Znowu walczą z kryzysem naszym kosztem

4 wrz 2022

Nie będzie podwyżki 500 plus, zapowiada ministra rodziny i polityki społecznej. Ten „sztandarowy” program PiS, którym w każdych wyborach się chwalą do znudzenia, przy tak wysokiej inflacji gwałtownie traci wartość zarówno ekonomiczną, jak i polityczną siłę.

To, że on dla nich jest „sztandarowy”, symbolizuje to jak politykę społeczną i gospodarczą traktuje rządząca partia. Jak kwiatek do kożucha, którym można się pochwalić i uznać, że „temat został załatwiony”.

Oczywiście, zdaniem rządu trzeba de facto, za pośrednictwem inflacji faktycznie „ciąć” to świadczenie. Tymczasem w trakcie pandemii wpompowali w biznes setki miliardów złotych, więcej niż wydano przez całe lata na program 500 plus od początku jego istnienia! Biznes wyciągał worki z kasą z budżetu i jakoś szczególnej krytyki tego zjawiska ani u opozycji, ani oczywiście w mediach rządowych nie widziałem. Libkowa prasa i wściekły komentariat woli skupiać się na „pińcetplusach”, choć przez lata jego funkcjonowania nie doszło do istotnego wzrostu inflacji z tego powodu, czego nie można powiedzieć o nagłym zalaniu biznesu kasą w czasie zaledwie dwóch lat.

PiS lubi dbać o biznes, a spora część biznesu lubi też PiS, czego dowodem jest tytuł człowieka roku dla Kaczyńskiego, który otrzymał na Forum Ekonomicznym w Krynicy, gdzie w czasie gali został obsypany kwiatami. Forum to oczywiście nie żadna konferencja naukowa ekonomistów, tylko impreza głównie mająca na celu wpływanie na aktualną grupę rządzącą i mieszanie się elit gospodarczych i politycznych.

Partia rządząca, mimo srożenia się i pozowania na „obrońców ludu” nie zrobi krzywdy wielkiemu kapitałowi. Tymczasem obok wzrostu cen żywności i energii wynikający z generalnej sytuacji międzynarodowej, ten nagły deszcz kasy dla biznesu uważam za jeden z powodów obecnej sytuacji. Tymczasem biznes „odwdzięczył się” nam, konsumentom i konsumentkom, podwyżką marż.

Czas pandemii to był okres szczególnego dociskania śruby klasie pracującej na którą przerzucono większość kosztów. I ten trend trwa nadal.Tak więc świadczenia nie zostaną podwyższone. Budżetówka dalej będzie miała w większości zamrożone pensje, ochrona zdrowia leży, transport publiczny nie za dobrze się ma. Kasy z KPO nie wzięli, bo „bronią sądów”, tym razem „swoich sądów”.

Za to znowu myślą o kolejnych podwyżkach stóp procentowych. Chyba żeby dobić gospodarkę, wywołać gwałtowny wzrost bezrobocia i zrealizować scenariusz stagflacji. To są neoliberalne koncepcje.Tymczasem, ludzie zaczęli przejadać swoje oszczędności (ci, którzy w ogóle jakieś mieli). „Dla tych, którzy zastanawiają się jakim cudem nominalna konsumpcja mogła urosnąć w II kwartale o ponad 20 proc. rok do roku, podczas gdy dynamika płac nie nadąża za inflacją, przedstawiam ważną część odpowiedzi. Polskie gospodarstwa domowe zaczęły ostatnio żyć z oszczędności” — napisał Michał Możdżeń z Polskiej Sieci Ekonomii.

Tymczasem politycy PiS łażą teraz po dziennikarzach i mówią „po cichu”, że boją się nadchodzącej zimy i wiosny. Boją się, że ta lawina zmiecie ich ze stołków. Panie i panowie, my mamy większe problemy niż wasze koryto. My się boimy, że zmiecie nas z planszy.

Moim zdaniem zorganizowana klasa pracująca, związki zawodowe, popełniły błąd będąc tak łagodne względem kapitału i rządu w czasie pandemii. Że pozwoliły uśpić swoją czujność. Że zgodziły się bez większej walki na taki a nie inny kształt Tarcz Antykryzysowych. Na przerzucenie kosztów na świat pracy. Owszem, wszyscy byli wtedy w pewnym szoku, owszem być może liczyli, że to wszystko zaraz minie i wróci koniunktura. Ale nie wraca i znowu chcą robić ten sam manewr, bo się rozbestwili, bo uważają, że znowu nie będzie dużych protestów społecznych. I znowu liczą, że im główki pogłaszczą w Krynicy. I teraz i wówczas uważałem, że nie wolno tego zostawić bez reakcji. Dlatego wówczas protestowało moje środowisko i na ulicy i w „teorii”. Stworzyliśmy rozmaite konkurencyjne koncepcje tarcz prospołecznych. Ale kto by nas słuchał?

Po PiS przyjdą libki i nie należy liczyć na to, że polityka ulegnie poprawie. Dlatego trzeba urządzić taki raban, żeby ani ten, ani żaden kolejny rząd nie odważył się walczyć z kryzysem kosztem zwykłych ludzi. Tylko od siły ruchów społecznych, związków zawodowych, naszego zorganizowana i zdolności do protestów zależy, czy znowu zrobią nas na szaro, jak tyle razy wcześniej.

Najnowsze

Sprawdź również

Zakochany Ziemkiewicz

Zakochany Ziemkiewicz

Rafał Ziemkiewicz pokochał Chiny. Naprawdę ! Ten Rafał Aleksander Ziemkiewicz polski publicysta, komentator polityczny i ekonomiczny, powiązany ze środowiskami polskiej prawicy. A także pisarz fantastyczno- naukowy, zdeklarowany antykomunista, współzałożyciel...

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiński sąd postawił granicę automatyzacji. Korporacja może wdrażać AI, ale nie może używać jej jako alibi dla zwolnienia człowieka. To nie algorytm wręcza wypowiedzenie. Robi to pracodawca. To ważny sygnał globalnie, także dla Polski. Rewolucja już wchodzi na rynek...

Nie ufamy sądom

Nie ufamy sądom

Dlaczego ludzie boją się sądów? Bo człowiek, którego nie stać na adwokata, jest na z góry przegranej pozycji. W dodatku sądy niechętnie przyznają pełnomocnika z urzędu, twierdząc bardzo często niesłusznie, że sprawa jest prosta. Zaczyna się od tego, że język, którym...

Pochód to moje środowisko naturalne

Pochód to moje środowisko naturalne

Urodziłem się w świętym mieście Częstochowie. Tam, kiedy tylko śniegi z Alej zeszły, roiło się od maszerujących. Płci wszystkich, zwykle pod księżowskimi przewodem. Wtedy nie było tygodnia bez przynajmniej jednej pielgrzymki. Szli górnicy i hutnicy, młodzież...

Mit o pomaganiu

Mit o pomaganiu

Wczoraj pisałem o Łatwogangu, 251 mln zł zebranych dla dzieci chorujących onkologicznie, dziurze w NFZ, politykach ogrzewających się przy obywatelskiej mobilizacji, bogatych firmach, influencerach i konieczności patrzenia fundacjom na ręce. Dzisiaj chciałbym zejść na...