Jordański ślad w polskich mediach

Nasz rodzimy medialny świat przez kilka dni pasjonował się tym czy prezydent Andrzej Duda rozmawiał telefonicznie z królem Jordanii za pomocą włączonego czy też wyłączonego telefonu. I, jak zauważył szewc Fabisiak, był to jedyny jordański ślad w czołowych polskich mediach dla których od tego co się dzieje na świecie ważniejsze jest faszerowanie nas informacjami o wypadkach drogowych tudzież innych wprowadzających w dobry nastrój faktach.

Tymczasem w Jordanii w tym czasie miały miejsce ważne wydarzenia. Doszło tam bowiem do poważnego kryzysu w kręgach władzy, gdy król Abdullah II oskarżył swojego młodszego przyrodniego brata o spiskowanie wespół z niesprecyzowanymi siłami zewnętrznymi w celu destabilizacji bezpieczeństwa państwa. Oskarżony o te niecne zamiary książę Hamzah bin Hussein został umieszczony w areszcie domowym a wraz z nim zatrzymano jeszcze dodatkowo 16 osób. Co prawda szef armii zaprzeczył informacji o domowym areszcie jednak Hamzah potwierdził ją na facebooku dodając, że zabroniono mu kontaktowania się z kimkolwiek.
Izolacja księcia nie trwała jednak zbyt długo. Niemal natychmiast został uwolniony po tym jak król oświadczył, że bunt został stłumiony a książę wraz z rodziną znalazł się pod królewską opieką. Dla zdławienia spisku król Abdullah II polecił członkom swojej rodziny pod przewodnictwem księcia Hassana przeprowadzenie rozmów ze swoim bratem-zamachowcem w celu nawrócenia go na właściwą drogę. Działania te odniosły skutek. Hamzah wystosował do monarchy list w którym zapewnił go o swojej lojalności uzasadniając to tym, że „my wszyscy musimy stać ramię w ramię z królem w jego wysiłkach na rzecz ochrony Jordanii i jej narodowych interesów”. Ostatecznym zakończeniem sporu było wspólne uczestnictwo obydwu braci uroczystości z okazji 100 rocznicy niepodległości Jordanii. Dla rozwiania wszelkich wątpliwości ceremonia składania wieńców przed pomnikiem nieznanego żołnierza została zarejestrowana na zdjęciach, co – zdaniem szewca Fabisiaka – stanowi potwierdzenie znanego porzekadła, iż z rodziną najlepiej wychodzi się na fotografii.

O kulisach całej tej afery nie wiadomo zbyt wiele zwłaszcza, że prokuratura wydała zakaz publikowania informacji o tym co się faktycznie działo wewnątrz królewskiej rodziny. Nie wiadomo zatem czy książę Hamzah rzeczywiście coś knuł przeciwko królowi czy też sam monarcha postanowił w sposób trwały go sobie podporządkować. Nie wiadomo też czy na zmianę stanowiska króla wobec spokrewnionego z nim buntownika miała matka księcia, wdowa po królu Hussejnie i jego czwarta żona Nur Al-Hussein, która zarzuty wobec jej syna nazwała niegodziwymi oszczerstwami. Jedno natomiast jest pewne, że konflikt między obu braćmi ma długoletnią historię. Zaczęło się od wyboru następcy tronu. King Hussein I początkowo uważał, że jego sukcesorem ma być Hamzah. Jednak na krótko przed śmiercią w 1999 r. zmienił zdanie i na następce wyznaczył swojego najstarszego syna Abdullaha uznając, że liczący wówczas zaledwie 19 lat Hamzah jest zbyt młody i posiada za mało doświadczenia aby rządzić państwem. Od tej pory niedoszły król stał się przeciwnikiem panującego monarchy. Krytykował go za korupcję, nepotyzm i rządy autorytarne. Zyskiwało mu to popularność nie tylko wśród pragnących zmian protestujących, zwłaszcza młodych, obywateli lecz także w grupach plemiennych z którymi się spotykał nie omieszkując przy tym okazji do wygłaszania krytycznych uwag wobec rządów swojego brata.

Obserwując wydarzenia w Jordanii szewc Fabisiak zwraca uwagę na różnicę między Polską a Jordanią w metodach rozwiązywania konfliktów wewnątrz układu władzy. I dochodzi do wniosku, że na tym polu znacznie skuteczniejszy jest Abdullah II niż Jarosław Kaczyński. Wprawdzie pozycja jordańskiego monarchy jest o wiele mocniejsza niż prezesa polskiej partii rządzącej na etacie wicepremiera, to z kolei pozycja księcia Hamzaha jest o wiele bardziej znacząca niż Ziobry i Gowina razem wziętych. Natomiast zarówno błyskawiczne tempo w jakim król ustawił sobie podskakującego mu księcia jak też sposób w jaki to uczynił powinno dać do myślenia również targanej sprzecznościami tak zwanej jeszcze Zjednoczonej Prawicy o ile odgrywające tam czołowe postacie mają pojęcie o tym co się dzieje na świecie. Jednak szewc Fabisiak nie zamierza doradzać skłóconemu obozowi władzy jak mają zachować wewnętrzną spoistość. Radzi im natomiast aby wreszcie pogryźli się między sobą na tyle skutecznie by można było w końcu rozwiązać Sejm i przeprowadzić przyspieszone wybory. Jest to bowiem jedyna szansa na zmianę patologicznego układu władzy.