Flaczki tygodnia

18 lis 2019

Czasem warto ugryźć się w język. Zwłaszcza kiedy chce się być kandydatką na prezydenta. I nie tylko kandydować, ale też zostać wybraną. A tego żaden kandydat demokratycznej opozycji nie osiągnie bez poparcia zjednoczonej Lewicy.

Warto gryźć się w język w kraju rozbuchanej mediokracji. Gdzie politycy pełnią role medialnych celebrytów. Codziennie popisują się „tweeterowymi” złośliwymi komentarzykami. Zabiegają o przodownictwo pracy w gromadzeniu internetowych lajków.
Trzeba nawet gryźć się w język w kraju gdzie media i wyborcy ocenia i rozliczają polityków tylko z tego co politycy mówią, a nie z tego co rzeczywiście robią.

Zatem każdy obserwator polskiego życia politycznego, kiedy tylko usłyszał w programie „Kropka nad i” komentarz pani poseł Małgorzaty Kidawy – Błońskiej o tym, że jeśli politycy Lewicy poprą projekt PiS, „to znaczy, że są nic niewarci”, od razu mógł zakładać się, że będzie z tego niezła medialna chryja.

Że pogardliwe określenie lewicowego sojusznika będzie powielane w Internecie przez wszystkie farmy trolli zarządzane przez PiS. Z zimną kalkulacją i gorącą satysfakcją.
Ach jakże ta nowa gwiazda liberalnych mediów głównego nurtu, ozdoba „Salonu warszawskiego”, sama się podłożyła. Sama pokazała, jakąż pogardę dla „młodszych braci” lewicy żywi wiecznie dumna, przekonana o swojej wspaniałości Platforma Obywatelska.
Jaką, iście kolonialną, pychę mieć może.

I nic dziwnego, że liczne grono medialnych komentatorów żyjących jedynie z analiz min, gęb i komentarzyków krajowych polityków, masowo zaczęło upowszechniać tezę, że oto tymi słowami byłej pani marszałek Sejmu RP, został wypowiedziany pakt o nieagresji i współpracy zawarty przez demokratyczne partie umiarkowanej prawicy, centrum i lewicy. Zwłaszcza, że słowne reakcje posłanek Wandy Nowickiej, Anny Marii Żukowskiej i przewodniczącego klubu parlamentarnego lewicy Krzysztofa Gawkowskiego na wypowiedź byłej marszałek zabrzmiały także ostro. Dopiero przeprosiny posłanki Barbary Nowackiej ostudziły rozpaloną atmosferę nieco.
Skoro gorączka nastrojów opadła, to warto zapytać; O cóż chodzi w przedłożonej przez grupę posłów PiS ustawie?
Dlaczego rządząca większość wybrała sposób procedowania ułatwiający szybkie uchwalenie ustawy? Kogo ona zaboli?
Kto może zyskać na niej, a kto stracić?

Wedle podawanych szacunków zarobki wyższe niż 30-krotność przeciętnego wynagrodzenia, czyli około 140 tysięcy zł rocznie, osiąga w Polsce około 370 tysięcy osób.
Jeśli zostanie zniesiony obowiązujący dzisiaj limit odprowadzania przez nich pieniędzy na składki emerytalne do ZUS, to zaczną oni płacić tam więcej, ale zarabiać mniej. W zamian za utracone zarobki otrzymają obietnicę bardzo wysokich emerytur w przyszłości.

Obietnice jedynie. Bo skoro władza raz kazała bogatym do wspólnego emerytalnego koryta dopłacać, to w przyszłości może też wprowadzić górą granicę wysokości emerytur i złożonej obietnicy w pełni nie dotrzymać.
Zwłaszcza kiedy ta nowa władza nie będzie już związana z panem prezesem Kaczyńskim, z jego Prawem i Sprawiedliwością. A odziedziczyć po rządach PiS może liczne wydatki socjalne radykalnie powiększające deficyt budżetowy.

Ponieważ na zmianach ucierpią obywatele najbogatsi i pracodawcy, to zdecydowany, bardziej ideowy niż merytoryczny, sprzeciw wyrazili liderzy Koalicji Obywatelskiej.
Koalicyjni posłowie zajmujący się polityką emerytalną zauważyli, że pracujący na etatach i zagrożeni wyższymi składkami emerytalnymi zaczną zmieniać swe formy zatrudnienia. Będą zakładać jednoosobowe firmy i tym sposobem unikać zmniejszania swych wynagrodzeń. W skrajnych przypadkach rejestrować swą działalność gospodarczą poza granicami naszego kraju. Niezwykle czarną przyszłość, masową ucieczkę przedsiębiorczych, jęli wróżyć dla naszego kraju

Burza medialna wybuchła tylko dlatego, że politycy Lewicy nie zadeklarowali od razu, iż odrzucą projekt PiS.
Kiedy Krzysztof Gawkowski, przewodniczący Klubu Parlamentarnego Lewicy, powiedział: „Przedstawimy własne propozycje dotyczące ustawy o zniesieniu 30-krotności ZUS i będziemy je merytorycznie argumentować. Brakuje nam obecnie w projekcie przede wszystkim zabezpieczeń w postaci zapisów o emeryturze minimalnej i maksymalnej. Będziemy chcieli również odbyć konsultacje społeczne i dopiero po nich zapadną ostateczne decyzje”.
Taka, rzeczowa i niezobowiązująca, deklaracja wzbudziła wielkie podejrzenie liberalnych mediów, że oto politycy Lewicy mogą poprzeć PiS ustawę za jakieś, tajemnicze korzyści. Wywołała liczne plotki i lawiny medialnej piany.

Ciekawe jest, że PiS samo zafundowało sobie burzę medialną i spory wokół tego projektu ustawy. Jeszcze na początku minionego tygodnia parlamentarzyści PiS wycofywali się ze zniesienia limitu. Publicznymi przeciwnikami projektu Porozumienie Jarosława
Gowina oraz pan prezydent Andrzej Duda. Bez głosów frakcji „gowinowców” sami parlamentarzyści PiS tej ustawy nie uchwalą.

Po co zatem grupa posłów PiS wniosła projekt ustawy wiedząc, że nie ma on wymaganej większości i sprzeciw prezydenta? Po co wnieśli projekt, który nie da się uchwalić także ze względów proceduralnych. Za późno jest by zgodnie z prawem takie zmiany zaczęły obowiązywać już w przyszłym roku. A przedłożone zapisy projektu łatwo, po ewentualnych uchwaleniu, skierować do Trybunału Konstytucyjnego.

Czyżby zatem ów poselski projekt, zatwierdzony przez pana prezesa Kaczyńskiego miał inne, ukryte, polityczne cele?
Czy miał za zadanie przetestowanie reakcji opozycji. Zwłaszcza parlamentarzystów Lewicy. Sprawdzenie czy Lewica będzie automatycznie odrzucać wszystkie projekty PiS, czy mentalnie jest przygotowana na merytoryczną współpracę z partią pana Prezesa?

Czy miał ten projekt pokazać panu wicepremierowi Gowinowi i panu prezydentowi, że pan prezes Kaczyński mentalnie gotowy jest na współpracę z Lewicą i nie musi być uzależniony od głosów Porozumienia pana Gowina? Pokazać, że znajdzie się bat nawet na niego?

Tak czy siak Lewica nie przegrała powyższej gry politycznej. Bo potrafiła zachować umiar w medialnym gadulstwie.

Najnowsze

Euro słabnie, dolar rośnie w siłę.

Euro słabnie, dolar rośnie w siłę.

Wobec spadającego kursu euro i rosnącego zadłużenia, Europa staje przed zagrożeniem gospodarczym, podczas gdy polski złoty pozostaje stosunkowo stabilny. Słabość euro wobec dolara jest wynikiem wyższych stóp procentowych w USA oraz problemów wewnętrznych Europy, takich jak wysokie ceny energii i powolny rozwój gospodarczy. Polska musi równocześnie dbać o stabilność waluty i kontrolować inflację, co obciąża gospodarstwa domowe. Debata o przyjęciu euro w Polsce otwiera pytania o przyszłość polityki monetarnej i jej wpływ na życie obywateli. Inwestycje w usługi publiczne i bezpieczeństwo energetyczne są kluczowe.

Wzrost cen w sklepach: co przyniesie przyszłość?

Wzrost cen w sklepach: co przyniesie przyszłość?

Ceny codziennych zakupów w Polsce zaczynają ponownie rosnąć, co zaniepokoiło ekspertów. We wrześniu wzrost wyniósł średnio 1,9% w porównaniu z rokiem ubiegłym, co jest większym skokiem niż w sierpniu. Niemniej jednak, eksperci są zgodni, że to nie oznacza trwałej zmiany trendu, lecz raczej zatrzymanie dezinflacji. Wzrosty cen żywności i napojów bezalkoholowych wyniosły 1,1%. Wysokie ceny energii i paliw, spowodowane globalnymi zakłóceniami, mają znaczący wpływ na wzrost inflacji. Prognozy wskazują na dalszy wzrost cen żywności w przyszłym roku, sięgający 4% rocznie.

Karol Nawrocki i kontrowersyjny sojusz z Braunem.

Karol Nawrocki i kontrowersyjny sojusz z Braunem.

Karol Nawrocki, dążąc do zjednoczenia prawicy, rozważa sojusz z Konfederacją Korony Polskiej Grzegorza Brauna, znanego z antysemityzmu i negowania Holokaustu. Plan obejmuje tworzenie jednej listy wyborczej, co wzbudza kontrowersje dotyczące moralności współpracy z tak skrajnymi partnerami. Pytania nasuwają się same: czy negowanie historycznych zbrodni jest granicą politycznej kooperacji? Nawrocki musi zmierzyć się z odpowiedzialnością za potencjalne zatarcie granic między prawdą a politycznymi interesami. Polska historia domaga się szacunku, a polityczne kompromisy nie powinny omijać fundamentalnych wartości, jakimi są prawda i pamięć o ofiarach.

Sprawdź również

110 lat walki o prawa kobiet.

110 lat walki o prawa kobiet.

110 lat temu kobiety trafiały do więzienia za wiedzę o antykoncepcji. Polska była pionierem praw kobiet. Co się z nami stało? 16 października 1916 roku trzy kobiety otworzyły w Nowym Jorku klinikę, w której inne kobiety mogły dowiedzieć się, jak uniknąć niechcianej...

Karol Nawrocki i kontrowersyjny sojusz z Braunem.

Karol Nawrocki i kontrowersyjny sojusz z Braunem.

Karol Nawrocki chce jednoczyć prawicę. Problem w tym, że wśród potencjalnych partnerów znalazło się ugrupowanie Grzegorza Brauna – polityka znanego z antysemickich wystąpień, prorosyjskich poglądów i publicznego negowania zbrodni dokonanych w komorach gazowych...