Giganci futbolu dali odpór młodzieży

Robert Lewandowski z dorobkiem 32 goli i 64 punktów zdecydowanie prowadzi w klasyfikacji „Złotego Buta”, ale za plecami ma nie Erlinga Haalanda czy Kyliana Mbappe, lecz Cristiano Ronaldo i Leo Messiego. W miniony weekend ci wielcy piłkarze dobitnie przypomnieli światu, że wciąż są gigantami tego sportu – Portugalczyk strzelił trzy gole, a Argentyńczyk dwa.

Cristiano Ronaldo odpowiedział hat-trickiem na falę krytyki, jaka na niego spadła po odpadnięciu Juventusu z Ligi Mistrzów. Po trzech golach strzelonych w wygranym przez ekipę „Starej Damy” 3:1 ligowym spotkaniu z Cagliari portugalski piłkarz ma już na koncie 770 bramek zdobytych w oficjalnych występach, co jest rekordowym osiągnięciem w skali światowej. Już w styczniu tego roku, gdy Cristiano Ronaldo strzelił 758 gola w swojej karierze, media odtrąbiły pobicie przez niego strzeleckiego rekordu ustanowionego przez „króla futbolu” Pelego (757 bramek).
Natychmiast pojawiły się jednak kontrowersje, bo wedle niektórych statystyk Brazylijczyk miał więcej trafień na koncie w oficjalnych meczach. Po niedzielnym hat-tricku głos w tej kwestii zabrał sam Cristiano Ronaldo, publikując na Instagramie post takiej oto treści: „Mój odwieczny i bezwarunkowy podziw dla pana Edsona Arantesa do Nascimento spowodował, że dla mnie jego rekordowym wynikiem było 767 bramek. Wziąłem pod uwagę jego 9 goli dla drużyny z Sao Paulo oraz jedną bramkę dla Brazylijskiej Drużyny Wojskowej. Świat i piłka od tego czasu bardzo się zmieniły, ale to nie oznacza, że możemy wymazać historię. Kiedy w niedzielę osiągnąłem 770 bramek, swoje pierwsze słowa chcę skierować właśnie do Pele. Nie ma na świecie gracza, który nie wychowałby się, słuchając opowieści o jego niesamowitych dokonaniach. Ja nie jestem wyjątkiem. Pokonanie rekordu Pele to coś, o czym nie marzyłem nawet jako dziecko. Nie osiągnąłbym tego bez mojej rodziny, przyjaciół, fanów i kolegów z drużyny. Dziękuję” – napisał portugalski gwiazdor. Pele nie pozostał mu dłużny i także na Instagramie napisał: „Cristiano, każdy z nas odbywa w życiu samotną podróż. Ty też, ale twoja podróż jest piękna. Bardzo Cię podziwiam i uwielbiam patrzeć jak grasz. Szczerze gratuluję Ci pobicia mojego rekordu. I bardzo żałuję, że nie mogę cię teraz uściskać”.
Dzięki hat-trickowi w spotkani z Cagliari Cristiano Ronaldo powiększył swój strzelecki dorobek w tym sezonie w Serie A do 23 trafień i umocnił się na prowadzeniu w klasyfikacji strzelców włoskiej ekstraklasy. Drugi w zestawieniu Belg Rumelu Lukaku z Interu Mediolan ma o cztery bramki mniej. Wyczyn portugalskiego gwiazdora musiał zrobić piorunujące wrażenie na szefach turyńskiego klubu, bo w poniedziałek w oficjalnych wypowiedziach dementowali medialne pogłoski, że mieli zamiar pozbycia się go za 29 milionów euro już po tym sezonie.
Temat transferu Cristiano Ronaldo nie przestał być jednak aktualny, ale im więcej Portugalczyk strzeli goli w lidze, tym włodarzom Juventusu trudniej będzie podjąć taką decyzję. Dlatego Lewandowski nie może być jeszcze pewny zdobycia pierwszego w karierze „Złotego Buta”, bo zmotywowany CR7 z pewnością nie odpuści w tej rywalizacji. Tym bardziej, że za jego plecami pojawił się odwieczny konkurent do sławy – Leo Messi. Argentyńczyk w poniedziałek w kończącym 27. kolejkę Primera Division meczu z SD Huesca (4:1) po raz 767 wystąpił w barwach FC Barcelona (licząc wszystkie rozgrywki) i tym samym wyrównał klubowy rekord należący do Xaviego Hernandeza. Wydarzenie to Argentyńczyk uświetnił dwoma golami i asystą, powiększając swój strzelecki dorobek do 21 trafień. To trzynasty z rzędu sezon w jego karierze, w którym przekroczył granicę 20 bramek, czego przed nim nie dokonał żaden piłkarz. Messi jest liderem klasyfikacji strzelców Primera Division. Drugi w zestawieniu Urugwajczyk Luis Suarez z Atletico Madryt traci do niego trzy bramki, a trzeci Francuz Karim Benzema z Realu Madryt aż sześć. Warto podkreślić, że cała trójka najlepszych snajperów w hiszpańskiej ekstraklasie to gracze już po „30” (Messi ma 33 lat, Suarez 34, a Benzema 33), podobnie jak Cristiano Ronaldo (36), a także znajdujący się na czele klasyfikacji „Złotego Buta” Lewandowski (32).
To trochę przeczy tezie postawionej niedawno przez francuski dziennik „L’Equipe” sugerującej nastanie ery dominacji młodego pokolenia graczy z 20-letnim Norwegiem Erlingiem Haalandem i 22-letnim Francuzem Kylianem Mbappe na czele. W miniony weekend obaj nie powiększyli swojego bramkowego dorobku i Halland z 19., trafieniami jest czwarty, a Mbappe z 18. dopiero siódmy. Może kiedyś rzeczywiście ci gracze zdominują futbol na naszym kontynencie, ale raczej na pewno jeszcze nie w tym sezonie.
W obecnych rozgrywkach o tytuł najlepszego strzelca w ligach europejskich Lewandowski bić się będzie z Cristiano Ronaldo i Messim. Szanse na zwycięstwo ma duże, bo prowadzi z dużą przewagą nad konkurentami, a wszyscy mają mniej więcej tyle samo meczów do rozegrania w swoich ligach – Bundesliga, Primera Division, Premier League i Ligue 1 mają jeszcze po dziewięć kolejek, zaś Serie A jedenaście.