Bój o najmniej ważne ministerstwo

Premier Mateusz Morawiecki powołał rząd, w którym objął też tekę ministra sportu. Najmniej ważny resort, z którego na domiar złego wycięto jeszcze turystykę, ma jednak dostać innego szefa, a raczej szefową, bo na liście PiS-owskich kandydatów są ponoć tylko dwie panie: Dagmara Gerasimuk i Paulina Malinowska-Kowalczyk.

Premier Morawiecki ministrem sportu ma być nim przez kilka, może kilkanaście dni, bo tyle czasu potrzebuje ponoć wybrana przez prawicowych polityków kandydatka na miejsce Witolda Bańki, który z nowym rokiem obejmie posadę prezydenta Światowej Organizacji Antydopingowej (WADA). Jak wieść niesie to on zaproponował na swoje miejsce Dagmarę Gerasimuk, byłą biathlonistkę, pełniącą obecnie funkcję prezesa Polskiego Związku Biathlonu, członka zarządu Międzynarodowej Unii Biathlonu (IBU), a ponadto pracownika naukowego katowickiej AWF.

Konkurencyjną kandydaturę byłej dziennikarki TVP, a obecnie swojej doradczyni oraz rzeczniczki Polskiego Komitetu Paraolimpijskiego, zaproponował ponoć prezydent Andrzej Duda, lecz jak wieść niesie ostatecznie odpuścił sprawę. Co jak wiadomo jeszcze wcale nie oznacza, że nowym Bańką zostanie pani Gerasimuk…