Nowe oblicze tow. Wiesława

14 lut 2020

Ważny tunajt

Parę dni temu Beata Kempa, europosłanka PiS, przemawiając na wiecu partyjnym, jęła była krytykować Roberta Biedronia za szarganie dobrego imienia Polski zagranicą. Siłę oręża w swoim wywodzie skupiła, niby to przy okazji, na Krzysztofie Śmiszku, nazywając go „pierwszą damą” kandydata Lewicy na prezydenta. Sala zareagował śmiechem i brawami. Uśmiechnęła się też Beata Kempa.

10 kwietnia 1968 roku w polskim Sejmie było gorąco. Trwała debata na temat słynnych wydarzeń marcowych. Sala, zwykle pustawa, wypełniona była tego dnia do ostatniego miejsca. W ławach rządowych zasiadł sam Władysław Gomułka w otoczeniu najwierniejszych pretorianów, premiera Józefa Cyrankiewicza i Zenona Kliszki. Koło poselskie Znak zgłosiło interpelację, rzecz rzadko spotykaną w praktyce procedowania Sejmu PRL lat 60. Posłowie Znaku wnosili o poszanowanie godności osobistej studentów, brutalnie pobitych miesiąc wcześniej przez milicję. Z mównicy sejmowej w imieniu koła Znak przemawiał poseł Jerzy Zawieyski, literat, wcześniej blisko spowinowacony z władzą, po „marcu” zepchnięty na boczny tor. Dwa dni wcześniej dowiedział się, że przestał być członkiem Rady Państwa. Mimo tego, postanowił powiedzieć to, o czym wszyscy wiedzieli, ale mało kto, w obawie przed szykanami, odważył się zabrać głos. On się nie bał. Kiedy poruszył w swoim przemówieniu wątek pobicia Stefana Kisielewskiego przez „nieznanych sprawców”, wyciszoną z przerażenia i osłupienia salę przeszył rechot Władysława Gomułki, który za chwilę podchwycili inni posłowie partii i satelit. Rechot przemienił się szybko w rubaszny śmiech z akompaniamentem gwizdów, buczenia i walenia pięściami w sejmowe pulpity. Pisał o tym m.in. Krzysztof Kozłowski, który był wówczas korespondentem „Tygodnika Powszechnego” w Sejmie. Ten rechot Władysława Gomułki stał się na wiele lat przykładem najgorszego i najbardziej potwornego oblicza rządów socjalizmu z ludzka twarzą. Rechot Gomułki na słowa Zawieyskiego o „nieznanych sprawcach” oddawał bowiem przez lata całą prawdę o zakłamaniu tamtej władzy i jej faktycznym podejściu do człowieka, który władzy nie chciał się wysługiwać i jej popierać. Ten rechot wzbudzał w ludziach myślących i posiadających resztki sumienia, niezależnie, czy to z obozu władzy czy opozycji, coś pomiędzy odrazą a wstydem. Odrazą, bo władza pokazał w tym rechotaniu swoją prawdziwą naturę. Wstydem, bo nagle opadły z oczu łuski tym wszystkim, którzy mieli jeszcze jakąś nadzieję, że nie jest ona aż tak strasznie zepsuta. Ta mieszanina odrazy i wstydu dla gomułkowskiego rechotu przez lata drzemała w ludziach, którzy pamiętali tę historię lub o niej słyszeli.
W 2020 roku, ponad 50 lat po wydarzeniach z ‘68 roku, polska polityk mówi o drugim polskim polityku tak, jakby tych dwóch wystąpień nie dzieliło przeszło pół wieku postępu i zmiany optyki patrzenia na człowieka. Wtrąca do swojego przemówienia, zabawną w jej mniemaniu, dykteryjkę o tym, że partner życiowy kandydata na prezydenta jest „pierwszą damą”, bo przecież to takie śmieszne, kiedy się homoseksualistę przyrównuje do kobiety. Bo przecież skoro prezydent ma pierwszą damę-żonę, no to w ich związku ten drugi będzie pierwszą damą, bo to Biedroń jest tatusiem, a Śmiszek mamusią. A wtedy to już cała sala tańczy z nami, a wszyscy Polacy to jedna rodzina, jeden drugiego za prącie potrzyma! Robi się dookoła tak zajebiście swojsko i wesoło. Ludzie pękają ze śmiechu. Pan tłumaczy pani po cichu, że wiesz, to są pedały, ten to pierwsza dama, no rozumiesz Beata, takich jaj to dawno nie było. I to wszystko w XXI wieku w środku Europy. I to wszystko za sprawą polityk z partii prawicowej w tejże Europie, gdzie partie prawicowe na Zachodzie już dano uporały się podobnymi pajacami, które wyskakują z pudełka, śmiejąc się, a to z LGBT, a to z równouprawnienia, a to ze zrównania zarobków niezależnie od płci. Tam, na zachodniej prawicy, od dawna to już abecadło, bez którego nie startuje się na wójta. U naszej prawicy to nadal daleka przyszłość. Czasami wręcz galaktyczna.
Kiedy sala śmiała się z barwnego porównania poseł Kempy, przypomniała mi się historia z Gomułką i Zawieyskim. Ten ostatni marnie skończył. Po feralnym przemówieniu, parę dni później, dostał wylewu czy udaru. Po roku trafił do szpitala. Wypadł na bruk z 4 piętra. Nie wiadomo do dziś, czy sam, ze zgryzoty, czy ktoś mu pomógł. Pochowany został w Laskach, na cmentarzu przy zakładzie dla ociemniałych. We wspólnej mogile ze swoim życiowym partnerem, z którym był ponad 30 lat.

Najnowsze

Krew nie jedzie na urlop

Krew nie jedzie na urlop

14 czerwca przypada Światowy Dzień Krwiodawcy. W tym roku globalna kampania WHO odbywa się pod hasłem „Jedna kropla...

Medalikarze

Medalikarze

W Polsce krok tylko od politycznej komedii do tragedii. Prezydent Wołodymyr Zełenski mógłby sam zrezygnować z nadanego...

Sprawdź również

Parada Równości po 25 latach

Parada Równości po 25 latach

Tysiące osób przeszły w sobotę 13 czerwca ulicami Warszawy w Paradzie Równości. Tegoroczny marsz odbył się pod hasłem „25 lat dumy. 25 lat buntu”. Była to edycja rocznicowa. Pierwsza Parada Równości odbyła się w stolicy w 2001 roku, a organizatorzy zapowiadali...

Moralność czynszojadów

Moralność czynszojadów

Większość Polaków ma na własność mieszkania. Lokator to dla nich postać podejrzana. Podejrzana o niepłacenie w terminie czynszów. W ramach powszechnego uwłaszczenia, trwającego głównie w latach 90. i na początku XXI wieku, prawo własności do swoich mieszkań uzyskało w...

Skazani na Gibałę

Skazani na Gibałę

Czas gry wstępnej mija, lista potencjalnych kandydatów do walki – choć niekoniecznie walki o sam tron – się wypełnia. Tron, a raczej gabinet, chwilowo zajmuje Stanisław Kracik pod nieco mylącym szyldem „Prezydent Krakowa – Sekretariat”. Powoli jednak kształtuje się...

China Day w Ambasadzie Chin. Warszawiacy przyszli zobaczyć Chiny

China Day w Ambasadzie Chin. Warszawiacy przyszli zobaczyć Chiny

We wtorek 2 czerwca Ambasada Chińskiej Republiki Ludowej w Warszawie zorganizowała China Day. Wydarzenie przyciągnęło setki uczniów, studentów, przedstawicieli uczelni, ludzi biznesu i mieszkańców stolicy zainteresowanych Chinami. W programie znalazły się warsztaty...

Moralność czynszojadów

Młodych na bruk

„Nasza Przyjaźń nie jest na sprzedaż” skandują młodzi ludzie wyrzucani przez policję z drewnianych domków, które kiedyś służyły budowniczym Pałacu Kultury, a potem były osiadłem akademików. Od kilku lat osiedle Przyjaźń zostało porzucone przez uczelnię. Do pustych...

Mądry Krakus po szkodzie

Mądry Krakus po szkodzie

Każdy element tego przysłowia wymaga namysłu. Bo czy my, mieszkańcy Krakowa, ponieśliśmy szkodę? Rasowy kołcz powiedziałby: być może, ale też dostaliśmy szansę – szansę na nowy, lepszy wybór, nowe, lepsze miasto, nowy, lepszy świat, choć rada (miasta) stara, problemy...