Z dymem pożarów

11 sie 2022

Do napisania tekstu, który właśnie czytasz drogi czytelniku skłonił mnie wywiad z prof. Normanem Daviesem zamieszczony w „Gazecie Wyborczej” z 30/31 VII 2022 r. pod prowokacyjnym tytułem „Powstanie warszawskie nie było błędem”. Tytuł mnie zainteresował, bo mógł oznaczać, iż prof. Davies przeniósł się z perspektywy historycznej na mitologiczną. Po lekturze okazało się, co prawda, że Davies jednak tak kategoryczny, w ocenie powstania nie jest, ale tytuł osiągnął swój cel – był wystarczająco sensacyjny. No i zachęcił mnie do pisania.

Dyskusja czy warto było się bić? – jest niestety stałym elementem polskich badań historycznych od ponad 250 lat. Na szczęście w III RP dzięki przynależności do NATO i Unii Europejskiej ten tragiczny dylemat nas nie dotyczy, ale mam wrażenie, że kierownictwu Prawa i Sprawiedliwości jego brak mocno uwiera. Od kiedy kilkanaście lat temu bracia Kaczyńscy w poszukiwaniu pomysłu na zdobycie władzy w Polsce wypisali sobie na sztandarach opcję „bić się zawsze i wszędzie” dylemat stał się także elementem polityki. Z takim uzasadnieniem Lech i Jarosław Kaczyńscy zanegowali pokojową zmianę polityczną roku 1989, symbolizowaną przez okrągły stół. Okazało się, że satysfakcjonuje ich tylko taka zmiana polityczna, która odbyłaby się jak w wierszu Kornela Ujejskiego, z dymem pożarów i kurzem krwi bratniej. W tą koncepcję świetnie wpisywał się spór o racjonalność powstania warszawskiego. Zdawali się mówić – im więcej trupów i zniszczeń tym lepiej dla Polski.

Magikom od politycznego PR-u, którzy podpowiedzieli ten pomysł braciom Kaczyńskim wydało się to tym bardziej łatwe, bo nie ma już wśród żywych tych wszystkich, którzy wtedy podejmowali decyzje o wybuchu powstania warszawskiego. Siłą rzeczy, upływ czasu spowodował, że żyją już tylko ci weterani powstania, którzy w chwili jego rozpoczęcia mieli w najlepszym razie po dwadzieścia lat. Nie byli wtedy świadomi wszystkich politycznych uwarunkowań tej decyzji. Byli żołnierzami podziemnej, konspiracyjnej armii. Dostali rozkaz i poszli się bić. Ci, którzy dowodzili na szczeblu operacyjnym i ponosili wojskową oraz polityczną odpowiedzialność już dawno nie żyją. Gdy dziś słyszę szczególnie od młodszych komentatorów, iż dowódcy Armii Krajowej musieli wydać rozkaz do walki, bo straciliby legitymację do dowodzenia, zastanawiam się jakby to miało praktycznie wyglądać? Żołnierze AK założyliby profil na portalu społecznościowym pt. „Tchórze, nasi dowódcy”? Może warto zauważyć, że dostęp do informacji w konspiracji był ograniczony i ściśle reglamentowany. Nie było mediów społecznościowych i internetu. Co więcej, nawet dostęp do prądu elektrycznego nie był powszechny.

Wróćmy jednak do politycznego sztandaru braci Kaczyńskich. Po kilku latach okazało, iż powstańcy warszawscy nie spełniają politycznych oczekiwań PiS-u. Niechętnie poddawali się politycznej manipulacji. Zostali, więc zastąpieni przez żołnierzy wyklętych. O ile, aby być weteranem powstania warszawskiego trzeba było brać udział w powstaniu, o tyle kryteria bycia żołnierzem wyklętym są na tyle niejasne i trudno weryfikowalne, że świetnie nadają się na materiał do politycznej, wizerunkowej wojny.

A my? Po tych polityczno-historycznych manewrach zostaliśmy z ważnym i tragicznym sporem naszej historii sprowadzonym do rangi jednego z elementów popkultury. Zastąpiły go koszulki z nadrukiem i pseudohistoryczne inscenizacje. Może i lepiej? Szczęśliwy ten kraj, w którym nie trzeba dokonywać takich wyborów.

Najnowsze

Gorsi od Brauna.

Gorsi od Brauna.

Morawianie, przedstawiający się jako technokraci, ostro krytykują rząd Tuska, koncentrując się na migracji i rozwiązaniach demograficznych. Premier Morawiecki podkreśla, że migracja może być wykorzystana, proponując politykę przyjmowania pracowników potrzebnych polskim przedsiębiorcom. Planują stworzyć „konto migranta” do monitorowania obcokrajowców, którzy muszą zasymilować się z polską kulturą. Dodatkowo, Horała sugeruje wypłatę pensji rodzinnej dla matek, jako prostszą alternatywę dla skomplikowanych systemów opieki. Morawianie mają ambicje, aby wprowadzić bardziej autorytarne rządy, krytykując dawną koalicję i obiecując efektywniejsze zarządzanie państwem.

Sprawdź również

Rosyjskie działania hybrydowe w Europie: analizy incydentów

Rosyjskie działania hybrydowe w Europie: analizy incydentów

Rosja nie musi wysyłać czołgów przez granicę, żeby uderzyć w europejskie państwo. Wystarczy podpalony magazyn, uszkodzony tor kolejowy, zakłócony sygnał GPS, cyberatak albo człowiek zwerbowany przez internet za stosunkowo niewielkie pieniądze. To właśnie jest jedna z...

Polska bez podatków? Zrozumienie idei Brauna

Polska bez podatków? Zrozumienie idei Brauna

Środowisko Grzegorza Brauna pokazuje coraz wyraźniej, jak wyobraża sobie Polskę. Z jednej strony ma być mniej podatków, mniej ZUS i mniej państwa w gospodarce. Z drugiej — państwo miałoby mocniej ingerować w życie rodzinne i obyczajowe. Takie pomysły pojawiały się...

Zasłużony publicysta narodowo-katolickiej prawicy Wojciech Cejrowski zauważył, że „podczas uroczystości z okazji 46. rocznicy Porozumień Sierpniowych prezydent przemawiał pod hasłem:„Co jeszcze w nas zostało z Solidarności”.

Zasłużony publicysta narodowo-katolickiej prawicy Wojciech Cejrowski zauważył, że „podczas uroczystości z okazji 46. rocznicy Porozumień Sierpniowych prezydent przemawiał pod hasłem:„Co jeszcze w nas zostało z Solidarności”.

Samo sformułowanie sugeruje odpowiedź- NIC. Ja o Związku Zawodowym Solidarność od dawna nie słyszałem NIC. Ogólnie związki zawodowe poznikały”. I uważa, że obecnie „w tym nowym układzie związki zawodowe są koncepcją przestarzałą i sflaczałą”.O 46. rocznicy Porozumień...

Gorsi od Brauna.

Gorsi od Brauna.

To prawda, że prezentujący się jako technokraci Morawianie wydają się być nowocześniejsi i sympatyczniejsi od posła Czarnka. Przemawiającego o „czterech pancernych i psiecku”, „półbabach i półchłopach”, „Oze -sroze”. Zwłaszcza kiedy Morawiecki mówi o „patriotyźmie...