W oczekiwaniu na Anarres

27 lis 2023

„U kresu ówczesnej cywilizacji ludzie, mimo rosnącej świadomości zagrożeń, zamiast ich niwelowania zajmowali się aktywnym ignorowaniem problemów, a także zażartym wojowaniem wokół spraw, które podrzucił im poprzedni wiek, a które tak naprawdę nie miały sensu w obliczu tego, co miało nadejść”. Tak mogłaby się rozpoczynać synteza historyczna pisana wiele wieków po naszej epoce przez jakiegoś ludzkiego lub postludzkiego badacza dziejów.

Trudno wszak nie odnieść wrażenia, że ludzkość specjalizuje się obecnie w toczeniu wojen, które podrzucił im wiek XX, a nawet wcześniejsze. Walki na tzw. Bliskim Wschodzie, czy Afryce to efekt kolonialnej przeszłości. Wojna w Ukrainie to echa nierozwiązanych konfliktów zamrożonych jedynie i niestety nierozwiązanych w czasie istnienia ZSRR (podobnie jak było to wcześniej w Jugosławii).

Zamiast zajmować się największym kryzysem w dziejach, skondensowanym do pojęcia „kryzys klimatyczny”, ale daleko poza wąską kwestię klimatu wybiegającym, ludzkość zajmuje się braniem się za łby w sprawach podrzuconych nam przez poprzednie pokolenia. Rządzi przeszłość, w sytuacji, kiedy to przyszłość ma moc wykończenia tego gatunku na dobre.

— Najbardziej obawiam się tego, że przyjdzie mi spędzić starość w świecie, który się rozpada, w którym wszystkie osiągnięcia cywilizacyjne będą coraz trudniej dostępne i coraz słabiej będą działały — powiedział w wywiadzie dla wp.pl Szymon Malinowski, fizyk atmosfery, profesor nauk o Ziemi. Współzałożyciel portalu Nauka o klimacie. — Działalność społeczno-gospodarcza człowieka jest oderwana od procesów, które zachodzą na powierzchni planety — dodaje.

I w zasadzie mówi, to, co powtarzam bez końca: „Wybudujmy tamę albo postawmy zbiorniki retencyjne, albo sadźmy drzewa, na poziomie instytucjonalnym uchwalmy prawo nakazujące zmienić samochody spalinowe na elektryczne, wybudujmy ogromne ilości fotowoltaiki i zobaczymy, co będzie dalej” — tak mniej więcej myślimy. Wierzymy, że posadzenie stu drzew czy jeden duży zbiornik retencyjny rozwiążą problem.

No więc najprawdopodobniej nie rozwiąże. Zamiast jednak popadać w rozpacz, powinniśmy zastanowić się jak przystosować się do nowej rzeczywistości. Dlatego tak uważnie należy przyglądać się rozmaitym eksperymentom i rozwiązaniom, nawet na małą skalę prowadzonym, które próbują już teraz wychodzić poza logikę obecnego systemu. I to zarówno u nas, jak i na świecie.

Paradoks polega na tym, że te wspólnoty spotykają się z nieustanną agresją „starego świata”, który idąc na dno, próbuje pociągnąć za sobą wszystkich. Tak się dzieje np. z ciągłą presją na wspólnoty zapatystowskie w Meksyku.

Niestety, nie mamy zdatnej do zamieszkania satelity, jak w niezapomnianej książce Ursuli Le Guin „Wydziedziczeni”. Tam osoby zbuntowane uciekły z ichniejszego odpowiednika Ziemi Urras na bliźniaczą planetę Anarres. Wielowarstwowa i wyprzedzająca swoje czasy pod różnymi względami praca Le Guin odnosi się, jak zawsze, do naszej rzeczywistości. Urras jest przeszłością Ziemi (dla nas jeszcze bardziej niż dla autorki, bo odzwierciedla współczesne jej czasy), Anarres jedną z możliwych przyszłości.

Autorka celowo nie chciała napisać prostackiej kolejnej „antyutopii”, ani „utopii”. Napisała więc anarchistyczną „niejednoznaczną utopię”. Po licznych lekturach klasyków (m.in. Kropotkina, historii wiejskich i wiejskich kolektywów rewolucyjnych w Hiszpanii) oraz licznych dyskusjach z ówcześnie żyjącymi osobami odwołującymi się do anarchizmu (m.in. Bookchinem), daje nam kilka podpowiedzi, jak ludzkość może próbować przełamać tę logikę, która obecne dewastuje planetę.

Anarres jest bardzo nieprzyjazna dla życia, a Urras opływa w zasoby, ale zatopiona jest w wojnach bloków politycznych i konfliktach społecznych. To jednak Anarres jest dla autorki punktem wyjścia do rozważań, tak jakby przeczuwała, że z taką planetarną sytuacją przyjdzie nam się mierzyć w przyszłości. Dlatego życie tam jest podporządkowane przetrwaniu (a nie „nadmiarowi”, jak na Urras). Ale nie jest to „przetrwanie” polegające na walce wszystkich ze wszystkimi, ale wręcz przeciwnie, ścisłej współpracy, która jako jedyna daje szanse utrzymania się na tej surowej planecie.

Nie streszczając książki, która opisuje też problemy i dylematy jednostki w tak silnie skoncentrowanym na pracy grupowej świecie, w którym przetrwanie zależy od współpracy, można uznać ją za proroczą. My skupiamy się wciąż na problemach odchodzącego świata i jego cywilizacji symbolizowanej przez Urras, ona już w latach 70. przewidziała, że koniec nadchodzi i powinniśmy się raczej zastanowić, jak urządzić życie inaczej, koncentrując się na współpracy, w zgodzie z taką planetą, jaką mamy. Bez kultu konsumpcji i „nadmiaru”, który niszczył Urras.

Kiedy skończy się obecna cywilizacja, a nic nie wskazuje na to, aby była zdolna otrząsnąć się na czas ze snu, który śni, wcale nie musi oznaczać to końca ludzkości. W pewnym sensie może to być nowy początek. Nie daje to gwarancji, ale na pewno jakąś możliwość.

Wolnelewo.pl

Najnowsze

Bomby i pokój

Bomby i pokój

Im bardziej Amerykanie przegrywali politycznie, tym więcej zrzucali bomb. Kolejne wietnamskie piekło zaczęło się od...

Zakochany Ziemkiewicz

Zakochany Ziemkiewicz

Rafał Ziemkiewicz pokochał Chiny. Naprawdę ! Ten Rafał Aleksander Ziemkiewicz polski publicysta, komentator polityczny...

Sprawdź również

Spotkanie Xi Jinpinga i Trumpa w Pekinie. Kurs na stabilność

Spotkanie Xi Jinpinga i Trumpa w Pekinie. Kurs na stabilność

Na to spotkanie patrzyły nie tylko Pekin i Waszyngton. Patrzył świat zmęczony wojnami, cłami, niepewnością na rynkach energii i rosnącymi kosztami życia. Donald Trump wrócił do Pekinu po ośmiu i pół roku od poprzedniej wizyty w Chinach. Kiedy przy jednym stole siadają...

Prawicowy kosmopolityzm

Prawicowy kosmopolityzm

Zbigniew Ziobro, były minister sprawiedliwości, jakoś nie spieszy się do powrotu na łono umiłowanej ojczyzny. Najpierw udał się na długą wycieczkę do Węgier, a teraz kiedy klimat polityczny uległ zmianie, odnalazł się na lotnisku Newark w New Jersey w USA. Warto...

Trump leci z Big Techem do Pekinu. Chodzi o chipy, rynek i AI

Trump leci z Big Techem do Pekinu. Chodzi o chipy, rynek i AI

Donald Trump leci do Pekinu z delegacją, w której polityka spotyka się z interesami największych amerykańskich korporacji. Obok urzędników administracji USA do Chin jadą ludzie, dla których wynik rozmów z Xi Jinpingiem może oznaczać miliardy dolarów w kontraktach,...

Jak się czujesz, gdy nie możesz znaleźć pracy?

Jak się czujesz, gdy nie możesz znaleźć pracy?

Część pierwsza – miłe złego początki Tekst archiwalny, napisany ponad osiem lat temu. Choć od tamtego czasu zmienił się mój sposób patrzenia na rzeczywistość społeczną i rynek pracy, zasadnicza wymowa tego tekstu pozostaje dla mnie aktualna — tym bardziej dziś, gdy...

Kryzys na Kubie. Wyspa bez paliwa, turystów i złudzeń

Kryzys na Kubie. Wyspa bez paliwa, turystów i złudzeń

Kryzys na Kubie wszedł w codzienne życie mieszkańców głębiej niż kolejne rządowe komunikaty i zagraniczne sankcje. Brak paliwa oznacza dziś problemy z dojazdem do pracy, dostawami żywności, odbiorem śmieci, funkcjonowaniem szpitali i obsługą turystów. Do tego dochodzą...

Witajcie wśród krezusów

Witajcie wśród krezusów

Wielu Polaków dowiaduje się z końcem kwietnia, że stali się bogaci (albo prawie). A przynajmniej stali się na tyle bogaci, że przekroczyli magiczną linię progu podatkowego. Linia ta została nakreślona twardą ręką premiera Morawieckiego w roku 2022. Skumulowana...

Bomby i pokój

Bomby i pokój

Im bardziej Amerykanie przegrywali politycznie, tym więcej zrzucali bomb. Kolejne wietnamskie piekło zaczęło się od pokojowym rokowań. Konferencja genewska w 1954 podzieliła „tymczasowo” Wietnam wzdłuż 17 równoleżnika na północną Demokratyczną Republikę Wietnamu,...