Znacie PRL, to poczytajcie

Biblioteczka tekstów i książek, naukowych i popularnych, o warunkach życia w PRL jest już pokaźna i od 1990 ukazało się ich już multum, na ogół na jedno kopyto, pokazujących tamtą Polskę jako czas „absurdów”, czas „słusznie miniony”.

Także edycja o której mowa eksploatuje ten schemat, jako że określona jest w podtytule mianem „przewodnika po czasach słusznie minionych”.
Tom pierwszy serii „Wszystkie barwy PRL” obejmuje oczywiście znaną „klasykę” problematyki, w tym obraz siermiężnej socjalistycznej gastronomii, fenomen budek z piwem i tryb picia w tamtych czasach, bimbrownictwo, permanentne niedobory towarów, kolejki i czarny rynek, proceder cinkciarstwa czyli nielegalny handel obcymi walutami, pojawienie się coca-coli i małego fiata jako zajawki, ersatze bogatego Zachodu.
Na dodatek, oczywiście, nieśmiertelny wątek warszawskiego pałacu Kultury i Nauki jako materialnego emblematu PRL. Po części są to teksty autorskie, po części wywiady z naukowcami zajmującymi się badaniem epoki. Dla kogoś, kto po raz pierwszy spotyka się z tą problematyką, rzecz może być w lekturze pouczająca, ale kto żył w PRL, względnie ma za sobą quantum lektur na ten temat, ten raczej znajdzie w tym tomiku to, co dobrze poznał.
Nie ulega wątpliwości, że życie w PRL było naznaczone niedoborami i siermiężne, tyle tylko narracja publikacji, o których mowa, oparta jest na ogół na założeniu, że po odejściu w przeszłość „czasów słusznie minionych” i życia pełnego absurdów, współczesna polska rzeczywistość jest od nich wolna i – w domyśle – dużo lepsza do życia.
A przecież, jeśli się jej przyjrzeć, tak nie jest. Ot, choćby otwierający tomik rozdział „Brud, smród, hotele robotnicze”. Jeśli autor tego rozdziału chciał zasugerować, że wymienione w tytule zjawiska są w Polsce przeszłością, to jego sugestia jest błędna – brud, ten najzwyklejszy fizyczne, niechlujstwo i bylejakość w rozmaitych postaciach bynajmniej nie odeszły w przeszłość wraz z PRL, także w sferze usług gastronomicznych. Na pierwszy rzut oka są one mniej niż wtedy widoczne, ale nie zapomnę wrażenia, jakie towarzyszyło mi przy oglądaniu telewizyjnej serii o gotowaniu z Magdą Gessler i ujawnianiu przez nią brudu i niechlujstwa, które demaskowała na zapleczu kolejnych wizytowanych barów i restauracji.
Owszem, sporo bolączek i niedoborów wraz z PRL zniknęło z polskiego życia, sklepy przepełnione są towarami, mamy wolność podróżowania i szereg innych pożytków, ale przybyło mnóstwo nowych absurdów, bolączek i niebezpieczeństw, o których w PRL nawet się nikomu nie śniło.
Gdybym miał dokonać bilansu pozytywów i negatywów obu epok, PRL i obecnej, to nie posunąłbym się co prawda do stwierdzenia, że bilans wychodzi na zero, w moim odczuciu pozytywy jednak w sumie przeważają, jednak idealizowanie naszych obecnych czasów za pomocą obśmiewania i totalnego deprecjonowania PRL nie wydaje mi się uczciwą metodą.
My także nie żyjemy w idealnym świecie, a choć Polska w ciągu minionych trzydziestu lat wykonała ogromny skok cywilizacyjny, to nadal nie jest „nowym wspaniałym światem”, a skala i charakter absurdów pośród których żyjemy, kto wie czy pod pewnymi względami nie są większe niż w PRL.
Dobrze, że do pewnego stopnia dostrzega to autor wstępu, Mirosław Maciorowski, który napisał, że nowa rzeczywistość okazała się bezwzględna dla słabych i sięgająca po brutalne metody. Gdy wspomina o „złu tamtej epoki, upadku moralnym, politycznym, o wstecznictwie”, to czy w ten sposób pozwala nam zapomnieć, że te same plagi, choć przyjmujące na ogół inną postać, nadal nam w nadmiarze towarzyszą?
A gdy wspomina o braku wolności, to przecież my doskonale widzimy, że trzy dekady po demontażu PRL ludzie rządzący dziś Polską podejmują usilne próby jej ograniczenia.
Dlatego publikacje o PRL, epoce słusznie minionej i jej absurdach trzeba czytać krytycznie, z zachowaniem obiektywizmu i zdrowego rozsądku.
By obśmiewając przy lekturze jej ciemne strony, niedobory, siermiężność i absurdy nie zapomnieć, że rzeczywistość, która dziś nas otacza, wcale nie jest tak wspaniała jak by się niektórym mogło wydawać, a z jednostkowej perspektywy życia zwykłego człowieka być wcale nie aż tak dużo lepsza, a w niejednym wymiarze nawet gorsza.
„Wszystkie barwy PRL. Życie codzienne i niecodzienne”, wyd. Agora, Warszawa 2020, str. 157, ISBN 978-83-268-3378-6