Bez żadnego planu

Niezależnie od tego, czy wierzycie w model szwedzki, czy nowozelandzki lub dowolny inny… To chyba wszyscy możecie już przyznać, że coś takiego jak polski model wychodzenia z pandemii po prostu nie istnieje!

U nas nie ma żadnego planu, żadnej naukowej prognozy, żadnych aktualizowanych ekspertyz. My po prostu mamy ministra zdrowia, który twierdzi, że wzrosty to spłaszczanie i znosimy obostrzenia, kiedy ilość zachorowań rośnie. Nie ma żadnej strategii, to wielki popis antyoświeceniowej, irracjonalnej wolnej amerykanki… Tyle, że Donald Trump przynajmniej wprost lekceważy zagrożenie, a polski rząd udaje odpowiedzialność. Z pięknymi słowami na ustach zapewnia, że wszystko jest w porządku i jednocześnie otwiera przedszkola w czasie wzrostu liczby zachorowań… Nie jest w stanie przeprowadzić testów wśród nauczycieli, czy nawet pracowników ochrony zdrowia.

To nie jest już nawet kwestia tej lub innej drogi. To kwestia tego, że PiS nie potrafi zarządzić żadnego spójnego planu i trzymać się go dłużej niż tydzień, a zamiast podejścia naukowego króluje podejście „ja i moi kumple jakoś sobie z tym poradzimy”. No chyba nie. Równocześnie triumfują neoliberalizm i libertarianizm – w tym, jak PiS stosuje obecnie korwinowską zasadę minimalizacji państwa w odniesieniu do problemu koronawirusa.
Nie państwo, nie wspólna narodowa strategia i szeroki plan oparty na naukowych prognozach i ekspertyzach. Nie wspólnota i solidarny wysiłek by pokonać pandemię… Zamiast tego ogłoszono, że o środkach nadzwyczajnych będą decydować samorządy.

Bardzo to ładne, pozornie megademokratyczne i oddolne… Ale co to oznacza w praktyce? Ano w praktyce oznacza to tyle, że biedniejsze samorządy będą musiały się otworzyć wcześniej. Biedniejsze samorządy nie będą testowały swoich nauczycieli. Biedniejsze uczelnie będą musiały szybko się otworzyć, biedniejsi po prostu zachorują itd. Totalny kapitalistyczny („samorządowy”) darwinizm z nieobecnym państwem, które umywa rączki i rządem który udaje, że za nic nie odpowiada. Waszego miasta nie stać na testy? Cóż, minister powie, że najwyraźniej nie było potrzeby ich przeprowadzić.