Najpierw sądy, potem media

19 gru 2017

Ma szansę spełnić się kolejny sen posłanki Krysty P. – odebranie koncesji znienawidzonej stacji TVN24.

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, kierowana oczywiście przez PiS, w październiku zasypywana była takimi oto listami:
„Zwracam się do KRRiT o odebranie koncesji telewizyjnej stacji informacyjnej TVN24 jak również stacji TVN. (…) Wiele niewygodnych dla poprzedniej ekipy rządzącej a obecnej opozycji faktów i zdarzeń jest przemilczanych. Najgorszym jest jednak zjawisko szczucia przeciw sobie grup Polaków, które – wobec wyzwań stojących przed współczesną Europą – rozbija naszą narodową jedność”. Listów takich przyszło 12 tysięcy. Nagle. W jednym czasie. Jak mawiał klasyk: przypadek? Nie sądzę!

Szukała, szukała

Posłanka Krystyna Pawłowicz na stację cięta jest nie od dzisiaj. Już jesienią 2016 wypominała telewizji stronniczość (pardon, brak miłości do PiS). Smażyła skargi do KRRiT po obejrzeniu relacji z protestów KOD. Wówczas Rada wydała komunikat prasowy, w którym pogroziła TVN-owi paluszkiem: „Wyraźne było zaangażowanie się nadawcy w spór polityczny, poprzez dobór i kolejność cytatów z protestów. Tego rodzaju działania mogą stanowić przesłanki w kierunku uznania propagowania przez TVN mowy nienawiści i nawoływania do niej”. Zagroziła też karą finansową, ale w kocu machnęła ręką.
Ale posłanka Krystyna niecierpliwiła się dalej. Wierciła dziurę w brzuchu, wierciła i wierciła, aż w końcu 30 października 2017, kiedy Radę zalał stos wspomnianych „przypadkowych” skarg, napisała zniecierpliwiona: „Rada nie reaguje na najbardziej skrajne, kłamliwe, antypolskie wystąpienia, chociaż dysponuje środkami prawnymi, włącznie z karami finansowymi”. Odpowiedzialni jej, że co prawda zdelegalizować stacji tak od razu się nie da, ale…
Rada myślała, myślała, w końcu przemówiła. I jak przemówiła, to piekło zamarzło.

Aż znalazł się bat!

KRRiT znalazła sposób, aby dopiec TVN24. I to nie przez jakieś śmieszne upomnienia, czy groźby, ale dosoliła prawie 1,5 mln złotych kary – to największa kara w historii Rady jako instytucji!
Za co? Za jajco, chciałoby się powiedzieć. I niewątpliwie nie byłoby się dalekim od prawdy, bo okazuje się, że stacja złamała „artykuł 18 ust. 1 i 3 ustawy o radiofonii i telewizji poprzez propagowanie działań sprzecznych z prawem i sprzyjanie zachowaniom zagrażającym bezpieczeństwu”. Czy stacja organizowała może zamach na Antoniego Macierewicza, który miał wyglądać jak wypadek drogowy? Namawiała do podpalenia Pałacu Namiestnikowskiego? Chcielibyście! TN24 złamała prawo – transmitując kryzys parlamentarny i okupację Sejmu w grudniu 2016. To taka sama logika, jakby poprzez stwierdzenie, iż istnieją dowcipy o Żydach, propagować antysemityzm. Na ten szczegół zwrócił uwagę Adam Pieczyński, szef pionu informacyjnego w TVN.
„Przedstawianie faktów – zgodnych lub niezgodnych z prawem – nie może być traktowane jako namawianie do jakichkolwiek działań, tak jak pokazywanie przebiegu i skutków wypadku drogowego nie jest propagowaniem naruszania zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym” – napisał w oficjalnym oświadczeniu wydanym przez stację. Zapowiedział też, że odwoła się do sądu.

Do sądu, hehe

Tylko zdaje się, zapomniał, że sądy, do których może się odwołać to: Sąd Okręgowy w Warszawie w pierwszej instancji (powołana przez Zbigniewa Ziobrę prezes Joanna Bitner – ta sama, która nie wpuściła do sądu manifestantów, pragnących złożyć odwołanie od decyzji wojewody w sprawie zakazu kontrmiesięcznicy 10 grudnia); Sąd Apelacyjny w Warszawie (powołana przez tegoż samego ministra prezes Beata Waś); Sąd Najwyższy w trzeciej instancji (właśnie tworzą się w nim 2 nowe izby, a skład sędziowski wybiorą… tak, zgadza się, posłowie).
Chyba prościej będzie po prostu zapłacić.
Tak samo uważa Krzysztof Luft, członek poprzedniego składu KRRiT. W rozmowie z Oko.press powiedział, że Rada mogła pozwolić sobie na nałożenie rekordowo wysokiej kary, bo teraz już żaden sąd nie odważy się jej zakwestionować.
To by wyjaśniało również termin nałożenia sankcji na TVN24. Już prawie minął dopuszczalny termin – 12 miesięcy. Udało się „upupić” stację w ostatniej chwili.

Toruń wie lepiej

I to jacy! Opinię o przekazie z grudnia 2016 złożyła na ręce KRRiT Hanna Karp, wykładowczyni toruńskiej szkoły należącej do o. Tadeusza Rydzyka. To na podstawie jej ekspertyzy Rada podjęła decyzję. Jak ekspertyza mogła wyglądać, możemy się domyślać.
TVN odniósł się do tego oficjalnie: „Oskarżenia sformułowane przez KRRiT opierają się na skrajnie nieobiektywnym i niestarannym raporcie sporządzonym na zlecenie Rady przez osobę związaną z Telewizją Trwam i Wyższą Szkołą Kultury Medialnej w Toruniu. (…) Opisano tylko wybrane w sposób tendencyjny fragmenty nadawanego programu, aby udowodnić z góry postawioną tezę. (…) Nie uwzględniono na przykład faktu, że w programie TVN24 szeroko relacjonowano i transmitowano wypowiedzi polityków Prawa i Sprawiedliwości, przedstawicieli władz Sejmu, klubu parlamentarnego PiS i rządu. Najbardziej jaskrawym przejawem tendencyjności jest brak odnotowania faktu, iż wszystkie publiczne wypowiedzi Prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego były w czasie wydarzeń 16-18 grudnia 2016 transmitowane na żywo oraz wielokrotnie cytowane i powtarzane”.

…potem media!

Przypomnijmy sobie wieszcze słowa: – W Polsce mamy do czynienia z chorobliwą koncentracją mediów – mówił prezes Jarosław Kaczyński podczas Kongresu Zjednoczonej Prawicy w Przysusze. Zwrócił uwagę, że w wielu państwach europejskich obowiązują przepisy dekoncentracyjne. – Wprowadzimy je dla dobra Polski, dobra obywateli. Ustawa obejmować będzie cały rynek mediów. Telewizję, radio, prasę, internet, rynek reklamy, rynek dystrybucji mediów.
Przypomnijmy jeszcze, że ustawa dekoncentracyjna miała wejść w życie do końca 2017. PiS nie wyrobiło się tylko dlatego, że skupiło się na pierwszym członie groźnej zapowiedzi: „Najpierw sądy…”. Teraz jednak nic nie stoi na przeszkodzie, by zabrać się za niepokornych dziennikarzy.
Na razie za tych, którzy mówią i piszą rzeczy krytyczne wobec władzy. Redaktor Andrzej Stankiewicz już był przecież przesłuchiwany prokuraturze, bo ośmielił się napisać o przekrętach w SKOK-ach. A na krótkiej liście PiS są również, a może przede wszystkim: TVN i „Gazeta Wyborcza”.
No i wszystko, co wydawane przez Axela Springera („Powinniśmy konsekwentnie wychodzić z sytuacji, w której większość mediów nie należy do Polaków, nie należy do polskich firm. Rynek gazet telewizyjnych, gazeta dla pań, gazet dla młodzieży – to jest jedna firma w Polsce. Rynek codziennej prasy lokalnej – to jest inna firma. Jest też ogromna przewaga jednej firmy w telewizji, jeżeli chodzi o reklamy – to jest przeszło 40 proc. dla jednej firmy” – też cytat z prezesa).

A kiedy przyjdą po ciebie nocą…

Dziennikarz Andrzej Morozowski wieszczył na początku roki, że PiS będzie chciał przejąć TVN i „GW”. Najpierw politycy planowali przejąć pieczę nad Polską Press Grupą, ale porzucili ten pomysł. – Oni wyliczyli, że to by im dało dotarcie do niewielkiej grupy ludzi. Biorąc pod uwagę oglądalność TVN24, doszli do wniosku, że telewizja to są prawdziwe konfitury. Dlatego nie ma co się rozdrabniać i płacić około miliarda złotych za grupę Polska Press, tylko trzeba dać piętnaście miliardów za prawdziwy rynek, czyli TVN24 – mówił Morozowski.
Natomiast Jacek Żakowski i Dominika Wielowieyska widzieli to inaczej: – PiS będzie obstawiało dzienniki lokalne i telewizję. Agorę będzie gnębiło finansowo.
Rozwiązań jest wiele. Na razie jednak wygląda na to, że spełniają się przewidywania publicystów „GW”. Bo kara, którą KRRiT przywaliła za grudniowe transmisje to nie jedyna kara finansowa wisząca nad telewizją. Wcześniej TVN otrzymał informację, że ma zapłacić zaległe 110 mln zł podatku, które ma wisieć państwu jeszcze za fuzję „n” z „Cyfrą+”. Tylko że, jak twierdzi zarząd, podatki zostały już dawno uregulowane, co potwierdziło poprzednie Ministerstwo Skarbu.
Publicyści „GW” wypowiedzieli prorocze słowa:
– Zastanawiam się, skąd się wzięło owe 100 milionów? Czy to jest kara za to, że TVN nie zapłaciła podatków, czy raczej komunikat: pozbędziecie się TVN24, które jest krytyczne wobec PiS, to wasze problemy się skończą? – zapytała Wielowieyska.
– A jak 100 milionów kary nie podziała, to będzie 300 milionów. Dlatego Kaczyński chce jak najszybciej przejąć sądy, żeby TVN nie miała gdzie się odwołać – dodał Jacek Żakowski.

Najnowsze

Nie ufamy sądom

Nie ufamy sądom

Dlaczego ludzie boją się sądów? Bo człowiek, którego nie stać na adwokata, jest na z góry przegranej pozycji. W...

Sprawdź również

Prawo do strajku tylko na papierze

Prawo do strajku tylko na papierze

1 maja w Warszawie odbyła się demonstracja „Dość zakazu strajków! Czas na silne związki zawodowe!”. Protest rozpoczął się w południe pod Sejmem. Uczestnicy domagali się zmian w przepisach o rozwiązywaniu sporów zbiorowych i przywrócenia pracownikom realnego prawa do...

Ekonomia społeczna wychodzi z niszy. Ruszył rządowy komitet

Ekonomia społeczna wychodzi z niszy. Ruszył rządowy komitet

Ruszyły prace Krajowego Komitetu Rozwoju Ekonomii Społecznej V kadencji. Nowe gremium ma doradzać rządowi w sprawach ekonomii społecznej, która coraz częściej wychodzi poza tradycyjne ramy pomocy społecznej. W środowisku spółdzielczym wraca postulat, by mówić o niej...

Czy emeryci przebalowali trzynaste emerytury?

Czy emeryci przebalowali trzynaste emerytury?

Ponoć seniorzy mieli przehulać trzynaste emerytury, tak jak rodzice przepić 800 plus. Z tymi bzdurami postanowiła rozprawić się Gazeta Senior, publikując raport, z którego wynika, że blisko połowa respondentów (48 proc.) przeznacza...

Łukasz Litewka nie żyje. Poseł Lewicy zginął w wypadku

Łukasz Litewka nie żyje. Poseł Lewicy zginął w wypadku

Łukasz Litewka nie żyje. Poseł Nowej Lewicy zginął w czwartek w wypadku drogowym na terenie Zagłębia. Miał 36 lat. Informację o jego śmierci potwierdził rzecznik Nowej Lewicy Łukasz Michnik.  Litewka został wybrany do Sejmu w 2023 roku z okręgu nr 32. Pochodził z...

Konserwa z KO uznała, że miliony osób LGBT można olać

Konserwa z KO uznała, że miliony osób LGBT można olać

– Mówimy o stosunkowo niewielkiej grupie wyborców. To nie jest temat, który rozstrzyga wybory. Zresztą, same osoby LGBT głosują różnie, też na prawicę. Ich decyzje często wynikają też z wielu innych kwestii, a nie tylko z orientacji. Zresztą Koalicja Obywatelska nigdy...