18 maja 2024

loader

Walka postu z karnawałem

fot. Wikipedia

Umówmy się; raczej nikt z nas nie ma wątpliwości, że Karol Wojtyła musiał wiedzieć o krzywych akcjach w swoim krakowskim księstewku, kiedy piastował tamże kardynalski urząd. Podobnie jak nikt z nas nie ma też wątpliwości, że naiwnością byłoby sądzić, że wbrew obowiązującej w kościele katolickim omercie, zrobi z tą wiedzą cokolwiek. TVN Ameryki swoim dokumentem nie odkrył. Ale za to PiS chcę się kopać z Ameryką. 

Doprawdy, nie sądziłem, że towarzystwo jest tak bezmyślne i puste. Chwilę po emisji materiału o papieżu, o którym to w mediach było głośno na tydzień wcześniej, MSZ wzywa na dywanik amerykańskiego ambasadora. Rozumiem, w putinowskiej Rosji albo u Kimów, ale w demokratycznym państwie z wolnością słowa, to już nawet jak na tę menażerię, za mocno bijąca szajba. 

Głupota rządzącej prawicy

Kiedym usłyszał o tym dyplomatycznym kontrataku Polski na USA, począłem się zastanawiać, jak musiał zareagować młody Zbigniew Brzeziński słysząc, że o to za chwilę ma się stawić z wyjaśnieniami w sprawie filmu prywatnej stacji telewizyjnej, który godzi w interesy polskiej Polski. Jako żywo stanęła mi wówczas przed oczami twarz kierownika Hoffandera z „Misia” ze słynnej sceny z wesołym Romkiem, co to ma w domu wodę, światło i gaz. Zaraz odwiozą mnie do Tworek, szepcze Hoffander w filmie, a Brzeziński junior po nim powtarza, tyle że po angielsku. W innych kategoriach niż groteska rozpatrywać tego nie sposób. Groteska pomieszana z bezdenną głupotą. 

Były mocniejsze filmy

A sam film? Bez jaj. Dokument o Don Stanislao był jednak mocniejszy. Nie mówiąc już o Sekielskich, czy książkach Obirka i Nowaka. O ile jednak można jakoś na prawicy i kościele przełknąć sutannę Dziwisza czy Makulskiego z Lichenia, o tyle biała szata „naszego” papieża jest świętością, którą niedługo wpisze się do Konstytucji. Z tym ostatnim nie przesadzam. Skoro dało się za sanacji bronić odpowiednimi zapisami czci i dobrego imienia Marszałka, a ich szarganie egzekwować wybitymi zębami w majestacie prawa, cóż stoi na przeszkodzie przegłosować taką czy inną nowelizację, zakazującą podważania dorobku Wielkiego Jana Pawła. Z taką władzą i takim społeczeństwem, wytresowanym na telewizji Kurskiego, chłopcy mogą robić największe numery świata. 

Ślepi na grzechy Wojtyły

To, że prawica zawyła na wieść o filmie o papieżu, nieszczególnie mnie zdziwiło. Dał nam przykład Jerzy Urban i jego proces, że złego słowa w Polsce o papieżu nie godzi się wypowiadać, co ostatecznie, jeszcze za życia, mu się opłaciło. Nie wszyscy jednak politycy odebrali po tefauenowskim filmie podobną lekcję. I to mnie najbardziej w tej ruchawce zastanawia. Ileż bowiem trzeba mieć w sobie oportunizmu, żeby po tym, co wypuściła stacja na T. nadal bronić niedoobronnego. 

Jeszcze przed emisją zaczął Michnik; że papież był wielki; że nie wolno przez jeden pryzmat etc. Ale to taka typowa Michnikowszczyzna. Trochę białym, trochę czerwonym, a najwięcej czarnym. Bo i z Kiszczakiem szło się pogodzić, i z Kwaśniewskim, to i papież też był super, a Giertych na senatora to najlepszy z pomysłów. Potem dołożył swoje Trzaskowski. Że wielki Polak; że są podejrzenia; że nie wolno osądzać, żeby nie być sądzonym. No bo głupio tak zrazić do siebie elektorat, który Platforma wciąż ma mocno bogobojny i kościółkowy. Swoje też dołożył Aleksander Kwaśniewski; że gdyby nie papież, to by o Unię ciężko było zawalczyć, i że, ma się rozumieć, Wielki Polak. 

Mnie ta wielkość szczególnie nie razi. Ani mnie ziębi, ani grzeje. Bo ta wielkość, bardzo rzekoma, mierzy się dziś w Polsce wielkością cokołów, na których stawia się papieskie odlewy z gipsu albo brązu. Mniej lub bardziej nieudane i szkaradne. Zazwyczaj puste w środku. I taka jest też Polaków miłość do swojego papieża. Pusta jak wydmuszka. Ale to akurat dla kościoła dobre, bo wszak co z oczu, to z serca. Po cóż tam wikłać się w encykliki, prawdy wiary. Je się oczami. Papieża. A kremówki papieskie, na deser. 

W polskim Sejmie na deser zaserwowano z kolei głosowanie o tym, że Papież jest święty, bo przecież jest, i że nie godzi się mówić o nim źle. Tylko Lewica miała odwagę mieć odrębne zdanie. Platforma wszak zbojkotowała głosowanie, mówią dobrzy ludzie. Darujcie, ale taki bojkot, dobry jest dla gimnazjalistów. Sprawy bowiem tak daleko zaszły, że Nike, która się waha, nie jest żadnym wyjściem. Lud potrzebuje konkretu. Mocnego opowiedzenia się. Za czy przeciw świeckości. Za zdrowym rozsądkiem czy za kreacjonizmem. I twardego kursu. Bo jak już ruszyły wody z gór, to tej powodzi nie da się zatrzymać. 

Jarek Ważny

Poprzedni

Skazana za empatię i solidarność

Następny

Wznowienie relacji dyplomatycznych między Arabią Saudyjską a Iranem w Pekinie nie było niespodzianką