tą dezinformacją walczyć”. Nie chcę być złym prorokiem, ale wzmocnijcie drzwi wejściowe w redakcjach i zróbcie kopie dysków. Jak zapewne część z Was, drodzy Towarzysze, pamięta, ja formację Nowoczesna poznałam z ich „najlepszej” strony. Oczywiście mogę być szczęśliwym obsranym wyjątkiem, ale bym uważała. Żyjemy w świecie Kafki i Orwella – po równo.
Szłapka obiecał z gorliwością godną zeloty, że będzie dostępny dla dziennikarzy 24/7 – spełnił tym marzenia o pracowniku idealnym chociażby dla takiego Rafała Wrzoski. Z przekąsem dodam, że takiej wydajności nie oczekuje się nawet od brukselskich streetwalkerek, a jeśli inne wrażenie ma się przy okazji kontaktów z eskortkami, to dlatego, że operują one w różnych strefach czasowych. Minister Kredka odbierając telefon od redaktor Ogórek w piątek 20 czerwca, o godzinie nieomal 23.00 (na antenie w polsce24), zapomniał najwyraźniej, że robotę rzecznika zaczyna 1 lipca. A teraz to powinien pakować brukselską paprotkę i gacie oraz robić co się da, aby choćby przypudrować jałowego trupa polskiej prezydencji w PE.
W każdym razie Minister Kredka udowodnił swoją weekendową sprawność, a nawet zaczął już wrzucać pierwsze „chwytliwe” filmiki – jak je nazywają jego najmłodsi współpracownicy, wykształceni dzięki stypendiom Santandera czy Veolii. Ja do ministra Szłapki dzwonić nie będę, jako, że pierwszy i ostatni raz dzwoniłam do niego w porze wczesno śniadaniowej, kiedy to z podburzenia jego podopiecznego Patryka Szretera, Przewodniczącego Regionu Łódzkiego młodzieżówki Nowoczesnej i członka rzeczonej dorosłej partii, policja wjechała mi i mojej mamie – na drzwiach do mieszkania. A było to już po pierwszym Liście Otwartym do Ministra Szłapki, opublikowanym w Trybunie, gdzie dość jasno nakreślałam problem z jego nazwijmy to – młodzieńczymi, terenowymi strukturami… Ani na Pierwszy List Otwarty, ani na Drugi List Otwarty Minister Szłapka nie raczył mi odpowiedzieć. Może Wam lepiej pójdzie, Drodzy Koledzy Dziennikarze. Ja zamieniam się w kota, który drapał łapą w drzwi i drapał, miauczał cichutko, a nawet gdyby mu otworzono obecnie – czyli zdecydowanie zbyt późno – to może zrobić tylko jedno: obrócić się na łapach, unieść sztywny i twardy ogon – prezentując goły odbyt.
Co wszakże nie oznacza, wciąż odnosząc się do anatomii – że nie mam ubawu po pachy z nominacji Ministra Adama Szłapki na Rzecznika Rządu Premiera Donalda Tuska. Bo mam!









